Commerzbank ogłosił zwiększenie swoich założeń finansowych oraz plan redukcji 3000 stanowisk, co jest istotnym elementem strategii mającej na celu zapobieżenie wrogiemu przejęciu przez włoski bank UniCredit. Niemiecki podmiot, publikując lepsze od prognoz wyniki za pierwszy kwartał 2026 roku, chce udowodnić udziałowcom, że jego niezależna przyszłość jest bardziej korzystna niż połączenie na warunkach proponowanych przez Włochów.

Wobec formalnej propozycji przejęcia przez UniCredit, którą zarząd Commerzbanku ocenił jako zbyt niską, bank postanowił na śmiałą aktualizację swojej strategii do 2028 roku. UniCredit proponuje za każdą akcję Commerzbanku 0,485 nowej akcji UniCredit, co przekłada się na wycenę 30,80 euro za akcję. Na tej podstawie UniCredit wycenia Commerzbank na blisko 35 mld euro.
Nowe założenia obejmują znaczny wzrost dochodów i zysku netto, co ma przekonać inwestorów, że obecna wycena rynkowa nie oddaje w pełni potencjału instytucji. Niemiecki potentat finansowy usiłuje w ten sposób podwyższyć koszt potencjalnej transakcji i zniechęcić UniCredit do dalszych działań bez znacznego podniesienia ceny za akcję.
Pośród uaktualnionych celów bank prognozuje obecnie przychody w wysokości 15 mld euro w 2028 r. (w porównaniu z wcześniejszym celem wynoszącym 14,2 mld euro) oraz dochód w 2028 r. w kwocie 4,6 mld euro, co jest celem wyższym od uprzedniego wynoszącego 4,2 mld euro.
Zobacz także
Nowy bank na rynku daje darmowe konto i oszczędzanie na 6%. Sprawdź warunki oferty UniCredit
Nie obędzie się bez redukcji etatów
Równolegle z ambitnymi prognozami wzrostu, Commerzbank ogłosił restrukturyzację kosztową, której głównym elementem jest likwidacja 3000 etatów. Ten proces ma wygenerować około 450 milionów euro jednorazowych wydatków, ale w dłuższej perspektywie ma doprowadzić do znacznej poprawy wskaźnika efektywności. Decyzja o redukcji zatrudnienia, choć trudna, jest przedstawiana jako niezbędny krok w kierunku nowoczesnej, zdigitalizowanej bankowości.
Przeczytaj także
Dyplom z ekonomii już nie wystarczy. Rynek pracy w finansach przechodzi przemianę
Zresztą to już trzecia fala cięć w ostatnich latach. Na początku tej dekady Commerzbank zwolnił 10 000 osób, czyli jedną trzecią swojego niemieckiego personelu, i zadeklarował plany zwolnienia kolejnych 3900 w minionym roku.
Zysk netto Commerzbanku za I kwartał wyższy o 9% rdr
Ogłoszenie wyników za pierwszy kwartał 2026 roku stało się dla banku dodatkowym argumentem w sporze. Dochód netto na poziomie 913 milionów euro okazał się o przeszło 9% wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku i pobił średnie szacunki analityków. Tak mocne fundamenty finansowe mają służyć jako dowód, że obecny zarząd pod przewodnictwem nowej strategii potrafi zapewniać wartość dodaną, co bezpośrednio godzi w narrację UniCredit o konieczności konsolidacji w celu poprawy rentowności niemieckiego sektora bankowego.
Sytuacja Commerzbanku ma również wymiar polityczny, ponieważ rząd Niemiec wielokrotnie okazywał sceptycyzm wobec przejęcia drugiego co do wielkości banku komercyjnego w kraju przez zagraniczny podmiot. Podniesienie celów finansowych i ogłoszenie niezależnej ścieżki rozwoju daje Berlinowi mocniejszy atut w negocjacjach z europejskimi organami nadzorczymi. Zarząd banku liczy na to, że zademonstrowanie zdolności do generowania wysokich dywidend i wykupu akcji własnych utrzyma lojalność kluczowych akcjonariuszy instytucjonalnych.
Co to oznacza dla mBanku?
Dla polskiego rynku finansowego ta transakcja ma znaczenie fundamentalne. Commerzbank posiada blisko 69% akcji mBanku, co czyni go inwestorem strategicznym piątego co do wielkości banku w Polsce.
Jeśli UniCredit doprowadzi do przejęcia, mBank zyska nowego właściciela. Oznaczałoby to wielki powrót Włochów do polskiej bankowości detalicznej na szeroką skalę (wcześniej UniCredit był właścicielem Pekao SA). Eksperci spekulują na temat przyszłości marki mBank – istnieje prawdopodobieństwo, że UniCredit dążyłby do pełnej integracji, co w regionie Europy Środkowo-Wschodniej mogłoby skutkować połączeniem operacji mBanku z istniejącymi tam strukturami UniCredit (np. w Czechach czy na Słowacji).
Pomimo determinacji Commerzbanku, UniCredit – posiadający już znaczący pakiet udziałów – nie wydaje się ustępować ze swoich planów budowy paneuropejskiego lidera bankowego. Rynek z uwagą śledzi to starcie, które może zdefiniować przyszłość konsolidacji sektora finansowego w strefie euro. Najbliższe miesiące pokażą, czy radykalne cięcia kosztów i obietnica wyższych zysków okażą się wystarczające, by powstrzymać Andreę Orcela, szefa UniCredit, przed dalszą ofensywą na frankfurcką instytucję.
