Jak odzyskać pieniądze z Zondacrypto? Prawnik ostrzega przed łatwymi rozwiązaniami

Należy dobrze rozważyć, kogo i w jaki sposób zaskarżyć, ponieważ możliwe, że trzeba będzie szukać głębiej i np. za pomocą powództw pauliańskich nękać podmioty, które dostały fundusze od “Zondy”, z różnych przyczyn — oznajmia radca prawny Damian Nartowski. Zaznacza jednak, że działania skierowane przeciw Zondacrypto będą tylko fragmentem szerszego obrazu. Wyjaśnia też, dlaczego zbyt pośpieszne kroki, mogą skutkować kolejną porażką.

Jolanta Ojczyk, redaktorka Business Insider Polska: Użytkownicy sieci pytają najczęściej: “Posiadam środki w Zondacrypto, czy istnieje możliwość, aby je odzyskać?”. Co im Pan poradzi?

Damian Nartowski, prawnik, partner w WN Legal Wątrobiński Nartowski: Generalnie clue tkwi w detalu. Trzeba ustalić, czy chcą je uzyskać w polskich złotych, euro lub amerykańskich dolarach. Czy planują dokonać przelewu kryptowalut (BTC) na konto na innej platformie wymiany lub prywatny portfel? Z perspektywy prawa to są odmienne scenariusze, ponieważ przecież bitcoin umyka definicji waluty; to nie jest tożsame.

Jedno jest bezsporne. Należy sporządzić dyspozycję, posiadać print screeny stanu konta, zatroszczyć się o rejestr operacji oraz statusy niezrealizowanych wypłat.

Zobacz również: Uważali, że ich aktywa są bezpieczne. Specjaliści ostrzegają w kwestii Zondacrypto

W kilku słowach: sugeruję, aby ściągnąć historię rachunku do pliku CSV/PDF, dopóki jest wejście do panelu rachunku oraz sposobność zabezpieczenia, przygotowania dokumentacji. Jeśli pojawia się sytuacja wymagająca wyczekiwania na stworzenie pdf, to warto zrobić zdjęcie ekranu.

Informacja o konieczności oczekiwania na plis z historią transferów
Informacja o konieczności oczekiwania na plis z historią transferów | archiwa prywatne

Nieco odmiennie wygląda sytuacja podmiotów, którym należą się przeterminowane należności pieniężne z tytułu kontraktów sponsorskich — w tym przypadku jest ona zbliżona do osób, które chciały zrealizować wypłatę kapitału, ale prościej będzie im skompletować materiały.

Należy zatroszczyć się o dokumentację

Niektórzy z odbiorców piszą, że w ogóle nie mogą wysłać zlecenia. Mają środki w dolarach, lecz widzą komunikat “niedostępne”.

Sposób postępowania pozostaje ten sam, ponieważ przypuszczamy, że platforma raczej nie zrealizuje zleceń. Dlatego petent musi mieć wszystko dobrze udokumentowane, na tyle na, ile to wykonalne, w tym przykładowo w formie zrzutów ekranu i ewentualnie wcześniejszych danych, w szczególności odnośnie do relacji z “platformą”. Powinien udowodnić transakcje lub niemożność ich realizacji. W gruncie rzeczy musi dowieść, posiadać dowody blokady posiadanych środków. To, że nie można zlecić przeprowadzenia transakcji, nie eliminuje dochodzenia roszczeń, niemniej jednak wymaga namysłu, w jaki sposób te roszczenia sformułować, jakie kroki podjąć, przeciwko komu.

Rozumiem, że sugeruje Pan, że ażeby odzyskać fundusze, należy przygotować się na batalię sądową.

Jeśli dyspozycje nie są wykonywane, to raczej tak. Postępowanie sądowe stanie się jedynym rozwiązaniem w zamian za oczekiwanie na to, aż dyspozycja zostanie wykonana. Dodatkowo należy pamiętać, że trudno jest ocenić szansę tego typu działań. W obliczu napływających informacji i analiz może to być szansa niewielka.

Co więcej, prowadzone działania wiążą się ze skomplikowanymi czynnościami prawnymi w obszarze transgranicznym, związanymi z angażowaniem środków, czyli dalszego uszczuplenia własnych zasobów, ale także przeznaczeniem czasu, uwagi osoby poszkodowanej w procesie cywilnym czy osoby pokrzywdzonej w procesie karnym, które przecież można byłoby ukierunkować np. na czynności związane z odzyskiwaniem strat.

Czy dobrze pojmuję, że odradza Pan walkę w sądzie?

Mówię otwarcie, że klient musi sam ocenić, w jakim stopniu będzie gotów włączyć się w projekt, który może w efekcie sprowadzić się do życia w nadziei, że kiedyś uda się “coś” odzyskać, aczkolwiek ta wiara może okazać się mylna.

Proces sądowy może okazać się wieloetapowy, w tym w powiązaniu z transferami pieniędzy, o których mogliśmy usłyszeć i wymagać np. skorzystania z pozwów pauliańskich względem podmiotów, które otrzymały korzyści od naszego dłużnika.

Pierwszym krokiem zazwyczaj może okazać się procedura w stosunku do podmiotu zarządzającego giełdą, które, nawet jeśli nie doprowadzi do odebrania środków, to może okazać się niezbędne do wprowadzenia dalszych kroków, które pozwolą już odzyskać fundusze.

Zobacz także: Tusk nawołuje do odrzucenia weta. Ustawa o kryptowalutach niczego nie zmienia

Fundament to solidna kancelaria i pieniądze

Materiały, o których Pan wspomniał na wstępie, zebrane. Co dalej? Natychmiast udawać się do sądu, złożyć doniesienie do prokuratury, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów?

Zacząłbym od wyszukania znakomitego prawnika, który ma rozeznanie, o kryptowalutach, regulaminach, firmach, umiejętność analitycznego myślenia do wyśledzenia, gdzie mogą być pieniądze i trzymania kciuków za pomyślność.

Pan żartuje, a na grupach dyskusyjnych burza. Czy zgłosić sprawę organom ścigania?

Nie żartuję. To może być bardzo trudna proceduralnie, ale także dowodowo sprawa. Zwracam uwagę, że aktualnie, gdybyśmy mieli nawet tytuł prawny do odzyskania funduszy od podmiotu zarządzającego giełdą, to nieodzowne byłoby realizowanie środków zapewne w Estonii.

Zawsze dobrze jest złożyć zawiadomienie do prokuratury, ale to nie będzie wystarczające, analogicznie jak skarga do UOKiK. To absolutne minimum, o którym należy pamiętać, ale w mojej opinii nie powinno się do tego ograniczać. Jeżeli ktoś serio rozważa odzyskanie środków, to powinien działać właśnie teraz, choć i to może być spóźnione.

Działać, to znaczy co?

Na początku należy określić budżet, którym się dysponuje na podjęcie próby odzyskania środków oraz określić własną gotowość w tym obszarze. Jak już wcześniej mówiłem, warto skorzystać ze wsparcia osoby dysponującej wiedzą o kryptowalutach, innowacyjnych technologiach, spółkach i sprawach międzynarodowych, a także potrafiącej koordynować złożone projekty, w których pomocni mogą okazać się specjaliści ekonomiczni, wywiadowczy, detektywistyczni, finansowi, technologiczni etc. Kogoś, kto będzie współdziałać np. z kancelarią z Estonii lub nawet z innego państwa, a również np. ze wsparciem detektywistycznym czy informatycznym, w zakresie analizy finansowej i transferów aktywów, po to, aby prześledzić, do których miejsc trafiały aktywa z Zondacrypto i jakie podmioty mogą być brane pod uwagę w celu odzyskania środków. Niewątpliwie media ekscytują się tym tematem, pojawiają się wciąż to nowe specjalistyczne publikacje, ale to może nie wystarczyć do realnej oceny i poczynienia dalszych kroków

Już Pan o tym wspomniał, a poszkodowani z pewnością chcieliby więcej szczegółów.

Podkreślam rolę solidnej obsługi ekspertów, gdyż bez wątpienia odzyskanie funduszy czy szerzej — aktywów wiąże się z koniecznością nieszablonowego podejścia po stronie doradców prawnych oraz realizowania niestandardowych działań, z użyciem ram, które są osiągalne, w tym także opcji działania w różnych krajach oraz wykorzystywania tymczasowych środków.

Przykładowo odnośnie do konkretnych rozwiązań możemy założyć, że trzeba przesłać żądania na drodze sądowej do naszego dłużnika, uzyskać tytuł wykonawczy, w tym np. z klauzulą natychmiastowej wykonalności, podjąć próbę egzekucji, a jeśli ona się nie powiedzie, to skierować działania prawne do innych podmiotów, które mogą być pociągnięte do odpowiedzialności, ponieważ np. okazały się beneficjentami przelewów z różnych przyczyn.

Zwracam również uwagę, że np. zgodnie z art. 422 Kodeksu cywilnego za szkodę odpowiada nie tylko ten, kto ją bezpośrednio uczynił, ale także ten, kto inną osobę do wyrządzenia szkody skłonił albo był jej pomocny, jak również ten, kto świadomie skorzystał z uczynionej drugiemu szkody.

Z kolei zgodnie z art. 527 par. 1 Kodeksu cywilnego, gdy wskutek czynności prawnej dłużnika dokonanej ze szkodą dla wierzycieli osoba trzecia uzyskała korzyść majątkową, każdy z wierzycieli może — pod dalszymi wymogami wynikającymi z ustawy — domagać się uznania tej czynności za bezskuteczną w stosunku do niego. Dalsze dyspozycje także potencjalnie można podważać.

Należy ustalić, kto takim odpowiedzialnym podmiotem będzie i kogo skutecznie można zaatakować.

Może Pan zaprezentować jakiś przykład, aby uzmysłowić, że to będzie trudniejsza kwestia niż Cinkciarza.pl, która do prostych nie należy, mimo iż chodzi o polską firmę, a nie estońską firmę wchodzącą w skład szwajcarskiego holdingu?

Sama okoliczność, że sprawa ma charakter transgraniczny i może dotyczyć aktywów wirtualnych, a nie po prostu pieniędzy, oznacza, że jest zdecydowanie bardziej skomplikowana.

Przykładowo: jeśli ktoś ma roszczenie o wypłatę funduszy, to zabezpieczenie na kontach bankowych może nie być wystarczające, co pokazała historia Cinkciarza, choć pewnie trzeba też uwzględniać realia panujące w Estonii. To nie wszystko. Operatorem giełdy jest BB Trade Estonia OÜ spółka prawa estońskiego, z siedzibą w Tallinie, z estońską licencją. Zatem estoński sąd jest właściwy na podstawie siedziby pozwanego.

Konsumenci mogą jednak pozwać przed sądem w miejscu swojego zamieszkania, czyli np. w Polsce. Rodzi się pytanie, czy inni także mogą skorzystać z jurysdykcji sądu polskiego, np. klub sportowy domagający się roszczeń z umowy sponsorskiej? To intrygujące zagadnienie, uzależnione od licznych aspektów, poczynając od zapisów umów, czy zarezerwowano jurysdykcję lub prawo właściwe, a jeśli nie zastrzeżono, to co wynika z przepisów. Regulacje unijne dają nam wiele możliwości.

To znaczy?

W Rozporządzeniu parlamentu europejskiego i rady (UE) nr 1215/2012 z 12 grudnia 2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych mamy wskazane zasady ustalania, który sąd ma prawo rozpatrywać sprawę. Zarówno, który sąd ma kompetencje rozstrzygnąć sprawę merytorycznie, jak i który sąd ma prawo zastosować środki tymczasowej ochrony. Naturalnie konsumenci mają tu najłatwiej z uwagi na przepisy art. 17 rozporządzenia. Inne osoby niż konsumenci, w przypadku braku umów o jurysdykcję, będą musieli korzystać z zasad ogólnych zawartych w art. 7.

Z kolei przykładowo zgodnie z art. 35 wniosek o zastosowanie środków tymczasowych, łącznie ze środkami zabezpieczającymi, przewidzianych w prawie państwa członkowskiego, może zostać złożony do sądu tego państwa członkowskiego również wtedy, gdy sprawa główna należy do jurysdykcji sądu innego państwa członkowskiego. I trzeba gruntownie rozważyć, czy skorzystać z tej opcji i jak to zrobić.

Czyli, mimo iż jurysdykcja okaże się estońska, to czy skorzystać z polskiego sądu dla samego zabezpieczenia?

Dokładnie tak. Polski Kodeks postępowania cywilnego przy roszczeniach niepieniężnych daje bardzo szerokie potencjalne ramy zabezpieczenia, w tym unormowania praw i obowiązków na czas trwania sporu.

Przy roszczeniach pieniężnych z kolei należy zastanowić się nad możliwością uzyskania postanowienia umożliwiającego nie tylko szybkie potencjalne zajęcie środków, ale także ich przekazanie wierzycielowi, a nie samo zabezpieczenie. Jeśli się to nie uda, wtedy działania względem dłużnika, stanowić będą jeden z etapów do dalszych działań.

Trzeba rozpocząć od zabezpieczenia

Jak rozpocząć walkę? Czy wezwać operatora do zwrotu oficjalnie, listem poleconym?

W mojej opinii, z uwagi na dotychczasowe doświadczenia w podobnych przypadkach, nie ma sensu wzywać do zwrotu czy podejmować polubownych prób rozwiązania tej sytuacji. Przecież w istocie tego rodzaju próbą jest żądanie zrealizowania konkretnej transakcji. Jeśli ktoś rozważa działanie, to powinien się śpieszyć i podejmować stanowcze kroki, z wykorzystaniem dostępnych postępowań, być może nie tylko w Polsce, ale również w Estonii.

Jakiś dowód, że klient domagał się swoich funduszy, chyba trzeba mieć?

Można ograniczyć się do komunikacji drogą mailową, nie wiąże się ona z dużym zaangażowaniem. Przecież podjęliśmy próbę odzyskania naszych aktywów, domagając się realizacji zlecenia. Natomiast co do papierowej korespondencji, to oczywiście można wysyłać tego rodzaju wezwania, ale dla mnie to “strata czasu” i wydaje się to marnotrawstwem czasu. A aktualnie czas — o ile już nie jest za późno, co nie jest wykluczone — jest najważniejszy, co zresztą unaoczniła mi sprawa Cinkciarza.

Osoba, która zaczęłaby z momentem pierwszych komplikacji, pierwszych komunikatów, miałaby większe perspektywy na potencjalny sukces niż osoba, która rozpoczyna dzisiaj lub jutro. Z tego powodu najważniejsze jest podjęcie decyzji: co dalej robimy; czy czekamy, czy działamy. Wydaje się, że osoby, które są konsumentami, na pierwszy rzut oka, na samym początku mają ułatwione zadanie, choćby w obszarze określenia właściwej jurysdykcji i podejmowania działań w Polsce, przed polskimi sądami, których postanowienia mogłyby zostać wykorzystane w Estonii.

Na co zwrócić uwagę?

Zawsze powinno się ocenić: czy skierowanie pozwu, akcji przeciwko danemu podmiotowi ma szanse powodzenia oraz czy w przypadku powodzenia takiej akcji istnieje realna możliwość odzyskania środków.

Jak już wspomniałem, przypuszczam, że w odniesieniu do Zondycrypto powinny być gruntownie badane kwestie, kogo pozwać, ponieważ możliwe, że wcale nie trzeba nękać podmiotu prowadzącego giełdę, lecz inny podmiot np. współpracujący z giełdą, który odniósł korzyść z obecnej sytuacji itp. Może być tak, że odpowiadać będzie Skarb Państwa za zaniedbania legislacyjne związane z brakiem transpozycji i pełnego wdrożenia przepisów unijnych.

Może okazać się, że prawo estońskie będzie zapewniać dodatkowe możliwości, opcje. Pozostaje tu wiele kwestii do przeanalizowania i z pewnością ten wątek będzie się rozwijać. Pojawia się również wątek dopuszczalności pozwu pauliańskiego wobec podmiotów, które otrzymały pieniądze od Zondycrypto w oparciu o różne czynności obejmujące dokonywane, w ramach różnych systemów prawnych, transakcje.

Czy dobrze rozumiem, że szkoda energii na zabawę w spory z samą Zondacrypto i lepiej poszukać podmiotu, z którego realnie da się ściągnąć należność?

Nie można tego tak jednoznacznie stwierdzić. Pomyślne rozstrzygnięcie w ewentualnym sporze z Zondacrypto, nawet jeśli z różnych przyczyn nie uda się odzyskać aktywów, może okazać się potrzebnym elementem do zaatakowania innego podmiotu, który będzie posiadać aktywa pozwalające na zaspokojenie roszczenia.

Na pewno warto rozważyć, czy do odpowiedzialności za działania Zondacrypto i potencjalny brak realizacji zlecenia można pociągnąć inny podmiot, o jednoznacznej kondycji finansowej, która i tak przecież przez czas trwania procesu może się zmienić. Nie będzie to prosta, łatwa analiza.

Wróćmy do konkretów. Każdy chce mieć zabezpieczenie, o którym już rozmawialiśmy. Chce, aby sąd zabezpieczył jakieś prawo lub majątek, z którego będzie odzyskiwana należność, w razie wygranej.

Kwestia ewentualnego zabezpieczenia to jedna z fundamentalnych spraw, o których należy pomyśleć. Oczywiście to zabezpieczenie nie będzie łatwo uzyskać, lecz istnieje na to szansa. Wymaga to jednak bardzo dokładnego rozważenia strategii, przemyślenia opcji działania i dopasowania środków tymczasowych, możliwych do stosowania w sprawach transgranicznych, możliwych do uzyskania w jednym państwie członkowskim i wykorzystania w innym państwie członkowskim. Zabezpieczenie ma sens, ale z pewnymi warunkami.

Pan znowu o wariantach, a ktoś chciałby przeczytać, o… siedmiu krokach do odzyskania majątku.

Taki mam zawód, zwłaszcza że uważam, że nie ma w obecnej chwili jednoznacznych sugestii, a działania będą realizowane metodą prób i błędów. Jeśli poszkodowany usłyszy lub przeczyta, że do odzyskania środków wystarczy kilka banalnych czynności, może nie otrzymać pełnej, prawdziwej wiedzy. To będą bardzo trudne sprawy.

Zabezpieczenie powództwa o wypłatę polegające na zajęciu funduszy w stosunku do giełdy może okazać się zwodnicze. Nawet jeśli to się powiedzie, to wtedy, gdyby doszło do bankructwa tego podmiotu, w zależności od tego, co wynika z estońskiego prawa upadłościowego — pomimo zabezpieczenia, pieniądze raczej zasilą masę upadłościową, jeżeli nie uda się ich wcześniej odebrać wierzycielowi. Zatem zabezpieczenie może nic nie dać.

Powstaje pytanie, jak to wygląda pod prawem estońskim, czy podobnie jak pod prawem polskim. W polskich analogicznych sprawach, jak Cinkciarz czy Idea Bank, dokładnie tak było, że fundusze z zabezpieczenia zasiliły masę upadłościową, jeżeli nie udało się ich wcześniej otrzymać wierzycielowi.

Wiele osób chce również przenieść swoje środki na inną giełdę. Czy w tym przypadku możliwe jest zabezpieczanie?

Zabezpieczenie powództwa np. o przeniesienie aktywów z giełdy Zondacrypto do innej giełdy, czy innego prywatnego portfela, być może da się zabezpieczyć w ten sposób, że dojdzie do nakazania podmiotowi prowadzącemu giełdę konkretnego zachowania i przeniesienia tych aktywów, z zastrzeżeniem, że jeśli tego nie zrobi, to będzie obciążany obowiązkiem zapłaty konkretnej sumy. Pytanie, co jeśli tego nie zrobi i nie będzie mógł zapłacić, znowu może nic z tego nie wyjść.

Dlatego zabezpieczenie to jeden z możliwych elementów, ale jeżeli się da, to trzeba realizować działania, aby jak najszybciej móc stworzyć sobie możliwość odebrania funduszy od “Zondy” — jeżeli da się to zrobić, to odebrać je dla siebie jako wierzyciela, posiadać je u siebie.

Należy zatem dobrze rozważyć, kogo i w jaki sposób atakować, ponieważ możliwe, że trzeba będzie szukać dalej i np. za pomocą skarg pauliańskich nękać podmioty, które od Zondacrypto dostały środki, z różnych przyczyn, niemniej jednak działania wymierzone w “Zondę” będą jednym ze składników szerszego obrazu.

Ile może wynieść koszt tej sprawy?

Koszt sprawy zależy od przyjętej strategii i zakresu działania. Kwestie związane wyłącznie z postępowaniem karnym, opcja minimum, to zakładam, że nie będą wysokie kwoty, złoży się na nie głównie wynagrodzenie doradcy prawnego [radcy prawnego lub adwokata — red.]. Rozszerzenie działań, wykorzystanie ścieżki cywilnej, w tym także z aspektami detektywistycznymi lub czy wywiadu, w tym finansowego, będzie wiązać się z dużo większymi kosztami.

Można je oszacować?

Przykładowo wszczęcie sporu sądowego przed sądem polskim w sprawie cywilnej to opłata sądowa w wysokości 5 proc. wartości roszczenia, chyba że roszczenie jest na poziomie do 20 tys. zł, wówczas wchodzą w grę widełki powiązane z kwotą opłaty. Kwota maksymalna opłaty sądowej to 100 tys. zł. Przy zabezpieczeniu powództwa koszty są mniejsze. Jeżeli to żądanie zabezpieczenia roszczenia niepieniężnego, to opłata wyniesie 100 zł, a jeżeli roszczenia pieniężnego, to opłata wyniesie 1/4 opłaty należnej od pozwu, czyli 1,25 proc. żądanej kwoty.

Dodatkowo należy doliczyć wynagrodzenie kancelarii, którego nie da się na ten moment nawet przybliżyć, ponieważ zależy ono od tego, jaki zakres czynności się pojawi i jak skomplikowane te czynności będą, w stosunku do jakich podmiotów będą podejmowane. Podmiot prowadzący “giełdę” wcale nie musi być jedynym. Należy tutaj założyć kwoty od paru do kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, w zależności od pakietu i ustaleń.

Czyli może to być w ogóle bezcelowe.

Obecnie może być dobry czas do negocjacji z kancelariami, gdyż mogą zgadzać się na rozliczenie ryczałtowe plus premia od sukcesu, po to, aby zweryfikować własne know-how i to, czy pomysły na podjęcie próby odzyskania środków mają choć cień szansy na powodzenie. Niektórzy kwestie dochodzenia tych roszczeń będą prawdopodobnie traktować bardzo osobiście, jako wyzwanie i chęć zademonstrowania, że się da, że odzyskanie środków dla swoich klientów jest realne. Na pewno przed osobami, które poniosły straty moment trudnych decyzji: czekać, ponieważ może wszystko wróci do normy, czy jednak zaczynać działać.

Oprócz drogi cywilnej istotna jest droga karna

Wróćmy do drogi karnej. Warto się zaangażować?

Sprawa karna może mieć wpływ na sprawę cywilną. Ten wpływ może przejawiać się w wielu aspektach. Sprawa karna i zawarte w niej materiały mogą pomóc w prowadzeniu sprawy cywilnej, np. aby prześledzić, gdzie trafiały pieniądze z Zondacrypto. Warto prowadzić te dwie ścieżki równolegle. Trzeba także pamiętać, że sprawa karna nie wymaga wnoszenia opłat urzędowych — można domagać się wykorzystania środków zabezpieczających i podjęcia działań przez organy ścigania. Natomiast minusem tej opcji jest to, że postępowanie karne może trwać bardzo długo. Jednak moim zdaniem sprawa karna nie będzie skutkować tym, że w przypadku równoległego wszczęcia sprawy cywilnej trzeba byłoby czekać w sprawie cywilnej na zakończenie postępowania karnego.

To jak powinno wyglądać tego rodzaju zawiadomienie do prokuratury?

Nie ma tu konkretnych wymogów formalnych, kluczowe jest: opisanie swojej sytuacji, zaprezentowanie dowodów na to, że zostaliśmy pokrzywdzeni, gdyż nie możemy zarządzać własnymi aktywami, podanie danych kontaktowych oraz zawnioskowanie o to, aby prokuratura jak najprędzej podjęła działania związane ze środkami zabezpieczającymi, w tym możliwe, że w ramach współpracy transgranicznej. Warto też złożyć zawiadomienie od razu do właściwej jednostki, a wiadomo już, że śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *