Odsłaniamy kulisy decyzji o uwolnieniu Weroniki K. po prezydenckim akcie łaski Karola Nawrockiego.

Historia darowanej przez prezydenta Karola Nawrockiego Weroniki K., będącej matką trojga dzieci, która rzekomo była „nakłaniana do aborcji”, różni się od tej, którą lansowały media, prawicowi politycy oraz aktywiści pro-life. „Rzeczpospolita” pozyskała dostęp do motywów wyroku sądu.

Sąd zarządził umieszczenie sprostowania na stronie internetowej Fundacji Życie i Rodzina Kai Godek (po prawej), gdyż w trakcie procesu Weroniki K. przed gmachem sądu w Starogardzie, podczas każdej sesji odbywały się manifestacje organizowane przez członków fundacji, „prezentujące całkowicie mylny obraz przedmiotu postępowania i osoby poszkodowanego”

Foto: PAP/MARCIN GADOMSK

Izabela Kacprzak, Dominika Pietrzyk

Z niniejszego artykułu wywnioskujesz:

  • Jakie były prawdziwe ustalenia sądu w sprawie Weroniki K. i dlaczego odbiegają od przekazów medialnych?
  • Na jakich przesłankach sąd uznał Weronikę K. winną zniesławienia doktora Piotra A.?
  • Jaki kontekst polityczny i społeczny towarzyszył amnestii Weroniki K. oraz poczynaniom organizacji pro-life?
  • Ciemna przeszłość doktora. Jak się teraz tłumaczy?

O uwolnieniu od kary Weroniki K. powiadomiła Kancelaria Prezydenta Karola Nawrockiego w połowie kwietnia. W oświadczeniu zawarto, że o decyzji w przedmiocie skorzystania z prawa łaski zadecydowały: jednorazowy charakter przewinienia, uregulowany styl życia oskarżonej, sytuacja rodzinna (opieka nad trójką nieletnich dzieci, w tym jednym z niepełnosprawnością), zasady sprawiedliwości i celowości represji karnej oraz powody społeczne. 

Reklama Reklama

Jednak Kancelaria Prezydenta nie kwestionowała werdyktu skazującego kobietę za oczernianie lekarza z Gdańska – Piotra A. W jaki sposób go spotwarzyła? Jak sama K. relacjonowała w „Super Expressie”, po badaniu USG i skierowaniu na test PAPP-A lekarz miał jej zasugerować aborcję. I wyjaśniała, że gdy się nie zgodziła, ten miał jej rzec: „Po co ci down w domu?”. Następnie, jak opowiadała, udała się do lekarza prowadzącego, który nie stwierdził żadnych nieprawidłowości. Potomek kobiety urodził się zdrowy. 

Jak prawicowi politycy i media rozpisywali się o sprawie Weroniki K. uniewinnionej przez prezydenta Karola Nawrockiego?

Prawicowe media i stowarzyszenia, w tym Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu, założony przez posła PiS Dariusza Mateckiego, przedstawiały K. jako „uosobienie niezłomności”. „Kiedy w 2016 r. usłyszała od doktora diagnozę o zespole Downa u swego nienarodzonego syna i była wielokrotnie skłaniana do aborcji, dokonała wyboru, który odmienił wszystko. Obecnie jej przypadek zyskuje nowego wydźwięku w obliczu decyzji o darowaniu kary. Czy darowanie kary to tylko akt prawny, czy polityczne trzęsienie ziemi, które kompletnie zaskoczyło aktualną koalicję rządzącą? W zaciszu gabinetów toczy się daleko poważniejsza rozgrywka – batalia o podwaliny państwowości, w której prokuratura pod ścisłą obserwacją śledzi posunięcia doradców Karola Nawrockiego. To, co rozgrywa się teraz w ukryciu wielkiej polityki, rzuca odmienne światło na sprawę pani Weroniki”. 

Argumentacja wyroku wskazuje na fakt, że lekarz nie nakłaniał jej do aborcji, a ona sama była u niego zaledwie raz

„Rzeczpospolita” zwróciła się do Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim o motywy skazującego orzeczenia, które zapadło 10 lutego 2025 r. po pięciu rozprawach. Weronika K. została wówczas ukarana czterema miesiącami ograniczenia wolności z powinnością wykonywania nieodpłatnej, nadzorowanej pracy na rzecz społeczności lokalnej w wymiarze dwudziestu godzin miesięcznie oraz na zwrot kosztów pełnomocnika lekarza – 1812 zł.

Sędzia Wojciech Jankowski zarządził również ogłoszenie wyroku poprzez jego publikację przez okres dwóch tygodni na witrynie Fundacji Życie i Rodzina Kai Godek (orzeczenie zostało utrzymane w mocy, w gdańskiej apelacji o miesiąc został skrócony wyrok w zawieszeniu). Zobowiązał także kobietę do przeproszenia poszkodowanego lekarza na platformie Facebook. Kobieta miała zrealizować to w ciągu dwóch tygodni od dnia uprawomocnienia się orzeczenia. Lecz tego nie uczyniła. Uzasadnienie wyroku wskazuje na fakt, że lekarz nie nakłaniał jej do aborcji, a ona sama była u niego zaledwie raz.

Społeczeństwo Znana lekarka przeprowadza sterylizacje kobiet. Czy jest to nielegalne?

Gizela Jagielska, znana z dokonania skrajnie późnej aborcji, potwierdza „Rzeczpospolitej”, że przeprowadza zabiegi sterylizacji kobiet. Zdaniem śro…

Pięć wpisów Weroniki K. szkalujących doktora Piotra A. 

Weronika K. została pozwana przez lekarza w trybie prywatnym o to, że „w dniu 23 lipca 2022 r. w nieokreślonym miejscu zniesławiła lekarza przy użyciu środków masowej komunikacji w ten sposób, że na portalu FB zamieściła posty oczerniające pokrzywdzonego, przedstawiające negatywną ocenę o pokrzywdzonym jako lekarzu-ginekololu-położniku i działaniach podejmowanych przez wymienionego, czym naraziła lekarza na utratę zaufania koniecznego do wykonywania zawodu lekarza”.

Były to wpisy: „Niech pani dziękuje Bogu za to, że dziecka pani nie chciał wyskrobać, wręcz namawiając do tego, chwaląc się jak to wyskrobuje inne dzieci”, „przez tego człowieka moja ciąża była pasmem płaczu i żalu”, „mówiąc mu w twarz, co narobił mi i innym paniom w ciąży nakłaniając je do aborcji”, „wiele kobiet przez niego cierpi i może niestety dokonuje aborcji na podstawie jego niewiedzy i chorych spekulacji i jak mniemam chciwości”, „Pomylił się nie raz i zdaje sobie z tego sprawę doskonale, niestety jego pomyłki idą również w drugą stronę, nie dostrzega wad, gdy te naprawdę istnieją. Niewykształcony, bezczelny i obrzydliwie nastawiony na pieniądze człowiek”. 

Co ustalił sąd? Że „stan faktyczny w sprawie był w istocie bezsporny”. Oskarżona nie negowała faktu, że umieściła wpisy na portalu. „Przedmiotem sporu było jedynie to, czy okoliczności zawarte w tych wpisach były prawdziwe oraz czy motywacja, która stała za postępowaniem oskarżonej była zasadna”. 

Sąd orzekł, że oskarżona Weronika K. „wchodzi w sprzeczność”

Z jakiego powodu ostatecznie kobieta została skazana za pomówienie? Okazuje się, że Weronika K. nie była „wielokrotnie namawiana” do aborcji – jak pisało zrzeszenie posła Mateckiego – a sąd nie uznał za wiarygodne jej tłumaczenia co do przebiegu kontaktu z lekarzem w 2016 r., czyli w czasie, gdy spodziewała się dziecka i poddała się badaniu. Zarzucił za to kobiecie, że „wchodzi w sprzeczność”.

Lekarz nie mógł oskarżonej proponować usunięcia ciąży w 14. czy 15. tygodniu ciąży, ponieważ nie miał już z oskarżoną kontaktu – czego oskarżona nie kwestionowała

sędzia Wojciech Jankowski w motywach wyroku skazującego Wiktorię K.

„Nie budzi wątpliwości, a wynika to z treści dokumentacji medycznej, że oskarżona była na wizycie u poszkodowanego tylko jeden raz. (…) Zatem nie mógł oskarżonej oferować zakończenia ciąży w 14. czy 15. tygodniu ciąży, ponieważ nie miał już z oskarżoną kontaktu, czego oskarżona nie negowała” – argumentował sąd w orzeczeniu. Jak podkreślił, „oskarżona zaznaczyła, że poszkodowany proponował jej zakończenie ciąży nawet wówczas, gdy wiedziała, że dziecko jest zdrowe”. Nie wiadomo jednak, w jakich okolicznościach miały padać takie propozycje, skoro Weronika K. miała do czynienia z ginekologiem tylko jeden raz i z pewnością nie było to w czasie, gdy – jak sama stwierdziła – w wyniku konsultacji u innych lekarzy potwierdzono, że dziecko urodzi się zdrowe. „Ponadto sama oskarżona zaprzeczyła w swoich wyjaśnieniach, że otrzymała od poszkodowanego adres kliniki aborcyjnej, mimo że tak napisała we wpisie na portalu” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Sąd dostrzegł inne niespójności w wypowiedziach kobiety. „Oskarżona nieustannie wskazywała na fakt, że poszkodowany proponował jej dokonanie zabiegu przerwania ciąży pomimo że ostatecznie nie potwierdziło się to, że dziecko oskarżonej ma Zespół Downa, a zatem poszkodowany miał się pomylić w diagnozie. Jednak oskarżona uchyliła się od odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące faktów, a nie przypuszczeń oskarżonej. Co więcej, na pierwszej rozprawie nie odpowiedziała na pytania sądu i oskarżyciela prywatnego” – wskazał sędzia Wojciech Jankowski.

Polityka Prokuratura bada kolejną „interwencję poselską” Brauna

Ruszyło dochodzenie w sprawie wejścia posła Konfederacji pod koniec sierpnia z kontrolą do Ministerstwa Zdrowia. Zarzuty usłyszała już m.in. znana…

Uznał również, że kobieta spotwarzyła lekarza przez wpisy, których treści nie umiała przed sądem obronić, a „co w sposób znaczący może wpływać na postrzeganie jego kompetencji jako lekarza ginekologa”.

Sąd ocenił je jednoznacznie: „Twierdzenia zamieszczone przez oskarżoną nie znalazły oparcia w jakichkolwiek dowodach, które przedstawiła oskarżona. Nie przedstawiła ona żadnych dowodów – poza swoimi zeznaniami – które potwierdzałyby okoliczności zawarte we wpisach będących przedmiotem zarzucanego jej przestępstwa. Sama zresztą stwierdziła, że ich treść wynikała z przeżyć wynikających z jednorazowego osobistego kontaktu z poszkodowanym”. 

Lekarz Piotr A. poinformował o możliwości zakończenia ciąży. Sąd: „Nie nakłaniał, a informował” 

Lekarz poinformował Weronikę K. o możliwości zakończenia ciąży zgodnie z obowiązującymi przepisami – potwierdził sąd. Przypomnijmy, że w momencie, gdy ginekolog miał zasugerować kobiecie przeprowadzenie aborcji ze względu na podejrzenie Zespołu Downa u dziecka, zakończenie ciąży na podstawie tzw. przesłanki embriopatologicznej, było w Polsce dozwolone. Unieważnił ją dopiero wyrok Trybunału Konstytucyjnego w październiku 2020 r. 

Weronika K. uznała sam fakt, że lekarz w wyniku prowadzonej przez siebie diagnostyki zwrócił jej uwagę na możliwość wystąpienia u płodu Zespołu Downa i związaną z tym opcję wykonania aborcji – za postępowanie sprzeczne ze sztuką i etyką lekarską i za powód dokonania oczerniających go wpisów – wskazał sąd. 

Co więcej, jak napisał sędzia Jankowski w orzeczeniu, że „wniosek o błędnej diagnozie, a co za tym idzie o braku kompetencji zawodowych poszkodowanego wyciągnęła z tego, że jej dziecko urodziło się zdrowe”. Jednak „oskarżona nie wskazywała, że diagnoza była kategoryczna, tylko że poszkodowany wskazywał jedynie na ewentualność wystąpienia Zespołu i zalecał dalszą pogłębioną diagnostykę, z czego zresztą oskarżona nie skorzystała”. Sąd wziął także pod rozwagę, że kobieta w swoich wyjaśnieniach mocno podkreślała brak ogłady u lekarza, co jednak w ogóle nie znalazło odzwierciedlenia w jej postach o ginekologu. Choć „oskarżona wypowiadała się w imieniu wielu kobiet, w trakcie postępowania nie wskazała na ani jedną z nich, która miałaby podobne do niej negatywne doświadczenie z kontaktów z poszkodowanym w czasie ciąży, a także wypowiadała się o wielu przypadkach niekompetencji poszkodowanego, choć nie posiadała żadnych danych, które wskazywałyby na popełnienie przez poszkodowanego błędów w praktyce lekarskiej” – czytamy w motywach wyroku.

Swoboda słowa i wypowiedzi? Sąd: Granicą są prawa innych osób

Obrona Weroniki K. odwoływała się do konstytucyjnego prawa wolności słowa, jednak w opinii sądu kobieta „nie udowodniła prawdziwości swoich twierdzeń” i naruszyła „prawa innej osoby”, w tym przypadku lekarza. Wymierzając kobiecie karę, zaakcentował „ewidentnie złą wolę oskarżonej”. 

Ja za swoje pomyłki zapłaciłem. Kiedy za moimi plecami zatrzasnęły się pewne wielkie żelazne wrota, to powiedziałem sobie, że ryzyko mogę podejmować – każde, ale zgodne z prawem

Piotr A., lekarz, skazany w 2008 r. za nielegalne aborcje

Z jakiego powodu Sąd nakazał umieszczenie przeprosin na portalu Fundacji? Podczas procesu Weroniki K. przed budynkiem sądu w Starogardzie w trakcie każdej rozprawy odbywały się pikiety organizowane przez członków fundacji, „przedstawiające całkowicie nieprawdziwy obraz przedmiotu procesu i osoby poszkodowanego”. Jakoby K. była sądzona za „ujawnienie prawdy o tym, że poszkodowany namawiał ją do przerwania ciąży. Określano go jako osobę nakłaniającą do bezprawnej aborcji – całkowicie niezgodnie z prawdą, jako osobę niegodną miana lekarza, niegodną zaufania”.

Lekarz Piotr A.: „Nie pozwolę sobie na opluwanie”

Faktycznie Piotr A. na początku XXI w. przeprowadzał nielegalne aborcje – został oskarżony i w 2008 r. skazany za wykonanie 19 terminacji za opłatą. Nigdy nie odebrano mu prawa wykonywania zawodu. 

– Ja za swoje pomyłki zapłaciłem. Kiedy za moimi plecami zamknęły się pewne wielkie żelazne drzwi, to powiedziałem sobie, że ryzyko mogę ponosić – każde, ale zgodne z prawem. Tego się trzymam i nie zezwolę na opluwanie – mówi „Rzeczpospolitej” lekarz. 

Według Piotra A. sprawa darowania kary Weronice K. ma wymiar polityczny, a siłą napędową jest ruch pro-life – Pani K. znalazła sobie sprzymierzeńców w postaci Fundacji Życie i Rodzina (Fundacja Kai Godek – red.) – moim zdaniem to jest taka bojówka, która wyszukuje rozmaite tematy – i ona stała się dla nich symbolem. Naopowiadali głupot, mają swoich zwolenników i tak to wygląda – konkluduje ginekolog. 

Aktualnie lekarz prowadzi fundację promującą macierzyństwo, która organizuje akcje bezpłatnych badań ultrasonograficznych dla kobiet w ciąży w mniejszych miejscowościach. 

Kaja Godek po ułaskawieniu Weroniki K. przez prezydenta napisała na portalu X: Było trudno, ale od samego początku wiedzieliśmy, że jest w pełni niewinna.”

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *