Polski Budżet Państwa nie ponosi odpowiedzialności za poziom nadzoru wykonywanego w Tallinie, stąd aktualnie nie ma podstaw do ubiegania się o rekompensatę od polskiego rządu. Jedynie szybkość reakcji polskiej prokuratury daje rękojmię odzyskania funduszy klientów – zaznacza Robert Nogacki, doradca prawny z Firmy Prawniczej Skarbiec.
Światło reklamujące platformę kryptowalutową Zondacrypto na budynku Polskiego Komitetu Olimpijskiego przed usunięciem.
Izabela Kacprzak
W połowie kwietnia polska prokuratura w Katowicach zainicjowała dochodzenie w sprawie podejrzenia oszustwa poszkodowanych giełdy Zondacrypto oraz transferowania środków finansowych pochodzących z przestępstwa. Zgłosiło się już blisko 2 tys. osób, obywateli RP, a to nie koniec. W jakim stopniu komplikuje możliwość odzyskania pieniędzy przez inwestorów z Polski okoliczność, iż platforma działała w Estonii, wcześniej na Malcie, a jej aktywa znajdowały się w wielu krajach?
Zondacrypto to struktura oparta na co najmniej czterech fundamentach, każdy w innym państwie. Podmiot operacyjny w Estonii – BB Trade Estonia OÜ, jednostka holdingowa w Szwajcarii – Divisio Holding AG w Zug, operator platformy Kraken, na której konta kierowano przelewy – w Wielkiej Brytanii (Payward Ltd). Inwestorzy – w ogromnej części w Polsce. Osoby dokonujące przestępstw przemieszczały się pomiędzy tymi krajami. Środki finansowe również. Kolejne fragmenty układanki są na Florydzie, Bahamach, Słowacji, we Włoszech, Monako, w Emiratach, Czechach i w innych miejscach.
Reklama Reklama
Gdy służby ścigania przystępują do działania, każdy z tych krajów stosuje swoje własne prawo i dysponuje swoim budżetem finansowanym z konfiskaty majątku uzyskanego z czynu zabronionego. To pierwsza kwestia, od której rozpoczyna się problem.
A druga?
Pieniądze, które uda się zająć, nie są automatycznie dzielone pomiędzy poszkodowanych.
Z jakiego powodu nie będzie takiego podziału?
W przekonaniu niektórych ofiar sprawy wyglądają prosto: istnieją aktywa, są poszkodowani, którzy otrzymają proporcjonalny zwrot. W rzeczywistości aktywa zatrzymane na obszarze danego kraju trafiają w pierwszej kolejności w obszar jego procedur. Jeżeli to Estonia zabezpieczy konto w Tallinie – aktywa podlegają estońskiej procedurze konfiskaty lub bankructwa. Jeżeli Szwajcaria zablokuje rachunek w Zug – podlegają szwajcarskiej. Jeśli brytyjska prokuratura zwróci uwagę na transfery do Krakena – podlegają brytyjskiej.
To nie jest konflikt kompetencyjny. To jest rywalizacja o te same pieniądze
W każdym z tych procesów polski inwestor Zondacrypto jest osobą anonimową. Nie posiada statusu pokrzywdzonego. Nie ma prawa zgłaszać roszczeń. W najgorszym wypadku aktywa ulegają konfiskacie i zasilają budżet państwa prowadzącego postępowanie.
Pomimo tego polska prokuratura wszczęła dochodzenie i przyznaje status pokrzywdzonego każdemu inwestorowi, który nie odzyskał funduszy. Jakie gwarancje otrzymuje taki pokrzywdzony, skoro w Polsce tych pieniędzy nie ma?
Jedyną sytuacją, w której polski inwestor cokolwiek odzyskuje, jest ta, w której aktywa zostaną zajęte na wniosek polskiej prokuratury i zostaną włączone do polskiego postępowania. Wtedy obowiązuje art. 46 § 1 kodeksu karnego – wniosek o naprawienie szkody na rzecz ofiary. Reszta to przepadek na rzecz innego państwa.
Prawo karne Ludzie z Zondy szkolili prokuratorów. Teraz najlepsi śledczy muszą się wyłączać
Nie tylko pracownicy Zondacrypto, ale i prezes BitBay Sylwester Suszek prowadzili szkolenia dla prokuratorów i policjantów. Choć bez wiedzy o mecha…
Istnieje także trzecia kwestia – polska prokuratura ma wobec Estonii znacznie silniejsze narzędzia niż wobec Szwajcarii.
Dlaczego? Z powodów unijnych przepisów?
Polska i Estonia są w Unii Europejskiej. Od kilku lat funkcjonuje między nimi mechanizm, w którym polski prokurator wydaje zaświadczenie o zabezpieczeniu, a estoński organ je wykonuje bez dodatkowej procedury sądowej, bezzwłocznie. Estonia nie sprawdza nawet, czy czyn jest karalny u niej – dla oszustwa, prania pieniędzy i przywłaszczenia ta weryfikacja jest z mocy prawa wyłączona.
Wobec Szwajcarii polska prokuratura dysponuje jedynie klasyczną pomocą prawną z konwencji z 1959 r. To znaczy: wniosek poprzez kanały dyplomatyczne, analiza w Szwajcarii, decyzja szwajcarskiego organu, możliwe odwołania. Miesiące zamiast godzin.
Różnica jest tak znacząca jak różnica między zleceniem przelewu a wysyłaniem środków finansowych listem tradycyjnym.
Wszędzie schemat jest ten sam: państwo chroni swój budżet
Czwarta kwestia – im więcej państw zajmuje się sprawą, tym wolniej dzielone są aktywa, a nie szybciej.
Wyobrażenie inwestorów jest takie, że dziesięć państw to dziesięć razy większa szansa na odzyskanie środków. Mechanizm działania jest odwrotny. Jeżeli to samo mienie jest przedmiotem postępowań w kilku jurysdykcjach jednocześnie, organy mają obowiązek konsultować się ze sobą, koordynować działania i – jeśli istnieje groźba „nadmiernej konfiskaty”, czyli zajęcia więcej niż wynosi szkoda – odraczać własne czynności. To są sztywne zasady prawa unijnego, nie kurtuazja.
Z perspektywy poszkodowanego oznacza to jedno: każdy dodatkowy kraj zaangażowany w sprawę to dodatkowe spowolnienie, a nie dodatkowe wsparcie.
Ostrzega pan inwestorów, by nie składali zawiadomień do innych państw, w których działała firma Zondy?
Składanie zawiadomień w Estonii, Szwajcarii czy Wielkiej Brytanii „dla pewności” – bez zastanowienia się, jak to wpłynie na polskie postępowanie – może obrócić się przeciwko inwestorom. Wystarczy, że zawiadomienie złożone w obcej jurysdykcji położy nacisk na pranie pieniędzy zamiast na oszustwo wobec polskich obywateli, a w danym kraju to wystarczy, aby otworzyć tam własną sprawę. Wtedy zabezpieczone aktywa wpadają w lokalną procedurę konfiskaty. Polski pokrzywdzony zostaje pominięty. Aktywa zasilają budżet państwa prowadzącego konfiskatę.
Polski Skarb Państwa nie odpowiada za jakość nadzoru sprawowanego w Tallinie
Zbiegu kompetencji prokuratur w rozumieniu procesowym tutaj nie ma – każda działa we własnej jurysdykcji. Istnieje natomiast konflikt interesów fiskalnych. To nie jest spór kompetencyjny. To jest rywalizacja o te same pieniądze.
Jedynym scenariuszem, w którym poszkodowani z Polski wygrywają tę rywalizację, jest scenariusz, w którym polska prokuratura – działając poprzez polskich pokrzywdzonych jako adresatów ewentualnego naprawienia szkody – uprzedza pozostałe organy w dotarciu do aktywów.
Im wcześniej polskie zgłoszenia trafią do polskiej prokuratury i im szybciej polska prokuratura wystąpi z zaświadczeniami o zabezpieczeniu – tym większa część majątku zostaje w obiegu, z którego polski pokrzywdzony może coś odzyskać. Im później to nastąpi, tym więcej zostanie poza tym obiegiem. Bez możliwości odzyskania.
Art. 417 k.c.
Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez władzę publiczną
Za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej odpowiada Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego lub inna osoba prawna wykonująca tę władzę z mocy prawa.
Co z odpowiedzialnością polskiego Budżetu Państwa? Platforma miała najwięcej inwestorów z naszego kraju, chociaż od 2018 r. platforma nie prowadziła działalności w Polsce.
Pytanie pojawia się ponownie po każdym poważnym kryzysie rynkowym. Brzmi mniej więcej tak: Budżet Państwa jest zawsze solventny, więc pozywajmy Budżet Państwa. Problem polega na tym, że przepis, na który się tutaj powołujemy – art. 417 k.c. – o tej strategii nie wspomina.
BB Trade Estonia OÜ nie była kontrolowana przez polską KNF. Funkcjonuje na podstawie wpisu na listę w Estonii. Polski Budżet Państwa nie ponosi odpowiedzialności za poziom nadzoru wykonywanego w Tallinie.
To nie jest specyfika Polski. Niemcy w 2002 r. zapisały w ustawie, że BaFin (niemiecki Federalny Urząd Nadzoru Usług Finansowych – red.) działa wyłącznie w interesie publicznym – co oznacza, że deponent (osoba, firma lub instytucja, która składa depozyt – red.) nie jest adresatem normy nadzorczej i nie ma roszczenia wobec państwa. Trybunał Sprawiedliwości UE zatwierdził tę koncepcję w sprawie Peter Paul z 2004 r. Brytyjskie misfeasance in public office (umyślne nadużycie władzy lub przekroczenie uprawnień przez urzędnika państwowego – red.) wymaga udowodnienia złej woli po stronie urzędnika – w sprawie BCCI (Bank of Credit and Commerce International działający w latach 1972-1991, który prał pieniądze i pomagał finansować terrorystów, handel bronią i narkotykami – red.) sześć tysięcy deponentów próbowało, postępowanie trwało dwanaście lat, likwidatorzy wycofali pozew. Po upadku Silicon Valley Bank (jedno z największych bankructw w historii systemu bankowego w USA – red.) amerykańska Rezerwa Federalna przyznała wprost, że nadzór zawiódł. Nie spowodowało to żadnych odszkodowań. Wszędzie schemat jest ten sam: państwo chroni swój budżet.
Polski art. 417 k.c. sprawia wrażenie bardziej korzystnego dla obywateli. W rzeczywistości daje ten sam efekt.
Przestępczość Powtórka z rozliczania aferzystów z WGI. Rusza proces w pierwszej aferze finansowej III RP
Po 17 latach ponownie rusza proces karny szefów spółki Warszawska Grupa Inwestycyjna. Poprzedni wyrok był porażką prawa – uznał sąd w apelacji.
Sposób myślenia wielu inwestorów jest następujący: moich środków finansowych już w Zondzie nie ma, ale państwo nie zabroniło mi tam inwestować, dawało zapewnienie, że kontroluje ten podmiot.
Można sięgać po Budżet Państwa, ale dopiero, gdy z postępowania karnego wyjdą ustalenia, na których będzie można oprzeć takie powództwo: najpierw ścieżka karna, status pokrzywdzonego, wniosek o zabezpieczenie majątkowe, wniosek o naprawienie szkody. Wszystko inne – w tym ewentualne roszczenie wobec Budżetu Państwa – może być rozważane dopiero wówczas, gdy postępowanie karne wytworzy materiał, który będzie stanowić dowód w sprawie przeciwko Budżetowi Państwa.
Każdy, kto już teraz obiecuje pokrzywdzonym pozew wobec Budżetu Państwa, albo nie analizował art. 417 k.c., albo nie prowadził takiej sprawy od pozwu do wyroku.
biogram
Robert Nogacki
Radca prawny z Warszawy. Założyciel oraz Partner Zarządzający Kancelarii Prawnej Skarbiec, pełnomocnik grupy inwestorów poszkodowanych przez Zondacrypto. Specjalizuje się w sporach z organami skarbowymi, międzynarodowym planowaniu podatkowym, regulacjach kryptoaktywów i ochronie aktywów. Reprezentuje od 2006 r. poszkodowanych w aferze WGI – Warszawskiej Grupie Inwestycyjnej, jednej z największych piramid finansowych w historii Polski.
