Kreatywność i ambicja powinny stanowić fundament cech naukowca – uważa prof. Agnieszka Chacińska, pierwsza laureatka Nagrody Polskiej Akademii Nauk. Jej badania koncentrują się na zgłębianiu molekularnych procesów zachodzących w komórkach, ze szczególnym uwzględnieniem mitochondriów, co może przyczynić się do lepszego zrozumienia przyczyn chorób neurodegeneracyjnych.

Uroczystość wręczenia nagrody miała miejsce w środę (24 czerwca) podczas posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego PAN z okazji jubileuszu 75-lecia Akademii.
Prof. Agnieszka Chacińska, będąca biolożką molekularną oraz dyrektorką Międzynarodowego Instytutu Mechanizmów i Maszyn Molekularnych (IMol) PAN, jako pierwsza laureatka Nagrody Polskiej Akademii Nauk otrzyma środki finansowe w wysokości 400 tys. zł. Według PAN, prof. Chacińska jest uznawana za jedną z wiodących badaczek w dziedzinie proteomiki mitochondrialnej i jednocześnie wykazuje się dużą skutecznością w organizacji badań naukowych; jej dorobek badawczy plasuje ją w gronie nielicznych polskich naukowców, których osiągnięcia mogłyby być brane pod uwagę przez Komitet Noblowski w kategoriach medycyny lub chemii.
Prof. Chacińska podkreśla, że do bycia dobrym naukowcem niezbędne są pewne cechy charakteru. – Kluczowe są kreatywność i ambicja – zaznaczyła w rozmowie z PAP. Wskazała również na potrzebę dobrej organizacji pracy oraz zdolności do prezentowania własnych odkryć, na przykład poprzez prezentowanie wyników badań na międzynarodowych konferencjach.
Odpowiadając na pytanie o odwagę, stwierdziła, że jest ona potrzebna do działania wbrew systemowi, który w Polsce nie sprzyja badaniom opartym na jakości, a raczej na ilości.
– W Polsce obserwujemy mnóstwo absurdalnych sytuacji. Jedną z nich jest system ewaluacji (oceny – PAP) jednostek naukowych, który premiuje ilość nad jakością, prowadząc do rozpowszechniania patologii, takich jak wydawnictwa powszechnie uważane za „drapieżne”. Przez „drapieżne” rozumiem publikacje, które albo w ogóle nie poddają prac procesowi recenzji, albo robią to tylko formalnie. Te wydawnictwa znakomicie wykorzystały nasz system (oparty głównie na zdobywaniu punktów – PAP), umożliwiając jednostkom i instytucjom naukowym sztuczne zawyżanie liczby publikacji. To jest niegospodarne wydawanie środków podatników na coś, co nie ma żadnej wartości – podkreśliła.
Dodała, że osobiście ma „duży problem z realizowaniem działań, które są sztuczne”. – Dlatego nie ulegam presji dotyczącej liczby publikacji i nie będę nakłaniać liderów grup w IMol do publikowania słabych prac tylko po to, by częściowo wypełnić limit. To jest fundamentalne odejście od ideału uprawiania nauki. Wręcz przeciwnie, zachęcam do spokojnego budowania swojej naukowej reputacji – zaznaczyła.
Odnosząc się do przyznania pierwszej w historii Nagrody PAN, przyznała, że była zaskoczona ogłoszeniem wyników. Podkreśliła, że czuje się ogromnie doceniona.
Pytana o swoje szanse na Nagrodę Nobla, na które wskazano w uzasadnieniu, prof. Chacińska odpowiedziała, że cieszy się z docenienia poziomu jej badań, jednak **„realna szansa na Nobla jest niewielka”. – Postaram się jednak zrobić wszystko, aby choć w części sprostać pokładanym we mnie nadziejom i nie zamierzam poprzestawać na dotychczasowych osiągnięciach** – dodała.
Badania laureatki koncentrują się na biologii molekularnej komórki, czyli na fundamentalnych procesach życiowych na poziomie molekularnym. Celem jest zrozumienie przyczyn i konsekwencji procesów, za które odpowiedzialne są mitochondria. Jak przypomniała badaczka, każdy organizm składa się z komórek, które do funkcjonowania potrzebują energii. Mitochondria są organellami komórkowymi odpowiedzialnymi za produkcję tej energii (a właściwie jej przetwarzanie).
– Mitochondria uczestniczą również w wielu innych procesach biochemicznych. Co więcej, cały metabolizm komórkowy w znacznym stopniu jest regulowany przez mitochondria – nawet jeśli nie dzieje się to z ich bezpośrednim udziałem – podkreśliła biolożka.
Mitochondria posiadają własny materiał genetyczny, który koduje zaledwie 13 kluczowych dla funkcji energetycznych białek. Pozostałe około 1500 białek jest kodowanych poza mitochondriami; po syntezie poszukują one drogi do mitochondriów i odpowiedniego miejsca w ich złożonej strukturze. To właśnie mechanizmy transportu białek stanowią główny obszar badawczy prof. Chacińskiej i jej zespołu.
– Moje wcześniejsze prace skupiały się na badaniu mechanizmów transportu białek do mitochondriów; odkryliśmy między innymi zupełnie nową ścieżkę dostarczania białek do tych organelli. Drugi kierunek badań mojego zespołu, dotyczący stresu związanego z zaburzonym transportem białek, przyczynił się do rozwoju nowej dziedziny badań. Wcześniej zakładano, że w przypadku zaburzeń transportu białka nie docierają do mitochondriów, co uniemożliwia prawidłowe przeprowadzenie danego procesu. Okazało się jednak, że jest też inna strona medalu: spowolnienie transportu białek, choć obniża wydajność funkcji mitochondrialnych, powoduje również, że białka te gromadzą się w cytoplazmie, tworząc tzw. „śmietnik białkowy”. Nie mogąc dotrzeć do celu, stają się obciążeniem dla komórki – wyjaśniła.
Jak opisała, dotykamy tu zagadnienia homeostazy białek na poziomie całej komórki, które obejmuje zachowanie lub zakłócenie równowagi białkowej. Równowaga ta jest naruszona, gdy białka mitochondrialne znajdują się poza mitochondriami, w innych częściach komórki. Prof. Chacińska zaznaczyła, że niegdyś była to innowacyjna koncepcja, a dziś jest ona powszechnie akceptowana i rozwijana przez wiele laboratoriów na świecie.
– Jest to bardzo szkodliwe dla komórki, która za pomocą specyficznych mechanizmów obronnych stara się jak najszybciej i najskuteczniej pozbyć tych – w pewnym sensie toksycznych – białek, tego „śmietnika” – powiedziała.
Ten aspekt stanowi sedno badań prof. Chacińskiej. Chodzi o zmianę całego paradygmatu myślenia o problemie zaburzonych funkcji mitochondriów. Jak tłumaczy badaczka, dysfunkcje mitochondriów prowadzą do spowolnienia i zaburzeń w transporcie białek. Wywołuje to stres, ale komórka opracowuje sposoby jego niwelowania, aby zminimalizować konsekwencje pojawienia się tych „niezasiedziałych” białek w cytoplazmie dla zachowania równowagi komórkowej.
Dodatkowo, w uzasadnieniu Nagrody PAN podkreślono, że badania prof. Agnieszki Chacińskiej nie tylko poszerzają stan wiedzy, ale także mogą znaleźć zastosowanie w praktyce klinicznej i medycynie.
– Należy pamiętać, że mitochondria i ich dysfunkcje są powiązane z wieloma schorzeniami – nie tylko z rzadkimi chorobami genetycznymi, których nadal nie potrafimy leczyć, ale również z chorobami neurodegeneracyjnymi. Niestety, wciąż czekamy na pełne zrozumienie przyczyn na przykład choroby Alzheimera. Związek z mitochondriami istnieje, ale jest bardzo złożony. Jednakże w przypadku wielu chorób neurodegeneracyjnych oraz tych związanych z procesem starzenia, obserwuje się wspólne cechy, takie jak defekty mitochondriów i zaburzona homeostaza białek – wyjaśniła rozmówczyni.
Wyraziła również nadzieję, że nauka wkrótce lepiej pozna skomplikowane zależności przyczynowo-skutkowe leżące u podstaw molekularnych procesów neurodegeneracyjnych. – Tylko to umożliwi opracowanie skutecznych terapii lub metod zapobiegania tym chorobom. Jestem przekonana, że zarówno mitochondria, jak i mechanizmy utrzymania homeostazy białek, odegrają w tym kluczową rolę – podkreśliła.
Na zakończenie, prof. Chacińska odniosła się także do bieżącej kwestii, która w ostatnich dniach wzbudziła szerokie dyskusje w polskim środowisku naukowym. Dotyczy ona powołania przez ministra nauki Marcina Kulasa nowego składu zespołu odpowiedzialnego za identyfikację członków Rady Narodowego Centrum Nauki (NCN) – kluczowego organu ustalającego strategię i politykę tej instytucji. Zdaniem części naukowców, nowo powołani członkowie nie spełniają kryteriów doskonałości, doświadczenia i reprezentatywności dla poszczególnych dyscyplin. Resort nauki natomiast podkreśla, że skład zespołu jest zgodny z obowiązującym prawem.
Według oceny prof. Chacińskiej, ta sytuacja stanowi kolejny krok w kierunku odejścia od mechanizmów premiujących jakość w Narodowym Centrum Nauki. – Wymagania ustawowe dotyczące zespołu są jednoznaczne: muszą to być naukowcy o absolutnie najwyższej jakości osiągnięciach, rozpoznawalni nie tylko na arenie krajowej, ale i międzynarodowej, reprezentujący różnorodne dyscypliny i posiadający doświadczenie w systemach grantowych. Mowa o zespole, który ma wybierać osoby kształtujące politykę NCN – filaru jakości polskiej nauki – a także uczestniczyć w procesie wyboru dyrektora NCN. Dlatego obecna sytuacja jest postrzegana przez nasze środowisko jako kolejna próba upolitycznienia, choć nieco bardziej zawoalowana niż te podejmowane wcześniej przez ministra Czarnka – podsumowała prof. Chacińska. Dodała, że jej badania również nie byłyby możliwe bez grantów z NCN.
Agnieszka Kliks-Pudlik (PAP)
akp/ bar/
