Reprezentanci środowiska lekarskiego zdawali się wkładać ogromny wysiłek, aby skupić się na ochronie uprzywilejowanej pozycji niektórych medyków, zamiast na rzeczywistej kontroli i zmianie obecnej sytuacji – stwierdził w środę premier Donald Tusk.

Premier, zapytany przez dziennikarzy, odnosił się do propozycji Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL), aby wprowadzić limit 78 godzin pracy tygodniowo dla lekarzy, niezależnie od formy zatrudnienia. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) Łukasz Jankowski, przedstawiając w środę tę propozycję, zaznaczył, że samorząd lekarski dwukrotnie zwracał się do premiera z prośbą o spotkanie, które do tej pory nie doszło do skutku.
– Partnerem do rozmów z Naczelną Izbą Lekarską jest Minister Zdrowia i do takich spotkań dochodziło – skomentował premier.
Tusk podkreślił, że obserwuje aktywność samorządu lekarskiego. – Nie ukrywam, że była to zawsze presja na rzecz ochrony status quo. (…) Były całe serie pytań o zarobki i miałem wrażenie, że nie ma gotowości do współpracy, aby sprawy wyjaśnić, aby wspólnie ze środowiskiem lekarskim naprawić ten system, a nie utrwalać obecny stan. Nie miałem wrażenia, żeby po tamtej stronie istniała gotowość do poważnej dyskusji – powiedział Tusk. Wskazał, że propozycja, aby zarobki lekarzy z różnych placówek i różnych form zatrudnienia były znane organom nadzorującym system ochrony zdrowia, wywołała negatywne reakcje.
Jankowski zaapelował również do premiera o odpolitycznienie szpitali. Tusk, odnosząc się do tej kwestii, wyraził życzenie, aby szpitale były „całkowicie wolne od politycznych aktywistów”.
– Wszyscy korzystamy ze szpitala i pragniemy tam spotkać lekarza i pielęgniarkę, czy pielęgniarzy, a nie aktywistę partyjnego. To dla mnie w ogóle nie podlega dyskusji – powiedział premier.
Szef rządu zaznaczył, że podjęcie rozmowy zarówno o wynagrodzeniach lekarzy, jak i o czasie ich pracy, wymaga gotowości środowiska lekarskiego, w tym Naczelnej Izby Lekarskiej.
– Ale to nie jest łatwa rozmowa. I będzie ona wymagała decyzji, które, mam nadzieję, wreszcie spotkają się z jakimś zrozumieniem i akceptacją ze strony przedstawicieli tego środowiska. Nie chcę używać mocnych słów, ale do tej pory miałem raczej wrażenie, że – ja to rozumiem, ale to mi nie ułatwia pracy – reprezentanci środowiska lekarskiego zdawali się robić wszystko, aby koncentrować się na obronie uprzywilejowanej pozycji niektórych lekarzy, a nie na realnej kontroli i zmianie warunków życia. Jestem gotów do rozmowy z każdym, kto chce naprawić ten system, a nie będę rozmawiał z tymi, którzy za wszelką cenę chcą utrzymać obecny system – powiedział Tusk.
Przewodniczący NRL przedstawił w środę podczas konferencji prasowej wyniki badania ankietowego przeprowadzonego wśród lekarzy. Medycy opowiedzieli się w nim za rozwiązaniami, które – ich zdaniem – powinny zostać wdrożone w celu zreformowania systemu ochrony zdrowia.
Jankowski zaznaczył, że celem limitowania czasu pracy lekarzy jest zapewnienie bezpieczeństwa pacjentów. Z ankiety przeprowadzonej wśród 3 tys. lekarzy wynika, że w ciągu ostatnich czterech tygodni ponad 48 godzin tygodniowo pracowało 64 proc. ankietowanych lekarzy, ponad 60 godzin – 38 proc., a powyżej 72 godzin – ponad 16 proc. badanych.
We wtorek premier przywołał dane dotyczące długości dyżurów medyków – 488 godzin miesięcznie w jednej z wojewódzkich stacji ratownictwa medycznego. – W ciągu miesiąca prawie 17 godzin na dobę, każdej doby. I to jest płatne – zaznaczył. Premier podał również przykład lekarza, który pracował 120 godzin bez przerwy. Tusk odnosił się do kontroli Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z obszaru systemu ratownictwa medycznego.
Kwestia czasu pracy lekarzy podejmowana przez polityków jest między innymi wynikiem nagłośnienia przez portal zero.pl sprawy byłego radnego KO, lekarza w trakcie specjalizacji, który w 2025 roku zarobił 1,6 mln zł. Lekarz miał podpisane umowy z więcej niż jedną placówką, a tylko w Warszawskim Szpitalu Południowym w 2025 roku wypracował łącznie 3976 godzin, co daje średnio miesięcznie 331 godzin. (PAP)
kra/ mark/
