Czy to koniec z dopłatami za dodatkowy bagaż? InPost opracował walizkę, która ma zażegnać ten kłopot
InPost zamierza odmienić schemat podróżowania Polaków po Europie. Przedsiębiorstwo Rafała Brzoski zaprezentowało własną walizkę dostosowaną do Paczkomatu, a także uruchomiło usługę przewozu bagażu z zagranicy do Polski. Wydaje się to być komfortową opcją w miejsce kolejek na lotniskach, dodatkowych kosztów oraz stresującego mierzenia walizek przed wejściem na pokład. Jest tylko jedno “ale”: koszt.
InPost Parcel Suitcase, czyli walizka stworzona z myślą o Paczkomacie
Dotychczas Paczkomat był utożsamiany głównie z zakupami online, zwrotami i szybkim odbieraniem przesyłek. Obecnie InPost próbuje zagłębić się w całkowicie nową niszę: podróże. Firma ogłosiła InPost Parcel Suitcase, czyli walizkę zaprojektowaną w taki sposób, by pasowała do przegródki o rozmiarze C.
Produkt ma wymiary 35 x 37 x 59 cm, objętość 56 litrów i waży 2,5 kg. Wykonano go ze stuprocentowego polikarbonu, ma cztery odczepiane kółka, uchwyt z regulacją, wewnętrzne taśmy zabezpieczające zawartość, a także czterocyfrowy zamek kodowy. W praktyce ma to być walizka nie tyle „do samolotu”, ile właśnie „do Paczkomatu”. I w tym miejscu zaczyna się najciekawsza część całej opowieści.
Sprawdź ten wpis na Instagramie
InPost kontra Ryanair i Wizz Air. Bagaż ma podróżować przed tobą
Nowa usługa InPostu została obmyślona jako odpowiedź na jeden z największych koszmarów podróżujących tanimi liniami lotniczymi: bagaż. Dopłaty za walizki, ograniczenia dotyczące wymiarów, koszty za przekroczenie gabarytów, kolejki do punktu odpraw i napięcie przed bramką to chleb powszedni wielu osób w podróży.
InPost zamierza ten problem wyeliminować. Zamiast transportować dużą walizkę na lotnisko, podróżujący może nadać bagaż wcześniej i odebrać go już w Polsce z Paczkomatu. Usługa funkcjonuje poprzez aplikację InPost Mobile oraz portal SzybkieNadania.pl.
Na początek bagaż można wysłać do Polski z siedmiu europejskich państw:
- Włoch,
- Francji,
- Belgii,
- Holandii,
- Luksemburga,
- Hiszpanii,
- Portugalii.
Realizacja dostawy ma trwać od 3 do 5 dni roboczych. W komunikatach pojawia się również wzmianka o poszerzeniu usługi o kolejne rynki, w tym Wielką Brytanię.

Koniec dopłat za nadbagaż? Idea jest nieskomplikowana
Cała koncepcja brzmi niezwykle kusząco przed sezonem urlopowym. Pakujesz odzież, obuwie, kosmetyki albo sprzęt do uprawiania sportu, wysyłasz walizkę w Paczkomacie za granicą i lecisz jedynie z małym plecakiem. Bez transportowania bagażu przez port lotniczy. Bez stresu, czy walizka zmieści się w przymiarze. Bez gorączkowego płacenia za „za duży” bagaż podręczny.
Rafał Brzoska przedstawia nową usługę jako element większej transformacji w podróżowaniu. W praktyce jest to próba wkroczenia InPostu w obszar, który do tej pory przynależał do linii lotniczych, firm kurierskich i podmiotów zajmujących się transportem bagażu. Może to być szczególnie pociągające dla osób, które podróżują tanimi liniami. Ryanair i Wizz Air od lat zarabiają na bagażu w każdym szczególe. Bezpłatny bagaż podręczny jest mały, większa walizka generuje koszt, a stawki za usługi dodatkowe potrafią gwałtownie wzrastać w zależności od trasy, terminu oraz popytu.
Ile kosztuje wysłanie walizki za pośrednictwem InPostu?
Ceny nowej usługi różnią się w zależności od państwa wysyłki. Zgodnie z przekazanymi informacjami najkorzystniej cenowo wypada nadanie z Włoch, którego koszt to 49,99 zł. Nadanie z Belgii, Francji, Hiszpanii oraz Holandii wiąże się z opłatą 104,99 zł. Z Luksemburga przesyłka to wydatek rzędu 107,99 zł, a najdroższa na starcie jest Portugalia — 125,99 zł.
Teoretycznie prezentuje się to jako konkurencyjna alternatywa w porównaniu do niektórych opłat lotniczych, szczególnie jeśli porównamy rozmiar C Paczkomatu z typową walizką kabinową. Skrytka C oferuje większą przestrzeń niż tradycyjny bagaż podręczny w tanich liniach lotniczych, a maksymalna dopuszczalna waga przesyłki może być bardziej dogodna niż limity na lotniskach.
Jednak InPost nie oferuje tylko usługi. Sprzedaje również własną walizkę. I w tym momencie rozpoczyna się debata.

Walizka InPost za 320 zł. Pomysłowa innowacja czy kosztowny gadżet?
InPost Parcel Suitcase kosztuje 320 zł. Jest to cena, która może wywoływać mieszane odczucia. Z jednej strony produkt jest wykonany z polikarbonu, posiada odpinane kółka i został zaprojektowany specjalnie z myślą o skrytce Paczkomatu. Z drugiej strony – rynek oferuje wiele tańszych walizek kabinowych znanych producentów.
W sklepach online można natrafić na modele Puccini, Wittchen albo Ochnik w cenie około 120–170 zł. Często są to klasyczne walizki kabinowe, które można zabrać w podróż także samolotem, autem czy pociągiem. Natomiast walizka InPostu ma jeden bardzo konkretny cel: idealnie wpasować się do Paczkomatu.
Może to być jej największy atut, ale także największe ograniczenie. Ponieważ jeśli ktoś nabywa walizkę za 320 zł głównie po to, by wysyłać ją Paczkomatem, musi regularnie korzystać z tej usługi, aby zakup był ekonomicznie uzasadniony.

Największy problem? Czas realizacji dostawy i organizacja podróży
Nowa usługa może być komfortowa, ale wymaga dobrego planowania. Przesyłka ma dotrzeć w ciągu 3–5 dni roboczych, więc bagaż należy nadać z wyprzedzeniem. To oznacza, że niektóre przedmioty potrzebne w podróży należy spakować wcześniej i oczekiwać, że walizka dotrze dokładnie we właściwe miejsce.
Podczas codziennego korzystania z Paczkomatów zdarzają się sytuacje, w których przesyłka trafia do innego punktu z powodu przepełnienia automatu. W przypadku zwykłych zakupów online jest to denerwujące. W kontekście bagażu urlopowego może to oznaczać poważny problem. Bo co z tego, że walizka ominie lotnisko, jeśli po przylocie trzeba będzie poszukiwać jej w innym punkcie odbioru albo kontrolować terminu przechowywania w skrytce?
Czy InPost faktycznie rozpoczyna wojnę z liniami lotniczymi?
Nie jest to wojna bezpośrednia, ale InPost wyraźnie wkracza na obszar, na którym linie lotnicze zarabiają znaczne sumy. Ryanair oraz Wizz Air od lat rozwijają model biznesowy oparty na niskiej cenie biletu podstawowego i dodatkowo płatnych opcjach. Bagaż jest jednym z kluczowych elementów tej strategii.
InPost przedstawia alternatywę: zamiast uiszczać opłatę przewoźnikowi za walizkę, zapłać za jej wysyłkę. Zamiast stać w kolejce do odprawy, wyślij paczkę z wyprzedzeniem. Zamiast dźwigać kufer przez terminal, odbierz go z automatu. Nie sprawdzi się to w każdej podróży. Przy krótkim wypadzie do miasta zazwyczaj wystarczy plecak. Podczas wyjazdów rodzinnych lub dłuższych wakacji usługa może jednak znaleźć swoich entuzjastów, zwłaszcza wśród osób, które często podróżują samolotem, nie przepadają za chaosem na lotniskach i potrafią planować z wyprzedzeniem.
Dowiedz się więcej: Straty w branży kosmetycznej. 1,5 miliarda złotych trafia do lotniskowych koszy
Walizka do Paczkomatu: sukces czy eksperyment marketingowy?
Największym atutem koncepcji InPostu jest prostota. Firma wykorzystuje coś, co Polacy już znają i cenią, czyli Paczkomaty, i przenosi to w kontekst podróżowania. Jest to chwytliwa strategia marketingowa: walizka, która podróżuje samodzielnie, podczas gdy ty lecisz bez bagażu. Największą wadą jest cena dedykowanej walizki oraz ograniczona elastyczność usługi. 320 zł za produkt dostosowany do konkretnego ekosystemu to sporo. Do tego należy doliczyć koszt samego nadania. Dla niektórych będzie to wygoda warta swojej ceny. Dla innych – ciekawostka, którą można obejść za pomocą zwykłej torby, plecaka albo kartonu mieszczącego się w wymiarach gabarytu C.
InPost może mieć rację. Jednak turyści sami wszystko przekalkulują
Nowa usługa InPostu odpowiada na bardzo realny problem podróżnych. Opłaty za bagaż są coraz bardziej dokuczliwe, a tanie latanie coraz częściej wiąże się z koniecznością skrupulatnego kalkulowania każdego dodatku. Z tego względu pomysł z wysyłaniem walizki z wyprzedzeniem ma sens. Pytanie brzmi, czy klienci uznają, że ma sens także finansowo.
Jeśli koszt nadania okaże się niższy niż dopłata za bagaż w linii lotniczej, a walizka dotrze na czas do odpowiedniego Paczkomatu, InPost ma szansę wprowadzić nową wakacyjną rutynę. Jeśli jednak podróżujący zaczną porównywać cenę walizki, koszty wysyłki oraz ryzyko logistyczne, „rewolucja” może szybko przekształcić się w niszową usługę dla najbardziej zorganizowanych.
Jedno jest pewne: InPost właśnie udowodnił, że Paczkomat może być nie tylko punktem odbioru zakupów, ale także elementem planu urlopowego. A Ryanair i Wizz Air otrzymały sygnał, że ktoś chce im odebrać część “bagażowego tortu”.
Przeczytaj również: Koniec z ograniczeniem do 100 ml! Wprowadzono nowy limit płynów w bagażu podręcznym
