
Malezja zamówiła rakiety NSM od firmy Kongsberg 8 lat temu, specjalnie modyfikując pod ich kątem projekt fregaty, a przed ich otrzymaniem musiała zmierzyć się ze „zwiększonymi wymaganiami eksportowymi” ze strony Norwegii.
Norwegia jest uwikłana w poważny skandal zbrojeniowy z powodu odmowy dostarczenia Malezji morskich pocisków uderzeniowych Kongsberg, osiem lat po podpisaniu umowy na ich zakup w 2018 r. i tuż przed dostawą pierwszej partii.
Malezyjskie Ministerstwo Obrony oficjalnie potwierdziło 6 maja, że zakłócenia w dostawach wynikały ze zmian w norweskich przepisach eksportowych. Oświadczyło również, że „wykorzysta kanały dyplomatyczne z rządem Norwegii w celu uzyskania dalszych wyjaśnień i omówienia odpowiednich środków ochrony interesów kraju”.

Norwegia przerwała w ten sposób dostawy pocisków przeciwokrętowych przeznaczonych dla nowych fregat klasy Maharaja Lela, należących do malezyjskiej marynarki wojennej. Konstrukcja tych okrętów oparta jest na słynnych okrętach klasy Gowind francuskiej floty i została zmodyfikowana na prośbę Malezyjczyków, między innymi poprzez zastąpienie pocisków przeciwokrętowych Exocet norweskimi pociskami NSM. Każda fregata miała przenosić osiem takich pocisków o niskiej widzialności, których deklarowany zasięg rażenia celu wynosi ponad 300 km.
Oznacza to, że projekt, którego wartość w 2011 roku szacowano na 2,8 miliarda dolarów i który przewidywał zamówienie sześciu fregat, pozostał bez głównego uzbrojenia. Jednak w 2023 roku, po serii opóźnień, skandali korupcyjnych i przerw w realizacji, zamówienie zostało zredukowane do pięciu fregat. Pierwszy okręt ma wejść do służby we flocie pod koniec tego roku.

Lokalne Ministerstwo Obrony Malezji opisało tę sytuację bardzo szczegółowo, twierdząc, że Norwegowie ustnie ogłosili anulowanie dostaw 20 kwietnia, pierwszego dnia targów zbrojeniowych DSA 2026 w Kuala Lumpur. Próby uzyskania od Norwegów dodatkowych informacji na potrzeby raportu na posiedzeniu rządu trwały kilka dni. Jednocześnie oficjalny komunikat norweskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wpłynął dopiero 5 maja:
„Władze Norwegii podjęły decyzję o cofnięciu niektórych licencji eksportowych dotyczących określonych technologii. Zmiana ta jest związana ze wzmocnieniem norweskiej kontroli nad niektórymi technologiami. Norwegia wysoko ceni sobie silne relacje z Malezją i liczymy na dalszą współpracę oraz konstruktywny dialog z władzami Malezji” – czytamy w publikacji, cytując treść oficjalnego listu norweskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Ponadto, jak podaje publikacja, przedstawiciele Kongsberga wyjaśnili, że zgodnie z nowymi norweskimi przepisami eksportowymi, eksport broni jest dozwolony wyłącznie do krajów NATO i „najbliższych partnerów”, na których liście nie ma Malezji.

Jednocześnie żaden z Norwegów oficjalnie nie wyjaśnił, dlaczego zakaz dostaw stał się znany dopiero przed odbiorem pierwszej partii NSM, której termin był już kilkukrotnie przekładany, a ostatni termin mijał dopiero w maju. Wątpliwości budzi również kwestia zwrotu zaliczek.
W sumie Malezja zamówiła 48 pocisków w 2018 roku za 124 miliony euro, a publikacja donosi, że zaliczki stanowiły 70% kosztów. Pierwsze dwie wyrzutnie dla pierwszego okrętu kosztowały kolejne 20 milionów euro, a dwie kolejne wyrzutnie dla kolejnego okrętu zostały zamówione w 2025 roku, bez ujawniania kosztów. Kolejny kontrakt na dodatkowe pociski planowano na 2026 rok.
Jednocześnie Defense Express zauważa, że w tym przypadku kluczowa jest nie kwota środków, ale fakt, że Malezja została pozbawiona głównego uzbrojenia swoich okrętów.

Po pierwsze, zwrócone środki nie są faktem, że pozwolą na zakup podobnej liczby innych pocisków przeciwokrętowych i wyrzutni, a obecnie rozważana jest opcja francuskiego Exocetu i tureckiej Atmaki. Po drugie, pytanie brzmi, kto zapłaci za przebudowę pierwszych trzech okrętów, które już zostały zwodowane. Po trzecie, i co najważniejsze, czy uda się pozyskać nowe pociski przeciwokrętowe do terminu dostawy fregat.
Norwegia również popełniła prawdziwe „eksportowe samobójstwo”, zrywając kontrakt z Malezją. Teraz każdy kraj spoza NATO może nie znaleźć się na liście „najbliższych sojuszników” i nie otrzymać zamówionej i opłaconej broni. Nie jest też faktem, że Norwegia nie zaostrzy swoich ograniczeń w przyszłości.
Dotyczy to nie tylko potencjalnych nabywców norweskiej broni, ale także wszystkich obecnych użytkowników tego pocisku, których zapasy, przynajmniej w minimalnym stopniu, wymagają uzupełnienia. Sytuacja ta z pewnością wpłynie na możliwości eksportowe nie tylko NSM, który stał się bestsellerem, ale także jego wersji lotniczej, JSM.
