To, co jeszcze niedawno rozważano jako ostrzeżenia akademickie, urzeczywistnia się. Coraz więcej Polaków spostrzega wokół siebie przewagę osób w podeszłym wieku i deficyt dzieci – wynika z ankiety zrealizowanej na zamówienie „Rzeczpospolitej”. To zaledwie preludium poważnych przemian społecznych.
Polska populacja wyraźnie się starzeje
Joanna Ćwiek-Świdecka, Janina Blikowska
Z niniejszego artykułu zrozumiesz:
- Jakie zmiany demograficzne aktualnie mają miejsce w Polsce
- W jakim stopniu społeczeństwo odczuwa te przeobrażenia w życiu codziennym
- Jakie konkretne następstwa demograficzne są dostrzegalne w dostępie do usług publicznych oraz lokalnej infrastruktury
- Czy świadomość tych transformacji różni się w zależności od płci, wieku lub przekonań politycznych ankietowanych
- W jaki sposób postępujący proces starzenia się populacji może wpłynąć na przyszłe decyzje polityczne oraz dynamikę wyborczą
- Jakie wyzwania czekają samorządy oraz państwo w związku ze starzeniem się społeczeństwa
Polska się zmniejsza. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w I kwartale bieżącego roku było nas 37,2 mln, czyli o 155 tys. mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Natomiast w zestawieniu z IV kwartałem 2025 r., ten spadek wynosi około 51 tys.
Reklama Reklama
To nie koniec złych wiadomości – maleje liczba dzieci, a wzrasta liczba osób starszych. Dane statystyczne wskazują, że udział seniorów systematycznie się powiększa. Jeszcze w 2024 r. wynosił on 20,4 proc. U schyłku ubiegłego roku – według szacunków – prawie 21 proc., co oznacza, że blisko 8 mln Polaków przekroczyło 65 rok życia.
Liczba seniorów wzrasta także z powodu wydłużającego się okresu życia. Najnowsze dane GUS wskazują, że w 2025 r. w Polsce mieliśmy 10 403 osoby mające co najmniej sto lat. To o 1624 osoby więcej w porównaniu z końcem 2024 r. i niemal dwa i pół raza więcej niż w 2020 r.
Prognozy wskazują również, że w połowie wieku seniorzy będą stanowili aż 37 proc. społeczeństwa, a liczba osób w wieku 85 lat i starszych przekroczy 1,7 mln osób.
To już jest widoczne: dłuższe oczekiwanie na wizytę u lekarzy i pustoszejące placówki oświatowe
To jedynie suche dane statystyczne. Czy jednak Polacy rejestrują w swoim życiu codziennym symptomy zachodzących zmian demograficznych? Zapytał o to IBRiS w badaniu sondażowym zrealizowanym na zlecenie „Rzeczpospolitej”. Okazuje się, że takich zmian nie dostrzega zaledwie 15 proc. ankietowanych. Reszta, czyli zdecydowana większość respondentów, widzi je w różnych obszarach życia społecznego.
W badaniu respondenci mogli wybrać więcej niż jedną odpowiedź. I tak aż 61 proc. zauważa, że przybywa osób w wieku senioralnym, dla 45,2 proc. respondentów jest to też przyczyna wydłużających się kolejek do lekarzy. Natomiast 44,3 proc. pytanych stwierdziło, że wiedzą o szkołach i przedszkolach, które są lub będą zamykane z powodu braku dzieci. W 14,2 proc. odpowiedzi odnotowano likwidację połączeń komunikacyjnych z uwagi na małą liczbę pasażerów, co również wiąże się z wiekiem. Ponadto blisko co trzeci badany (30,8 proc.) przyznał, że dostrzega inne objawy starzenia się społeczeństwa. Nie sprecyzowano jakich, ale pierwsze, co przychodzi na myśl, to zamykanie oddziałów położniczych np. w Bieszczadach czy deficyt pracowników.
Zdrowie W ciągu czterech tygodni nowego roku zamknięto 18 porodówek – ustaliła „Rzeczpospolita”
Pod koniec 2025 r. w Polsce funkcjonowały 284 porodówki. Obecnie jest ich 266, co oznacza, że w zaledwie cztery tygodnie nowego roku z prowadzenia porodówki zrezy…
Na problem starzejącego się społeczeństwa częściej niż mężczyźni zwracają uwagę kobiety – 68 proc. z nich twierdzi, że osób w podeszłym wieku jest coraz więcej, podczas gdy wśród mężczyzn tylko 54 proc. zwróciło na to uwagę. Więcej niż co druga kobieta zaobserwowała wydłużające się kolejki do lekarzy, a co piąta wie o likwidowanych połączeniach komunikacyjnych. W przypadku ankietowanych mężczyzn jest to odpowiednio 37 proc. i 8 proc. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że większość obowiązków związanych z opieką nad starszymi członkami rodziny częściej spoczywa na barkach kobiet – ocenia się, że nawet 28 proc. z nich jest obciążona opieką nad starszymi rodzicami lub partnerem.
Zmiana struktury demograficznej może wywrzeć wpływ na przyszłe wyniki wyborów
Analizując rezultaty badania sondażowego, można odnieść wrażenie, że na kwestie związane ze starzeniem się społeczeństwa częściej zwracają uwagę wyborcy obecnej koalicji rządzącej. I tak 62 proc. z nich zauważyło wzrost liczby osób starszych, 57 proc. – że likwidowane są szkoły i przedszkola, a więcej niż co drugi, że wydłużają się kolejki w przychodniach. Co piąty zwolennik rządu mówi o likwidowanych połączeniach publicznej komunikacji.
Co sądzą na ten temat sympatycy opozycji? Co prawda 67 proc. widzi wzrost liczby osób starszych, ale tylko 39 proc. łączy to z zamykaniem szkół i przedszkoli, a 41 proc. z wydłużaniem kolejek do lekarzy.
Jeśli jednak przeanalizujemy te dane pod kątem elektoratów poszczególnych partii, to na wzrost liczby osób starszych w swoim otoczeniu wskazuje 75 proc. wyborców PiS, 65 proc. – KO, 58 proc. – Trzeciej Drogi, 74 proc. – Nowej Lewicy i 54 proc. głosujących na Konfederację. Czy to wpłynie na rezultaty wyborów? – Uważam, że mamy przed sobą najwyżej dwie kampanie wyborcze do parlamentu starego typu, ale już trzecia będzie odbywała się w cieniu zmiany pokoleniowej i jej konsekwencji. To nastąpi na drodze ewolucyjnej i będzie wpływać na dotychczasowe podziały – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Rafał Chwedoruk, politolog. – Rosnąca liczba seniorów z pewnością przełoży się na życie społeczne i poparcie dla partii. Już teraz widać, że najmłodsze pokolenia nie identyfikują się ani z KO, ani z PiS – dodaje.
Społeczeństwo Mimo fatalnej demografii rząd nawet nie sprawdza, czy nowe ustawy mają na nią wpływ
W ocenach skutków regulacji projektów aktów prawnych rządowi legislatorzy nagminnie nie wypełniają pola dotyczącego demografii, nawet jeśli dane ro…
Jaki będzie tego efekt? – Uważam, że wielu młodych ludzi będzie reagowało coraz bardziej krytycznie wobec świata osób starszych. Bardzo łatwo będzie się wtedy przebić z argumentem, że muszą ciężko pracować i utrzymywać liczną rzeszę emerytów. Nie twierdzę, że dojdzie do konfliktu pokoleń, ale z pewnością będzie to wywoływało frustrację i skłonność do dokonywania innych wyborów politycznych niż osoby starsze – podkreśla Chwedoruk.
Widać to także w sondażu IBRiS, który pokazuje, że aż 58 proc. ankietowanych w wieku 18-29 lat uważa, że z powodu starzenia się społeczeństwa wydłużają się kolejki do lekarzy.
Puste placówki edukacyjne stają się coraz większym problemem dla samorządów
Zmiany demograficzne i starzejące się społeczeństwo mają wpływ na wiele dziedzin życia społecznego. Zmiana struktury demograficznej powoduje trudności z dostępnością pracowników, dostępem do opieki zdrowotnej czy szkół. Dane statystyczne pokazują, że w 2025 r. liczba urodzeń zmalała o 14 tys. w porównaniu z 2024 r. Oznacza to, że w najbliższych latach zamykane będą nie tylko oddziały położnicze (w 2025 r. taki los spotkał 27 placówek, a w bieżącym roku już 18), ale także przedszkola i szkoły.
Pojawiają się koncepcje, by zredukować liczebność grup przedszkolnych z 25 dzieci do 18 (koło poselskie Razem złożyło nawet w Sejmie odpowiedni projekt ustawy), podobnie z liczebnością klas szkolnych, jednak jest to możliwe w dużych miastach. W mniejszych miejscowościach często nie ma czego redukować, ponieważ dzieci już dawno przestały się rodzić.
– Na modyfikację sieci szkół zdecydowaliśmy się jesienią 2024 r. Nie mieliśmy innego wyjścia, na terenie gminy funkcjonowało sześć szkół, w niektórych w klasach uczyło się tylko dwoje dzieci. Zdarzały się lata, kiedy w roczniku nie rodziło się ani jedno dziecko. Mieliśmy szkołę, w której na 40 uczniów zatrudnialiśmy 23 nauczycieli – relacjonuje Karolina Nowak, wójt gminy Gardeja w powiecie kwidzyńskim. Jak dodaje, wszystkie środki z dotacji oświatowej przeznaczane były na wynagrodzenia. A i tak wystarczały jedynie do sierpnia, ponieważ dotacja zależy od liczby uczniów, a tych brakowało. – Wolę, żeby istniały dwie dobre szkoły, niż sześć słabych. Natomiast za zaoszczędzone pieniądze organizujemy m.in. zajęcia dodatkowe dla dzieci, np. basen czy chór. Wspieramy także rodziców w opiece nad dziećmi poprzez opiekę świetlicową – opowiada.
Do reorganizacji sieci szkół przymierzają się Starachowice. Na razie nie zamykano tam szkół czy przedszkoli, jednak dogłębna lokalna reforma jest nieunikniona. – Już teraz reorganizujemy sieć placówek, tworzymy zespoły i planujemy zmiany, ponieważ obecna liczba szkół i przedszkoli nie utrzyma się w dłuższej perspektywie. Problemem są jednak przepisy, ponieważ decyzje mogą być blokowane przez kuratora, dlatego na razie nie podejmujemy radykalnych działań – informuje prezydent Starachowic Marek Materek.
Depopulacja to problem przede wszystkim mniejszych miejscowości. – Dużych miast, takich jak Warszawa, Wrocław, Trójmiasto, ewentualnie Kraków, depopulacja nie będzie w dużym stopniu dotyczyła. Jednak już dziś widać, że silnie oddziałuje na niektóre regiony oraz na miasta średniej wielkości. Najbardziej będzie to zauważalne w ośrodkach liczących od 50 do 250 tys. mieszkańców. Mam na myśli takie miejscowości, jak Radom, Jelenia Góra czy Piła – wyjaśnia prof. Chwedoruk.
Albo Stalowa Wola, gdzie obecnie mieszka około 54 tys. mieszkańców, podczas gdy dwadzieścia lat temu było to ponad 10 tys. więcej. – W naszym bloku mieszkają prawie sami emeryci. Młodzi wyjechali, ponieważ nie było dla nich pracy i nigdy nie wrócili – mówi mieszkanka Stalowej Woli.
Stalowa Wola jest miastem, które rozwinęło się wokół Huty Stalowa Wola. Kiedy w latach 90. zabrakło pracy, rozpoczęły się masowe migracje do większych miast, takich jak Kraków czy Warszawa, a po 2004 r. – do Wielkiej Brytanii i Irlandii.
Podobne zjawisko wyludniania można zaobserwować w Lublinie, w którym w 2025 r. mieszkało ponad 326 tys. mieszkańców, jednak z roku na rok jest ich coraz mniej. – Od ponad 40 lat mieszkam w bloku w dzielnicy Czuby. Kiedy się tu wprowadzaliśmy z rodziną, wszędzie wokół były podobne młode rodziny z dziećmi. Dziś dzieci dorosły i wyprowadziły się. W mojej klatce na 25 lokali tylko dwa mieszkania zajmują rodziny z dziećmi. Jedna kupiła je na wolnym rynku, druga wynajęła – opowiada 70-letnia Irena, mieszkanka Lublina. I dodaje, że w pozostałych lokalach mieszkają osoby w podobnym do niej wieku. – U nas zostało tylko czterech mężczyzn, ponieważ pozostali zmarli. Czyli w zasadzie są tu prawie same kobiety – dodaje.
Wyzwania dla społeczeństwa, a szczególnie dla lokalnych władz
Problem starzejącego się społeczeństwa to wyzwanie dla kraju – począwszy od organizacji usług opiekuńczych, aż po działania zmierzające do integracji seniorów i poprawy jakości ich życia. – Jako społeczeństwo musimy się do tego przygotować – przekonuje prof. Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego. – Z jednej strony powinno się zachęcać do dłuższej pracy, ponieważ to oznacza wyższe świadczenie. Z drugiej – należy inwestować w rozwój tzw. srebrnej gospodarki (skupionej na zaspokajaniu specyficznych potrzeb konsumpcyjnych, bytowych i zdrowotnych osób starszych – red.). Osoby na przedpolu starości, czyli około 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego, inwestują w produkty srebrnej gospodarki tylko wtedy, gdy muszą. Dotyczyło to głównie zakupu usług opiekuńczych dla swoich rodziców lub starszego rodzeństwa albo usług rehabilitacyjnych. Ale musimy pamiętać, że w przypadku osób w wieku 70-80 lat zaczynają pojawiać się ograniczenia funkcjonalne. Tymczasem srebrna gospodarka dostarcza bardzo wielu produktów i usług, które pozwalają dłużej zachować samodzielność przez takie osoby. Choćby prosty chwytak ułatwiający zakładanie skarpetek – mówi prof. Szukalski.
Demograf podkreśla również, że z myślą o osobach starszych należy projektować infrastrukturę. – Osoba w wieku osiemdziesięciu lat chętniej pójdzie samodzielnie do lekarza, jeśli po drodze co 100-200 metrów znajdzie ławkę, na której odpocznie. Jeśli ławek nie ma, zostaje w domu i czeka, aż ktoś ją zawiezie lub pomoże zrobić zakupy. To prosta rzecz, a zwiększa samodzielność i poczucie samowystarczalności – mówi prof. Szukalski. Choć przyznaje, że odpowiedzialność za takie ułatwienia spoczywa z reguły na barkach samorządów.
Społeczeństwo Samotna śmierć w bloku. Polska stoi przed rosnącą falą „niewidzialnych zgonów”
Ciało 86-latka z Poznania leżało w mieszkaniu przez cztery lata. Jego historia to nie tragiczny wyjątek, lecz ostrzeżenie o nowej rzeczywistości. W…
Zgadza się z tym prezydent Starachowic. – Już od około 10 lat realizujemy działania skierowane do grupy najstarszych mieszkańców. Po pierwsze uruchomiliśmy dom dziennego pobytu dla osób starszych. Po drugie – centrum opiekuńczo-mieszkalne, dzięki któremu osoby starsze i osoby z niepełnosprawnościami uzyskały wsparcie – wylicza Marek Materek, prezydent miasta. Poza tym władze Starachowic inwestują w mieszkania chronione, mieszkania wspomagane oraz mieszkania socjalne dostosowane do potrzeb osób starszych i z niepełnosprawnościami. – Modernizujemy nasz zasób komunalny. Pozbywamy się budynków niedostosowanych do potrzeb seniorów, z piecami węglowymi czy toaletami na zewnątrz, na rzecz budynków wyposażonych we wszystkie media, aby osoby starsze mogły godnie żyć – wylicza prezydent. Dodaje, że właśnie z myślą o starszych mieszkańcach budowane są nowe domy komunalne – dwupiętrowe, ale z windami, dzięki czemu osoba starsza, nawet poruszająca się na wózku, będzie mogła bez problemu dostać się do swojego mieszkania.
Stworzenie systemu wsparcia dla seniorów zapowiada także rząd. We wtorek Rada Ministrów zatwierdziła projekt ustawy o koordynacji opieki długoterminowej i osobach starszych. Wprowadza on m.in. bon senioralny dla osób po 65 roku życia i koordynatora w powiecie, który pokieruje, gdzie można uzyskać pomoc. „To kamień milowy KPO, a zarazem krok milowy w polityce senioralnej” – skomentowała w serwisie X Marzena Okła-Drewnowicz, ministra odpowiedzialna w rządzie za sprawy osób starszych.
