Musimy znacznie redukować wydatki — stwierdza prezes Inter IKEA Group, Jakub Jankowski, w rozmowie z Business Insider Polska, dopytywany o redukcje etatów. Uświadamia ponadto, co niepokoi go jako Europejczyka i Polaka oraz czego Wspólnota Europejska może poduczyć się od Chin.

Sonia Sobczyk-Grygiel, reporterka Business Insider Polska: Właśnie obwieściliście falę cięć kadrowych. W jakim stopniu jest to związane z niepewną sytuacją na świecie, konfliktem na Środkowym Wschodzie etc.?
Prezes Inter IKEA Group Jakub Jankowski: Aktualne przekształcenia organizacyjne nie mają bezpośredniego związku z konkretnymi zdarzeniami o charakterze geopolitycznym. Te modyfikacje odzwierciedlają natomiast naszą decyzję o ulokowaniu zasobów w obszarach, które mają kluczowe znaczenie dla nabywców: stosownym wachlarzu produktów, niskich cenach oraz wysokim standardzie obsługi klienta.
Dzięki konkretnym celom i ograniczonej liczbie priorytetów, uproszczona struktura organizacyjna umożliwi nam sprawniejsze podejmowanie decyzji oraz zmniejszenie kosztów, co powiększy naszą możliwość oferowania klientom bardziej atrakcyjnych cen. Wesprze nas to w dochowaniu wierności naszej wizji i zagwarantuje Ikei konkurencyjność przez wiele następnych lat.
Ludzie dysponują mniejszymi środkami, więc musimy ciąć koszty
Mamy jednak burzliwy okres pod względem geopolitycznym — konflikt na Bliskim Wschodzie wywołuje kryzys w sektorze paliwowym, co znajduje odzwierciedlenie we wzroście inflacji, a w dalszej perspektywie zapewne stóp procentowych. To wszystko wpłynie negatywnie na konsumpcję. Jak Ikea podchodzi do tych trudności?
Odnosząc się do wskaźnika wzrostu rok do roku, wciąż jesteśmy powyżej progu 100. Zapewne chcielibyśmy notować wyższe wzrosty, jednak — mając na uwadze aktualne wyzwania — takie wyniki napawają nas optymizmem — wierzymy, że sytuacja ulegnie poprawie, kiedy sytuacja się ustabilizuje.
Dostrzegamy już jednak konsekwencje inflacji — konsumenci dysponują coraz mniejszymi zasobami finansowymi. To powoduje, że musimy dość wyraźnie redukować wydatki, aby móc zapewnić bardziej korzystne ceny naszych produktów.
Choć jednocześnie spora grupa naszych klientów poszukuje nie tylko najtańszych mebli, ale również tych z wyższej kategorii cenowej. W związku z tym staramy się zagwarantować ofertę także dla tej grupy odbiorców.
Czytaj również: Ogromny inwestor decyduje się na Polskę. Rząd: powstaną tysiące miejsc pracy [WYWIAD]
W jakim stopniu obawiacie się zatem następstw konfliktu na Bliskim Wschodzie?
Z jednej strony zdajemy sobie sprawę z tego, że rosną koszty paliw, transportu, wydłużają się szlaki dostaw. To ma na nas wpływ. Dla przykładu, wskaźnik zaufania konsumenckiego w USA osiągnął najniższy poziom od 50 lat, zaś na największym rynku UE — w Niemczech — stan konsumentów również się pogarsza.
Dodajmy, że Niemcy to dla Ikei największy rynek na świecie, a na drugim miejscu plasują się Stany Zjednoczone.
Dalsza część artykułu pod zdjęciem

Jednak z drugiej strony w naturze Ikei tkwi to, że najlepiej prosperujemy w czasach recesji. Poprzednie kryzysy — takie jak np. finansowy z 2008 r. — były dla nas okresem progresu.
Czy i tym razem nam się powiedzie? Rynek uległ znaczącej transformacji — mamy licznych konkurentów w różnych kanałach dystrybucji. Wymaga to od nas adaptacyjności, nowego podejścia, np. kreowania innowacyjnych formatów sklepów czy w obszarze sprzedaży online. Ta druga opcja cieszy się notabene bardzo dużym zainteresowaniem w Polsce.
Dostrzegamy na przykład, że klienci nierzadko pragną mieć dostęp do mniejszych placówek handlowych niż nasz klasyczny, rozległy format. Otworzyliśmy zatem niedawno mniejszy punkt sprzedaży w Bielsku-Białej, który zyskuje na popularności.
Ogromną wagę przywiązujemy również do wprowadzania nowych produktów lub modyfikacji obecnych, tak aby były one osiągalne cenowo.
A więc w aktualnych realiach kryterium ceny to fundament sukcesu?
Zgadza się. Dostępna cena to dla nas jeden z kluczowych parametrów, oprócz designu, użyteczności, jakości i zrównoważonego rozwoju.
Uciążliwym wyzwaniem jest zwłaszcza połączenie ograniczania wydatków — niezbędnego, aby móc oferować bardziej konkurencyjne ceny — z troską o ekorozwój. Na przykład kleje pochodzenia naturalnego, których używanie redukuje nam poziom emisyjności działalności, wciąż są dość kosztowne, ponieważ nie są jeszcze powszechnie stosowane.
Unia Europejska winna zredukować biurokrację
Przejdźmy do szczebla Unii Europejskiej — jak postrzegacie takie inicjatywy Komisji Europejskiej jak “Made in Europe”, czy promocja tzw. local content w Polsce. To w większym stopniu wspiera czy utrudnia wam funkcjonowanie biznesu?
Generalnie jako Ikea optujemy za nieograniczonym handlem — im mniej utrudnień w międzynarodowej wymianie, tym dla nas korzystniej. Stąd z zadowoleniem przyjmujemy aktywność UE w zakresie zawierania kolejnych umów o wolnym handlu.
Niemniej około 70 proc. naszej produkcji pochodzi z Europy i nie przewiduję znaczących zmian w tej sferze.
Odnosząc się do UE, jako Europejczyka i Polaka niepokoi mnie jednakże to, jak powoli ewoluują tu wymagania w stosunku do biznesu, jak ospała jest walka z systemem biurokratycznym. Podczas podróży do Azji, do Chin, widzę, o ile prościej i szybciej można tam rozwiązywać różne kwestie.
Wierzymy, że sektor biznesowy może w dużym stopniu przyczynić się do transformacji Europy na lepsze pod tym względem.
Przykładem są cele w obszarze zrównoważonego rozwoju. Podchodzimy do tej kwestii bardzo podobnie, jak Unia Europejska. Niemniej chcielibyśmy realizować je w nieco inny sposób — nierzadko szybszy, prostszy, mniej obciążony biurokracją.
Chiny to jednak nie tylko imponująca efektywność, postęp technologiczny etc. Mają również ciemniejszą stronę, jeśli chodzi np. o ograniczanie swobód obywatelskich czy poszanowanie praw pracowniczych.
Odwołam się do kwestii praw pracowniczych — we wszystkich fabrykach w Chinach, w których byłem przez ostatnie trzy-cztery lata, obowiązują dokładnie te same normy, co w Polsce, Szwecji czy w Niemczech.
Przez ostatnie 20 lat sytuacja uległa tam znaczącej poprawie w tym zakresie. Czy w wystarczającym stopniu? Trudno jednoznacznie ocenić, z pewnością można natrafić na niepokojące sytuacje. Jednakże gdy w latach 90. ktoś przybywał z Europy Zachodniej do Polski, zadawał sobie prawdopodobnie analogiczne pytania odnośnie do warunków zatrudnienia. Od tamtego czasu zaszła jednak u nas znacząca metamorfoza w tej materii.
Jakie jeszcze rozwiązania można by zatem przenieść z Chin do Europy, aby ułatwić życie przedsiębiorstwom?
W Polsce bardzo chcielibyśmy poczynić inwestycje w fotowoltaikę, jednakże z uwagi na zbyt niskie nakłady w sieć energetyczną nie możemy zrealizować tych zamierzeń. W Chinach nie spotykamy się z tego rodzaju przeszkodami.
Kolejne rozwiązanie, które bardzo intensywnie testujemy w Chinach, to magazyny energii. Oczekiwawalibyśmy również ułatwień w tej dziedzinie w Polsce.
Z całą pewnością dużo łatwiej jest tam również wdrażać różnego rodzaju innowacje — ze względu na mniejszy stopień biurokracji. Nierzadko wystarczy na przykład przekazanie jednej wiadomości tylko jeden raz. Tymczasem w Polsce — jako wytwórca np. płyty wiórowej — na poszczególnych etapach musimy składać jeden dokument cztery razy.
Polska może stać się jednym z liderów gospodarki o obiegu zamkniętym w Europie
Co jeszcze stanowi dla was wyzwanie na polskim rynku?
Ikea zainicjowała współpracę z Polską 65 lat temu. Od tego czasu robi to z powodzeniem. Niedawno Polska znalazła się w pierwszej dziesiątce naszych rynków na świecie.
Poczyniliśmy tutaj znaczące inwestycje w różne fabryki i proces ten trwa. Przykładowo w tym roku rozpoczęliśmy budowę fabryki w Zbąszynku pod Poznaniem o wartości 70 mln euro. Będzie ona przetwarzała pozostałości po meblach.
Generalnie jesteśmy bardzo zainteresowani kwestią przetwarzania odpadów w Polsce, recyklingiem, gospodarką o obiegu zamkniętym (GOZ).
Z chęcią przejmujemy odpady drewniane, przekształcamy je w płytę wiórową, z której następnie tworzymy meble.
Wydaje mi się, że w Polsce brakuje świadomości, jak ogromny potencjał drzemie w obszarze GOZ. Zamieszkuje nas niemal 40 mln obywateli, a więc siłą rzeczy generujemy dużą ilość odpadów, które można poddać ponownemu wykorzystaniu.
Obecnie często odpady meblowe nie są segregowane, trafiają do utylizacji termicznej, zamiast kreować wartość dodaną dla polskiego przemysłu.
Dalsza część artykułu pod zdjęciem

Jakich ułatwień oczekujecie w tej materii?
Zależy nam w głównej mierze na przejrzystych, spójnych i długoterminowo stabilnych regulacjach, które będą stymulować rozwój recyklingu i gospodarki o obiegu zamkniętym. Chodzi między innymi o uproszczenie procedur powiązanych z klasyfikacją odpadów, tak aby wartościowe surowce wtórne były traktowane jako aktywo, a nie problem natury administracyjnej.
Dostrzegamy również potrzebę bardziej efektywnych i jednolitych zasad segregacji odpadów, w tym odpadów wielkogabarytowych i meblowych, oraz zachęt dla władz lokalnych i obywateli do ich selektywnego gromadzenia.
Istotne są także instrumenty finansowe — ulgi, dotacje czy wsparcie inwestycyjne — które skłaniałyby przedsiębiorstwa do inwestowania w nowoczesne technologie recyklingu i ponownego wykorzystania materiałów. Jesteśmy przekonani, że dzięki kooperacji sektora biznesowego, administracji i samorządów Polska może stać się jednym z pionierów GOZ w Europie, a my, jako Ikea, chcemy być aktywnym uczestnikiem tej zmiany.
Jakie jeszcze wyzwania wymieniłby pan?
Uszczuplający się zasób pracowników stanowi dla nas problem. Stąd intensywnie inwestujemy w automatyzację, co generuje konieczność dokształcania kadr.
Uważamy, że system edukacji powinien kształcić w zakresie wykorzystywania sztucznej inteligencji etc. Rolą biznesu jest zaś łączenie młodych pracowników — którzy posiadają te kompetencje — ze starszymi, którzy dzięki tej współpracy, również je zdobędą.
Poważnym utrudnieniem w Polsce, jak już wspomniałem, jest dla nas także dostęp do taniej, bezemisyjnej energii.
Zaczęliśmy od geopolityki i na koniec do niej powrócę — jak znaczącym problemem dla inwestorów z zagranicy jest to, że Polska jest położona tak blisko Rosji?
Nie odczuwam, aby był to powód do wstrzymania się z inwestycjami nad Wisłą. Jako Ikea skrupulatnie monitorujemy sytuację, jednak — jak przed momentem wspomniałem — podjęliśmy decyzję o dużej inwestycji pod Poznaniem. Wierzymy, że sytuacja ulegnie stabilizacji.
Rozmawiała Sonia Sobczyk-Grygiel, dziennikarka Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
