"Posiadam 19 punktów karnych na moim koncie" – poinformował Łukasz Mejza w komunikacie dla Interii. W taki sposób ustosunkował się on do informacji prasowych, zgodnie z którymi parlamentarzysta zebrał ich aż 225 punktów.

Łukasz Mejza wyjaśnia sytuację dotyczącą naruszeń przepisów ruchu drogowego
Łukasz Mejza oświadczył ponadto, że “kwestie związane z fotoradarami to nagromadzone przejazdy z roku 2024”. “Te przewinienia automatycznie przeszły do etapu postępowania sądowego i punkty, tak jak u każdego obywatela, pojawią się na moim profilu po orzeczeniu sądu” – wyjasniał.
W ten sposób polityk zaznaczył, że tak naprawdę na jego profilu widnieje “zaledwie” 19 punktów karnych.
Miał jeździć niebezpiecznie, teraz się tłumaczy. “Zachowam się tak, jak każdy obywatel”
W środę stacja radiowa RMF FM podała, że Mejza dopuścił się kolejnych przewinień drogowych i w ten sposób ilośc zebranych przez niego punktów podniosła się do 225. 177 punktów miało zostać przypisanych politykowi za przekroczenie dopuszczalnej prędkości, a 48 – za używanie telefonu komórkowego podczas kierowania pojazdem.
Odnosząc się do tych informacji, Mejza stwierdził, że rozgłośnia “kolejny raz mija się z prawdą”. Dodał również, że “to domniemane korzystanie z telefonu dotyczy tych samych przejazdów, więc to te same stare sprawy z fotoradarów“.
Reporterzy przekazali ponadto, że Mejza za swoje liczne naruszenia “formalnie nie poniósł kary, ponieważ nie odbiera poczty od Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego”. W deklaracji opublikowanej dla Interii polityk oznajmił, że “całą pocztę odebrał, zatem jest to następna nieprawdziwa wiadomość”.
“Za wszelkie przewinienia odpowiem tak, jak każdy mieszkaniec. Oczekuję na decyzję, ponieważ dopiero wówczas będę mógł opłacić grzywny i przystąpić do testu na prawo jazdy” – podsumował.
Poruszał się prawie dwa razy szybciej niż dopuszczały regulacje. Szybka jazda Mejzy trasą S3
O tym, jak Mejza prowadzi pojazd, jest głośno od wielu miesięcy. W niedzielę 12 kwietnia polityk miał jechać drogą szybkiego ruchu z szybkością powyżej 150 km/h i zostać zatrzymanym niedaleko Zielonej Góry. Za swoje działanie Mejza został obciążony mandatem w kwocie 800 złotych. Wiadomość tę Mejza potwierdził w konwersacji z polsatnews.pl, argumentując, że naruszył ograniczenie prędkości na drodze szybkiego ruchu, “więc kara jest właściwa i konieczna”.
W październiku 2025 roku polityk został zatrzymany na drodze ekspresowej S3 w pobliżu Polkowic na Dolnym Śląsku za niemal dwukrotne przekroczenie obowiązującej prędkości. Jechał z szybkością 200 km/h przy limicie do 120 km/h. Policja zamierzała go ukarać grzywną w wysokości 2,5 tys. zł i 15 punktami karnymi, jednak Mejza powołał się na immunitet.
W rezultacie policja wystąpiła z wnioskiem o pozbawienie posła immunitetu. Wniosek z dolnośląskiej komendy dotarł do KGP, a później Biuro Prewencji KGP przesłało wniosek do marszałka Sejmu za pośrednictwem Prokuratora Generalnego. Mejza obwieścił później, że “niezwłocznie” rezygnuje z immunitetu w sprawie przekroczenia prędkości na S3. “Żałuję tego, co zrobiłem, i taka sytuacja już się nie powtórzy. Jeszcze raz przepraszam” – zadeklarował wówczas.
W swoim pierwszym oświadczeniu Mejza wyjaśniał, że nie przyjął mandatu tylko dlatego, że spieszył się na lotnisko i czas niezbędny na jego wypełnienie spowodowałby, że z całą pewnością straciłby samolot.
Dostrzegłeś coś istotnego? Prześlij zdjęcie, nagranie wideo albo opisz, co się stało. Wykorzystaj naszą Wrzutnię
WIDEO: "Najpoważniejszy kłopot naszych czasów". Ekspert wskazał powody
Alicja Krause/polsatnews.pl
