Wszystko w jednym miejscu i oszczędność. Jak Polacy modyfikują swoje nawyki zakupowe?

Największy koszt podczas robienia zakupów nie zawsze widnieje na etykiecie. Nierzadko to dodatkowy przejazd, kolejny market, następna kolejka oraz podział zakupów na różne lokalizacje. W takim przypadku kompleksowe zakupy w jednym miejscu ponownie jawią się jako jedna z łatwiejszych metod oszczędności.

Pełne zakupy w jednym miejscu znów stają się jedną z prostszych form oszczędzania.
Pełne zakupy w jednym miejscu znów stają się jedną z prostszych form oszczędzania.

Polacy coraz baczniej kalkulują nie tylko wartości towarów, ale również czas potrzebny na zrealizowanie zakupów. Z raportu “Zakupowy Trendspotting 2026. Od schabowego do Buldak ramen, czyli co się dzieje w koszyku Polaka”, sporządzonego przez Auchan Polska, wynika, że zakupy coraz częściej przypominają zarządzanie niewielkim budżetem domowym.

Statystyki wyraźnie ilustrują tą zmianę. 52 proc. Polaków monitoruje wydatki, a 49 proc. preferuje tańsze alternatywy. Nie oznacza to jednak jedynie rezygnacji z potrzeb, gdyż coraz częściej chodzi o bardziej przemyślane komponowanie koszyka. Mowa o wyborze sklepu, porównywaniu opcji produktów, wykorzystywaniu promocji i upewnianiu się, czy całość wydatków faktycznie się kalkuluje.

Zakupy urastają do rangi strategii finansowej

Rywalizacja o klienta w branży spożywczej przez długi czas bazowała na idei, że ma być blisko, szybko i niedrogo. Ten schemat wciąż funkcjonuje, szczególnie w przypadku drobnych zakupów. Lecz gdy koszyk się powiększa, ta prosta kalkulacja zaczyna się komplikować.

Liczy się już nie tylko cena mleka, chleba czy margaryny, ale koszt kompletnego zestawu produktów, które gospodarstwo domowe nabywa regularnie. Zgodnie z danymi ASM przytoczonymi w raporcie, uwzględniającymi porównanie koszyka zakupowego w różnych typach handlu, przeciętny koszt pełnego koszyka w hipermarketach i hurtowniach wynosi 326 zł, natomiast w dyskontach 354 zł.

To różnica dostrzegalna już przy jednym rachunku. Jeśli podobny koszyk pojawia się w domu co kilka dni lub co tydzień, szybko przekształca się w stały element domowego budżetu. — Dostrzegamy, że konsumenci nie tyle ograniczają wydatki, ile zarządzają nimi w sposób bardziej przemyślany. Zakupy stają się składową codziennej taktyki finansowej. W praktyce oznacza to większą uwagę, którą poświęcają całkowitemu kosztowi koszyka oraz sposobowi jego skompletowania — wyjaśnia Aleksandra Sianecka, dyrektorka marki, klienta, marketingu i konceptów handlowych Auchan Polska.

To istotna zmiana, ponieważ konsument nie chce już wyłącznie “kupić taniej”. Pragnie kupować rozważniej i bez poczucia, że oszczędność oznacza chaos, ustępstwa lub konieczność odwiedzenia kilku sklepów w poszukiwaniu brakujących artykułów.

Czas również ma swoją wartość

Kompleksowe zakupy w jednym miejscu powracają więc jako niezwykle praktyczna odpowiedź na codzienne wyzwania. Klient coraz częściej uwzględnia nie tylko ceny, lecz także czas, transport i ilość miejsc, które musi odwiedzić.

Raport zestawia dwa scenariusze. W pierwszym klient robi podstawowe zakupy w dyskoncie, ale potem musi uzupełnić listę w sklepie specjalistycznym, odzieżowym lub z elektroniką. Same zakupy podstawowe trwają około 30 minut, ale kolejne punkty dodają następne etapy i dojazdy. W sumie taka trasa może zająć 2-3 godziny.

Drugi scenariusz to hipermarket, w którym te same potrzeby można zaspokoić pod jednym dachem. Według raportu zajmuje to 60-90 minut. W rzeczywistości oznacza to nawet około 50 proc. oszczędności czasu.

Czy jednak hipermarket zawsze wygrywa? Niekoniecznie. W przypadku szybkich zakupów kilku produktów najbliższy sklep bywa po prostu bardziej komfortowy. Lecz gdy lista zawiera żywność, środki czystości, artykuły dla dzieci, coś z kategorii non-food i kilka bardziej specjalistycznych produktów, “szybko” zaczyna oznaczać coś zupełnie innego.

Coraz większego znaczenia nabiera wybór miejsc, które pozwalają zrobić pełne zakupy podczas jednej wizyty.
Coraz większego znaczenia nabiera wybór miejsc, które pozwalają zrobić pełne zakupy podczas jednej wizyty.

Szeroki wybór stał się atutem

Ekonomia czasu łączy się bezpośrednio z asortymentem. Jeżeli sklep nie oferuje produktu, którego poszukujemy, klient ponosi koszt w postaci dodatkowej wizyty w innym miejscu. To może być kwadrans, może pół godziny, a czasem kolejny dojazd i następna kolejka. Według raportu dyskonty zazwyczaj oferują od 1,5 do 2,5 tys. produktów, podczas gdy w hipermarketach wybór może sięgać od 15 do nawet 50 tys. pozycji asortymentowych.

A współczesny domowy koszyk jest coraz bardziej zróżnicowany. W jednym gospodarstwie mogą współistnieć produkty tradycyjne, roślinne, wysokobiałkowe, bez laktozy, bio, sezonowe i produkty renomowanych marek. Do tego dochodzą świeże ryby, chemia, elektronika, odzież lub artykuły do domu. Im więcej tego typu potrzeb, tym większą wartość ma sklep, który umożliwia ich zaspokojenie podczas jednej wizyty.

— Coraz większego znaczenia nabiera wybór miejsc, które pozwalają dokonać pełnych zakupów podczas jednej wizyty, ponieważ to daje lepszą kontrolę nad wydatkami, a jednocześnie pozwala zaoszczędzić czas i usprawnić cały proces zakupowy. Dla nas szczególnie ważne jest, aby klient mógł w jednym miejscu znaleźć wszystko, czego potrzebuje — dodaje Aleksandra Sianecka.

Ekspertka w raporcie podkreśla, że silna marka wciąż jest ważna, ale coraz częściej musi współgrać z konkretną korzyścią dla klienta. W praktyce oznacza to, że zaufanie do sklepu buduje dzisiaj nie tylko rozpoznawalność, ale także pełny wybór, wygoda i lepsza kontrola nad zawartością koszyka.

52 proc. Polaków kontroluje wydatki, a 49 proc. wybiera tańsze opcje.
52 proc. Polaków kontroluje wydatki, a 49 proc. wybiera tańsze opcje.

Cena nie znika, ale przestaje być najważniejsza

Jednym z bardziej intrygujących wniosków raportu jest zmiana hierarchii kryteriów wyboru sklepu. Jeszcze w 2024 r. niska cena była kluczowym czynnikiem. W 2025 r. spadła na trzecie miejsce. Wyżej uplasowały się pozytywne doświadczenia zakupowe oraz pewność, że produkty, których klient potrzebuje, są stale dostępne.

To nie oznacza zaniku wrażliwości cenowej. Wręcz przeciwnie, konsumenci nadal skrupulatnie analizują wydatki. Zmienia się jednak sposób kalkulacji. Sama niska cena pojedynczego produktu nie wystarcza, jeżeli cały koszyk trzeba kompletować w kilku miejscach.

Zatem pełny koszyk staje się nowym obszarem rywalizacji. Dla sieci handlowych oznacza to walkę nie tylko o cenę poszczególnych produktów, ale o większą część domowych zakupów. Dla klientów oznacza prostsze pytanie o to, gdzie mogą kupić większość rzeczy w rozsądnej cenie, bez straty czasu i bez dzielenia wydatków na wiele paragonów.

Polacy coraz uważniej liczą nie tylko ceny, ale też czas potrzebny na zrobienie zakupów.
Polacy coraz uważniej liczą nie tylko ceny, ale też czas potrzebny na zrobienie zakupów.

Lojalność także stała się bardziej pragmatyczna

Zmiana w zakupach nie kończy się na samym wyborze sklepu. Raport ukazuje konsumenta, który korzysta z programów lojalnościowych, monitoruje promocje, zestawia oferty i poszukuje tańszych zamienników. Lojalność coraz rzadziej oznacza dzisiaj przywiązanie do jednej sieci, a coraz częściej staje się sposobem na bieżące kontrolowanie wydatków.

W tym kontekście Auchan wskazuje na Skarbonkę. Zamiast punktów wymienialnych na upominki klienci gromadzą w niej fundusze, które mogą później wykorzystać podczas kolejnych zakupów.

Lecz praktyczna lojalność nie opiera się już tylko na promocjach. W tym samym koszyku coraz częściej spotykają się cena, jakość, wygoda i pochodzenie produktu. Dane z raportu wskazują, że 79 proc. konsumentów dąży do zakupu polskiej żywności, a 52 proc. deklaruje chęć zapłacenia więcej za produkty lokalne. W tym kontekście Auchan podkreśla, że zdecydowana większość jego asortymentu pochodzi od polskich dostawców.

W 2024 r. niska cena była najważniejszym czynnikiem. W 2025 r. spadła na trzecie miejsce. Wyżej znalazły się przyjemne doświadczenie zakupowe oraz pewność, że produkty, których klient potrzebuje, są stale dostępne.
W 2024 r. niska cena była najważniejszym czynnikiem. W 2025 r. spadła na trzecie miejsce. Wyżej znalazły się przyjemne doświadczenie zakupowe oraz pewność, że produkty, których klient potrzebuje, są stale dostępne.

One-stop shopping wraca więc nie z powodu nostalgii konsumentów za dawnym modelem obszernych zakupów. Powraca, ponieważ zmieniło się postrzeganie codziennych wydatków. Dziś liczy się cena, czas, dostępność towarów, lokalność i możliwość załatwienia większej ilości spraw podczas jednej wizyty.

To przesuwa rywalizację w handlu na nowy poziom. Coraz większą przewagę uzyskują te sieci, które wspierają klienta w skompletowaniu pełnego koszyka bez dzielenia zakupów na kilka miejsc i bez konieczności wyboru między oszczędnością a komfortem.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *