Eksperci ostrzegają, że włączenie do systemu kaucyjnego tak zwanych małpek może niekorzystnie wpłynąć przede wszystkim na małe przedsiębiorstwa.

Chociaż przedstawiciele rządu zamierzają w ten sposób zwalczać problem zaśmiecania, organizacje reprezentujące tradycyjny handel alarmują, że nowe wymagania mogą doprowadzić mniejsze placówki do bankructwa.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Do Polski nadciągnie kryzys żywnościowy? Azoty przygotowują się na wstrząs
Dowiedz się więcej: Polisy wciskane na siłę. Jak bronić się przed niechcianymi ubezpieczeniami?
Rząd zamierza rozszerzyć system kaucyjny o jednorazowe szklane opakowania po alkoholu o pojemności do 200 ml.
Ministerstwo Klimatu w oficjalnym komunikacie informuje, że ostateczne decyzje dotyczące terminu wprowadzenia i szczegółowych zasad tych przepisów zostaną podjęte w drugiej połowie bieżącego roku. Głównym celem ministerstwa jest ograniczenie skali zanieczyszczenia przestrzeni publicznej przez porzucane szklane odpady.
Bilans ekologiczny strat i korzyści
Problem, z jakim borykają się polskie samorządy, jest znaczący. Dane wskazują, że każdego dnia mieszkańcy Polski nabywają i opróżniają średnio 3 miliony tak zwanych małpek. Duża część tych opakowań trafia na trawniki, chodniki lub do parkowej roślinności, zamiast do odpowiednich pojemników.
Dla władz lokalnych oznacza to ogromne wydatki związane z utrzymaniem czystości w miastach, a także stanowi jedno z najbardziej uciążliwych wyzwań estetycznych i środowiskowych. Wprowadzenie kaucji za tego typu szkło ma na celu zachęcenie konsumentów do zwracania butelek do punktów sprzedaży.
Dowiedz się więcej: Kierowcy samochodów benzynowych w euforii. Nowe cenniki Orlenu
Handel ostrzega przed paraliżem
Przedsiębiorcy prowadzący mniejsze placówki handlowe mają jednak odmienne zdanie. Maciej Ptaszyński, prezes Polskiej Izby Handlu, cytowany przez “Dziennik Gazetę Prawną”, podkreśla, że nowe warunki rynkowe zmuszą drobnych handlowców do uczestnictwa w programie. Konsumenci mają bowiem naturalny zwyczaj zwracania butelek w miejscach, gdzie dokonują swoich codziennych zakupów. Jeśli mały sklep zrezygnuje z obsługi systemu, natychmiast straci klientów na rzecz większych sieci handlowych.
Kolejną przeszkodą są znaczne koszty związane z infrastrukturą. Zakup specjalistycznych maszyn do zbiórki może pochłonąć nawet 70 tysięcy złotych, co dla wielu właścicieli stanowi barierę nie do pokonania.
Ponadto, obecny system rozliczeń wymaga od sklepów zamrożenia własnych środków na wypłatę kaucji klientom, podczas gdy zwrot tych pieniędzy następuje z dużym opóźnieniem. Przy obecnych, minimalnych marżach handlowych wynoszących około 1%, niewystarczająca stawka opłaty manipulacyjnej nie pokrywa kosztów energii elektrycznej ani wynagrodzeń personelu. Może to znacząco wpłynąć na płynność finansową placówek.
Oprócz problemów finansowych pojawiają się również bardzo poważne wyzwania logistyczne. Małe sklepy o powierzchni około 50 metrów kwadratowych po prostu nie posiadają zaplecza pozwalającego na bezpieczne i higieniczne przechowywanie oraz ręczną segregację zużytych opakowań.
— Nie przekształcajmy sklepów w punkty Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych — apeluje Ptaszyński.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
