Kontrolerzy NIK udali się z misją do Ugandy, mimo braku zaleceń i ostrzeżeń dotyczących Eboli.

Najwyższa Izba Kontroli, pomimo ostrzeżeń Światowej Organizacji Zdrowia oraz polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotyczących ognisk eboli w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie, wysłała tam swoje zespoły eksperckie w ramach dwóch misji. Profesor Krzysztof Pyrć, specjalista w dziedzinie wirusologii, stwierdził: „Ja osobiście bym tam nie pojechał”.

Projekt realizowany przez NIK w Ugandzie jest współfinansowany przez Unię Europejską

Zdjęcie: PAP/Rafał Guz

Izabela Kacprzak, Grażyna Zawadka

Z niniejszego tekstu dowiesz się:

  • Co było przyczyną decyzji NIK o wysłaniu delegacji do Ugandy wbrew zaleceniom MSZ i WHO dotyczącym wirusa Ebola.
  • Jak wirusolodzy oraz służby sanitarne oceniają potencjalne niebezpieczeństwo związane z podróżą do regionu dotkniętego epidemią eboli.
  • W jaki sposób Najwyższa Izba Kontroli przedstawia uzasadnienie wyjazdu do Ugandy.

Demokratyczna Republika Konga, Uganda oraz Sudan Południowy znalazły się na liście krajów objętych komunikatem ostrzegawczym wydanym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Resort odradza podróże do tych państw afrykańskich z powodu rozprzestrzeniających się tam infekcji wirusem Ebola. Podobne informacje przekazały inne państwa oraz Światowa Organizacja Zdrowia.

Reklama Reklama

Niemniej jednak, jak ustaliła gazeta „Rzeczpospolita”, Najwyższa Izba Kontroli skierowała do Ugandy dwie grupy ekspertów – jedna z nich powróciła już do kraju, a druga pozostanie tam do 5 czerwca. „NIK jest zaangażowana w trzyletni projekt współpracy bliźniaczej (ang. twinning) na rzecz swojego odpowiednika w Ugandzie pod tytułem »Wzmocnienie potencjału instytucjonalnego w Biurze Audytora Generalnego Ugandy«” – tak na pytania „Rzeczpospolitej” odpowiedział Bartłomiej Pograniczny, rzecznik prasowy Najwyższej Izby Kontroli.

Według nieoficjalnych informacji, do których dotarliśmy, NIK nie mogła już odzyskać środków za zakupione wcześniej bilety lotnicze, które zostały nabyte w ubiegłym roku.

Choroby „Nie ma powodów do paniki”. Prof. Krzysztof Pyrć o sytuacji z wirusem Ebola

– Obecnie dla Unii Europejskiej i dla Polski ryzyko jest znikome, dlatego na poziomie społecznym absolutnie nie zawracałbym sobie tym głowy…

Wyjazdy ekspertów do Afryki pomimo ostrzeżeń

Pierwsza delegacja, jak podał rzecznik prasowy „Rzeczpospolitej”, odbyła się w dniach od 18 do 21 maja, a uczestniczył w niej jeden pracownik Departamentu Zarządzania Procesem Kontroli NIK. Druga, dłuższa, trwająca półtora tygodnia misja, rozpoczęła się 25 maja i potrwa do 5 czerwca. Wzięło w niej udział dwóch pracowników: jeden z Departamentu Zarządzania Procesem Kontroli, a drugi z Departamentu Orzecznictwa i Wsparcia Prawnego.

– Pracownicy wykonują swoje obowiązki na terenie Biura Audytora Generalnego Ugandy, zlokalizowanego w stolicy kraju, Kampali. Współpracują z kontrolerami z ugandyjskiego urzędu – poinformował nas rzecznik Izby.

Projekt, który NIK realizuje w Ugandzie, jest finansowany ze środków Unii Europejskiej. Jest on „wspierany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP i odbywa się pod nadzorem najbliższej polskiej placówki dyplomatycznej”. Dlaczego? Ponieważ konkurs organizowało polskie MSZ, a Izba zgłosiła swoją propozycję, otrzymując we wrześniu 2025 roku informację o wygranej.

Wyjazd nie budziłby kontrowersji, gdyby nie jeden fakt – Uganda została dotknięta epidemią groźnego wirusa, a informacja o tym była oficjalnie dostępna na długo przed wysłaniem pracowników na pierwszą misję.

16 maja, czyli dwa dni przed rozpoczęciem pierwszej misji, Dyrektor Generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zgodnie z Międzynarodowymi Przepisami Zdrowotnymi, ogłosił, że ognisko gorączki krwotocznej wywołanej wirusem Bundibugyo (BVD) w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym.

Dzień wcześniej odnotowano 77 podejrzanych przypadków i 67 zgonów w tych krajach. W Ugandzie, która graniczy z Kongiem, zarejestrowano pierwsze dwa przypadki – byli to obywatele Konga, którzy przybyli do Ugandy w poszukiwaniu opieki medycznej. Obecnie w Demokratycznej Republice Konga zidentyfikowano około 900 zakażeń, w tym ponad 200 przypadków śmiertelnych.

Trzy dni później Stany Zjednoczone wprowadziły tymczasowy zakaz wjazdu, obowiązujący przez co najmniej 30 dni, dla osób, które w ciągu ostatnich trzech tygodni przebywały w Kongo, Ugandzie lub Sudanie Południowym. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych również wydało ostrzeżenia przed podróżami do tych trzech afrykańskich państw.

„Przypominamy – poziom ostrzeżenia dla podróżujących do całego regionu przygranicznego między Demokratyczną Republiką Konga, Ugandą i Sudanem Południowym wynosi 4. Zdecydowanie odradzamy wszelkie podróże” – ostrzega MSZ.

Wirus Bundibugyo przenosi się na ludzi poprzez bliski kontakt z krwią lub płynami ustrojowymi osoby zakażonej. Rozprzestrzenia się drogą bezpośrednich kontaktów międzyludzkich. Objawy pojawiają się zazwyczaj nagle – gorączka, zmęczenie, bóle mięśni, głowy i gardła, a także wymioty, biegunka, a w niektórych przypadkach krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne. Śmiertelność waha się od 30 do 50 procent.

22 maja, czyli przed drugą misją ekspercką NIK, Główny Inspektorat Sanitarny stwierdził, że „Prawdopodobieństwo zakażenia podróżnych jest szacowane przez ECDC jako niskie. WHO nie zaleca ograniczeń w ruchu pasażerskim, jednak osoby opuszczające kraje dotknięte epidemią powinny być pod obserwacją pod kątem wystąpienia objawów chorobowych”.

Bartłomiej Pograniczny: – NIK na bieżąco konsultuje wyjazdy swoich pracowników ze szpitalem zakaźnym MSWiA, Głównym Inspektoratem Sanitarnym i Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Wszyscy pracownicy NIK przed wylotem przeszli konsultacje lekarskie i otrzymali niezbędne szczepienia.

BVD jest poważną, często śmiertelną chorobą u ludzi. Wirus Bundibugyo przenosi się na człowieka poprzez bezpośredni kontakt z krwią lub wydzielinami zakażonej osoby (a także dzikich zwierząt, takich jak nietoperze czy małpy). Rozprzestrzenia się przez kontakty międzyludzkie. Objawy zwykle pojawiają się nagle – to gorączka, zmęczenie, bóle mięśni, głowy i gardła, a także wymioty, biegunka, a w niektórych przypadkach krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne. Średnia śmiertelność wynosi od 30 do 50 procent.

Rzecznik prasowy Izby uspokaja: „Ambasada RP w Nairobi monitoruje sytuację i utrzymuje stały kontakt z Przedstawicielstwem UE w Ugandzie. Placówka jest w stałej komunikacji z przedstawicielem NIK realizującym projekt twinningowy we współpracy z Urzędem Audytora Generalnego Ugandy”. Podkreśla również, że NIK od lat angażuje się w tego typu projekty. – W ostatnich latach tego typu współpraca obejmowała najwyższe organy kontroli Gruzji, Albanii, Kosowa, Jordanii, Autonomii Palestyńskiej, Kirgistanu i Bangladeszu. W projekcie ugandyjskim, oprócz polskich ekspertów, uczestniczą specjaliści z Estonii i Portugalii – wylicza Pograniczny.

Na koniec poprzedniego tygodnia skala zagrożenia wirusem na terenie Ugandy była nieznaczna (dwa wykryte przypadki w całym kraju). Problem epidemii dotyczy przede wszystkim Demokratycznej Republiki Konga.

Bartłomiej Pograniczny, rzecznik NIK

Jednak władze Ugandy dostrzegają narastające ryzyko: najnowsze informacje wskazują, że wirus się rozprzestrzenia – ognisko epidemii o nazwie Bundibugyo znajduje się w prowincji sąsiadującej z Ugandą. Ze względu na zagrożenie, władze Ugandy podjęły w tym tygodniu decyzję o zamknięciu granicy z Kongiem na miesiąc, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się epidemii eboli (informacja PAP).

Dlaczego w obliczu zagrożenia NIK nie odwołała wyjazdu do Ugandy? 

– Misje eksperckie nie są prowadzone na obszarach zagrożonych wirusem Ebola. Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza podróże w rejony przygraniczne Ugandy z Demokratyczną Republiką Konga oraz Sudanem Południowym. W pozostałych częściach Ugandy podróże służbowe są dozwolone – wyjaśnia rzecznik Izby. Dodaje: – Na koniec poprzedniego tygodnia skala zagrożenia wirusem na terenie Ugandy była niewielka (dwa potwierdzone przypadki w skali kraju). Epidemia stanowi przede wszystkim problem na terenie Demokratycznej Republiki Konga. Sytuacja jest stale monitorowana. Jeśli zagrożenie wzrośnie, zostaną podjęte odpowiednie działania, zgodne z rekomendacjami Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Wirusolodzy podzieleni w opiniach

Jak lekarze oceniają wyjazd urzędników państwowych do Ugandy w sytuacji występowania zakażeń wirusem Ebola?

Profesor Krzysztof Pyrć, wirusolog, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego: – Każdy ponosi odpowiedzialność za siebie. Ja osobiście nie wybrałbym się ani do Kongo, ani do Ugandy. Podkreśla, że „kwestią oceny ryzyka zajmuje się sanepid i to on powinien się w tej sprawie wypowiedzieć, w tym również, czy zaleci objęcie kwarantanną osób, które udały się do Ugandy”.

Według profesora Włodzimierza Guta, wirusologa, „zarazić się ebolą jest znacznie trudniej niż wirusem Covid-19”.

– W przypadku eboli konieczny jest bezpośredni kontakt z osobą zakażoną, ze zwłokami lub osobą przygotowującą ciało do pogrzebu. Jeśli pracownicy NIK zostali odpowiednio przeszkoleni w tym zakresie, to zagrożenie oceniam jako znikome – stwierdza profesor Gut.

Społeczeństwo WHO ostrzega przed katastrofą humanitarną w Kongu. Ebola szerzy się w strefie walk

Szef Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Ghebreyesus wezwał strony konfliktu we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga do natychmiastowego…

„Jeśli osoby powracające nie wykazują objawów chorobowych, powinny dokładnie monitorować swój stan zdrowia po powrocie pod kątem ewentualnego pojawienia się objawów chorobowych. Natomiast jeśli osoby wracające z krajów dotkniętych epidemią choroby wirusowej Ebola (obecnie Demokratyczna Republika Konga i Uganda) miały kontakt z potwierdzonym przypadkiem, zostaną objęte 21-dniową kwarantanną” – odpowiedział na nasze pytania Marek Waszczewski, rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego. Podkreślił również, że „Główny Inspektorat Sanitarny (podobnie jak Ministerstwo Spraw Zagranicznych) nie zaleca wyjazdów do regionów, gdzie występuje wirus powodujący chorobę Ebola”.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *