Nie każdy, kto staje się franczyzobiorcą, wyrusza w drogę z myślą o założeniu własnej działalności. Niekiedy dołącza do systemu ktoś, kto ma już doświadczenie w biznesie i poszukuje możliwości jego rozszerzenia. Tak było w przypadku Arkadiusza Cichosza, który przez dekadę współzarządzał placówkami znanej sieci sprzedaży detalicznej, a dziś jest franczyzobiorcą McDonald’s we Wrocławiu.

Posiadanie własnej firmy często wywołuje entuzjastyczne wyobrażenia o pełnej autonomii. Jest to kusząca perspektywa, ale każdy, kto prowadził działalność, wie, że wraz z niezależnością pojawiają się także realne, codzienne problemy, takie jak budowanie rozpoznawalności marki, zarządzanie fluktuacją pracowników, opracowywanie procedur czy kontrola jakości.
Franczyza funkcjonuje nieco odmiennie. Przedsiębiorca wciąż prowadzi działalność na własny koszt i ponosi ryzyko, ale opiera się na koncepcji, która była rozwijana i testowana przez długi czas. W przypadku McDonald’s oznacza to znaną markę, sprawdzone procesy, system szkoleń, sieć dostawców, wsparcie w zakresie marketingu oraz operacji.
Dla osób, które są zaznajomione z realiami prowadzenia działalności, ta różnica ma istotne znaczenie. Nie chodzi o unikanie odpowiedzialności, ale o efektywne wykorzystanie środków — w taki sposób, aby energię i uwagę poświęcać na rozwój działalności, a nie na tworzenie rozwiązań, które już sprawdzają się w praktyce.
Klient, zespół, standard. Sektor się zmienia, fundament pozostaje
Arkadiusz Cichosz pierwsze lekcje w biznesie odebrał jeszcze w trakcie studiów. — Moją pierwszą pracę podjąłem na trzecim roku studiów, zatrudniając się jako przedstawiciel handlowy. To wtedy poznałem podstawy sprzedaży i zrozumiałem, że aby osiągnąć sukces, trzeba przede wszystkim dbać o konsumentów — mówi.
Następnie przez kilkanaście lat był związany ze sprzedażą detaliczną jako współudziałowiec w sklepach. To doświadczenie dobrze go przygotowało do roli franczyzobiorcy, chociaż gastronomia charakteryzuje się zupełnie innym tempem. Restauracja reaguje szybciej niż wiele innych przedsiębiorstw. Pogoda, lokalne wydarzenia, pora dnia, liczba klientów czy skład załogi mogą natychmiast wpłynąć na obroty i organizację pracy.
Jednak zasada pozostaje niezmienna: aby firma dobrze prosperowała, musi mieć klientów, personel i standardy. W handlu jest to istotne. W gastronomii — nabiera priorytetowego znaczenia.
Regulacje nie są ozdobą
McDonald’s funkcjonuje w Polsce od 1992 roku i od dłuższego czasu rozwija sieć głównie w oparciu o model franczyzowy. Obecnie posiada ponad 600 restauracji, z których znaczną większość prowadzą franczyzobiorcy. W Polsce działa ponad 115 takich przedsiębiorców, a jeden licencjobiorca zazwyczaj zarządza pięcioma lokalami.
Przy takiej skali przypadek nie może wpływać na jakość. Klient, który wchodzi do restauracji McDonald’s we Wrocławiu, Gdańsku, mniejszym mieście lub przy trasie, podróżując, oczekuje zbliżonego poziomu. Właśnie dlatego standardy stanowią fundament tego modelu. Obejmują one obsługę, organizację pracy, jakość produktów, logistykę i bezpieczeństwo żywności.
Arkadiusz Cichosz dobrze rozumiał to podejście jeszcze z poprzedniej pracy. — Nauczyłem się, jak istotne są regulacje i standardy. Teraz, pracując w branży gastronomicznej, wiem, że przestrzeganie zasad i procedur związanych z bezpieczeństwem żywności jest absolutnie fundamentalne dla sukcesu całej działalności — podkreśla.
Jest to jeden z najważniejszych aspektów w tej historii, ponieważ dla przedsiębiorcy regulacje mogą wydawać się ograniczeniem. Tu jednak widzimy wyraźny przykład tego, że mogą one sprzyjać rozwojowi firmy.

Franczyza nie jest dla cichego inwestora
Model McDonald’s ma precyzyjnie określone reguły. Franczyzobiorcą może zostać osoba, która chce osobiście zarządzać restauracją i aktywnie uczestniczyć w jej codziennym funkcjonowaniu. Nie jest to odpowiednia opcja dla biernego inwestora, który chciałby jedynie zainwestować środki.
Kandydat musi posiadać m.in. wyższe wykształcenie, doświadczenie w zarządzaniu, co najmniej 2 miliony złotych własnych środków bez obciążeń oraz być gotowym do zamieszkania w pobliżu restauracji. Umowa franczyzowa jest zwykle zawierana na 20 lat i dotyczy jednej restauracji.
McDonald’s znajduje lokalizacje i buduje restauracje. Franczyzobiorca zazwyczaj nie jest właścicielem nieruchomości, lecz operatorem lokalu. Prowadzi działalność pod marką McDonald’s, na własny rachunek i ryzyko, ale w oparciu o zasady i ze wsparciem globalnej marki.
Dodatkowo każdy kandydat przechodzi kilkumiesięczne przygotowanie, które zazwyczaj trwa od 9 do 12 miesięcy. W tym czasie zapoznaje się z restauracją od kuchni: pracą personelu, procedurami, standardami jakości, finansami, marketingiem, HR, technologią i bezpieczeństwem żywności. Na tym etapie McDonald’s sprawdza przygotowanie kandydata, a on sam ma możliwość oceny, czy ten biznes rzeczywiście odpowiada jego stylowi pracy.
Restauracja to codzienna kalkulacja
Jednym z pierwszych wyzwań Arkadiusza Cichosza po wejściu do branży gastronomicznej było zbalansowanie optymalizacji kosztów personalnych z zachowaniem wysokiej jakości obsługi klienta. W tego typu działalności nie wystarczy mieć dobry produkt i rozpoznawalną markę. Należy stale planować, analizować, dostosowywać harmonogramy, kontrolować wydatki i jednocześnie dbać o to, by klient nie odczuł napięcia związanego z pracą operacyjną.
W tym przypadku doświadczenie z handlu detalicznego okazuje się przydatne. Sprzedaż, klient, personel i wynik to wspólny język wielu branż. Gastronomia dodaje do tego tempo, bezpieczeństwo żywności i jeszcze większą uwagę na codzienną organizację pracy.
System pozwala skoncentrować się na zarządzaniu działalnością
Po przejęciu restauracji franczyzobiorca prowadzi działalność samodzielnie, ale nie jest pozostawiony sam sobie. McDonald’s zapewnia mu zaplecze, którego indywidualny przedsiębiorca zazwyczaj nie buduje od razu: szkolenia, doradztwo, materiały dla personelu, wsparcie marketingowe i PR, dostęp do sprawdzonych dostawców oraz sieci firm serwisowych.
Istotną rolę pełni także Franchise Business Partner. Jest to osoba, która pomaga spojrzeć na restaurację nie tylko z perspektywy bieżącej działalności, ale także z uwzględnieniem wyników, standardów i rozwoju organizacji. Dla przedsiębiorcy z doświadczeniem takie wsparcie nie musi być ograniczeniem niezależności. Umożliwia raczej przesunięcie nacisku z tworzenia podstaw systemu na to, co bezpośrednio wpływa na wynik.
Zatem historia Arkadiusza Cichosza pokazuje, że franczyza McDonald’s może być interesującą ścieżką nie tylko dla osób, które dopiero poszukują pomysłu na własną działalność. Może być także opcją dla tych, którzy mają już doświadczenie w biznesie i wiedzą, że sama ambicja nie wystarczy do osiągnięcia skali.
Nie jest to model dla osób, które chcą jedynie dołączyć znaną markę do swojego pomysłu. Franczyza McDonald’s wymaga kapitału, zaangażowania w działalność i akceptacji działania w systemie, w którym standardy stanowią część codziennej pracy. Daje jednak konkretną korzyść: możliwość prowadzenia firmy pod rozpoznawalną marką, w oparciu o sprawdzone procesy i zaplecze, którego samodzielne stworzenie może zająć lata.
W historii Arkadiusza Cichosza najbardziej intrygujące jest nie to, że przedsiębiorca zdecydował się na franczyzę. Bardziej interesujące jest to, że zrobił to po wielu latach doświadczenia w biznesie. Miał już świadomość, jak ważni są klienci, personel, procedury i powtarzalność. Dlatego w mocnym systemie dostrzegł nie ograniczenie, lecz narzędzie do prowadzenia działalności na większą skalę.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
