W obecnej Rosji mężczyzna, który wstępuje do wojska i ginie w walce, przyniesie swojej rodzinie większe środki finansowe niż przez całe zawodowe życie przepracowane w sektorze cywilnym – oświadczył rosyjski ekonomista Władysław Inoziemcew w wywiadzie opublikowanym w piątek dla francuskiego portalu analitycznego Le Grand Continent.

Jak wyjaśnia, przed konfliktem średnie wynagrodzenie rosyjskiego żołnierza wynosiło między 38 tys. a 42 tys. rubli, co plasowało się w okolicach średniej krajowej, która w tamtym czasie wynosiła 47,5 tys. rubli (około 600 euro). Niemniej, pod koniec 2022 roku żołnierze pobierali już 192 tys. rubli miesięcznie (około 2 200 euro), a w przypadku ich śmierci, rodziny otrzymywały rekompensatę przekraczającą 11 mln rubli (około 131,6 tys. euro).
Ekonomista dokonał obliczeń, według których rodzina poległego rosyjskiego żołnierza może „zarobić” na jego śmierci nawet 14,8 mln rubli (176,60 tys. euro). Kwota ta uwzględnia tzw. wypłatę prezydencką w wysokości 5 mln rubli; ubezpieczenie wojskowe; odszkodowanie przyznawane rodzinie w razie zgonu oraz środki przekazywane przez władze lokalne po śmierci członka rodziny na froncie.
– Jest to równowartość dochodów z 25-30 lat pracy w sektorze cywilnym. Innymi słowy, jeśli 35-letni mężczyzna ginie na wojnie, jego śmierć, z perspektywy ekonomicznej, generuje większy zysk niż całe jego życie zawodowe w świecie cywilnym – przedstawił swoje wnioski Inoziemcew.
W roku 2026 te dysproporcje nie są już tak znaczące, ponieważ średnie pensje uległy wzrostowi, jednakże mechanizm finansowania pozostaje niezmieniony. – Reżim nie tylko wynosi wojnę na piedestał i czyni z niej bohaterstwo, ale również nadaje jej rangę racjonalnego wyboru – stwierdził.
Ekonomista zwrócił również uwagę na coraz doskonalszy system z każdym mijającym rokiem. Wśród wprowadzonych usprawnień znalazły się dodatki, których wysokość jest zależna od konkretnego regionu, a także specjalni agenci zajmujący się „poszukiwaniem rekrutów spośród najniższych warstw społecznych, uznawanych przez władze za nieużytecznych z ekonomicznego punktu widzenia”.
– Wraz z rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji stało się jasne dla rosyjskich władz, że mimo popularności Putina (…) rosyjskie społeczeństwo nie jest przygotowane na wojnę w klasycznym rozumieniu tego słowa – przedstawił swoją analizę Inoziemcew. Ekonomista wyjaśnił, że gdy wśród Rosjan zaczęło narastać niezadowolenie, Putin zastosował sprawdzoną taktykę i „zagłuszył” problem ogromnymi sumami pieniędzy. – Rozwiązał kwestię sprzeciwu wobec wojny poprzez zapewnienie obfitości rubli – podkreślił.
Dodatkowo, jak zauważył Inoziemcew, przyjęta strategia pozwoliła Kremlowi uniknąć oficjalnego ogłoszenia mobilizacji, co pozytywnie wpłynęło na poziom poparcia dla władz.
Według Inoziemcewa, przez długi okres Rosjanie nie odczuwali skutków konfliktu. Niemniej, bieżący rok jest – według oceny ekonomisty – istotny ze względu na sukcesy osiągnięte przez ukraińską armię na polu bitwy, a także na ataki przeprowadzone na cele znajdujące się w głębi Rosji, a w szczególności na infrastrukturę energetyczną. – Nawet ci, którzy nie mieli ochoty walczyć, zrozumieli, że w ten czy inny sposób wojna ich dosięgnie – podsumował.
Inoziemcew zaznaczył, że koncepcja „monetyzacji” ludzkiego życia nie jest nowym pomysłem, wprowadzonym w 2022 roku. Wyjaśniając to zjawisko, ekonomista przywołał historię katastrofy okrętu podwodnego Kursk z 2000 roku. Wówczas Putin, który sprawował władzę zaledwie od kilku miesięcy, powiedział wdowom po zmarłych marynarzach, że „nie da się przywrócić życia ich mężom, ale można im przekazać równowartość ich pensji z 10 lat”.
– Decyzje podjęte przez władze doprowadziły do zbanalizowania śmierci w społeczeństwie, narzucając ten sposób myślenia jako nową normę, jednocześnie kreując „kulturę śmierci” o charakterze handlowym – wyjaśnił ekonomista. Dodał, że tę perspektywę można streścić jednym zdaniem: „gotowość do zabijania lub bycia zabitym”.
Inoziemcew od kilku lat przebywa na emigracji w Waszyngtonie, gdzie pracuje jako analityk dla wielu zachodnich think tanków. Rosyjskie władze wpisały go na listę „zagranicznych agentów” 26 maja 2023 roku, a w listopadzie 2025 roku wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne.(PAP)
awm/ mal/
