Dosięgnięto kresu batalii sądowej pomiędzy spadkobiercami Stanisława Marusarza – zasłużonego polskiego skoczka narciarskiego, który już nie żyje – a przedsiębiorcą z regionu Podhala. Podobieństwo sportretowania zawodnika trafiło na obwoluty flaszek z trunkami. Wyszło na jaw, że wszystko wzięło początek od nazwiska.

Wedle informacji “Rzeczpospolitej”, 24 kwietnia ogłoszono orzeczenie w sprawie praw do podobizny Stanisława Marusarza. Postępowanie zainicjowała familia zmarłego w 1993 roku zawodnika. Jego portret w regionalnym odzieniu, na tle Tatr, znalazł swoje miejsce na etykietach samogonu, śliwowicy oraz wódki, sprzedawanych w sklepach stacjonarnych oraz za pośrednictwem sieci. Na butelkach pojawiało się także miano Marusarz, które – identycznie jak skoczek – nosi też wytwórca alkoholi. W sądzie rozgorzał spór o prawo do wizerunku między bliskimi a przedsiębiorcą.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Jest wyrok dla Ryszarda Rynkowskiego. Sąd nie miał wątpliwości
Wizerunek sportowca na butelkach z alkoholem. “Budzi oburzenie”
Sąd Okręgowy w Katowicach, Wydział Własności Intelektualnej, zarządził, aby Andrzej Marusarz zrezygnował z posługiwania się znakiem handlowym, zapisanym w Urzędzie Patentowym z wizerunkiem skoczka oraz napisem “Marusarz”. Przedsiębiorca ma również obowiązek wpłacić 25 tys. zł na rzecz Fundacji Stanisława Marusarza z Zakopanego i pokryć koszty procesu sądowego – donosi “Rzeczpospolita”. Orzeczenie nie jest jeszcze ostateczne.
Według relacji Stanisława Piotra Marusarza, syna skoczka, dla gazety, wcześniej rodzina wystosowała pismo do Urzędu Patentowego RP, z prośbą o wycofanie znaku towarowego producenta napojów alkoholowych z nazwiskiem Marusarz oraz rysunkiem sportowca (znak był chroniony od 2023 r.). Urząd jednak odrzucił wniosek, po czym pełnomocnik rodziny złożył zażalenie na tę decyzję. Do zażalenia dołączył pisma m.in. od dyrektorów dwóch placówek edukacyjnych im. Stanisława Marusarza. Podkreślono w nich m.in., że “użycie rzeczonego znaku handlowego, zwłaszcza w kontekście trunków alkoholowych wywołuje zniesmaczenie i uwagi ze strony instytucji celebrujących pamięć Stanisława Marusarza”.
W opinii rodziny sportowca, rejestracja budzącego kontrowersje znaku handlowego “narusza cześć, godność i szacunek, który powinien być oddany sławnemu sportowcowi o znakomitych osiągnięciach […], a także, że rzeczony znak został zgłoszony »w złej wierze« i “jest niezgodny z przyjętymi normami” – przytacza “Rzeczpospolita”.
Zbieżność nazwisk sportowca oraz biznesmena jest dziełem przypadku. Marusarz to nazwa powszechna na Podhalu, a producent napojów alkoholowych (i innych produktów) prowadzi tam swoją działalność od długiego czasu, sygnując ją od dawna swoim nazwiskiem – jak wyjaśniła “Rz” pełnomocniczka przedsiębiorcy.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
