Wirus Ebola a wypoczynek w Afryce. Na co zwracać uwagę? Wyjaśnienia Głównego Inspektora Sanitarnego

Ta choroba rozprzestrzenia się przez bezpośredni kontakt, dlatego w pewnych rejonach zaleca się zachowanie dużej ostrożności w interakcjach z lokalnymi mieszkańcami – informuje Główny Inspektor Sanitarny, dr Paweł Grzesiowski. Wyjaśnia on, że niektóre popularne wśród polskich turystów destynacje wymagają wzmożonej uwagi ze względu na wybuch epidemii wirusa Ebola.

Szef GIS odradza podróże do państw sąsiadujących z Demokratyczną Republiką Konga i Ugandą

Foto: Reuters

Kacper Komaiszko

„Rzeczpospolita”: Czy Polacy, którzy planują urlop w popularnych kurortach Afryki Północnej – takich jak Egipt, Tunezja czy Maroko – mają realne powody do niepokoju w związku z epidemią Eboli?

Dr Paweł Grzesiowski: Absolutnie nie. Wyjazdy zagraniczne do Afryki Północnej nie stanowią obecnie podstawy do wprowadzania jakichkolwiek restrykcji. Epidemia ma charakter ograniczony do regionu i skupia się w centralnej części Afryki – we wschodnich regionach Demokratycznej Republuki Konga oraz w Ugandzie. Globalnie i krajowo, nie ma obecnie ograniczeń dotyczących innych części Afryki, a ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się choroby poza ten obszar jest w tej chwili znikome.

Reklama Reklama Społeczeństwo W Ugandzie Ebola, ale eksperci z NIK tam pojechali

Najwyższa Izba Kontroli mimo ostrzeżeń WHO i MSZ o ogniskach Eboli w Kongo i Ugandzie, wysłała tam na dwie misje swoich ekspertów. Prof. Krzysztof…

Polacy powinni zachować zwiększoną czujność w czasie podróży do Tanzanii i Kenii

A inne rejony kontynentu? Polacy coraz chętniej latają na egzotyczne safari do Afryki Wschodniej. Choć to kraje oddalone od epicentrum w DR Konga, to jednak leżą znacznie bliżej niż Egipt.

To prawda, sytuacja przedstawia się inaczej, gdy mówimy o krajach bezpośrednio graniczących z ogniskiem epidemii. Bardzo popularnym kierunkiem wśród polskich turystów jest Tanzania, która ma długą granicę z Demokratyczną Republiką Konga. Istnieje prawdopodobieństwo, że uchodźcy lub osoby uciekające z dotkniętego kryzysem obszaru będą szukać tam schronienia. Podobnie wygląda sytuacja Ugandy w relacji z Kenią, która jest kolejnym często wybieranym celem podróży. W przypadku wyjazdów w te rejony należy po prostu zachować podwyższoną ostrożność.

W jaki sposób ta czujność powinna przekładać się na konkretne zachowania?

W regionach takich jak wspomniana Tanzania, Kenia czy położony dalej na północ Sudan Południowy, powinniśmy wykazywać się znaczną powściągliwością i rozwagą w bezpośrednich kontaktach z miejscową ludnością. Przede wszystkim stanowczo odradzamy odwiedzanie terenów przygranicznych, które bezpośrednio sąsiadują z prowincjami Demokratycznej Republiki Konga i Ugandy, gdzie panuje epidemia.

Zakażenie wirusem ebola

Zakażenie wirusem ebola

Foto: PAP

Wirus Ebola nie jest przenoszony drogą powietrzną, przez spożywanie żywności czy wodę. Przekazanie wirusa następuje przez bezpośredni kontakt z osobą chorą, jej płynami ustrojowymi i wydzielinami, lub poprzez skażone przedmioty. Zakaźność pojawia się, gdy u osób występują już pełne, wyraźne symptomy, dlatego kluczową zasadą bezpieczeństwa jest unikanie kontaktu z kimkolwiek wykazującym jakiekolwiek oznaki choroby.

Czy można zatem powiedzieć, że w codziennych, standardowych warunkach Ebola jest wirusem, którym paradoksalnie trudno się zakazić?

Z perspektywy turysty znajdującego się w zwykłej sytuacji, ryzyko zakażenia jest niezwykle niskie. Dzieje się tak, ponieważ nikt nie zarazi się tym wirusem przypadkowo – w samolocie, autokarze czy na dworcu, co jest możliwe w przypadku infekcji dróg oddechowych.

Mamy tu jednak do czynienia z pewnym dwoistym charakterem. Z jednej strony bariera transmisyjna jest wysoka, z drugiej – sam wirus odznacza się dużą zakaźnością i znaczną patogennością. Jeśli dojdzie do kontaktu z materiałem biologicznym, na przykład krwią lub wydzielinami osoby chorej, do infekcji wystarczy pojedynczy kontakt. Mówiąc obrazowo: jeśli znajdziemy się w miejscu, gdzie przebywała osoba z rozwiniętymi objawami, i skorzystamy z toalety skażonej jej płynami ustrojowymi, zarazimy się bardzo łatwo. Chociaż bezpośredni kontakt fizyczny z chorymi jest rzadki, to jego konsekwencje są niemal zawsze poważne.

Wirus Ebola a procedury na polskich lotniskach

Patrząc na sytuację z perspektywy naszego kraju – czy na polskich lotniskach można spodziewać się specjalnych procedur, na przykład pomiarów temperatury pasażerów przylatujących z Afryki?

Obecnie nie ma takich zaleceń, a Światowa Organizacja Zdrowia nie sugeruje stosowania takich metod. Doświadczenia z poprzednich epidemii i pandemii COVID-19 wyraźnie pokazały, że masowe pomiary temperatury na lotniskach docelowych są systemem niewydolnym i nieskutecznym. Kluczem do sukcesu jest rygorystyczna kontrola wyjazdowa w krajach dotkniętych epidemią. To tam, na lotniskach w Ugandzie czy Demokratycznej Republiki Konga, pasażerowie przed wejściem na pokład muszą przejść szczegółową weryfikację: wypełnić ankietę epidemiologiczną wykluczającą pobyt w strefie zero oraz kontakt z chorymi, a także poddać się ocenie stanu zdrowia i pomiarowi temperatury.

Oczywiście, jeśli u jakiegoś pasażera objawy chorobowe rozwiną się w trakcie lotu, linie lotnicze natychmiast uruchamiają standardową, międzynarodową procedurę postępowania w przypadku podejrzenia poważnej choroby zakaźnej, a po wylądowaniu pacjent jest niezwłocznie izolowany przez odpowiednie służby medyczne.

W niektórych krajach, które utrzymują bezpośrednie połączenia lotnicze z Demokratyczną Republiką Konga lub Ugandą, wprowadzane są dodatkowe kontrole, a nawet ograniczenia w ruchu pasażerskim.

Na bieżąco otrzymujemy raporty od WHO i Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), które ogłosiło alert pierwszego stopnia, zobowiązujący kraje członkowskie do przeglądu krajowych procedur. W GIS stale monitorujemy sytuację; odbyło się spotkanie zespołu ekspertów ds. chorób zakaźnych powołanego przy Ministerstwie Zdrowia. Opracowano plan działań i harmonogram jego realizacji.

Dr Paweł Grzesiowski

– Odradzamy odwiedzanie obszarów przygranicznych, sąsiadujących bezpośrednio z prowincjami Demokratycznej Republiki Konga i Ugandy – ostrzega szef GIS.

Foto: TV.RP.PL

Gorączka po powrocie z urlopu. Co robić krok po kroku?

Wyobraźmy sobie jednak sytuację, kiedy turysta wraca z Afryki i w ciągu kilku dni dostaje wysokiej gorączki. Co powinien zrobić w pierwszej kolejności?

W dobie intensywnych przekazów medialnych, będzie to z pewnością trudna i stresująca sytuacja dla pacjenta. Każdy przypadek gorączki, silnych bólów mięśniowych lub ogólnego stanu zapalnego, który wystąpi w ciągu sześciu tygodni od powrotu z regionów tropikalnych, wymaga niezwłocznej konsultacji ze specjalistą chorób zakaźnych lub medycyny tropikalnej.

Społeczeństwo Ebola groźniejsza niż przypuszczano. „Ponad możliwości reakcji służb medycznych”

W Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie odnotowano 263 potwierdzone przypadki zakażenia ebolą – poinformował dyrektor generalny Afrykańskich Ce…

Czy w takiej sytuacji należy udać się do lekarza rodzinnego, na SOR, czy od razu alarmować Sanepid?

Pierwszym krokiem powinno być udanie się bezpośrednio do najbliższego szpitalnego oddziału zakaźnego. Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej w przychodni rejonowej nie posiada narzędzi diagnostycznych do identyfikacji chorób egzotycznych. Wizyta w zwykłej przychodni jedynie wydłuży czas diagnozy i stworzy niepotrzebne zagrożenie dla innych pacjentów. Należy pamiętać, że możemy być nosicielem infekcji – niezależnie od tego, czy jest to Ebola, hantawirus, czy denga.

Obowiązuje jedna zasada: skracamy ścieżkę do minimum. Zakładamy maseczkę ochronną, dokładnie dezynfekujemy ręce i udajemy się do szpitala zakaźnego własnym środkiem transportu. Jeśli stan zdrowia na to nie pozwala i musimy wezwać pogotowie, kluczowe jest poinformowanie dyspozytora o fakcie niedawnego powrotu z Afryki. Niektóre choroby tropikalne, jak malaria, denga czy wirus Zika, nie przenoszą się bezpośrednio z człowieka na człowieka bez udziału komarów, ale pacjent nie jest świadomy, co mu dolega. Ratownicy medyczni muszą być poinformowani, aby mogli zastosować odpowiednie środki ochrony osobistej na wypadek kontaktu z patogenem szerzącym się drogą powietrzną.

Gdzie turyści powinni szukać sprawdzonych, rzetelnych doniesień epidemiologicznych przed planowaną podróżą?

Rekomenduję korzystanie z oficjalnych źródeł instytucjonalnych. W Polsce są to przede wszystkim strony Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS), Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ) oraz portal Polskiego Towarzystwa Medycyny Podróży, prowadzony przez wybitnego eksperta, prof. Korzeniewskiego. W ujęciu globalnym są to oficjalne witryny WHO oraz Europejskiego Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób (ecdc.eu). Tam publikowane są wyłącznie wiarygodne dane.

Nic jednak nie zastąpi indywidualnej konsultacji ze specjalistą. Jeżeli planujemy podróż do regionów wymagających i obciążonych ryzykiem epidemiologicznym – czy to do Afryki Subsaharyjskiej, Azji Południowo-Wschodniej, czy Ameryki Południowej – pierwszym krokiem powinna być wizyta w profesjonalnej poradni medycyny podróży. Lekarz medycyny podróży nie tylko posiada najbardziej aktualną wiedzę, ale również na jednej wizycie dobierze dla nas indywidualny harmonogram szczepień, wypisze receptę na profilaktykę antymalaryczną i wskaże odpowiednie środki odstraszające owady. To najbezpieczniejsze i najbardziej rozsądne rozwiązanie.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *