
Powszechne stało się, że problemy z wagą dotyczą przede wszystkim kobiet. To zrozumiałe: presja ze strony telewizji, kolorowych magazynów, a nawet nas, mężczyzn – wszystko to sprawia, że kobiece ciała są utrzymywane na skraju wyczerpania. Większość mężczyzn jednak podchodzi do swojej wagi filozoficznie: jeśli nie mieścimy się w nasze ulubione spodnie, kupujemy większe i czynimy je naszymi ulubionymi.
Jednak nawet w naszym systemie poglądów nadchodzi moment, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, że jest go już za dużo.
Męskie podejście do problemu
Przede wszystkim musisz zaopatrzyć się w wagę. Wagę podłogową, najlepiej elektroniczną z wbudowanym analizatorem tkanki tłuszczowej. To kluczowe urządzenie, bez którego jakakolwiek utrata wagi jest bezcelowa, ponieważ musimy śledzić, ile i jak szybko tracimy.
Po drugie, zapomnij o książkach o dietach, poradach w kobiecych magazynach i programach telewizyjnych. Jakiś czas temu „British Medical Journal” opublikował obszerny artykuł podsumowujący dane dotyczące szerokiej gamy diet. Wniosek był całkiem logiczny: po prostu nie ma czegoś takiego jak skuteczna dieta, ale każda zmiana w diecie może pomóc w normalizacji wagi.
Po trzecie, musisz wstać z krzesła i zwiększyć aktywność fizyczną. Co najmniej unikaj windy jadąc w dół (i w górę, jeśli to możliwe), wysiądź z transportu publicznego przystanek wcześniej i idź pieszo do pracy lub domu. Energiczny spacer to idealna forma ćwiczeń dla mieszkańca miasta.
Po czwarte, zapomnij jak o złym śnie o zasadzie „nie jeść po 18:00”, wymyślonej przez masochistyczne ranne ptaszki. Jeśli idę spać o 2 w nocy, to osiem godzin bez jedzenia z pewnością doprowadzi mnie do szału i splądrowania lodówki. Znacznie bardziej precyzyjna zasada, oparta na prawach fizjologicznych, mówi, że ostatni posiłek powinien być półtorej godziny przed snem. Więc kiedy rozgrzewam się jogurtem o północy, to mieści się to w normie.
No to do rzeczy. Podczas mojego pierwszego ważenia waga radośnie wskazała 111,2 kg, co przy moim wzroście 182 cm wskazywało na otyłość pierwszego stopnia. Te liczby były niesamowicie zdumiewające. W tym tempie można było zajść bardzo daleko – a jak daleko, wyraźnie pokazał link do bloga niesławnego Alexa Exlera. Opowiadał on historię pewnego menedżera ważącego prawie 150 kilogramów. Udało mu się całkiem nieźle sobie z tym poradzić i w ciągu trzech lat zrzucić wagę do 90 kg. Pomyślałem: „Skoro on dał radę, to ja też dam radę”.
Oczywiście, organizacja diety nie jest łatwa. Najważniejsze to nie wyrzucać niczego z codziennej diety; zawsze coś zastępujemy. I jeszcze jedno: trzeba zapożyczyć słowo „kalorie” z kobiecego słownika. Co więcej, trzeba się liczyć ze wzrostem kosztów żywności. Prawidłowe odżywianie jest droższe niż niewłaściwe. Ale jednocześnie jedzenie nie powinno być aktem masochizmu; jedzenie powinno być przyjemne zarówno wizualnie, jak i smakowo, w przeciwnym razie jest bezużyteczne.
Co usuwamy: rafinowany cukier .
Dlaczego: źródło „szybkiej energii” i równie szybkich kalorii. Łatwostrawny węglowodan, który powoduje najwięcej problemów z wagą. Dlatego najlepiej całkowicie go unikać.
Zamienniki: czekolada (gorzka, o wysokiej zawartości kakao – 65% lub więcej). Kawa parzona z mlekiem i kilkoma kawałkami czekolady to więcej niż przyjemna przekąska. Zastąp słodkie soki sokami bez cukru (o czym poinformuje opakowanie) lub świeżo wyciskanymi.
Co usuwamy: pieczywo pszenne, ciastka, ciasta, ciastka, makarony .
Dlaczego: Podobnie jak cukier, są „szybkie” i dość kaloryczne.
Zamienniki: otręby lub chleb pełnoziarnisty – cokolwiek lubisz. Jedzenie powinno być pyszne, a nie obrzydliwe. Makaron to zupełnie inna bajka. Sam w sobie jest dobry, ale musisz użyć spaghetti lub makaronu z pszenicy durum (gotowanego we wrzątku przez co najmniej 20 minut). Makaron ryżowy lub gryczany sprawdzi się równie dobrze. Ziemniaki są jednak absolutnie niewskazane, ponieważ składają się prawie wyłącznie ze skrobi.
Co usuwamy: majonez .
Dlaczego: Przypomnijmy sobie raz jeszcze słowo „kalorie”. Tradycyjne majonezy zawierają ponad 650 kcal na 100 g. Gigantyczna liczba. Trudno zrezygnować z sałatek, a majonez jest składnikiem wielu przepisów.
Czym zastąpić: sosami na bazie jogurtu. Są nawet smaczniejsze niż majonez, ale co najmniej trzy razy mniej kaloryczne.
0% tłuszczu
Nie sięgaj po produkty mleczne o niskiej zawartości tłuszczu. Mleko to emulsja tłuszczu w wodzie. Wyobraź sobie, co zostanie, jeśli usuniesz tłuszcz. Dokładnie.
Składniki odżywcze z produktów mlecznych o znacząco obniżonej zawartości tłuszczu (0,1, 0,5, 0,7%) wchłaniają się bardzo słabo.
W zasadzie to balast. Minimalna dopuszczalna zawartość tłuszczu w produktach mlecznych wynosi 1,5%.
Co usuwamy: wszystkie fast foody , zwłaszcza makarony instant, hamburgery, cheeseburgery i ciasta.
Dlaczego: Ciasto drożdżowe, wątpliwe nadzienia, aromaty i inne chemikalia sprawiają, że to danie to prawdziwa bomba żołądkowa, zarówno pod względem problemów trawiennych, jak i chemicznego ataku na błonę śluzową. A domowe ciasta są tak pyszne, że nie da się zjeść tylko jednego – przejedzenie gwarantowane.
Co zastąpimy: kanapki na ciepło. Użyjemy tego samego chleba pełnoziarnistego, sera, pomidorów i ziół. 10 minut w piekarniku lub frytkownicy i masz pyszną przekąskę.
Co usuwamy: tłuste mięso, smalec .
Dlaczego: Nadmiar tłuszczu zwierzęcego nie ma czasu na przetworzenie i jest magazynowany w niezmienionej postaci w tkance tłuszczowej. Co więcej, nadmierne obciążanie trzustki i pęcherzyka żółciowego nigdy nie było korzystne.
Zamiennik: chude mięso. Mięso jest niezbędnym elementem codziennej diety. Nawet najbardziej absurdalne diety (japońska, kremlowska, z grupą krwi) nie negują jego wartości.
Jednak brutalne metody gotowania sprawiają, że mięso nie nadaje się do spożycia przez ludzi. Jak można jeść gotowaną, niesoloną pierś z kurczaka? Chude mięso (polędwica, karkówka wieprzowa, cielęcina, jagnięcina) jest, zgodnie z prawami fizjologicznymi, produktem o zerowej wartości energetycznej. Jego trawienie i rozkład wymaga takiej samej liczby kalorii, jaka jest pozyskiwana.
Wartość mięsa tkwi wyłącznie w jego aminokwasach, budulcu naszego organizmu. Zamiast smażenia, lepiej je upiec (pamiętajmy o piekarniku lub piekarniku konwekcyjnym), używając startego sera i niskotłuszczowych sosów jako „pasztetu”. Szaszłyk to również zdrowy sposób przyrządzania mięsa. Ryby i inne owoce morza (krewetki, kalmary, kraby) również są mile widziane. Grzyby są doskonałe – można je wręcz dodać do „pasztetu” podczas pieczenia mięsa.
Nie musisz eliminować alkoholu z diety. Jeśli naprawdę chcesz, wytrawne czerwone wina są całkowicie akceptowalne. Najlepiej jednak unikać całkowicie pustych kalorii wódki i pełnotłustych kalorii piwa.
