Różne aspekty w administracji publicznej działają sprawniej lub mniej sprawnie, jednakże proces rekrutacji jest ujednolicony – zauważyła w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną" kierująca służbą cywilną Anita Noskowska-Piątkowska.

Odnosząc się do spostrzeżenia, że jeśli w 2027 roku zmieni się rząd, to ponownie będą unieważniane konkursy na wyższe posady w administracji państwowej, Noskowska-Piątkowska oznajmiła, że proponuje rozwiązania, które powinny ostać się próbie czasu. – Sugeruję, aby dla osób spoza struktur państwowych był zaplanowany konkurs na wyższe stanowiska – podkreśliła.
Zapytana, czy pozostali pracownicy korpusu służby cywilnej będą, jak dotychczas, uzyskiwać awanse, odparła: tak, pod warunkiem, że będą obligatoryjnie podlegać weryfikacji kompetencji menedżerskich.
Dopytywana, czy dotychczasowi, bez weryfikacji kwalifikacji kierowniczych i bez konkursów zewnętrznych, pozostaną na stanowiskach, Noskowska-Piątkowska odparła: tak, pozostaną. – Uważam, że gdyby pracowali niewłaściwie, to żaden przełożony urzędu nie przedłużyłby z nimi stosunku pracy, tylko by ich usunął z tej funkcji. Nie rezygnujemy więc z procedury powołania oraz odwołania, lecz wprowadzamy wymóg, że będzie to z zachowaniem procedury konkursowej, w ramach której zostanie ogłoszony nabór, a później pojawi się wiadomość, kto został wyłoniony – wyjaśniła.
Wypowiedziała się też w sprawie długości prac nad zmianami – do konsultacji skierowano projekt nowelizacji ustawy o służbie cywilnej, który Rada Ministrów ma zaakceptować, jak wskazano w artykule, w trzecim kwartale bieżącego roku.
– Staram się dotrzymywać terminów, jednakże nie zawsze wszystko zależy wyłącznie ode mnie. Zakładam, że w przypadku rzeczonego projektu odnotujemy rekordową liczbę uwag, które musimy przeanalizować i uzasadnić, dlaczego wprowadzamy konkretne, a nie inne modyfikacje – powiedziała na stronach środowego „DGP" szefowa służby cywilnej.
Komentując uwagę, że mechanizm dotyczący delegowania członków korpusu służby cywilnej wywołuje pewne wątpliwości, Noskowska-Piątkowska oświadczyła, że bezzasadnie.
– Delegacje będą maksymalnie na trzy miesiące, a za zgodą pracownika lub pracowniczki korpusu mogą trwać dłużej. Mogą być związane na przykład z katastrofą naturalną. Wtedy będą na przykład potrzebni urzędnicy i urzędniczki z określonymi umiejętnościami. Drugim aspektem delegowania będzie cel edukacyjny. Urzędnicy i urzędniczki będą mieli możliwość zainspirować się rozwiązaniami, które funkcjonują w innym ministerstwie – doprecyzowała.
Pytana z kolei o mistyfikację konkursów, szefowa służby cywilnej stwierdziła, że prosi, by nie rozpowszechniać fałszywych informacji. – Sądzę, że różne aspekty lepiej lub gorzej w służbie cywilnej funkcjonują, lecz rekrutacja jest unormowana – oznajmiła. – Podczas spotkań ze studentami oraz studentkami mówię im, że jeżeli uważacie, że musicie posiadać w administracji publicznej wujka ministra albo znajomego, to nie jest to zgodne z prawdą – zaakcentowała. (PAP)
ktl/
