Od końca kwietnia weszły w życie nowe regulacje, których celem jest uniemożliwienie realizacji projektów przyłączeniowych OZE, które nie mają realnych perspektyw szybkiego ukończenia. Dr Michał Będkowski-Kozioł szczegółowo omawia, jak zadziała ta zmiana.
W środowisku branżowym od dawna dyskutowano o liczbie wniosków sięgającej dziesiątek, a nawet przeszło 100 GW, podczas gdy realne możliwości podłączenia były znacznie mniejsze. Z uwagi na niską wpłatę wstępną, brak konkretnych etapów pośrednich i niewielkie powiązanie postępów projektowych z zachowaniem warunków przyłączenia, “miejsce przyłączeniowe” stało się towarem spekulacyjnym, a nie instrumentem stymulującym rozbudowę nowych mocy.
Ma to zmienić ustawa z 13 marca 2026 r. o zmianie ustawy — Prawo energetyczne oraz niektórych innych ustaw, ogłoszona w Dzienniku Ustaw z 2026 r., poz. 516. Zasadniczo nowelizacja obowiązuje od 30 kwietnia bieżącego roku. Ta reforma ma na celu uproszczenie systemu i realizację prawa Unii Europejskiej. Reforma ta nie tylko modyfikuje zasady działania. Ona na nowo ustala, kto będzie mógł brać w niej udział i na jakich warunkach. Poniżej istotne detale, w tym przepisy przejściowe.
Czytaj też: Paulina Hennig-Kloska przed głosowaniem w sprawie odwołania. Jak funkcjonuje ministerstwo klimatu?
Jak zmieni się model finansowania. Wysokie koszty zabezpieczenia
Najbardziej odczuwalną modyfikacją jest nowy, trójfazowy model finansowego zaangażowania inwestora. Początkowo pojawia się bezzwrotna opłata za złożenie wniosku o określenie warunków podłączenia — 1 zł za 1 kW mocy podłączeniowej, nie więcej niż 100 tys. zł. Następnie wpłata zaliczkowa, podniesiona z 30 do 60 zł/kW, z górną granicą 6 mln zł, a ostatecznie zabezpieczenie umowy w wysokości 30–60 zł/kW, zależnie od rozmiaru projektu, z maksimum 12 mln zł.
Ten mechanizm ma skutecznie odseparować projekty “teoretyczne”, ale jednocześnie podwyższa barierę wejścia na rynek do poziomu, który dla mniejszych deweloperów może okazać się trudny do przeskoczenia.
Dla rynku oznacza to zmianę podejścia. Wcześniej można było rozwijać zestaw projektów stosunkowo tanio i sprzedawać go na wczesnym etapie. Nowy model faworyzuje zatem projekty gotowe do realizacji. W rezultacie umacnia to pozycję dużych niezależnych producentów energii (IPP), funduszy infrastrukturalnych i podmiotów posiadających dostęp do własnego kapitału lub kredytu korporacyjnego, ponieważ to one są w stanie zainwestować środki, zanim projekt uzyska zdolność kredytową.
Dla mniejszych firm pojawia się typowy problem zamkniętego koła: bank chce zobaczyć umowę o podłączenie, ale jej zawarcie wymaga uprzedniego zablokowania środków. Ten element zmienia strukturę rynku w równym stopniu, co same stawki.
Czytaj też: Węgiel ustępuje miejsca OZE. Fotowoltaika odnosi sukcesy
Etapy pośrednie mają zdyscyplinować rynek. Termin na pozwolenie na budowę
Drugim fundamentem reformy są etapy pośrednie. Umowa o przyłączenie nie ma już być dokumentem, który można “przetrzymać” przez lata bez ponoszenia konsekwencji. Jeśli inwestor nie otrzyma pozwolenia na budowę w wyznaczonym czasie, umowa automatycznie przestaje obowiązywać.
Zgodnie z zamierzeniami projektodawcy, dla PV i magazynów energii ma to być 24 miesiące od podpisania umowy, dla farm wiatrowych i biogazowni 36 miesięcy, a dla infrastruktury kolejowej 60 miesięcy. Jednocześnie ustawa zawiera spis okoliczności, które mają chronić inwestora przed utratą umowy mimo zachowania należytej staranności, szczególnie gdy opóźnienia wynikają z powolnego działania administracji. Jednak ciężar udowodnienia tej staranności spoczywa na inwestorze, więc znaczenie dobrze prowadzonej dokumentacji i komunikacji z urzędami wzrasta do rangi faktycznego zabezpieczenia prawnego.
W tym miejscu ujawnia się największe napięcie między celem reformy a realiami krajowych procesów inwestycyjnych. Ustawodawca zakłada, że etapy pośrednie będą dyscyplinować rynek, jednak procedury środowiskowe, planistyczne i budowlane w Polsce bywają długotrwałe i często przekraczają oczekiwania inwestorów co do terminów. Dlatego część przepisów przejściowych wywołuje więcej pytań niż odpowiedzi. Dla projektów “w toku” ustawodawca przewidział pewne złagodzenia, np. krótszy okres na dostosowanie harmonogramów i obniżenie poziomu wymaganych zabezpieczeń, lecz w odniesieniu do starszych umów czas na reakcję jest bardzo krótki. W praktyce może to prowadzić do wygaśnięcia dużej części najstarszej warstwy kolejki przyłączeniowej, nawet jeśli zamiarem było jedynie jej uporządkowanie.
Należy również zwrócić uwagę na transparentność. Operatorzy mają publikować informacje o dostępnych mocach przyłączeniowych wraz z prognozą pięcioletnią, status każdego wniosku, decyzje odmowne wraz z uzasadnieniem oraz jednolity zbiór zasad i kryteriów.
Pierwsze publikacje mają rozpocząć się do 31 sierpnia 2026 r., a w pełni funkcjonalne systemy informatyczne mają zostać uruchomione w ciągu 24 miesięcy. To nie jest powierzchowna zmiana. Dla rynku, który od lat funkcjonował w warunkach nierównowagi informacyjnej, jawność staje się podstawą konkurencji, a nie jedynie elementem wizerunkowym.
Beneficjenci nowego systemu
Wśród beneficjentów nowelizacji szczególnie wyraźnie widać trzy grupy. Pierwsza to duzi gracze i fundusze, którzy skorzystają na “oczyszczeniu” kolejki i na wzroście wartości portfeli projektów już zaawansowanych.
Druga to segment biogazu i biometanu, dla którego ustawa przewiduje preferencyjne traktowanie w procesie przyłączeniowym; w uzasadnieniu projektu podkreślono m.in. znaczenie tych instalacji dla stabilności systemu i potrzebę uwzględniania ich w planach rozwoju sieci.
Trzecia grupa to deweloperzy magazynów energii i projektów hybrydowych, ponieważ rozszerzenie cable pooling na magazyny bez konieczności nowego wniosku i nowej opłaty wstępnej przy niezmienionej mocy przyłączeniowej może okazać się jednym z najbardziej użytecznych narzędzi całej reformy.
Kto może stracić na reformie przułączeń OZE?
Po drugiej stronie znajdują się mniejsi deweloperzy, zwłaszcza krajowe MŚP bez solidnego zaplecza finansowego. Dla nich reforma oznacza nie tylko większy koszt wejścia, ale również wyższe ryzyko utraty wartości projektu w przypadku opóźnień, na które nie zawsze mają wpływ.
Model “develop & flip”, oparty na stosunkowo niedrogim rozwijaniu projektu i jego późniejszym przekazaniu większemu inwestorowi, może być trudniejszy do zrealizowania w systemie, w którym utrzymanie miejsca w kolejce wiąże się z wyższymi kosztami, a umowa przyłączeniowa obowiązuje krócej. Również podmioty zajmujące się handlem projektami będą musiały dostosować się do nowych warunków, ponieważ zmieniają się zasady dotyczące możliwości przenoszenia praw do dostępu do sieci.
Uwaga na przepisy przejściowe
Kluczowym elementem reformy, który w praktyce zadecyduje o jej efektach w najbliższych latach, są przepisy przejściowe. Ich ocena nie jest jednoznaczna i wymaga bardziej szczegółowego rozważenia.
Po stronie racjonalnych rozwiązań należy wymienić przede wszystkim próbę złagodzenia skutków reformy dla projektów będących już w realizacji. Ustawodawca przewidział m.in. wydłużony — do 30 miesięcy — termin na uzyskanie pozwolenia na budowę dla niektórych projektów fotowoltaicznych, znaczne obniżenie poziomu wymaganych zabezpieczeń dla istniejących umów, a także zmianę momentu ich wnoszenia — już po zawarciu umowy, a nie na etapie poprzedzającym jej podpisanie. Są to instrumenty, które w zamierzeniu mają zminimalizować ryzyko nagłego “szoku regulacyjnego”.
Jednocześnie niektóre przepisy przejściowe budzą poważne wątpliwości praktyczne. Dotyczy to zwłaszcza regulacji odnoszących się do najstarszych umów przyłączeniowych — zawartych ponad 48 miesięcy temu.
W ich przypadku ustawowe terminy na wykazanie uzyskania pozwolenia na budowę mogą okazać się bardzo trudne do spełnienia w kontekście realiów krajowych procedur administracyjnych. W rezultacie istnieje realne ryzyko systemowego wygaśnięcia znacznej części najstarszej warstwy kolejki przyłączeniowej. Niezależnie od intencji ustawodawcy, efekt ten powinien być traktowany jako świadomy i komunikowany element polityki regulacyjnej.
Dodatkowe wątpliwości wywołuje konstrukcja przepisów dotyczących biegu terminów przewidzianych dla tych umów. Pojawia się bowiem pytanie, czy należy je liczyć od momentu wejścia w życie całej ustawy, czy dopiero od chwili wejścia w życie konkretnych regulacji przejściowych (chodzi tutaj o art. 14 ustawy nowelizującej). Przyjęcie pierwszej interpretacji oznaczałoby w praktyce konieczność podejmowania działań przez inwestorów niemal natychmiast po publikacji ustawy — bez możliwości oczekiwania na formalne wejście w życie kluczowych przepisów. Taka konstrukcja zwiększa niepewność prawną i może prowadzić do sporów interpretacyjnych.
Ogólnie rzecz biorąc, nowelizację należy ocenić jako krok w dobrym kierunku, choć wiążący się z istotnymi kosztami adaptacyjnymi. Regulacja celnie diagnozuje problemy systemowe i wpisuje się w kierunek europejskiej polityki energetycznej, która kładzie nacisk na efektywność i terminowość przyłączeń. Wprowadzenie etapów pośrednich, rozbudowanego systemu zabezpieczeń oraz większej transparentności to rozwiązania od dawna postulowane przez bardziej doświadczoną część rynku.
Nie można jednak ignorować krótkoterminowych konsekwencji. W latach 2026–2027 należy spodziewać się przejściowego spowolnienia aktywności inwestycyjnej, wynikającego zarówno z niejasności interpretacyjnych, jak i konieczności dostosowania modeli finansowania oraz “wyczyszczenia” części portfeli projektowych.
W perspektywie średnioterminowej, przy założeniu równoczesnego przyspieszenia inwestycji w sieci elektroenergetyczne, uporządkowanie kolejki przyłączeniowej powinno przełożyć się na wzrost efektywności i dynamiki nowych inwestycji. Decydujące pozostaje jednak pytanie o strukturę rynku. Wzmocnienie roli dużych podmiotów i kapitału instytucjonalnego — w tym zagranicznego — jest naturalnym etapem dojrzewania sektora, ale jednocześnie niesie ze sobą ryzyko dalszej marginalizacji krajowych, mniejszych deweloperów.
Autor: dr Michał Będkowski-Kozioł, radca prawny, partner w Kozikowski&Partners, adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji UKSW w Warszawie
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
