Kolejna potężna inwestycja w kraju. Ministerstwo ujawnia detale [EKSKLUZYWNIE]

Polska ma być ich destynacją w Europie – tak wiceminister rozwoju i technologii mówi o zamysłach Tajwańczyków. Podczas rozmowy dla Business Insider Polska Michał Jaros ujawnia detale dotyczące umiejscowienia i planu czasowego tajwańskiej ogromnej inwestycji nad Wisłą.

Michał Jaros zapowiada wielką inwestycję Tajwańczyków w Polsce. Gigant zainwestuje nie tylko w elektromobilność.
Michał Jaros zapowiada wielką inwestycję Tajwańczyków w Polsce. Gigant zainwestuje nie tylko w elektromobilność. | Foto: Pawel Wodzynski/East News, Deposit/East News / East News

Wiceminister wyjawia również, że zamierza “przekształcić Polskę w europejską dolinę miedziową”. Odsłania także zakulisowe informacje dotyczące nowego systemu wspierania inwestorów.

Sonia Sobczyk-Grygiel, Grzegorz Kowalczyk, reporterzy Business Insider Polska: W marcu na łamach Business Insidera donosiliśmy, że Tajwańczycy planują w Polsce znaczącą inwestycję. Nasze prognozy odnośnie do ich udziału w projekcie dawnej Izery już się sprawdziły. Co jeszcze wchodzi w grę?

Michał Jaros, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii: Miały już miejsce publiczne deklaracje w tym temacie zarówno ze strony tajwańskiej administracji, jak i organizacji branżowej TEEMA, która odwiedziła Polskę w minionym roku. Według nich nasz kraj jest bardzo obiecującym miejscem do umiejscowienia produkcji powiązanej z półprzewodnikami i szerzej, sektorem ICT.

TEEMA to organizacja zrzeszająca blisko 3 tys. przedsiębiorstw, generujących około 25 proc. tajwańskiego PKB. Obecnie na jej czele stoi prezes firmy Foxconn. Stwierdzenie, że ta spółka jest potężnym podmiotem, to duże niedopowiedzenie. Ich przychód w 2025 r. wyniósł 250 mld dol., czyli tyle co jedna czwarta polskiego PKB. Foxconn jest obecny w 24 państwach i zatrudnia nawet 900 tys. osób.

Już w poprzednim roku pojawiały się doniesienia, że Tajwańczycy zamierzają budować parki technologiczne wspierane przez władze Tajwanu — jako centra produkcji elektroniki na całym świecie. Polska ma być ich lokalizacją w Europie. Inne narody chciałyby te inwestycje mieć u siebie. Niemniej jednak dołożymy starań, aby tak się nie stało.

Kontekstem tej inicjatywy jest regionalna kooperacja w ramach tzw. trójkąta półprzewodnikowego obejmującego Polskę, Czechy i Niemcy. Nasza część tego zamierzenia ma znajdować się między Wrocławiem, Katowicami i Łodzią. To miasta z tradycjami przemysłowymi, uczelniami technicznymi, bazą inżynierską, firmami i inwestycjami. Tam można stworzyć rozległy ekosystem.

Na Expo pojawi się informacja, gdzie inwestycja będzie zlokalizowana

Kiedy więc możemy oczekiwać konkretów: daty rozpoczęcia inwestycji, podania lokalizacji?

Nie ma jeszcze ostatecznych decyzji. Dalsze szczegóły będziemy mogli poznać podczas Taiwan Expo w Warszawie w dniach 22-24 czerwca. Z tej okazji ma do nas przyjechać około 100 przedsiębiorców z Tajwanu — nie tylko po to, by się przedstawić, ale również po to, by poszukiwać partnerów w Polsce. To będzie dopiero drugie tego rodzaju wydarzenie w Europie — pierwsze odbyło się w Berlinie.

Co wiadomo o harmonogramie i zakresie tego projektu?

W mojej opinii na Expo zostanie podana informacja, gdzie inwestycja zostanie umiejscowiona w Polsce. Następnie stopniowo należy spodziewać się: wstępnej wersji biznesplanu, decyzji CAPEX, pozyskania gruntów do końca 2026 r. i startu inwestycji.

Odnośnie do zakresu, Tajwańczycy wspominali o miliardach dolarów oraz o tysiącach miejsc pracy.

Czy decyzję w sprawie lokalizacji podejmą Tajwańczycy, czy jednak strona polska?

Mówimy o ogromnych potrzebach: około 150 hektarów terenu, który musi być przygotowany, wyrównany, z podłączonymi mediami etc. W Polsce wcale nie ma zbyt wielu miejsc, które spełniają te kryteria. Zatem poszukiwanie lokalizacji jest w istocie poszukiwaniem miejsca blisko dużego zaplecza — akademickiego i przemysłowego — oraz z realną możliwością zapewnienia energii i infrastruktury.

Kto więc wskaże docelową lokalizację?

Mamy kilka propozycji, a chętnych nie brakuje. Musimy jednakże działać w pewnych ramach, które partnerzy przedstawili nam już na początku. Pod uwagę brane są: Wrocław, Łódź, Katowice, Poznań i Gdańsk. Ostateczny wybór pozostawimy jednak do decyzji tajwańskiej strony.

Dobrze przygotowana jest lokalizacja na Dolnym Śląsku. Do tej pory przeznaczono blisko 400 mln zł na przystosowanie działki w Miękini do wymagań budowy przyszłego parku przemysłowego nowych technologii, m.in. wyrównanie terenu, podłączenie mediów, w tym wody istotnej dla przemysłu półprzewodnikowego, instalację Głównego Punktu Zasilającego, dociągnięcie linii wysokiego napięcia etc.

Te wszystkie kosztowne przedsięwzięcia przemawiają za lokalizacją na Dolnym Śląsku. Ponadto — jeśli uda nam się sprowadzić inwestycję w park technologiczny, nie wykluczam, że po tym projekcie nastąpią kolejne.

To projekt wspierany przez administrację Tajwanu

A czego Tajwańczycy oczekują od polskiego państwa, jeśli chodzi o granty, pomoc publiczną etc.?

Po pierwsze: ta inwestycja to nie tylko inicjatywa firm, ale również projekt wspierany przez rząd Tajwanu. Jeśli chodzi o granty, w tym momencie nie prowadzimy rozmów na ten temat, ponieważ jak dotąd nie wyrażono takich oczekiwań. Rozmawiamy natomiast o innych postulatach, takich jak “one stop shop”, czyli pojedynczy punkt obsługi dla strategicznego inwestora, który upraszcza uzyskanie szeregu pozwoleń, przejście procedur środowiskowych i budowlanych, doprowadzenie mediów, energii, przygotowanie działki itp.

Drugi element to personel i przepisy dotyczące zatrudnienia. Chodzi o kadrę inżynierską i menedżerską. Czerpiemy tu przykład z Czech, które ograniczają konieczność uzyskiwania zezwoleń na pracę dla tego rodzaju pracowników z wybranych krajów. W Czechach na tej liście znajdują się m.in. Korea, USA czy Japonia. Chcemy wprowadzić analogiczne regulacje, współpracujemy w tej sprawie z ministerstwem rodziny i pracy. Odpowiedni projekt ustawy uzyskał już akceptację zespołu programowania prac rządu.

Czy zatem tajwańska inwestycja otrzyma wsparcie od państwa?

Tak, będzie ono takie samo jak dla pozostałych inwestorów.

Wróćmy do ułatwień w pozyskiwaniu pracowników. Nie obawiacie się sytuacji, w której inwestor sprowadzi swoich ludzi, “zamknie się w szklanej wieży” — a lokalnie niewiele z tego wyniknie?

Tajwańczycy, ze względu na niewielką liczbę ludności, nie stosują modelu “wysyłania ludzi na świat”. Zwykle opierają się na pracownikach miejscowych. Poza tym przyszłe fabryki będą w dużym stopniu zautomatyzowane.

Z tym wiąże się kolejna newralgiczna kwestia — dostęp do dużej ilości taniej energii elektrycznej nie tylko na potrzeby procesów produkcyjnych, ale również do zarządzania tymi procesami — do centrów danych czy centrów AI sterujących fabrykami. Aktualnie dla Polski największym ograniczeniem jest cena energii i możliwość jej uzyskania. Nad tym musimy się skupić.

Polska ma być bramą do Europy dla Tajwańczyków

Co konkretnie miałoby być produkowane w Polsce? Serwery AI? Półprzewodniki?

To ma być długoterminowe przedsięwzięcie. Taka jest specyfika inwestycji Tajwańczyków czy Japończyków. Zanim rozpoczną produkcję, muszą mieć stworzony rynek zbytu i cały łańcuch odbiorców.

Patrząc z tej perspektywy, w grę wchodzi np. produkcja nowoczesnych serwerów do AI — Foxconn jest tu liderem, współpracuje z Nvidią, Apple czy OpenAI. Taka produkcja mogłaby obsługiwać całą Europę.

Drugi aspekt to półprzewodniki, także w kontekście automotive — posiadamy w Polsce rozwinięty przemysł motoryzacyjny, a Europa potrzebuje tej produkcji. Naturalnie, TSMC buduje fabrykę w Dreźnie, ale Foxconn również prowadzi produkcję półprzewodników. Jest jeszcze Formosa Plastics Company — tajwański gigant chemiczny o bardzo dużych obrotach. Formosa także posiada kompetencje w obszarze półprzewodników. Co więcej, niedawno przeniosła swoje europejskie biuro z Berlina do Łodzi.

Należy pamiętać, że półprzewodniki to nie tylko “elektronika” w powszechnym rozumieniu. W tej branży istotną rolę odgrywa chemia, materiały, procesy. Posiadamy kompetencje, ludzi i zdolności produkcyjne w przemyśle chemicznym. Chcemy prowadzić rozmowy z Tajwanem właśnie o takim szerszym łańcuchu wartości.

Foxconn kojarzy się głównie z bardzo wydajnymi montowniami. Jak zamierzacie uniknąć scenariusza “tylko montaż”?

Dlatego dla nas kluczowe jest umiejscowienie parku technologicznego przy dużym ośrodku akademickim. Stąd wskazanie Wrocławia, Katowic i Łodzi. Chodzi o dostęp do kadry inżynierskiej i o to, aby ta inwestycja generowała nie tylko produkcję, ale również “myśl technologiczną”. Aby wokół parku powstawały polskie firmy współpracujące z tajwańskimi i aby kompetencje nabyte przy takim projekcie przenosiły się w perspektywie średnio- i długoterminowej na rozwój lokalnych firm.

Podam przykład — w Toyocie widziałem roboty wytwarzane w Polsce — w ramach kooperacji. To pokazuje, że przy sporych inwestycjach można zbudować lokalny łańcuch dostaw i kompetencji.

Odnoszę wrażenie, że model tajwański jest bliższy japońskiemu niż temu, który czasem obserwujemy u innych inwestorów azjatyckich.

Tajwan szuka partnera w Europie. Od lat np. Foxconn jest obecny w Czechach, ale zamierza rozwijać się również na większych rynkach. Moim pragnieniem jest, abyśmy pomiędzy Gorzowem Wielkopolskim i Zieloną Górą a Poznaniem, Łodzią i Katowicami, a być może nawet Krakowem, Opolem i Wrocławiem stworzyli przemysłowe centrum wytwarzania nowych technologii w Europie. Abyśmy byli dla tajwańskiej produkcji wrotami do Europy.

Kolejny cel — Polska doliną miedziową Europy

Ma pan jeszcze jakieś marzenia?

Przekształcenie Polski w dolinę miedziową Europy. Jesteśmy potentatem w produkcji tego surowca krytycznego, a także w produkcji srebra. To powinno być siłą napędową dla Polski, wzorem Doliny Krzemowej. Program zakłada stworzenie nowoczesnego ekosystemu przemysłowego wokół polskich zasobów miedzi, srebra i innych pierwiastków ziem rzadkich, przy jednoczesnym wzmacnianiu bezpieczeństwa surowcowego państwa oraz konkurencyjności polskiej gospodarki.

Ten zwrot ku Tajwanowi to strategia rządu czy pańska osobista inicjatywa?

Inicjatywa premiera, którą mi powierzył do realizacji, choć temat Tajwanu pojawiał się już wcześniej w rządzie. Mam jednak wrażenie, że przez długi czas nikt nie zdawał sobie w pełni sprawy z tego, że wraz z rozwojem świata i przyspieszającym wyścigiem technologicznym, potrzebujemy strategicznych partnerów, którzy rzeczywiście podniosą nasze kompetencje w kluczowych obszarach.

W Europie — naturalnie — projektujemy półprzewodniki, produkujemy urządzenia do wytwarzania półprzewodników, ale na końcu brakuje nam tego, co najważniejsze: finalnej produkcji na miejscu, tutaj w Europie.

Miały powstać duże projekty — produkcja Intela w Magdeburgu i w Miękini. W Dreźnie powstaje fabryka TSMC, jednak są opóźnienia. W efekcie Europa pozostaje faktycznie pozbawiona finalnej produkcji półprzewodników. A to dla nas bardzo poważny problem. Co się stanie, jeśli dojdzie do konfliktu zbrojnego i utracimy dostęp do Azji, do tych rynków i do łańcuchów dostaw? W takim wypadku będziemy odcięci od nowych technologii, ponieważ półprzewodnik jest obecnie wąskim gardłem wszystkiego.

Z tej perspektywy współpraca gospodarcza z Tajwanem ma zasadnicze znaczenie.

Nie obawia się pan reperkusji ze strony Chin?

Nasza współpraca z Tajwanem ma charakter gospodarczy, technologiczny czy kulturalny, a nie polityczny.

Kluczem do przyszłości jest suwerenność w każdym aspekcie, w tym technologiczna, która bazuje także na suwerenności w zakresie dostępu do surowców.

Suwerenność oznacza także wytwarzanie w Polsce niezależnych produktów, które nie będą sprzyjały wyciekowi danych. Obecnie nie posiadamy nawet zdolności do tego, by wyprodukować telefon komórkowy.

Wiceminister Michał Jaros zaangażował się w rozmowy z Tajwańczykami
Wiceminister Michał Jaros zaangażował się w rozmowy z Tajwańczykami | MRiT / MRiT

Na koniec wróćmy jeszcze do systemu wsparcia inwestorów. Kiedy Polska będzie dysponować kompleksową ofertą w tej kwestii, która odpowie na takie wyzwania jak globalny 15-proc. CIT, czy wygasające do końca roku pozwolenia na działalność w specjalnych strefach ekonomicznych?

Ten temat nadzoruje minister Andrzej Domański. Do spisu prac rządu wpisaliśmy projekt nowelizacji ustawy o wspieraniu nowych inwestycji. Ulgi podatkowe na realizację nowej inwestycji będą nadal osiągalne dla przedsiębiorców w Polsce, w ramach Polskiej Strefy Inwestycji. Wygasa jedynie poprzedni instrument specjalnych stref ekonomicznych, w ramach którego już od blisko ośmiu lat nie były wydawane pozwolenia.

Modyfikujemy również system grantowy, ponieważ obecna formuła zbliża się ku końcowi. Powstawał on w innych okolicznościach — w latach 2011-2012, kiedy zasadnicze było zagwarantowanie miejsc pracy. Dziś nie może to być jedyny cel. Wkrótce proste czynności będą wykonywane przez roboty.

Dla nas priorytetem jest zatem budowanie kompetencji, rozwój technologiczny, utrzymanie i podnoszenie jakości miejsc pracy — aby były one bardziej zaawansowane i lepiej opłacane — oraz by wraz z produkcją powstawały centra badawczo-rozwojowe.

W nowym systemie grantowym będziemy kładli nacisk właśnie na to.

Dzięki programowi wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej na lata 2011-2030 przedsiębiorcy wpłacili do budżetu państwa ponad 14,8 mld zł. W sumie zrealizowano 155 inwestycji, na które przeznaczyliśmy 2,029 mld zł wsparcia, co doprowadziło do utworzenia 34 726 miejsc pracy.

Nadal nie jest obsadzona funkcja rządowego pełnomocnika ds. strategicznych inwestycji. Czy to ulegnie zmianie?

Zostanie powołany wtedy, gdy pojawi się taka inwestycja, na przykład właśnie park technologiczny.

A kto ma zostać tym pełnomocnikiem, pan?

Decyzję podejmie minister Domański.

Rozmawiali: Sonia Sobczyk-Grygiel, Grzegorz Kowalczyk, dziennikarze Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *