Comarch jest utożsamiany z wybitnym założycielem, profesorem Januszem Filipiakiem, ale także z początkami branży IT w Polsce. Jak firma odnajduje się w epoce asystentów AI? Czy współczesny lider kieruje bardziej ludźmi, czy może już asystentami AI? Na ten temat rozmawiamy z Mateuszem Woźniakiem, który odpowiada za procesy transformacyjne w Comarchu.

Przeczytaj także: Pod jabłonką zakopano sztabki. Klient nie mógł odnaleźć kryjówki
Wszędzie mówi się o nadejściu ery „asystenckiej”. Jak to wpływa na Comarch, firmę, która przecież wywodzi się z tradycyjnego IT?
Mateusz Woźniak, Dyrektor ds. Transformacji w Comarch: Tradycyjne IT, na którym budowaliśmy naszą pozycję, stanowi dla nas fundament, a nie obciążenie. Wdrażanie podejścia AI-first na taką skalę umożliwia nam przyspieszenie, a nie spowolnienie. Sztuczna inteligencja znajduje zastosowanie zarówno w rozwoju naszych produktów, jak i w usprawnianiu procesów wewnętrznych. W naszych produktach integrujemy AI z realnymi wyzwaniami biznesowymi naszych klientów — w obszarach takich jak systemy ERP, sektor bankowy, telekomunikacja czy programy lojalnościowe. W ramach procesów wewnętrznych — modyfikujemy obsługę zgłoszeń od klientów, metody tworzenia oprogramowania oraz codzienną pracę zespołów. Dysponujemy odpowiednią skalą działania, zasobami danych i znajomością kontekstu. Brakowało jedynie elementu AI — dodajemy go, a technologia znacząco nas usprawnia. Nasz prezes często powtarza: „wszystko, wszędzie, naraz”. Klienci dzisiaj oczekują zarówno wysokiej jakości, jak i błyskawicznej realizacji, a my musimy sprostać tym wymaganiom. Najlepszy dowód na skuteczność naszych działań? Projekty, które pierwotnie planowaliśmy na okres 12-18 miesięcy, obecnie realizujemy w 6-9 miesięcy. A to dopiero początek.
Można to porównać do montażu samolotu w trakcie lotu — przy jednoczesnym zapewnieniu nieprzerwanej podróży. Szybko wyznaczamy nowe kierunki działania, ale zawsze z dużą rozwagą, ponieważ wszystkie nasze działania muszą ostatecznie przynosić korzyści naszym klientom.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Czy AI wesprze zarządzanie ludźmi? Profesor Dobrowolska o roli lidera w erze rewolucji technologicznej
Zatrudniamy 5 tysięcy specjalistów i mamy ponad 30-letnie doświadczenie. W ubiegłym roku rozpoczęliśmy realizację programu transformacyjnego „Value Creation Plan” – obejmującego ponad 200 inicjatyw we wszystkich obszarach firmy. W poprzednim roku osiągnęliśmy wyniki o blisko 30% przekraczające założone cele, co potwierdzają nasze wskaźniki finansowe, takie jak wzrost zysku EBITDA o blisko 40%. Kluczowe dla Comarchu są najlepsze praktyki rynkowe oraz sztuczna inteligencja. Nawiązaliśmy również znaczącą współpracę z Google — zamieniliśmy dotychczasowe rozwiązania na Workspace, zintegrowaliśmy Gemini, a obecnie korzystamy również z ich najbardziej zaawansowanych narzędzi opartych na asystentach AI. Wdrażamy te rozwiązania i monitorujemy ich rzeczywiste efekty. Zachęcamy zespoły do dzielenia się konkretnymi przykładami zastosowania AI. Czujemy, że nowy świat technologiczny nie oddala się od nas. Wręcz przeciwnie, jesteśmy jego integralną częścią i aktywnie go współtworzymy.
“Nie zamierzam tego idealizować”
Czy pogoń za nowymi rozwiązaniami jest bardziej ekscytująca, czy może raczej wyczerpująca?
Dla mnie jest to przede wszystkim ekscytujące. Jestem jednak świadomy, że dla wielu osób może to być obciążające i nie zamierzam tego idealizować. Dlatego skupiamy się nie tylko na pracownikach, którzy wykazują się zaangażowaniem, ale również staramy się wyposażyć wszystkich w odpowiednie narzędzia i wiedzę, aby mogli odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. W 2025 roku przeszkoliliśmy z zakresu AI blisko 2,5 tysiąca inżynierów i analityków. W 2026 roku nasza Akademia AI będzie obowiązkowa dla wszystkich pracowników, od kadry zarządzającej w dół. W ubiegłym roku powołaliśmy również dział People – bez świadomego zarządzania zmianami kulturowymi, tak ambitna skala działania mogłaby nas przytłoczyć. Ze względu na moją rolę, czerpię z tego ogromną satysfakcję i nie odczuwam nudy. Chciałbym, aby każdy pracownik Comarchu mógł postrzegać swoją pracę w podobny sposób.
Czy nie obawiacie się, że rozwiązania oparte na asystentach AI mogą po prostu wyprzeć to, na czym zbudował się Comarch, czyli przede wszystkim systemy dla firm?
Nie – chociaż to pytanie zadaliśmy sobie wewnętrznie jako pierwsi i podeszliśmy do niego z pełną powagą. Rozpoczęliśmy od wszechstronnej analizy – obszar po obszarze. Mamy działy, w których czujemy się stosunkowo bezpiecznie, oraz takie, gdzie istnieją pewne luki – na przykład w obszarze wyceny produktów, i tam podejmujemy świadome działania. Jednak znaczna część naszego portfolio obejmuje systemy o kluczowym znaczeniu i podlegające ścisłym regulacjom. W takich przypadkach, w razie wystąpienia problemów, grożą nam postępowania ze strony organów nadzorczych. Bariera wejścia w tych obszarach jest po prostu wysoka i asystenci AI nie zastąpią ich łatwo. W branży technologicznej nigdy nie można być w pełni bezpiecznym, ale w tym segmencie czujemy się mocni. Jednocześnie aktywnie rozwijamy funkcjonalności oparte na asystentach AI w naszych produktach. Posiadamy AI Hub – naszą platformę do zarządzania asystentami AI w systemach ERP, opartą na narzędziach Google ADK (Agent Development Kit). Asystenci ci przetwarzają faktury, weryfikują dane i wspierają procesy decyzyjne w finansach. Przechodzimy od podejścia „AI jako wsparcia” do systemów opartych na asystentach (agent-driven).
Jeszcze niedawno wszyscy zastanawiali się, jacy specjaliści będą potrzebni na rynku pracy w erze AI. Teraz chyba trzeba się zastanawiać, kto będzie potrzebny w erze asystentów AI.
Skuteczność w działaniu była i zawsze będzie ceniona – niezależnie od doświadczenia czy pozycji w hierarchii. Podobnie jest z krytycznym myśleniem, choć jego znaczenie wzrasta obecnie, ponieważ otacza nas coraz więcej rzeczy, które tylko pozornie wyglądają dobrze, podczas gdy w rzeczywistości nie przynoszą znaczących rezultatów. Ale to nie wystarczy: nie wyobrażam sobie dzisiaj osoby, która nie korzysta z nowoczesnych narzędzi i nie śledzi bieżących zmian – to powinno być nawykiem, niezależnie od pełnionej roli. Paradoksalnie, praca staje się czasem łatwiejsza i przyjemniejsza, a w gruncie rzeczy jest jej więcej – ponieważ dzięki AI możemy zająć się zadaniami, które wcześniej były poza naszym zasięgiem. Patrząc na własne doświadczenia: pracuję coraz więcej, ale wynika to z faktu, że pojawia się coraz więcej wartościowych rzeczy do zrobienia. Nie wierzę w „koniec pracy w erze AI”. Jestem przekonany, że to doskonały moment, aby inwestować w siebie, aktywnie stawiać sobie wyzwania – i jestem pewien, że to przyniesie korzyści każdemu, kto przyjmie podobne podejście.
Rola menedżera ulegnie „fundamentalnej” zmianie
A kim właściwie będzie menedżer przyszłości? Czy będzie zarządzał ludźmi, asystentami AI? A może jeszcze czymś innym?
Menedżerowie pozostaną, ale ich rola ulegnie fundamentalnej transformacji. Wyobrażam sobie, że będzie ich mniej, a organizacje staną się bardziej płaskie. Pojawi się więcej ról hybrydowych – łączących ludzi i asystentów AI. Czy widzę menedżerów, którzy kierują wyłącznie zespołami asystentów AI, bez udziału ludzi? Tak, zdecydowanie. I to nie jest abstrakcja – już teraz w Comarchu wiele się zmieniło. Kiedyś dominowały zespoły liczące 10 osób, dziś typowe są zespoły 5-osobowe; skróciliśmy cykle pracy (sprinty) z dwutygodniowych do tygodniowych. Znacznie lepiej wykorzystujemy dane – bardzo szybko mierzymy wyniki zespołów, co pozwala na podejmowanie decyzji w zupełnie innym tempie. W praktyce każdy pracownik staje się menedżerem swojego małego zespołu asystentów AI. To zupełnie nowy zestaw kompetencji – i to jest właściwie najciekawszy aspekt całej tej zmiany. AI umożliwia nam redefinicję naszej roli w pracy.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
