Pracownicy kopalń, które są własnością prywatnych przedsiębiorstw, mają powody do radości. Analogicznie jak ich współpracownicy z zakładów państwowych, w momencie zakończenia zatrudnienia otrzymają pokaźne środki pieniężne — nawet do 170 tys. zł na rękę.

W sektorze wydobywczym zapowiadają się od dawna oczekiwane zmiany. Ministerstwo Energii zamierza zrealizować prośbę środowisk pracowniczych oraz związkowych, rozbudowując system wsparcia dla osób opuszczających prywatne kopalnie. W rzeczywistości dotyczy to dwóch zakładów, które nie są uwzględnione w obecnie obowiązujących regulacjach. Benefity będą mogły zostać przekazane do blisko 1000 kolejnych osób.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Minister Wojciech Balczun o przyszłości JSW, Grupy Azoty i programu CPN
Czytaj też: Zestaw działań na ocalenie JSW. Poznajemy plany restrukturyzacji
Ustawa o górnictwie. Wsparcie ma być bardziej obszerne
Od początku bieżącego roku pracownikom zamykanych kopalni węgla kamiennego przysługują świadczenia ochronne lub możliwość przejścia do innego, funkcjonującego zakładu. Górnicy lub osoby zatrudnione w zakładach przeróbczych mogą skorzystać z wcześniejszych urlopów z utrzymaniem 80 proc. dotychczasowego wynagrodzenia, albo zdecydować się na jednorazową gratyfikację do 170 tys. zł netto.
Wszystko to jest zagwarantowane przez uchwaloną w grudniu 2025 r. nowelizację tak zwanej ustawy górniczej, czyli ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. Przepisy miały wspomóc realizację postanowień tak zwanej umowy społecznej z branżą (mowa o zawartym w 2021 r. porozumieniu, które wyznacza ostateczny koniec działania górnictwa węgla kamiennego w Polsce na rok 2049) i zapewnić zatrudnionym możliwie łagodne wejście w erę dekarbonizacji. Po podpisie głowy państwa ustawa zaczęła obowiązywać 1 stycznia. Związkowcy górniczy zwracali jednak uwagę na niedociągnięcia. Jakiego rodzaju?
Pomoc jest aktualnie przewidziana tylko dla osób zatrudnionych w kopalniach należących do spółek skarbu państwa, czyli Państwowej Grupy Górniczej, Południowego Koncernu Węglowego, Węglokoksu Kraj, a także Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Lubelskiego Węgla Bogdanka (dwie ostatnie firmy zostały włączone do wsparcia w późniejszej fazie prac nad projektem; początkowo nie miały być brane pod uwagę).

Poza systemem pozostali górnicy z prywatnych kopalń, z Przedsiębiorstwem Górniczym Silesia w Czechowicach-Dziedzicach na pierwszym miejscu. Prośba o rozszerzenie uprawnień na tę grupę była często podnoszona, między innymi w czasie głośnego protestu w Silesii, który miał miejsce pod koniec minionego roku (więcej na ten temat pisaliśmy tutaj). W odpowiedzi na postulaty górników, prezydent Karol Nawrocki zareagował jako pierwszy. W lutym do Sejmu wpłynął projekt ustawy sygnowany przez głowę państwa, który zrównuje uprawnienia pracowników prywatnych i państwowych kopalń.
Czytaj też: Wiceminister energii zdradza detale zmian w górnictwie. Rusza system osłonowy
Nowa ustawa o górnictwie. Wsparcie nie trafi do firm
Inicjatywa prezydenta nie została skierowana do dalszych prac, jednak identyczne stanowisko prezentuje najnowszy projekt z Ministerstwa Energii, które jest odpowiedzialne za górnictwo. 23 kwietnia na stronie Rządowego Centrum Legislacji ukazały się założenia nowej ustawy (ustawy o zmianie ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego), która ma na celu skorygowanie niedopatrzeń poprzedniej ustawy.
Autorzy projektu wspominają o tym bezpośrednio w dołączonym do niego uzasadnieniu oraz ocenie skutków regulacji (OSR). Obecna definicja przedsiębiorstwa górniczego, którego pracownicy zasługują na wsparcie, obejmuje jedynie zakłady państwowe, przez co świadczenia nie mogą być przekazywane pracownikom Silesii, a także tym z Zakładu Górniczego EKO-PLUS, który posiada kopalnię w Bytomiu.
Ustawa zmieni ten stan rzeczy, z tą różnicą, że świadczenia ochronne będą przysługiwać pracownikom prywatnych kopalń tylko w sytuacji, gdy firma, która je prowadzi, ogłosi bankructwo. Formalnie rzecz biorąc, załoga będzie wówczas mogła być przeniesiona do innych przedsiębiorstw górniczych, które przejmą obowiązki pracodawcy i udzielą im pomocy. “Takie rozwiązanie zagwarantuje, że wsparcie trafi do pracowników, a nie do prywatnych podmiotów prowadzących działalność gospodarczą w obszarze wydobycia węgla kamiennego, co pozwoli na zachowanie neutralności w kwestii pomocy publicznej” — czytamy w OSR.

Wybrany wariant ma więc z jednej strony uniemożliwić transfer środków do prywatnych przedsiębiorców, co mogłoby być niezgodne z prawem, a z drugiej, dzięki przeniesieniu do innego zakładu — utrzymać ciągłość zatrudnienia. Najważniejsze jest zachowanie urlopów górniczych i przeróbczych oraz jednorazowych odpraw. Projekt ustawy w szczegółowych przepisach reguluje też kwestie obliczania stażu pracy, w tym uwzględniania w nim działalności związkowej czy wypłacania zaległych dodatków, takich jak świadczenie barbórkowe.
Świadczenia ochronne. Mają dać więcej czasu
Uzasadniając projektowaną ustawę, ministerstwo energii skupia się na jej społecznym znaczeniu. Planowana wypłata świadczeń pracownikom ma mieć pozytywny wpływ na lokalne rynki pracy i zredukować ryzyko gwałtownego wzrostu bezrobocia. Przenosiny pracowników zminimalizują skalę zwolnień grupowych, a dodatkowe pieniądze dla pracowników — 80 proc. wynagrodzenia na urlopach lub odprawy do 170 tys. zł — pozwolą na utrzymanie bezpieczeństwa bytowego i dadzą ludziom więcej czasu na znalezienie nowej pracy lub przekwalifikowanie się. O jakiej liczbie osób w ogóle mówimy? Zgodnie z OSR, nowych uprawnień zyska 953 pracowników prywatnych kopalń.
Jeśli chodzi o koszty zmian, projekt i towarzyszące mu dokumenty nie podają dokładnej sumy. Ustawa o górnictwie w wersji z grudnia przewiduje, że w latach 2026-2035 na świadczenia z budżetu państwa zostanie przeznaczone około 11 mld zł. Ocena skutków regulacji sugeruje, że zaplanowane obecnie świadczenia dla pracowników prywatnych kopalń zmieszczą się w tym limicie.
Cała sprawa jest traktowana priorytetowo — ministerstwo wspomina o “potrzebie natychmiastowego zabezpieczenia” pracowników prywatnych zakładów górniczych w przypadku ich bankructwa, co uzasadnia brak konsultacji publicznych. Projekt został skierowany jedynie do zaopiniowania przez kilka urzędów, w tym Wyższy Urząd Górniczy czy ZUS, a także do uzgodnień międzyresortowych, w tym z ministrami klimatu, aktywów państwowych i finansów, a także edukacji, zdrowia i kultury.

W lutym z górnictwa odeszło 500 osób
Wypłaty świadczeń dla pracowników z państwowych kopalń rozpoczną się wkrótce. Jak pisaliśmy niedawno, pod koniec kwietnia jednorazowe odprawy zaczną być wypłacane zwalnianym pracownikom Polskiej Grupy Górniczej, w której liczba zatrudnionych zmniejszy się w tym roku o 5 tys. osób — 14 proc. obecnej załogi. W 2026 r. rozpocznie się również likwidacja kilku zakładów.
Z danych Agencji Rozwoju Przemysłu, zebranych przez Fundację Instrat, wynika, że w lutym bieżącego roku zatrudnienie w sektorze wydobycia węgla kamiennego spadło o 500 etatów, osiągając poziom 70 737 osób. W porównaniu ze styczniem wydobycie surowca wzrosło o 900 tys. ton, choć w porównaniu z rokiem poprzednim spadło o 80 tys. ton.
Czytaj też: Tyle węgla naprawdę posiadamy w Polsce. Duża część będzie bezużyteczna
Działacz górniczy: transformacja unicestwia wiele miejsc pracy
Poprosiliśmy Arkadiusza Siekańca, wiceprzewodniczącego Związku Zawodowego Górników, o komentarz w sprawie zmian. Działacz przypomina, że organizacja od początku prac nad umową społeczną, a następnie nad ustawą o górnictwie, opowiadała się za objęciem pracowników z prywatnych kopalń tymi samymi zabezpieczeniami, co pracownicy z kopalń państwowych.
— Rozpatrywana nowelizacja nie realizuje tego postulatu, ale z całą pewnością stanowi krok w dobrą stronę — mówi Siekaniec, nawiązując do faktu, że zgodnie z nową ustawą, zabezpieczenia będą przysługiwać wyłącznie po ogłoszeniu upadłości prywatnych przedsiębiorstw, a nie jeszcze podczas ich “normalnego” funkcjonowania, jak w przypadku kopalń przedsiębiorstw państwowych. Wyraża także obawę, że proces przenoszenia może okazać się zbyt długotrwały i przewlekły, a osoby pozbawione pracy w rzeczywistości pozostaną bez środków do życia.
Nasz rozmówca wspomina również o innym, zauważanym przez siebie niedociągnięciu zarówno obecnej ustawy z grudnia, jak i planowanej nowelizacji. Jest nim pominięcie osób powiązanych z górnictwem, które nie są zatrudnione bezpośrednio w kopalniach.
— Pamiętajmy, że nadal brakuje programu dla zaplecza oraz górników zatrudnionych w firmach wykonujących roboty górnicze i specjalistyczne dla państwowych spółek. Transformacja energetyczna powoduje upadek wielu firm i likwiduje setki miejsc pracy — ocenia.
Świadczenia ochronne. Problem z ZUS-em
Według związkowca kolejnym problemem są zasady ustalania prawa do urlopu górniczego. Jak słyszymy, ZUS kwestionuje uprawniające okresy zatrudnienia, a pracownicy nie mają możliwości odwołania się od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
— Jest to bowiem jedynie opinia wydawana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a nie decyzja lub inny dokument, od którego istnieje procedura odwoławcza. Taki pracownik nie ma szans na dochodzenie swoich praw np. przed sądem i w najgorszym przypadku musi pracować do emerytury, nie mogąc przejść na urlop górniczy, nawet jeśli ma rację i dowody — mówi Arkadiusz Siekaniec. Dodaje, że urlopy, które w rzeczywistości są wcześniejszymi emeryturami pomostowymi, przysługują przede wszystkim starszym pracownikom, a obecną praktykę braku możliwości odwołania się od decyzji ZUS należy “zmienić jak najszybciej”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
