Rząd wprowadza nowe obciążenie finansowe. Podsekretarz stanu broni reguł

Pragniemy, aby drobne urządzenia elektroniczne nie stały się przedmiotami jednorazowego użytku, które po niedługim okresie eksploatacji trafiają do kosza. Takie oświadczenie w konwersacji z Business Insider Polska składa Anita Sowińska. Wiceminister klimatu omawia również kwestię kompromisu w sprawie nowej daniny opakowaniowej. Projektem w tym zakresie w czwartek zajmie się Komisja Wspólna Rządu i Samorządu.

Każda osoba dokonująca zakupów — szczególnie spożywczych — i wyrzucająca odpady, będzie miała do czynienia z ROP, czyli rozszerzoną odpowiedzialnością producenta. ROP to swoisty system kaucyjny, lecz skierowany do producentów i jednostek samorządu terytorialnego, którego implementacja jest wymogiem wynikającym z unijnej dyrektywy. Jego celem jest redukcja ilości odpadów, a docelowo obniżenie kosztów ponoszonych przez mieszkańców z tytułu gospodarowania odpadami. Taki stan rzeczy ma zostać osiągnięty poprzez wprowadzenie nowej opłaty produktowej (opakowaniowej), której wysokość będzie uzależniona od typu i “ekologiczności” opakowania. Część pobranych środków ma zasilić budżety gmin, a część wrócić do przedsiębiorstw. Nadzorowi finansowemu ma przewodzić Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Nową opłatę przewiduje projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (UC100), który formalnie jest przedmiotem konsultacji od sierpnia 2025 r., jednak wciąż nie został skierowany do prac w Sejmie. Jest on krytykowany za centralizację systemu, brak gwarancji redukcji opłat za odbiór odpadów oraz wysokie koszty wdrożenia po stronie firm. W czwartek jego zaktualizowana wersja zostanie rozpatrzona przez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego. To właśnie z nią związana jest nasza rozmowa z Anitą Sowińską, wiceministrą klimatu i środowiska. Poruszamy również temat GOZ.

***

Sonia Sobczyk-Grygiel, Jolanta Ojczyk, dziennikarki Business Insider Polska: W minionej kadencji parlamentu projekt ustawy wprowadzającej rozszerzoną odpowiedzialność producenta został odrzucony. Czy w bieżącej kadencji grozi nam powtórka sytuacji, niezależnie od decyzji KWRiST?

Anita Sowińska, wiceministra klimatu i środowiska: Dołożymy wszelkich starań, aby udało się przyjąć ustawę o rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Jesteśmy na ostatnim etapie przed przedłożeniem tego projektu Stałemu Komitetowi Rady Ministrów.

Projekt jest złożony — stanowi znaczącą reformę. Wywołuje silne emocje, co wynika z faktu, iż poszczególne strony posiadają odmienne interesy, co utrudnia ich pogodzenie.

Nasza propozycja cieszy się znacznym poparciem ze strony samorządów, napotyka natomiast opór ze strony podmiotów wprowadzających produkty w opakowaniach na rynek.

Wynika to z tego, że druga grupa — w wyniku nowych przepisów — będzie obciążona opłatami, zgodnie z zasadą “zanieczyszczający płaci”.

Obecnie w Polsce funkcjonuje jednak wadliwy system i — pomimo trudności — wymaga on zmiany. Jesteśmy obecnie najbliżej osiągnięcia sukcesu w tej materii od wielu lat. Niemniej jednak, powodzenie tego przedsięwzięcia nie zależy wyłącznie ode mnie.

Nadal jednak nie udało się wypracować porozumienia w sprawie projektu ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych, która wdraża ROP. Czy ma pani sobie coś do zarzucenia w tej kwestii?

Uważam, że ten projekt jest starannie zbilansowany. Tam, gdzie było to możliwe i zgodne z celami ustawy, uwzględniliśmy uwagi zgłoszone na etapie konsultacji. Przygotowaliśmy ten projekt z najwyższą starannością i teraz przekazujemy go w ręce rządu.

Czytaj również: Sektor spożywczy protestuje przeciw ustawie o opakowaniach. “Jesteśmy lekceważeni przez rząd”

Ten projekt stanowi kompromis

Początkowe założenia projektu — z jesieni 2024 r. — były zgodne z wizją wprowadzających. Ostateczna propozycja diametralnie się od nich różni — wywołuje ich zdecydowany sprzeciw. Pytanie brzmi, czy w tak newralgicznej sprawie nie należy wyważyć interesów kluczowych interesariuszy — szukać porozumienia?

W 2024 r., na etapie koncepcyjnym, w ramach zespołu doradczego ds. gospodarki odpadami, konsultowaliśmy dwa modele. Konsultacje wykazały jednak, że model z centralną rolą Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej lepiej odpowiada potrzebom tej reformy.

Wynika to z tego, że w Polsce system zarządzania odpadami opiera się na gospodarce komunalnej — to samorządy są odpowiedzialne za zbiórkę i przetwarzanie odpadów opakowaniowych, a mieszkańcy i samorządy ponoszą koszty tych działań. Obecnie podmioty wprowadzające produkty w opakowaniach na rynek nie pokrywają większości kosztów gospodarki odpadami, ale ktoś te koszty musi ponosić — płacą je osoby, które nie są odpowiedzialne za zanieczyszczenie. Nie jest to sprawiedliwe i tę sytuację należy naprawić. Szczególnie że dyrektywa jasno stanowi: wprowadzający produkty w opakowaniach muszą ponosić odpowiedzialność za swój produkt od momentu jego powstania do końca cyklu życia.

Nie kwestionujemy potrzeby uregulowania ROP. Czy jednak projekt nie powinien być kompromisem z wprowadzającymi, w tym producentami żywności? Zwłaszcza biorąc pod uwagę obecne realia — fakt, że żyjemy w niepewnych czasach i musimy priorytetowo traktować bezpieczeństwo żywnościowe.

Stanowi on kompromis. Jak w każdym kompromisie, nie wszyscy będą w pełni usatysfakcjonowani. Musieliśmy zdecydować się na rozwiązanie, które najlepiej realizuje założone cele. Wśród tych celów kluczowe jest zapewnienie stabilnego finansowania gospodarki odpadami w Polsce, a także zmotywowanie przedsiębiorców do projektowania opakowań przyjaznych dla środowiska.

x.com

Czy nie obawia się pani, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, w roli zarządzającego środkami finansowymi z ROP obciąży ten projekt? NFOŚiGW w ostatnim czasie napotyka na liczne problemy — na przykład kontrowersje wokół programu “Czyste powietrze” czy zmiany kadrowe w Banku Ochrony Środowiska.

Nie odczuwam obaw. NFOŚiGW posiada bogate doświadczenie w zarządzaniu funduszami i w osiąganiu celów środowiskowych. Oczywiście, zawsze można coś udoskonalić, jednak to nasz rząd przeprowadził reformę programu “Czyste powietrze”, co było zadaniem trudnym, ale koniecznym.

Dlaczego zatem projekt UC100 wciąż nie został skierowany do rządu? Czy wynika to ze sprzeciwu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi?

Nie został skierowany, ale wkrótce to nastąpi. Oczywiście jesteśmy świadomi stanowiska Ministerstwa Rolnictwa. Uwagi MRiRW są zbieżne z tymi zgłaszanymi przez część przedsiębiorców.

Z drugiej strony otrzymuję interpelacje i interwencje poselskie od parlamentarzystów (reprezentujących różne opcje polityczne, w tym PSL), którzy popierają projekt ustawy o ROP i domagają się jego jak najszybszego wdrożenia. Zastosowanie się do uwag Ministerstwa Rolnictwa oznaczałoby krok wstecz o dwa lata.

Dodam, że projekt ten — podobnie jak system kaucyjny — jest przedmiotem dezinformacji. Mamy do czynienia z próbami sabotowania prac i opóźniania wprowadzenia rozszerzonej odpowiedzialności producenta w Polsce.

Trudno się dziwić. ROP, podobnie jak system kaucyjny, wywołuje kontrowersje.

Jestem świadoma tego, że będzie on budzić dyskusje, co jest naturalne w systemie demokratycznym. Jaki będzie ostateczny rezultat? Jako Ministerstwo Klimatu i Środowiska zrobiliśmy wszystko, aby przygotować projekt wysokiej jakości, tak aby Rada Ministrów mogła podjąć świadomą decyzję.

Jakie grupy — poza samorządami — popierają tę propozycję?

Otrzymujemy głosy poparcia od części przedsiębiorców związanych z branżą przetwarzania odpadów, na przykład recyklingu, a także od organizacji społecznych. Rozszerzona odpowiedzialność producencka ma systemowo wspierać gospodarkę o obiegu zamkniętym (GOZ), ze szczególnym uwzględnieniem efektywnego recyklingu, a także zapobiegania powstawaniu odpadów.

Czytaj również: Paulina Hennig-Kloska przed głosowaniem o odwołanie. Jak radzi sobie resort klimatu?

Jeden kierunek, dwa resorty

Przejdźmy zatem do tematu gospodarki obiegu zamkniętego. Czy istnieje szansa na to, że obszar ten przejdzie spod zarządu Ministerstwa Rozwoju i Technologii pod skrzydła Ministerstwa Klimatu i Środowiska?

Na początku kadencji miałam taką koncepcję, jednak obecnie nie prowadzi się rozmów na ten temat i nie ma takich planów. Nasza współpraca z MRiT układa się pomyślnie. Ściśle kooperujemy na przykład w kwestii recyklingu baterii czy pojazdów wycofanych z eksploatacji.

Niemniej jednak, GOZ powinna stanowić obszar szerokich transformacji — polska gospodarka jest cyrkularna jedynie w około 10 proc. Mówimy tu nie tylko o gospodarce odpadami, ale także o zapobieganiu ich powstawaniu, o budownictwie, zużytym sprzęcie elektronicznym, tekstyliach, bateriach, itp.

W MKiŚ koncentrujemy się na tym, co możemy zrobić w tej dziedzinie, jednak pracy jest ogrom i jeden wiceminister nie jest w stanie wszystkiego ogarnąć.

Sposobem na poprawę pozycji Polski pod względem cyrkularności gospodarki jest upowszechnianie opakowań zwrotnych. Czy jest na to nadzieja?

Opakowania wielokrotnego użytku posiadają znaczący potencjał rozwojowy. Obecnie w Polsce funkcjonują systemy producenckie obejmujące butelki po napojach, ale chcielibyśmy wzmocnić tę formę opakowań, zachęcając do korzystania z ogólnopolskiego systemu opakowań zwrotnych. Umożliwiłoby to również małym i średnim przedsiębiorstwom skorzystanie z efektu skali oferowanego przez opakowania zwrotne. Opakowania wielorazowe — jeśli są stosowane na dużą skalę — charakteryzują się najniższym śladem ekologicznym. Rozważamy sposoby ich upowszechnienia.

Czy są już jakieś propozycje?

Chodzi o to, aby dla przedsiębiorców było to bardziej opłacalne biznesowo. Być może uda się te propozycje zawrzeć w zapowiadanej nowelizacji ustawy kaucyjnej. GOZ obejmuje praktycznie wszystkie sektory gospodarki. Działamy na rzecz jej upowszechniania na wielu płaszczyznach, zarówno w Polsce, jak i na poziomie UE.

Prosimy o konkretny przykład produktu, innego niż szklane butelki.

Jeśli chodzi o UE, podam przykład wymiennych baterii w e-papierosach, ale także w elektronicznych pierścionkach, bransoletkach, okularach czy zabawkach. Zgodnie z prawem unijnym, takie małe przedmioty będą musiały nadawać się do demontażu i wyjmowania baterii — w przeciwnym razie stanowią zagrożenie dla środowiska, a także grożą pożarami w sortowniach czy na składowiskach. Chcemy, aby takie małe urządzenia elektroniczne nie były przedmiotami jednorazowego użytku, które po krótkim okresie eksploatacji trafiają do kosza. Klient powinien mieć prawo do wymiany baterii oraz do naprawy, a surowce z takich małych urządzeń powinny być odzyskiwane.

Tymczasem docierają do nas informacje o dążeniu do zniesienia wymogu wymienialności baterii zapisanego w rozporządzeniu PPWR w drodze unijnych deregulacji, tak zwanych “omnibusów”. Zdecydowanie się temu sprzeciwiamy.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *