Narodowy Fundusz Zdrowia wyczerpał środki na programy lekowe. Dotyka to setki pacjentów zmagających się z poważnymi i rzadkimi schorzeniami.

Coraz więcej pacjentów doświadcza luki finansowej w Narodowym Funduszu Zdrowia. Nie chodzi już tylko o dłuższe oczekiwanie na badania, zabiegi czy wizyty u specjalistów. Problemem staje się niedostępność innowacyjnych medykamentów. — Pozostają im metody terapii z lat 60. ubiegłego wieku — słyszymy.

Setki, a może tysiące chorych na schorzenia takie jak łuszczyca, zapalenie stawów o podłożu reumatoidalnym, choroba Parkinsona i wiele innych nie są kwalifikowane do współczesnych sposobów leczenia.

Krzysiek miał 9 lat, kiedy zdiagnozowano u niego przewlekłą pokrzywkę samoistną. Unikał wychodzenia z domu, powstrzymywał się od aktywności sportowej z powodu wstydu wywołanego przez zmiany skórne i swędzące wykwity na ciele.

— Na szczęście szybko trafił do ośrodka oferującego leczenie biologiczne w ramach programu terapeutycznego. Otrzymał nowoczesny, celowany preparat, co pozwoliło mu na powrót do normalnego życia. Po kilku latach, dzięki skutecznej terapii, zdobył mistrzostwo województwa w pchnięciu kulą. To przykład pokazujący, jak kluczowe jest efektywne leczenie w przypadku przewlekłych dermatoz — opowiada Dagmara Samselska, prezeska Fundacji Łuszczycy i ŁZS “Amicus”.

Tradycyjne leki nie oferują takiego samego poziomu skuteczności jak te nowoczesne. Wymagają one kilkudniowej hospitalizacji, obciążają wątrobę i nie mogą być stosowane przez długi czas. Według informacji, do których dotarł Business Insider Polska, brakuje środków na nowoczesne terapie dla nowych dorosłych pacjentów. Pismo Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy skierowane do kontrahentów maluje ponury obraz sytuacji. Ministerstwo Zdrowia nie przyznaje się do problemu, wskazując na NFZ jako odpowiedzialny podmiot.

Czytaj również: Dlaczego lekarze w Polsce zarabiają tyle, ile zarabiają? Oto trzy kluczowe fakty dotyczące ich wynagrodzeń

Szokujące dane ze szpitala im. Jurasza

Szpital realizuje programy terapeutyczne dla ponad 3 tys. pacjentów. Są to świadczenia gwarantowane, których kontynuacja jest wymagana przez obowiązujące przepisy, opisy programów lekowych oraz wskazania medyczne. W praktyce oznacza to, że szpital nie może samodzielnie przerwać terapii pacjentów już objętych leczeniem, jedynie z powodu niewystarczającego finansowania ze strony publicznego płatnika.

“Pomimo powyższego, wartość kontraktu na programy lekowe na rok 2026 została przez NFZ ustalona poniżej poziomu faktycznego wykonania z roku 2025 i nie pokrywa pełnych kosztów kontynuacji leczenia pacjentów. Dodatkowo, w ostatnim okresie występowały opóźnienia w płatnościach za świadczenia wykonane ponad ustalony limit, w tym za preparaty stosowane w programach lekowych, a także część należności za inne świadczenia” — czytamy w piśmie.

Mowa o milionach. Szpital szacuje, że na programy lekowe w 2026 r. potrzebuje blisko 170 mln zł, podczas gdy NFZ zakontraktował 127 mln zł. To oznacza deficyt w wysokości 43 mln zł, o czym szpital powiadomił NFZ, ostatnio pod koniec maja.

Czytaj również: Tam dyrektorzy placówek medycznych pochodzą z list PSL i KO. Powtarzający się schemat [ANALIZA]

Za tymi liczbami kryją się konkretne osoby, chorzy, którzy bez nowoczesnych medykamentów nie są w stanie funkcjonować. Już po kwalifikacji do programu czeka 152 pacjentów na rozpoczęcie terapii. Szacuje się, że rocznie do włączenia kwalifikuje się 930 osób. Wśród nich znajdują się niemowlęta z oddziału neonatologii (około 100 rocznie), pacjenci z reumatologii (1070 w programie, 34 oczekują na lek, 145 na kwalifikację), a także z gastroenterologii (484 w programie, 29 oczekuje na lek, 140 na kwalifikację).

Liczba pacjentów w programach lekowych i oczekujących w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 w Bydgoszczy, maj 2025
Liczba pacjentów w programach lekowych i oczekujących w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 w Bydgoszczy, maj 2025 | Materiały własne

NFZ jest świadomy problemów od co najmniej stycznia

Z korespondencji szpitala z kontrahentami, do której dotarł Business Insider, wynika, że gra w odbijanie piłeczki między placówką a NFZ (oddział kujawsko-pomorski) trwała od początku roku.

W styczniu 2026 r. Fundusz odmówił zwiększenia limitów w kilku programach terapeutycznych w zakresie realizacji świadczeń za rok 2025, powołując się na ograniczenia budżetowe. Odmowy dotyczyły między innymi programów leczenia choroby Fabry’ego, zaburzeń lipidowych, atopowego zapalenia skóry, choroby Parkinsona, przewlekłej pokrzywki samoistnej, pierwotnych niedoborów odporności (PNO) oraz programów reumatologicznych.

W lutym 2026 r. oddział NFZ odmówił zwiększenia finansowania na rok 2026 dla programów leczenia reumatologicznego w ramach programów lekowych, choroby Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego oraz PNO. Pomimo otrzymania informacji o liczbie pacjentów oczekujących na leczenie (264 czekało na podanie preparatu, a 215 na kwalifikację do programu), odmówiono zwiększenia budżetu na 2026 r.

W maju 2026 r. NFZ poinformował o braku możliwości podniesienia limitu w wybranych programach hematologicznych, w tym dotyczących leczenia pacjentów ze szpiczakiem mnogim, przewlekłą białaczką limfocytową, nowotworami mieloproliferacyjnymi bez chromosomu Philadelphia, pierwotną małopłytkowością immunologiczną oraz ostrą białaczką szpikową.

Fragment pisma o problemach z finansowaniem programów lekowych
Fragment pisma o problemach z finansowaniem programów lekowych | Materiały własne

To nie jest odosobniony incydent

Dorota Korycińska, prezes zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej oraz Stowarzyszenia Neurofibromatozy Polska, podkreśla, że luka finansowa w NFZ jednoznacznie pozbawia dorosłych pacjentów dostępu do nowoczesnych terapii.

System został wywrócony do góry nogami — zarządzający placówkami medycznymi muszą z własnych środków przymusowo finansować publicznego płatnika, kupując drogie, nowoczesne terapie. Gdy NFZ nie zwraca środków od drugiego i trzeciego kwartału poprzedniego roku, placówki medyczne tracą płynność finansową. Oficjalne dane wskazują na drastyczne, wręcz zatrważające niedopłaty w obszarze onkologii dla dorosłych — mówi Korycińska. Wyjaśnia, że w przypadku raka endometrium NFZ zapłacił szpitalom zaledwie 55 proc. należnych kwot, a w leczeniu raka szyjki macicy uregulowano jedynie 70 proc. zobowiązań.

Znaczne zaległości dotyczą także nowotworów hematoonkologicznych, takich jak chłoniaki czy ostra białaczka limfoblastyczna. Jest oczywiste, że jeśli szpital otrzymuje jedynie połowę należności za leczenie pacjentki z rakiem endometrium, to z powodu zwykłego braku środków na zakup kolejnych dawek medykamentów jest zmuszony drastycznie spowolnić proces kwalifikacji nowych chorych. Nowoczesne leki znajdują się na rządowych listach, ale przez deficyt finansowy w NFZ placówki nie mają środków na ich fizyczny zakup. Ta luka budżetowa przekłada się bezpośrednio na sztuczne i śmiertelnie niebezpieczne kolejki dla pacjentów — stwierdza Korycińska.

Dagmara Samselska również dostrzega problemy od pewnego czasu. — W wielu ośrodkach pacjenci z łuszczycą dłużej oczekują na włączenie do programu lekowego i są rzadziej kwalifikowani. Zdarza się również, że pacjent udaje się do szpitala z myślą o kwalifikacji do terapii biologicznej (lekowej), a dowiaduje się, że musi szukać innego miejsca, ponieważ dana placówka nie posiada funduszy. Pozostają im metody leczenia z lat 60. ubiegłego wieku — przyznaje Samselska.

Czytaj również: Frankowiczka emerytka obawia się o swój dom. Pojawiło się światełko w tunelu

Problemy te dostrzegają nie tylko przedstawiciele organizacji pacjentów. Profesor Marek Gierlotka, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, potwierdza, że programy lekowe nie są obecnie odpowiednio finansowane. W rezultacie placówki medyczne, mimo posiadania pacjentów w ciężkim stanie, nie mogą ich włączyć do programu lekowego.

Wskazuje na przykład program leczenia kardiomiopatii przerostowej (HCM). Jest to schorzenie, w którym serce staje się nadmiernie rozbudowane, co utrudnia pompowanie krwi do aorty. Może to prowadzić do duszności, zawrotów głowy, utraty przytomności, obrzęków, zaburzeń rytmu serca, a nawet zatrzymania krążenia. Jedyną skuteczną terapię gwarantuje program lekowy B.162. Osoby objęte tym programem otrzymują lek mawakamten, który działa przyczynowo i łagodzi objawy.

Nie istnieje inna skuteczna, refundowana terapia farmakologiczna — przyznaje prof. Gierlotka. — Jeśli NFZ nie zwiększy finansowania, środki wystarczą jedynie dla pacjentów aktualnie objętych programem. Jest to w istocie terapia dożywotnia, więc aby objąć nią więcej osób, konieczne jest podniesienie limitów — dodaje.

Sytuacja jest odmienna w programach onkologicznych, gdzie pacjenci korzystają z terapii przez określony czas.

Od 2024 r. z programu B.162 korzystają również chorzy na amyloidozę transtyretynową (ATTR). Jest to rzadka choroba powodująca odkładanie się nieprawidłowego białka w różnych narządach, takich jak serce, układ nerwowy czy nerki, co prowadzi do ich nieodwracalnego uszkodzenia.

— Generalnie środki finansowe przeznaczone na programy lekowe nie wystarczają na pokrycie kosztów leczenia nowo kwalifikowanych pacjentów oraz tych oczekujących na kwalifikację — przyznaje profesor.

Magdalena Kołodziej z fundacji My Pacjenci zauważa, że łączna wartość kontraktów podstawowych na realizację programów lekowych jest znacznie niższa niż nawet zakładany plan finansowy NFZ na dany rok.

Czytaj również: Leki odchudzające już dostępne. Kolejny cel koncernów farmaceutycznych to mięśnie

Co na to NFZ i Ministerstwo Zdrowia?

Zapytaliśmy zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i Narodowy Fundusz Zdrowia o problemy z finansowaniem programów lekowych. Ministerstwo odesłało nas do NFZ, informując, że “w przypadku zgłoszeń dotyczących braku lub opóźnień w kwalifikacji pacjentów do programów lekowych, które do ministerstwa przekazują pacjenci lub organizacje pacjenckie, ministerstwo zwraca się do Narodowego Funduszu Zdrowia o weryfikację sprawy, przekazanie danych umożliwiających ocenę skali problemu i liczby pacjentów, których dana kwestia może dotyczyć”. Na odpowiedź NFZ wciąż czekamy.

Z danych przedstawionych przez Ministerstwo Zdrowia podczas kwietniowego posiedzenia sejmowej podkomisji stałej ds. organizacji ochrony zdrowia wynika, że w okresie od stycznia 2025 r. do lutego 2026 r. czas oczekiwania na włączenie do leczenia w ramach 124 programów jest bardzo zróżnicowany i zależy od województwa, świadczeniodawcy oraz miesiąca kwalifikacji pacjenta. Wynosi on od jednego dnia (w województwie lubuskim) do nawet 1635 dni (w województwie dolnośląskim, dotyczy zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa, gdzie minimalny czas oczekiwania w programie wynosi dwa dni).

W przypadku choroby Leśniowskiego-Crohna pacjenci oczekują od jednego dnia (dolnośląskie) do 266 dni (łódzkie).

Świadczy to nie tylko o problemach, ale także o nierównym dostępie. W rezultacie pacjent, który czeka ponad trzy miesiące, musi powtarzać badania, a jak widać, zdarzają się chorzy oczekujący 3-4 lata.

Ile kosztują programy lekowe?

Martyna Kosmala, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia, poinformowała posłów, że w 2025 r. łączna kwota zrealizowanych wydatków na programy lekowe wyniosła 15,9 mld zł. Rozliczono 14,4 mld zł.

W kwietniu 2025 r. placówki medyczne nie miały więc oficjalnie rozliczonych programów o wartości 1,5 mld zł. 52 proc., czyli 8,3 mld zł, pochłonęło dziesięć najbardziej kosztownych programów lekowych. Wśród nich jest program leczenia raka piersi, na który wydano 1,7 mld zł.

Krzysztof Zdobylak ze Stowarzyszenia IFIC Polska oszacował, że programami lekowymi objęty jest już 1 proc. populacji, a średni koszt leczenia wynosi około 46 tys. zł.

— Pokrywanie takich wydatków jest jednym z kluczowych zadań obowiązkowego ubezpieczenia w NFZ. Zdecydowana większość społeczeństwa nie byłaby w stanie wygospodarować takich środków w momencie zachorowania — podkreślił na posiedzeniu komisji Zdobylak.

Patryk Wicher, poseł PiS, argumentował, że wydatki na terapie lekowe to nie koszt, lecz inwestycja. Nowoczesne leki pozwalają bowiem na normalne funkcjonowanie, pracę i zarabianie, co w dłuższej perspektywie zwalnia państwo z obowiązku utrzymywania osób chorych.

Najwięcej pacjentów (blisko 67 tys.) skorzystało z programu lekowego dla osób z chorobami siatkówki. Kolejne miejsca zajęły:

•stwardnienie rozsiane — 28 tys. pacjentów,

•rak piersi — 23 tys. pacjentów,

•leczenie aktywnej postaci reumatoidalnego zapalenia stawów i młodzieńczego idiopatycznego zapalenia stawów — 22,3 tys. pacjentów,

•rak płuca oraz międzybłoniak opłucnej — 13,7 tys. pacjentów,

•przewlekłe wirusowe zapalenie wątroby typu V — 10,3 tys. pacjentów.

Łączna liczba pacjentów objętych wszystkimi programami lekowymi w 2025 r. wyniosła prawie 347,5 tys. osób, z czego niemal 58 proc. (prawie 200 tys. osób) korzystało z 10 programów lekowych z największą liczbą pacjentów.

Program lekowy to świadczenie gwarantowane, umożliwiające leczenie określonych schorzeń za pomocą innowacyjnych preparatów. Od 1 lipca bieżącego roku NFZ finansuje 143 programy, w tym 42 onkologiczne.

Pacjenci zakwalifikowani do danego programu lekowego, spełniający ściśle określone kryteria, otrzymują bezpłatnie leki, a także inne świadczenia, takie jak badania diagnostyczne. Aktualny wykaz oraz treść wszystkich programów lekowych można znaleźć w załączniku do obowiązującego obwieszczenia ministra zdrowia.

Dziękujemy za zapoznanie się z naszym artykułem do końca. Bądź na bieżąco! Śledź nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *