W niektórych placówkach szpitalnych kwota na pensje pochłania nawet 106% budżetu, co stanowi nadzwyczaj uciążliwe położenie dla danej jednostki – zaznaczyła w piątek minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda w rozmowie dla TVN24.

Narodowy Fundusz Zdrowia od 1 kwietnia uiszcza 60% za gastroskopię i kolonoskopię, jak również 50% za rezonans magnetyczny oraz tomografię komputerową wykonane poza pułapem ustalonym w umowie. Przed zmianą te badania były refundowane w całości. Wprowadzenie tzw. stawek degresywnych ma skutkować w 2026 r. 625 mln zł oszczędności. Nowe reguły nie odnoszą się do świadczeń dla dzieci oraz młodzieży do 18 roku życia, pacjentów onkologicznych z kartą DiLO (Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego) oraz korzystających z programu profilaktyki raka jelita grubego. Środowisko lekarskie zwracało uwagę, iż zmniejszenie środków na diagnostykę doprowadzi do ryzykownych opóźnień w wykrywaniu schorzeń.
Pod koniec marca Główna Izba Lekarska zasygnalizowała, że kilkanaście przychodni, poradni, ambulatoryjnych placówek endoskopii i diagnostyki obrazowej dało znać, iż wprowadzenie stawki degresywnej sprawi, że ich umowy wkrótce się zakończą.
Jolanta Sobierańska-Grenda podczas piątkowej rozmowy z TVN24 objaśniła, że przekształcenia w finansowaniu diagnostyki mają zwłaszcza wprowadzić „ścieżki priorytetowe” dla pacjentów z podejrzeniem onkologicznym, którzy tego najmocniej potrzebują. Jak wyjaśniła, zespół, który teraz pracuje nad procedurami, ma określić, jakie dokładnie przeobrażenia należy wdrożyć w diagnostyce obrazowej.
– Rozumiem, iż każda wprowadzana korekta może wzbudzać emocje i spory. Przysłuchuję się wszystkim tym głosom. Nie jest tak, że to, co jest wprowadzane, nie będzie ulegało modyfikacji. Rozważny i rzeczowy regulator NFZ ma prawo analizować, przekształcać. Moim celem nadrzędnym jest uporządkowanie sfery diagnostyki – zadeklarowała.
Jak uzupełniła, problematyczny jest deficyt centralnego rejestru radiologicznego, który pozwalałby monitorować częstotliwość badań u pojedynczych pacjentów. Szefowa MZ zapewniła, że w tym aspekcie inspiruje się standardami europejskimi.
– Posiadamy coraz więcej specjalistów, badań profilaktycznych, dużo nowoczesnego wyposażenia. Część szpitali doskonale adaptuje się do tych zmian – zapewniła.
W kontekście limitów w dostępie do badań kontrowersje rodzą planowane podwyżki dla personelu medycznego.
– Trwają dyskusje odnośnie tego, jaki odsetek w budżecie szpitali powinien być przeznaczony na gratyfikacje finansowe lekarzy. Jesteśmy świadomi, że w niektórych szpitalach nawet 106% budżetu jest przeznaczone na wynagrodzenia, co tworzy wyjątkowo ciężką sytuację dla podmiotu – powiedziała.
Jak doprecyzowała, MZ zamierza określić, jaki udział budżetu szpitala powinien być przeznaczony na wynagrodzenia. W opinii szefowej resortu zdrowia, nie powinno to przekraczać 60-70% na wszystkie płace (personel lekarski, opiekunowie medyczni, administracja).
Ministerstwo Zdrowia planuje podwyżki pensji lekarzy i lekarzy dentystów odbywających specjalizacje w ramach rezydentur. Zgodnie z projektem, zasadnicze wynagrodzenie rezydentów w dziedzinach uznanych za priorytetowe wyniesie 11 654,76 zł brutto miesięcznie w ciągu pierwszych dwóch lat kształcenia oraz 12 714,29 zł po tym okresie. W przypadku pozostałych specjalizacji będzie to odpowiednio 10 595,24 zł oraz 10 913,10 zł. Zmiany mają zacząć obowiązywać od lipca.
W budżecie NFZ na 2026 r., wynoszącym 221 mld zł, jest wyrwa sięgająca wedle najnowszych wyliczeń 18 mld zł.(PAP)
kub/ agz/
