Pomimo zapowiedzianej przez Prezydenta Brazylii ofensywy przeciwko nielegalnej eksploatacji złota, z Amazonii w dalszym ciągu wypływają miliardy dolarów cennego kruszcu o niejasnym pochodzeniu. Najnowszy raport organizacji Greenpeace ujawnia, że górnicy znaleźli sposób na obejście kontroli państwowych – poprzez wykorzystanie koncesji wydobywczych z miejsc, gdzie… faktycznie nic się nie wydobywa.

Po objęciu urzędu w 2023 roku, Luiz Inácio Lula da Silva zadeklarował całkowitą eliminację nielegalnego wydobycia złota na terenach chronionych oraz na ziemiach ludności rdzennej. Była to odpowiedź na lata ekspansji “dzikiego górnictwa”, które zdaniem organizacji pozarządowych było tolerowane przez administrację poprzedniego, skrajnie prawicowego prezydenta Jaira Bolsonaro, jak informuje Reuters.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Nowa era zakupów. Agenci AI wchodzą do Polski
Zakres problemu pozostaje jednak olbrzymi. W 2025 roku brazylijska policja federalna skonfiskowała rekordową ilość – 447 kilogramów – nielegalnie wydobytego złota. Jednocześnie, gwałtowny wzrost cen tego kruszcu, podsycany globalną niestabilnością geopolityczną, sprawia, że presja na Amazonkę nie maleje, podaje Reuters.
“Martwe koncesje” i legalizacja nielegalnego złota
Według ustaleń raportu Greenpeace, górnicy zaadaptowali się do nowych okoliczności. Kluczowym sposobem stało się wykorzystywanie tzw. “ghost permits” – czyli zezwoleń wydobywczych wydanych dla obszarów, na których w rzeczywistości nie prowadzi się żadnej działalności wydobywczej.
Organizacja zbadała 187 obszarów leśnych w Amazonii, dla których brazylijska agencja górnicza ANM wydała koncesje w pobliżu terenów chronionych i ziemi rdzennych mieszkańców. Okazało się, że w 98 przypadkach nie znaleziono żadnych śladów działalności górniczej.
Pomimo braku aktywności, właśnie te “puste” koncesje zostały wykorzystane do zalegalizowania sprzedaży 26,8 tony złota, o szacowanej łącznej wartości 3,88 miliarda dolarów, w okresie od 2018 roku do marca 2026 roku.
- Przeczytaj również: Złoto tanieje. “Wkracza w strefę bessy”. Inwestorzy obawiają się jednego
Śledztwo z powietrza
Dziennikarze Reutersa potwierdzili ustalenia Greenpeace w terenie. Przeprowadzone loty nad dwoma obszarami objętymi koncesjami wykazały brak jakiejkolwiek aktywności wydobywczej – mimo istnienia dokumentów wskazujących na ogromną produkcję odkrywkową.
Zaledwie sześć minut lotu dalej, reporterzy zaobserwowali rozległą, aktywną kopalnię działającą nielegalnie na terenie objętym ochroną.
Najbardziej poszkodowani: rdzenni mieszkańcy
Chociaż nie można jednoznacznie określić, skąd pochodzi całe złoto “legalizowane” przez martwe koncesje, badacze i śledczy są zgodni: znacząca część tego kruszcu jest wydobywana na terenach chronionych oraz na ziemiach ludności rdzennej, między innymi na obszarze plemienia Kayapo w stanie Pará.
„Nie wiem, co jeszcze musi się wydarzyć, aby rozwiązać problem nielegalnego wydobycia na ziemiach rdzennych” – mówi Megaron Txucarramae, przywódca plemienia Kayapo. „To niszczy ziemię, zatruwa rzeki, a rdzenni mieszkańcy, często nieświadomie, spożywają zatrute ryby” – dodaje.
- Przeczytaj również: Wyprzedaż złota po sygnałach z USA. Inwestorzy przesuwają kapitał
Państwo kontra skala problemu
Agencja ANM w swoim oświadczeniu poinformowała, że monitoruje koncesje wskazane przez Greenpeace pod kątem potencjalnych nieprawidłowości. Jednocześnie podkreśliła, że tysiące wydanych pozwoleń oraz ogrom Amazonii stanowią znaczące wyzwanie logistyczne i kontrolne.
Według organizacji ekologicznych, problem ma charakter systemowy.
„Dopóki istnieje możliwość „prania” złota za pomocą koncesji wydobywczych, ta działalność będzie się w Amazonii rozszerzać” – podsumowuje Danicley Aguiar z Greenpeace Brasil.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
