Bliskowschodni spór szkodzi sprzedawcom aut. Ekspert ostrzega: rosnące zagrożenia, porady prawne dla negocjacji.

Zaostrzenie sporu na Środkowym Wschodzie, w tym problem wokół Cieśniny Ormuz to już nie jedynie kwestia finansowa lub organizacyjna. Dla przedsiębiorstw oznacza to szybkie przejście od typowego administrowania siecią dostaw do zarządzania odpowiedzialnością prawną w obliczu perturbacji systemowych. Jest to szczególnie widoczne w sektorze motoryzacyjnym — oznajmia Kinga Kozłowska-Witek. I podpowiada, jak chronić się przed negatywnymi konsekwencjami.

Wojna dotyka sprzedawców aut przestrzega Kinga Kozłowska-Witek
Wojna dotyka sprzedawców aut przestrzega Kinga Kozłowska-Witek | Foto: Rangsarit Chaiyakun / Shutterstock

Autoryzowani sprzedawcy aut funkcjonujący na rynku, szczególnie w modelu kooperacji z wytwórcami spoza Europy, w tym z prężnie rozwijającymi się brandami chińskimi, znajdują się obecnie w szczególnie skomplikowanej sytuacji prawnej.

Przerwanie blisko 20 proc. ogólnoświatowych dostaw ropy, wstrzymanie transportu morskiego i gwałtowny wzrost cen konstruują sytuację, którą można określić jako wydarzenie o charakterze siły wyższej o globalnym zasięgu.

Jednocześnie — i to jest zasadnicze — nie każda umowa ani każdy system prawny automatycznie uzna taki przypadek za podstawę uwolnienia od odpowiedzialności. Co więcej, w zależności od tego, po której stronie transakcji jesteśmy i jaki posiadamy status w łańcuchu dostaw, położenie prawne może się zmieniać i generować odmienne rezultaty.

Czytaj też: Koniec prosperity Dubaju. Poszukują “szybkiej ucieczki”

Perturbacje łańcuchów dostaw wywołują odpowiedzialność umowną

Aktualny konflikt wywołał już między innymi zahamowanie transportu morskiego i zmiany tras (omijanie głównych szlaków), podwyższenie kosztów transportu i przestoje dostaw, rzeczywistą niedostępność elementów i surowców.

W branży motoryzacyjnej bazującej na produkcji just-in-time, takie incydenty mogą bezpośrednio wpłynąć zwłaszcza na niedotrzymanie lub wadliwe wykonanie umów (na różnym poziomie), groźbę kar umownych lub żądania odszkodowawcze. Analitycy wskazują, że na skutki konfliktu na Środkowym Wschodzie najbardziej narażone są marki takie jak Toyota (ok. 17 proc. udziału w rynku regionu), Hyundai (ok. 10 proc. udziału w rynku regionu) oraz Chery (ok. 5 proc. udziału w rynku regionu).

Niewątpliwie zatem konflikt stwarza albo wykreuje istotne ryzyko prawne związane z umowami, szczególnie w obszarze realizacji zobowiązań i zarządzania ryzykiem. Co istotne, nie każde spóźnienie czy wzrost kosztu (np. paliwa, dowozu) stanowią siłę wyższą. W wielu systemach prawnych ekonomiczna nieopłacalność nie zwalnia z wykonania umowy. Na szczególne niebezpieczeństwa narażeni są również dealerzy samochodowi jako podmioty, które najczęściej łączy bezpośrednia relacja z klientami końcowymi, o czym poniżej.

Siła wyższa, trudności i klauzule adaptacyjne

W kontekście obecnego konfliktu potencjalne podstawy odwołania się do siły wyższej lub nadzwyczajnej zmiany warunków obejmują np.:

  • działania zbrojne,
  • zamknięcie szlaków komunikacyjnych,
  • sankcje międzynarodowe,
  • zakazy eksportowe.

Jednak efektywność tej konstrukcji między innymi zależy od:

  • precyzyjnego opisania wydarzeń w umowie,
  • analizy przepisów prawa, które obowiązują dla konkretnej umowy,
  • udowodnienia bezpośredniego wpływu na wykonanie zobowiązania,
  • dotrzymania obowiązków notyfikacyjnych.

Podając jako przykład podwyżkę cen ropy i energii (obecnie około 100 dolarów za baryłkę) — okoliczności te mogą stanowić podstawę do renegocjacji umów, jednak wymagają udowodnienia nadzwyczajności i nieprzewidywalności, nie zawsze prowadzą do rozwiązania umowy, a często powodują jedynie obowiązek renegocjacji.

Największym zagrożeniem nie jest więc brak podstaw prawnych, lecz brak stosownych klauzul w istniejących kontraktach, brak możliwości dowiedzenia związku przyczynowo-skutkowego oraz brak silnej pozycji negocjacyjnej.

Co więcej, konflikty międzynarodowe, w tym bieżący konflikt, niemal zawsze prowadzą do rozszerzenia sankcji ekonomicznych, restrykcji eksportowych (dual-use) lub ograniczeń finansowych. Dla sektora automotive oznacza to ryzyko naruszenia reżimów sankcyjnych przy dostawach komponentów, potrzebę weryfikacji partnerów biznesowych (KYC, screening) i ryzyko odpowiedzialności administracyjnej i karnej.

Co istotne, sankcje mogą oddziaływać także na realizację umów ubezpieczeniowych, w tym wypłatę rekompensat. W praktyce widać bowiem szybki wzrost składek war-risk, ograniczenie dostępności ubezpieczenia i możliwość zerwania polis w trybie natychmiastowym. Z prawnego punktu widzenia oznacza to ryzyko braku pokrycia szkód transportowych, potrzebę analizy klauzul sankcyjnych w polisach, potencjalne spory z ubezpieczycielami co do zakresu ochrony.

Zobacz też: Luksusowe marki w niebezpieczeństwie przez Bliski Wschód. Inwestorzy ostrzegają

Regulacje i polityka publiczna. Wpływ na sektor

Nie można zaprzeczyć, że konflikt wzmacnia trzy równoległe trendy regulacyjne:

  • o  bezpieczeństwo dostaw (nacisk na lokalizację produkcji (nearshoring), wymogi dywersyfikacji dostawców),
  • o  transformację energetyczną (paradoksalnie, wzrost cen paliw może przyspieszyć regulacje wspierające elektromobilność, ponieważ zmienia się struktura kosztów użytkowania pojazdów),
  • o  interwencjonizm państwowy (subsydia, regulacje cen, ingerencję w rynek energii).

Dla przedsiębiorstw oznacza to potrzebę stałego monitorowania zmian regulacyjnych, w trybie “real time”.

Dealer samochodowy w cieniu konfliktu

Dealer samochodowy funkcjonujący na rynku, zwłaszcza w modelu współpracy z producentami spoza Europy, w tym z dynamicznie rozwijającymi się markami chińskimi, znajduje się dziś w szczególnie wymagającej sytuacji prawnej.

Konflikt na Środkowym Wschodzie nie wpływa na niego w sposób bezpośredni, lecz poprzez szereg pośrednich mechanizmów: zakłócenia w łańcuchach dostaw, wzrost kosztów energii i transportu oraz zachwianie relacji kontraktowych. To sprawia, że dealer staje się podmiotem, który de facto przejmuje skutki globalnych napięć, mimo że nie ma na nie faktycznego wpływu.

Jego pozycja jest zasadniczo słabsza, ponieważ działa pomiędzy dwoma porządkami prawnymi i biznesowymi. Z jednej strony jest związany umową z producentem lub importerem, często bazującą na wzorach narzuconych przez silniejszego partnera, z drugiej zaś, odpowiada wobec klienta końcowego, który korzysta z daleko idącej ochrony prawnej, szczególnie na gruncie prawa konsumenckiego. W sytuacji, gdy dochodzi do opóźnień w dostawach pojazdów, zerwania ciągłości produkcji lub nagłych zmian cen, napięcie między tymi dwoma relacjami uwidacznia się w sposób najbardziej bolesny.

Mniejsza dostępność aut

Najbardziej widocznym następstwem konfliktu są zaburzenia w dostępności pojazdów. Dealer zawiera z klientami umowy sprzedaży często powiązane z konkretnym terminem wydania samochodu nie mając jednocześnie pełnej kontroli nad tym, czy pojazd faktycznie zostanie wyprodukowany i dostarczony na czas.

W przypadku opóźnień wynikających z problemów logistycznych, restrykcji eksportowych lub wzrostu kosztów transportu, to właśnie dealer pozostaje pierwszym adresatem roszczeń klienta. Z prawnego punktu widzenia jest on bowiem stroną umowy sprzedaży i to na nim leży obowiązek jej wykonania. Fakt, że przyczyna niewykonania leży po stronie producenta lub ma charakter globalny, nie uwalnia go automatycznie od odpowiedzialności.

Ceny idące w górę

Sytuację dodatkowo komplikuje kwestia ceny. W warunkach dynamicznego wzrostu kosztów, zarówno produkcji, jak i transportu, producenci mogą modyfikować swoje strategie cenowe, ograniczać zniżki lub zmieniać warunki handlowe. Dealer, który wcześniej zawarł umowę z klientem po określonej cenie, często nie ma możliwości jej jednostronnej zmiany. Pojawia się wówczas napięcie między ekonomiczną racjonalnością a obowiązkiem kontraktowym. W skrajnych przypadkach oznacza to konieczność realizacji transakcji ze stratą albo ryzyko sporu z klientem w przypadku próby renegocjacji.

Bez prawa do siły wyższej

Na gruncie prawa konsumenckiego sytuacja dealera jest jeszcze bardziej skomplikowana. W relacji z klientem nie może on w pełni efektywnie odwołać się do siły wyższej w taki sposób, jak ma to miejsce w relacjach między przedsiębiorcami.

Odpowiada za zgodność towaru z umową, za termin wydania pojazdu oraz za spełnienie obowiązków informacyjnych. Konsument nie jest zobligowany do uwzględniania globalnych uwarunkowań geopolitycznych — jego relacja prawna sprowadza się do umowy zawartej z dealerem. W rezultacie to dealer staje się “amortyzatorem” pomiędzy niestabilnością globalnych rynków a oczekiwaniami klienta końcowego.

Współpraca z chińczykami

Współpraca z producentami chińskimi wprowadza dodatkowe warstwy ryzyka. Umowy tego typu często podlegają obcemu prawu, przewidują arbitraż międzynarodowy lub ograniczają odpowiedzialność producenta w sposób trudny do zrównoważenia przez dealera.

W praktyce może to oznaczać, że dochodzenie roszczeń wobec producenta, nawet w sytuacji ewidentnego naruszenia, jest utrudnione, kosztowne i czasochłonne. Jednocześnie dealer pozostaje zobowiązany wobec swoich klientów w Polsce, gdzie standard ochrony konsumenckiej jest wysoki i rygorystycznie egzekwowany.

W takich warunkach kluczowe znaczenie zyskuje nie tyle samo odwołanie się do siły wyższej, ile umiejętność jej udowodnienia oraz odpowiedniego “przeniesienia” skutków konfliktu na relacje kontraktowe.

Dealer, który pragnie skutecznie się chronić, musi być w stanie wykazać, że opóźnienia lub zmiany warunków były bezpośrednim następstwem zdarzeń od niego niezależnych oraz że podjął realne działania w celu ich zredukowania. W praktyce oznacza to potrzebę systematycznego gromadzenia dokumentacji: informacji od producentów, komunikatów logistycznych, danych dotyczących zmian cen lub przebiegu komunikacji z klientami. Bez takiego zaplecza dowodowego powoływanie się na nadzwyczajne okoliczności pozostaje w dużej mierze deklaratywne.

Uwaga na nowe umowy

Nie bez znaczenia jest również sposób tworzenia nowych umów lub ewentualnego dostosowania aktualnych wzorców. Dealerzy, którzy odpowiednio wcześnie dostrzegają ryzyka wynikające z niestabilności geopolitycznej, dążą do większej elastyczności zapisów dotyczących terminów dostaw lub warunków realizacji zamówień. W praktyce oznacza to odejście od sztywnych terminów na rzecz bardziej otwartych konstrukcji kontraktowych, które lepiej odzwierciedlają realia funkcjonowania globalnych łańcuchów dostaw.

Największym zagrożeniem dla dealera jest jednak sytuacja, w której dochodzi do kumulacji ryzyk, tj. braku dostawy od producenta z jednej strony i roszczeń klienta z drugiej. W takim układzie dealer ponosi odpowiedzialność za zdarzenia, na które nie ma realnego wpływu, a jednocześnie jego możliwości dochodzenia roszczeń regresowych wobec producenta są ograniczone. To właśnie ta “podwójna ekspozycja” stanowi sedno jego obecnego położenia prawnego.

Jak się zabezpieczyć? Oto rekomendacje

W konsekwencji konflikt na Środkowym Wschodzie, choć geograficznie odległy, prowadzi do bardzo konkretnych skutków w działalności dealerów samochodowych w Polsce. Przekształca ich rolę z klasycznych sprzedawców w podmioty zarządzające ryzykiem prawnym o charakterze globalnym. W tych realiach o stabilności działalności decyduje nie tylko zdolność sprzedażowa, lecz przede wszystkim jakość struktury umów, poziom przygotowania dowodowego oraz umiejętność reagowania na sytuacje nadzwyczajne w sposób zgodny z obowiązującymi regulacjami. Oto sugestia, jak się zabezpieczyć:

  1. zarządzanie kontraktami — audyt klauzul force majeure i hardship, wprowadzanie klauzul adaptacyjnych, renegocjacja warunków cenowych,
  2. dokumentowanie wpływu konfliktu — kluczowe w ewentualnych sporach, gromadzenie dowodów zakłóceń, dokumentowanie opóźnień i ich przyczyn, archiwizowanie korespondencji z kontrahentami,
  3. compliance i sankcje — wdrożenie procedur screeningowych, analiza łańcucha dostaw pod kątem ryzyk sankcyjnych, szkolenia dla działów zakupów i sprzedaży,
  4. ubezpieczenia — przegląd polis pod kątem ryzyk wojennych, analiza wyłączeń, rozważenie dodatkowych zabezpieczeń,
  5. strategia procesowa — przygotowanie do sporów (litigation readiness), analiza właściwości prawa i jurysdykcji, zabezpieczenie dowodów na wczesnym etapie.

Scenariusz długoterminowy: trwała zmiana modelu prawnego branży

Jeżeli konflikt się utrzyma, branża motoryzacyjna może wejść w nową fazę, a kontrakty będą bardziej “geopolityczne” niż ekonomiczne. Standardem staną się rozbudowane klauzule ryzyka i wzrośnie znaczenie compliance i zarządzania kryzysowego.

Produkcja pojazdów już dziś jest zależna od stabilności globalnych przepływów, a te zostały poważnie zakłócone, co może przenieść się na spadek produkcji i sprzedaży w przypadku dłuższego konfliktu.

Dla branży motoryzacyjnej, a szczególnie dla podmiotów funkcjonujących w Polsce, kluczowe staje się przejście z modelu reaktywnego na proaktywne zarządzanie ryzykiem prawnym.

W praktyce oznacza to jedno: w obecnych realiach przewagę konkurencyjną buduje nie tylko technologia lub koszt produkcji, lecz przede wszystkim jakość struktury prawnej działalności i zdolność do obrony swoich interesów w obliczu globalnego kryzysu.

Autor: Kinga Kozłowska-Witek, radczyni prawna w kancelarii DSK

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *