Pracownicy sieci Dino otrzymali podwyżki w wysokości 300 zł. Zdaniem reprezentantów związków zawodowych jest to następstwo protestu ostrzegawczego, który miał miejsce pod koniec kwietnia. Jednakże, nie jest to dla nich zadowalający rezultat akcji protestacyjnej. Żądają oni podniesienia pensji o minimum 900 zł.

Krótko przed weekendem pracownicy sieci Dino zostali poinformowani o niespodziewanej podwyżce w kwocie 300 zł. W pierwszym miesiącu została ona wypłacona jako dodatek, natomiast od następnego miesiąca ma stanowić część pensji zasadniczej.
300 zł to niewystarczająco?
W opinii działaczy związkowych jest to efekt ich działań, aczkolwiek niewystarczająco zadowalający.
– Dino pęka – po strajku ostrzegawczym informuje o podwyżkach o300 zł. To wciąż nie spełnia naszych żądań, lecz stanowi krok naprzód– zakomunikował Bankier.pl Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy. – Jedynie presja, naciski i wizja strajku generalnego są w stanie sprawić, że przedsiębiorstwa zaczną respektować prawo, a przede wszystkim traktować nas z szacunkiem i godnie wynagradzać.
Związki zawodowe funkcjonujące w Dino, domagają się między innymi:
- podwyżki wynagrodzeń o 900 zł,
- założenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych
- zwiększenia obsady pracowniczej
- wstrzymania wykorzystywania kamer do intensyfikacji efektywności pracy.
Działacze związkowi będą kontynuować walkę
Obecnie działacze związkowi przygotowują się do strajku generalnego, jednak zanim do niego dojdzie, w dniach 25-27 maja odbędzie się obszerny protest pod siedzibą spółki w Krotoszynie, który ma trwać aż trzy dni.
– Wkrótce kolejne rokowania, mediacje, strajki i tak do skutku. Jeżeli zamiast rozmów firma przysyła nam prawników znanych z atakowania pracowników w innych firmach, będziemy walczyć dalej, ponieważ to jedyne wyjście. Już teraz Państwowa Inspekcja Pracy zawiadamia o ponad tysiącu nieprawidłowości, a inspekcje wciąż trwają i mają charakter rozwojowy – twierdzi Wojciech Jendrusiak.
