“Czułem się jak szwaczka”. Kto przejmie rolę klasy średniej?

Studiowali, poszerzali swoje umiejętności językowe, uczestniczyli w szkoleniach, awansowali… A teraz coraz częściej dostrzegają, że ich wysiłki tracą na znaczeniu. Obecnie prawnicy, programiści, a nawet medycy mierzą się z wyzwaniami rewolucji AI. Co stanie się z klasą średnią, jeśli okaże się, że przegrywają tę bitwę?

Magazyn Między Nami
Magazyn Między Nami | Materiały prasowe

Fundament zachodniej klasy średniej opierał się na przekonaniu, że wiedza stanowi podstawę pozycji zawodowej. Jednak postęp w dziedzinie AI i innych technologii burzy ten dotychczasowy porządek.

Jak więc kształtuje się przyszłość klasy średniej? — Będzie musiała przejść gruntowną redefinicję — stwierdza Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service i ekspert rynku pracy. Jakie scenariusze są możliwe? Oto one.

Dowiedz się więcej: Nowe standardy w firmach. Menedżerowie będą rozliczać z korzystania z AI

Rozmawiamy z Jackiem, który niedawno zajmował stanowisko menedżerskie w znaczącej firmie technologicznej. Z pensją znacznie przekraczającą 20 tys. zł netto, znalazł się nagle na rozdrożu.

— Czujemy się podobnie jak górnicy czy szwaczki w latach 90. Jeszcze niedawno byliśmy postrzegani jako kluczowi pracownicy. Teraz okazuje się, że połowa z nas jest zbędna — mówi, rozkładając ręce, z nutą goryczy w głosie, być może większą, niż zamierzał.

W przeciwieństwie do klasy średniej okresu PRL, której pozycja była niejako “przydzielona”, dzisiejsza klasa średnia często postrzega siebie jako taką, która na swoją pozycję sama zapracowała.

Jacek wymienia liczne szkolenia, które ukończył, aby rozwijać się w sektorze IT. Nazwy takie jak Python, Data Science, Power BI, UX, czy DevOps mogą być niezrozumiałe dla osób spoza branży. Opowiada, jak pracował w punkcie paliwowym, aby sfinansować studia. — Przez lata czułem, że poświęcenie i nauka przyniosły korzyści. Ale teraz? — pyta retorycznie.

Nie jest osamotniony. Rozwój AI stawia pod znakiem zapytania przyszłość wielu zawodów tradycyjnie kojarzonych z klasą średnią. — Przez ostatnie dziesięciolecia pozycję klasy średniej kształtowały przede wszystkim stabilne, dobrze płatne zawody oparte na wiedzy: medycyna, prawo, administracja, finanse czy szeroko pojęte usługi profesjonalne. Te właśnie sektory najintensywniej wchodzą w interakcje z AI — wyjaśnia Krzysztof Inglot w rozmowie z Business Insider Polska.

Kto obroni swoją pozycję w klasie średniej?

Już teraz algorytmy AI przejmują znaczną część obowiązków prawników, księgowych, programistów czy redaktorów. Tempo postępu technologicznego stale rośnie.

— Nie oznacza to całkowitego zastąpienia ludzi przez sztuczną inteligencję w tych profesjach, ale pewne umiejętności, dotąd wysoko cenione, staną się powszechne lub częściowo zautomatyzowane. W praktyce może to skutkować presją na wynagrodzenia i zmianą modeli pracy wielu grup zawodowych, które dotychczas stanowiły trzon klasy średniej — podkreśla Krzysztof Inglot. Oznacza to, że przeciętny prawnik czy specjalista IT prawdopodobnie nie będzie mógł liczyć na podwyżki w najbliższym czasie, a raczej obawiać się o swoje miejsce pracy.

Kto może być spokojniejszy? Niektórzy nasi rozmówcy sugerują, że „w pewnym sensie obserwujemy powrót do realiów PRL”, gdzie stabilność i przyzwoite zarobki oferują zawody takie jak żołnierz czy nauczyciel. Choć pensje w tych sektorach były długo niższe niż w prywatnym, ostatnio zaczęły znacząco rosnąć. Dodatkowo, braki kadrowe sprawiają, że chętnie przyjmuje się nowych pracowników.

Oczywiście, zarobki pedagogów czy żołnierzy są niższe niż te, które oferowali programiści pięć lat temu. Jednak te profesje zapewniają stabilność, stały dochód i szereg korzyści. — Wojsko jest obecnie całkiem atrakcyjnym pracodawcą — żartuje jeden z naszych rozmówców, żołnierz zawodowy. Dodaje, że podobnie jak w korporacji, armia oferuje wsparcie od etapu studiów, zapewniając nie tylko byt, ale również sensowną ścieżkę rozwoju kariery.

Sprawdź: 6,3 tys. zł to dopiero początek. Wojsko oferuje tyle studentom

W perspektywie kilku lat niektórzy nie wykluczają pojawienia się znaczącej liczby bezrobotnych lekarzy, mimo że rewolucja AI w medycynie nabiera tempa. — Roboty w gabinetach lekarskich? To chyba jeszcze nie stanie się normą w najbliższym czasie — uśmiecha się jeden z naszych rozmówców.

Co z pracownikami branży IT? Nie można mówić o całkowitym zastąpieniu przez algorytmy i roboty. Jednak utrzymanie dobrej pozycji zawodowej stanie się trudniejsze, a wejście do branży jeszcze bardziej skomplikowane.

— Napięcie staje się coraz bardziej widoczne, zwłaszcza na początku kariery zawodowej. Firmy ograniczają liczbę prostych zadań, które wcześniej stanowiły naturalną ścieżkę rozwoju dla początkujących specjalistów, ponieważ część z nich przejmują rozwiązania automatyzujące. Nie oznacza to jednak zamknięcia rynku dla mniej doświadczonych specjalistów, lecz zmianę oczekiwań wobec nich. Znajomość podstaw programowania przestaje być wystarczająca, a większego znaczenia nabierają umiejętności analityczne, zdolność pracy z danymi oraz rozumienie kontekstu, w jakim wykorzystywane są technologie — wyjaśnia Marek Wróbel, partner zarządzający w firmie rekrutacyjnej Optiveum.

Niektórzy eksperci wskazują, że w najbliższej przyszłości przynależność do klasy średniej nie będzie determinowana wyłącznie przez wykonywany zawód. — W perspektywie 3-5 lat coraz większą wartość będą mieli ludzie, którzy potrafią łączyć kompetencje eksperckie z umiejętnością współpracy z AI. Dlatego klasa średnia przyszłości będzie prawdopodobnie mniej oparta na samym zawodzie, a bardziej na zdolności do budowania przewagi – kompetencyjnej, technologicznej czy kapitałowej — przewiduje Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service.

Franczyza, kryptowaluty, dekarstwo

Automatyzacja nie jest nowym zjawiskiem. Roboty zaczęły pojawiać się w fabrykach już wiele dekad temu. W wielu krajach zachodnich lata 80. XX wieku były okresem trudnym. Dobrym przykładem są Wielka Brytania. Koniec powojennego boomu i rosnąca automatyzacja produkcji spowodowały, że kluczowe branże, jak górnictwo, stały się nieopłacalne. Kraj doświadczył kryzysu i masowych protestów. Mimo to, gospodarka odnalazła nową ścieżkę rozwoju. W latach 80. niewielu wierzyło, że sektor finansowy może stać się kluczowy dla rynku pracy, skoro nie produkuje niczego “fizycznego”, w przeciwieństwie do węgla czy samochodów.

Jednak Wielka Brytania stała się jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek, stawiając na usługi i finanse. Możliwe, że znajdujemy się obecnie w podobnym punkcie zwrotnym. Tak jak w brytyjskiej gospodarce ciężar przesunął się z górników na sektor finansowy City of London, tak dzisiaj rośnie znaczenie różnorodnych inwestorów.

Z badania CBOS dla “Dziennika Gazety Prawnej” wynika, że 6,6 proc. dorosłych Polaków posiada kryptowaluty. Afera Zondacrypto ujawniła ryzyko związane z tym rynkiem, jednak nie można zaprzeczyć, że wiele osób buduje swoją pozycję finansową dzięki takim inwestycjom. Pojawia się coraz więcej możliwości, choć oczywiście budzą one kontrowersje. W Stanach Zjednoczonych na przykład popularność zdobywają rynki predykcyjne — na platformach takich jak Polymarket można obstawiać przyszłe wydarzenia, podobnie jak mecze piłkarskie na stronach bukmacherskich. Przykładowo, można typować rozwój konfliktów w Iranie czy na Ukrainie. Nie jest to już nisza – platformy te mają setki tysięcy zarejestrowanych użytkowników.

„Inwestorzy” mogą zatem częściowo zasilać nową klasę średnią. Coraz więcej szans pojawia się również dla przedsiębiorców. Dzięki narzędziom AI bariera wejścia do własnej działalności gospodarczej jest coraz niższa — koszty obsługi księgowości czy IT znacząco spadają. Stworzenie profesjonalnej strony internetowej lub aplikacji również nie wymaga już dziesiątek tysięcy złotych, ponieważ często można je realizować przy użyciu narzędzi AI. Pojawia się także coraz więcej modeli franczyzowych — prowadzenie sklepu Żabki czy restauracji McDonald’s może stanowić stosunkowo prostą drogę do osiągnięcia górnej granicy dochodów klasy średniej.

— Część osób będzie wzmacniać swoją pozycję dzięki udziałom w firmach, inwestycjom lub posiadanym aktywom, inni będą się przekwalifikowywać lub rozwijać kompetencje trudne do zautomatyzowania — taką przyszłość klasy średniej widzi Krzysztof Inglot.

Nie trzeba być ekspertem od AI, inwestorem w ryzykowne aktywa ani nawet przedsiębiorcą, aby przetrwać rewolucję algorytmów. W stosunkowo dobrej sytuacji są osoby posiadające umiejętności do wykonywania prac manualnych, które są trudne do powtórzenia. Stolarze, dekarze czy fryzjerzy mogą być spokojni. Zarobki w tych branżach znacząco wzrosły w ostatnich latach. Jednak ich przyszłość nie jest pozbawiona niepewności — rewolucja technologiczna postępuje w tych sektorach w bardzo szybkim tempie.

Zobacz: Od Edwarda Warchockiego do prawdziwego mecha. Zapowiedziano Unitree GD01

Na razie jednak specjaliści od prac manualnych wydają się być stosunkowo spokojni.

— Trzeba przyznać, że sztuczna inteligencja świetnie sprawdza się jako cyfrowy doradca, ułatwiając klientkom wizualizację ich wymarzonej przemiany. Jednak AI nie przeprowadzi bezpiecznego rozjaśniania, nie wykona precyzyjnego cięcia, które będzie dobrze układać się po umyciu głowy, ani nie będzie na bieżąco monitorować stanu włosów podczas zabiegu. W pracy fryzjera kluczowe są umiejętności, doświadczenie i relacja z drugim człowiekiem. To zawód, którego nie da się zastąpić żadnym kodem. AI może sugerować kierunek, ale to stylista wciela wizję w życie, zgodnie z oczekiwaniami klientów — mówi Łukasz Szymczak, stylista fryzur i właściciel sieci salonów “Luisse” w Łodzi.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *