Kluczowa kwestia dla przyszłego kształtu rynku technologicznego w Europie wchodzi właśnie na najwyższy poziom. Werdykt może przesądzić nie tylko o dalszych losach TikToka, ale również o tym, jak efektywnie Unia Europejska będzie mogła regulować największe platformy online.

TikTok podjął kolejną próbę podważenia swojego statusu “kontrolera dostępu” (ang. gatekeeper) przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Polsce grozi brak wody?
Mowa o regulacjach wynikających z aktu o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act – DMA), które nakładają na największe platformy technologiczne surowsze zobowiązania.
Jest to pierwsza tego typu sprawa, którą analizuje najwyższy organ sądowniczy UE w odniesieniu do DMA.
Jej rezultat może mieć kolosalne znaczenie — zarówno dla samego TikToka, jak i dla innych potentatów technologicznych, których funkcjonowanie Unia usiłuje ograniczyć w trosce o większą konkurencję i możliwość wyboru dla konsumentów.
- Czytaj też: Amerykański gigant ma propozycję dla UE. Chce uniknąć kar
Kto jest “strażnikiem rynku”?
TikTok został uznany za “gatekeepera” we wrześniu 2023 r., dołączając do grona takich firm jak:
- Alphabet
- Meta Platforms
- Apple
- Amazon
- Microsoft
- Booking.com
To istotna zmiana — ten status implikuje konieczność stosowania się do wielu zasad, a ich złamanie może wiązać się z sankcjami sięgającymi nawet 10 proc. globalnych dochodów.
TikTok: nie spełniamy kryteriów
Platforma należąca do ByteDance dowodzi, że została zaklasyfikowana nieprawidłowo.
Jej przedstawiciele twierdzą, że spółka nie spełnia wszystkich fundamentalnych kryteriów — m.in. nie ma tak ugruntowanej pozycji w Europie, jak sugerują organy regulacyjne.
“ByteDance udowodniło, że jego wartość rynkowa pochodzi zasadniczo z działalności w Azji, a firma działa w zupełnie innym otoczeniu prawnym i kulturowym niż Europa” — zaznacza prawnik TikToka, Bill Batchelor, cytowany przez agencję Reutera.
Jednym z kluczowych argumentów TikToka jest tzw. multihoming, czyli używanie przez użytkowników wielu platform jednocześnie.
“Określamy to mianem multihomingu. Oznacza to, że firmy mogą docierać do tych samych użytkowników za pośrednictwem wielu platform” — dodał prawnik.
Zgodnie z danymi zaprezentowanymi w sądzie, aż 70-80 proc. użytkowników TikToka korzysta równolegle z innych serwisów, takich jak Facebook, Instagram, Snapchat czy X.
Komisja Europejska: to nie wystarczy
Argumenty TikToka nie przekonują jednak Komisji Europejskiej.
“Uzależnienie użytkowników może występować nawet przy pewnym poziomie korzystania z różnych platform” — oświadczył Mislav Mataija, przedstawiciel KE.
Zaznaczył, że niektóre grupy użytkowników mogą być szczególnie przywiązane do TikToka, co umacnia jego status na rynku.
Stawka to przyszłość regulacji Big Techów. Decyzja, która może zmienić rynek
Spór dotyczy nie tylko jednej platformy, lecz całego podejścia do regulowania gigantów technologicznych w Europie. Jeśli TikTok odniesie sukces, może to osłabić narzędzia UE w zwalczaniu dominacji Big Tech. Jeśli poniesie porażkę — utrwali się kurs, w którym podąża europejska polityka cyfrowa.
Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej będzie miało dalekosiężne skutki. Może ono nie tylko zdefiniować przyszłość TikToka w Europie, ale także wyznaczyć granice wpływu największych platform cyfrowych na rynku — relacjonuje Reuters.
- Czytaj także: Gigantyczne odszkodowanie od firmy Marka Zuckerberga. Przełomowy wyrok
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
