Rosyjski rynek motoryzacyjny napotyka znaczące przeszkody ekonomiczne. Obecnie jednym z głównych problemów branży jest sytuacja, w której ceny nabycia pojazdów rosną znacznie szybciej niż możliwości finansowe wielu rosyjskich gospodarstw domowych.

Przeciętna cena fabrycznie nowego pojazdu przekroczyła już kwotę około 3,5 miliona rubli (mniej więcej 180 tysięcy złotych). Na tak wysokie ceny wpływa kilka kluczowych elementów: wahania kursów walut, koszty transportu, stopień zaawansowania lokalnej produkcji, a przede wszystkim zmiany w naliczaniu tak zwanej opłaty ekologicznej. To właśnie te nowelizacje prawne w znacznym stopniu podniosły wartość pojazdów w kategorii samochodów elektrycznych, hybrydowych oraz tych z silnikami o dużej pojemności (zarówno tradycyjnych, jak i zelektryfikowanych) – wyjaśnia w rozmowie z „Kommiersant” Aleksiej Podszczekoldin, prezes Rosyjskiego Związku Dealerów Samochodowych.
W reakcji na drastyczne zwyżki cen zmieniły się oczekiwania klientów. Kupujący stali się wyjątkowo pragmatyczni – coraz rzadziej dokonują wyboru konkretnego pojazdu na podstawie własnych upodobań, a częściej decydują się na podstawie wysokości miesięcznej raty kredytowej. Z tego względu znaczenia nabierają programy pożyczkowe oraz usługi typu zamiana samochodu (trade-in), szczególnie na rynku wtórnym.
Efektem malejącej zdolności nabywczej jest wstrzymywanie się z zakupami i znacznie dłuższe użytkowanie posiadanych już pojazdów, co prowadzi do pogłębiającego się, systemowego problemu na drogach. Obecnie średnia wieku pojazdu w Rosji zbliża się do 16 lat, a ponad 70% całej floty pojazdów w kraju to samochody liczące sobie więcej niż dekadę.
Z znaczącymi trudnościami zmaga się również sektor sprzedaży. Jak przyznaje branża, sytuacja sprzedawców samochodów jest dziś znacznie gorsza niż jeszcze kilka lat temu, a ich margines bezpieczeństwa finansowego mocno się zmniejszył. Przedsiębiorcy borykają się z olbrzymimi zasobami niesprzedanego asortymentu – na placach magazynowych znajduje się obecnie około 400 tysięcy fabrycznie nowych pojazdów, co stanowi równowartość trzymiesięcznego obrotu rynkowego. Przy obecnych, niezwykle wysokich kosztach finansowania i skrajnie niskiej opłacalności działalności, pojazd stojący na placu przez dwa lub trzy miesiące zaczyna pochłaniać zyski sprzedawcy z powodu konieczności obsługi zaciągniętych zobowiązań.
Prognozy na przyszłość pozostają niepewne. Chociaż planowane jest uszczelnienie przepisów dotyczących przywozu pojazdów przez osoby fizyczne z państw Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (EAEU), uczestnicy rynku ostrzegają, że wprowadzenie dodatkowych restrykcji może jeszcze bardziej obciążyć kupujących finansowo. Bez zapewnienia dostępności cenowej pojazdów dla obywateli, rynek będzie musiał stawić czoła jeszcze większemu odsetkowi przestarzałych pojazdów na drogach.
Przygotował. JM
