Marta zamierza wrócić z obczyzny. “Tylko jedna przeszkoda”

Co skłania Polaków do powrotu z emigracji? Pani Marta, przebywająca poza granicami kraju od 12 lat, otwarcie mówi, że powody niemal zawsze związane są z finansami i kwestiami materialnymi.

W ostatnich tygodniach w Business Insider Polska ukazywaliśmy przypadki Polaków, którzy postanawiają wrócić do kraju po wielu latach emigracji.

Aktualne dane z Niemiec i Holandii wskazują, że migracja odbywa się częściej w kierunku Polski, niż jak to miało miejsce zaraz po akcesji naszego kraju do Unii Europejskiej — poza granice. Dostrzegalny jest także odpływ naszych rodaków z Wielkiej Brytanii, który znacznie się spotęgował po brexicie.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Wspominała o tym w rozmowie z nami dr Dominika Pszczółkowska z Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego. — Najważniejsze są jednak kwestie ekonomiczne — wyjaśniała.

Pani Marta, która skontaktowała się z naszą redakcją, opuściła Polskę i wyjechała do Niemiec zaraz po ukończeniu studiów. — Miałam niewiele ponad 20 lat, a sporo znajomych wtedy wyjeżdżało. Poza tym pochodzę z Dolnego Śląska, więc wyjazdy zarobkowe do Niemiec były dla mnie czymś normalnym od dziecka — opowiada.

Przez kilka lat pracowała fizycznie w rolnictwie, a później w opiece. W 2017 r. przeprowadziła się do Holandii i rozpoczęła pracę w szeroko rozumianej administracji, gdzie poleciła ją koleżanka ze szkolnych lat.

Przeczytałam pański artykuł i miałam wrażenie, jakbym czytała o sobie. Ja również starałam się pracować od świtu do nocy, aby zarobić jak najwięcej. I także nie przypuszczałam, że zostanę poza krajem tak długo — relacjonuje.

Nasza czytelniczka zaznacza, że wciąż “jedną nogą” jest w Polsce. — Czytam polskie media i obserwuję, co się dzieje w kraju. Wielu znajomych tam mieszka, staram się ich i rodzinę regularnie odwiedzać. Ciągle jestem związana z krajem, jestem na bieżąco — żartuje.

Prawdopodobnie dlatego, że od 2-3 lat poważnie rozważa powrót do ojczyzny na stałe. — Tutaj już nie ma takich luksusów jak kiedyś. Życie jest kosztowne, z bezpieczeństwem też bywa różnie — tłumaczy. Przyznaje także, że na razie zatrzymuje ją tutaj jedna sprawa.

— Bez wchodzenia w szczegóły, mam pewne problemy zdrowotne i jestem w trakcie leczenia. Mam tutaj zaufanego lekarza i nie wyobrażam sobie, że miałabym być pod opieką kogoś innego. Wierzę, że gdy wyzdrowieję, to będę mogła wrócić. A są na to duże szanse — zapowiada.

Polityka? “Obojętne, czy rządzi Tusk, czy Kaczyński”

Otwarcie przyznaje, że stan polskiej służby zdrowia powstrzymuje ją przed powrotem. — Non stop czytam, że w Polsce brakuje środków, że szpitale są likwidowane, a nawet jeśli nie, to terminy do specjalistów są bardzo odległe. W mojej sytuacji nie mogę sobie pozwolić na powrót już teraz i potem czekać na lekarza dwa lub trzy lata — mówi. — No i cała sytuacja z Rosją też mnie w pewnym stopniu powstrzymuje, ale to kwestia drugorzędna.

Zwraca jednak uwagę na jeszcze jeden aspekt. — Mam różnych znajomych. Czasami widzę, jak w mediach społecznościowych usiłują wszystko odnosić do polityki. Jedni twierdzą, że Polacy wracają i to zasługa rządu. Inni, że nie wrócą, dopóki w Polsce rządzi Tusk. Nawet politycy próbują rywalizować, komu zawdzięczamy te ostatnie powroty. Bardzo mnie to śmieszy — przyznaje.

— Prawda jest taka, że gdy ktoś zamierza wrócić, to jedną z ostatnich rzeczy, na które zwraca uwagę, jest osoba premiera czy politycy w ogóle. Oni myślą, że wszystko się kręci wokół nich, a prawda jest taka, że emigranci mają to gdzieś. Wracają, bo im tak pasuje, a nie dlatego, że rządzi jeden albo drugi. To jakiś kompletny absurd i traktowanie wyborców jak idiotów — podsumowuje pani Marta.

“Najlepsza decyzja od lat”

Pan Michał powrócił do Polski w zeszłym roku. — Miałem gdzieś w głowie obawy związane z wojną, ale z drugiej strony miałem już dość tej Anglii — mówi. Na Wyspy wyjechał w okresie, gdy wyjeżdżali wszyscy, krótko po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej.

Znalazł swoje miejsce w okolicach Birmingham, jednego z większych miast Wielkiej Brytanii.

— Było dużo pracy, szczególnie na początku. Pracowałem najpierw w gastronomii, czyli klasyczne zmywanie naczyń. Później głównie jako kierowca i z każdym rokiem odczuwałem coraz większe znużenie emigracją — wspomina.

Jak dodaje, sytuacja uległa pogorszeniu po brexicie. — Po samym referendum jeszcze nie było tak źle, ale z upływem czasu te zarobki przestały być tak atrakcyjne, jak na początku. Porównywałem to ze znajomymi w Polsce i wciąż zarabiałem więcej, ale ta różnica nie była już aż tak duża. A koszty życia rosły znacznie szybciej — opowiada nasz rozmówca.

Z decyzją o powrocie zwlekał “mniej więcej od brexitu, ale dopiero rok temu się udało”.

— To była wspaniała decyzja. Udało mi się sporo zaoszczędzić i kupiłem mały domek z ogródkiem w niewielkiej miejscowości. Uciekłem od zgiełku i nieustannego pośpiechu — mówi.

Pytamy go, czy jest w stanie utrzymać się z oszczędności. — No nie, aż tak to nie — śmieje się. — Nadal pracuję jako kierowca. Być może zarabiam trochę mniej, ale za nic na świecie nie zamieniłbym tego na to, co było tam. Teraz naprawdę czuję, że żyję i że odpoczywam. I autentycznie przekonuję się, że Polska jest świetnym miejscem do życia. Wcześniej człowiek był młody i niedoświadczony i tego nie doceniał, zafascynował się zachodnim stylem życia — podsumowuje.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *