Konflikt z Pfizerem: Przegrana bitwa od początku [ZA KULISAMI]

“Polska w konflikcie z firmą Pfizer była w beznadziejnej sytuacji” — przekazują nam źródła bliskie rządowi. Z tego powodu ciężko oczekiwać sukcesu w apelacji. Na tapecie są jednak dwa rozwiązania — oba bardzo skomplikowane.

Polska mierzy się z ogromnym i kosztownym problemem. Sąd Pierwszej Instancji w Brukseli orzekł, że ani konflikt zbrojny na Ukrainie, ani obniżenie się liczby infekcji, nie usprawiedliwiają anulowania lub modyfikacji zobowiązań umownych Polski względem Pfizera. Nakazał on Polsce przyjęcie pozostałych partii szczepionki oraz uiszczenie ich ceny na rzecz Pfizera, w sumie przeszło 5,6 mld zł (ok. 1,3 mld euro).

Co teraz może zrobić Polska? Wybór, przed którym stajemy, jest straszny — informuje nas źródło powiązane z rządem.

Czytaj też: Były wiceminister broni kolegę z rządu. “Przekazywał środki, ponieważ je posiadał”

Zmiana realizacji umowy na kompensatę finansową

Przede wszystkim, jak już ogłosiła Jolanta Sobierańska-Grenda, minister zdrowia, Polska ma prawo złożyć odwołanie od orzeczenia. W tym miejscu może przedstawić zarówno dotychczasowe, jak i nowe argumenty prawne oraz faktyczne.

Jak mówi nam osoba związana z rządem, możemy na przykład próbować dokonać zmiany realizacji umowy na rekompensatę pieniężną. Zazwyczaj jest ona niższa niż wartość kontraktu.

— Werdykt sądu pierwszej instancji jest ostry, można było spodziewać się rozstrzygnięcia bardziej umiarkowanego, np. odszkodowawczego, a nie obligującego do wykonania umowy. Uważam jednak, że w apelacji istnieje nadal szansa na starania o odszkodowanie za rozwiązanie umowy — mówi nam nasz rozmówca. Mimo to przyznaje, że ta sytuacja od początku była z góry przesądzona. Nie dysponowaliśmy silnymi przesłankami.

Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia o temat odszkodowania, lecz na to konkretne pytanie nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

— Wszelkie decyzje zostaną podjęte po ocenie możliwych działań prawnych, jak również kondycji finansowej. Aktualnie trwają analizy w obszarze oszacowania potencjalnych następstw finansowych planowanych posunięć — odparł nam resort.

Od kolejnej osoby bliskiej rządowi również słyszymy, że sprawa jest niezwykle trudna. — Polska w sporze z koncernem Pfizer od samego początku była w słabej pozycji — relacjonuje nasze źródło. I dodaje, że w konsekwencji Polska stoi obecnie przed dramatycznym wyborem.

Wpłacać środki czy zabiegać o zatrzymanie

Jak potwierdził na czwartkowej konferencji prasowej Artur Woźniki, wiceprezes Prokuratorii Generalnej, sporym wyzwaniem finansowym, ale także prawnym, jest fakt, że orzeczenie sądu I instancji jest natychmiast wykonalne. Orzeczenie nie musi być prawomocne, by ewentualnie zaistniał obowiązek zapłaty. Postawa Pfizera jest jednoznaczna, oczekuje realizacji wyroku, a zatem uregulowania należności.

Czytaj też: Przełom w głośnym konflikcie o miliardy za szczepionki. Pfizer dał jasny sygnał Polsce

— Istnieje kilka potencjalnych instrumentów prawnych, którymi możemy wstrzymać konsekwencje finansowe. Możliwe jest wraz z apelacją wniesienie prośby o zawieszenie wykonania wyroku. Możliwe jest także, jednak jest to wyłącznie w kompetencji strony polskiej, wpłacenie zasądzonej sumy na rachunek depozytowy sądu belgijskiego, co zapobiegłoby dalszemu naliczaniu odsetek. Każdy wariant jest analizowany, także te bardziej złożone, jednak nie zamierzam teraz zdradzać przyszłej strategii procesowej — zaznaczył Artur Woźnicki.

Polska ma zatem do wyboru po pierwsze zabiegać o wstrzymanie realizacji wyroku, jednak wtedy musimy brać pod uwagę naliczenie odsetek w przypadku przegranej w apelacji. A po drugie wpłacić środki i uniknąć już generowania odsetek. Tutaj jednak pojawia się kolejny kłopot.

Wpłata osłabia zdolność do negocjacji

Osoby, z którymi przeprowadziliśmy rozmowy, jednogłośnie stwierdzają, że najlepszym wyjściem byłoby dojście do porozumienia z Pfizerem, np. obejmującego zakup innych towarów niż szczepionki.

— Wówczas płacimy Pfizerowi, ale nie za szczepionki, które najprawdopodobniej trzeba będzie poddać utylizacji — zauważa nasz rozmówca.

Takie rozwiązanie sugerował Artur Woźnicki podczas konferencji w odpowiedzi na pytanie dziennikarza.

Skarb Państwa nigdy nie zamyka się na opcje zabezpieczenia w sposób optymalny swojego interesu, także poprzez negocjacje — powiedział. Dodał jednocześnie, że obecnie nie można przewidzieć ani faktu ich prowadzenia, ani informować o ich rezultacie. — Nie wykluczamy takiego scenariusza, jednak w pierwszej kolejności podejmiemy kroki prawne — podkreślił.

Jak mówi nam nasze źródło, to od poczynań prawnych będzie uzależniona pozycja negocjacyjna Polski.

Gdy tylko zapłacimy, kończymy możliwości negocjacji. Pfizer będzie świadomy, że w razie wygranej, otrzyma pieniądze. Jeśli uda się wywalczyć wstrzymanie wykonalności wyroku, to wprawdzie w razie porażki, musimy się liczyć z wyższymi odsetkami, ale z drugiej strony dysponujemy lepszą kartą przetargową — tłumaczy nam prawnik. Z jego punktu widzenia Polska znajduje się jednak przed trudnym wyborem.

— Żadna z alternatyw nie jest korzystna, a sprawa od strony prawnej jest raczej przegrana. Należy liczyć się z przymusem zapłaty. Dlatego najlepsze byłoby zawarcie ugody — dodaje.

Czytaj też: NFZ wprowadza drastyczne cięcia. To pacjenci poniosą konsekwencje braku decyzji rządu

Zabiegać o wstrzymanie wykonania orzeczenia

Prawnik specjalizujący się w korporacyjnych sporach międzynarodowych zgadza się z tą oceną.

Warto jak najszybciej rozpocząć rokowania ugodowe, wykorzystując fakt, że Pfizerowi maleją przychody z produktów związanych z Covid. Pomimo tego, że pojawiają się twierdzenia, iż sprawa jest dla firmy wygrana, to nie można tego jednoznacznie stwierdzić. Jeżeli postępowanie jest w toku, to firma musi uwzględniać w swojej działalności ryzyko prawne przegranej — precyzuje prawnik.

Z deklaracji Pfizera nie wynika jednak, by byli chętni do zawarcia porozumienia.

Zdaniem prawnika na pierwszy rzut oka warto jednak wnieść wniosek o zawieszenie wykonania orzeczenia i oczekiwać na wyrok sądu. — Z pewnością należy wstrzymać się z płatnością do momentu jego rozstrzygnięcia. Przy takiej skali, odsetki nie mają już decydującego znaczenia, a takie wnioski zazwyczaj są szybko rozpatrywane — wyjaśnia prawnik.

Na koniec pozostaje kasacja

Po ogłoszeniu decyzji przez sąd II instancji możliwe jest również wniesienie skargi kasacyjnej do belgijskiego odpowiednika naszego Sądu Najwyższego. Mimo to, jak twierdzą prawnicy, to długa i odległa perspektywa.

— W Belgii, podobnie jak w Polsce, ma bardzo ograniczone podstawy, nawet bardziej niż u nas. Kwestie sporne mogą dotyczyć tylko błędów proceduralnych, a w takich sprawach mogą reprezentować strony tylko specjalni adwokaci kasacyjni. Z tego powodu najlepszym wyjściem jest zawarcie ugody — podsumowuje prawnik.

Decyzja po stronie Ministerstwa Zdrowia

W tej sprawie główne decyzje będzie podejmowało Ministerstwo Zdrowia, chociaż Prokuratoria Generalna dysponuje największym doświadczeniem w prowadzeniu tego rodzaju sporów. Niemniej jednak jej radcy prawni nie mają uprawnień do reprezentowania przed belgijskim sądem, a zatem nie mogą być pełnomocnikami.

W takim przypadku Skarb Państwa reprezentuje kancelaria belgijska, z którą bezpośrednio współpracuje MZ. To ono bowiem jest stroną konfliktu.

W sytuacji, gdy PG nie może występować w sprawie, współpraca z zagranicznymi kancelariami stanowi duże wyzwanie. Znane, duże kancelarie często nie chcą podejmować się prowadzenia sporów przeciwko dużym korporacjom, ponieważ albo już z nimi współpracują, albo planują taką kooperację w przyszłości — dodaje osoba związana z PG.

Prokuratoria jednak pełni rolę doradczą, sygnalizuje ryzyka, przygotowuje rekomendacje, w tym alternatywne rozwiązania. Zazwyczaj jej zalecenia są uwzględniane, choć nie ma takiego wymogu.

To Pfizer zaskarżył Polskę

Spór toczy się przed sądem w Brukseli, ponieważ tam w 2021 r. zawarto umowę między Pfizerem a Komisją Europejską, która reprezentowała państwa UE. Zgodnie z umową Polska zobowiązała się do zakupu określonej ilości szczepionek według ustalonego harmonogramu.

Z dokumentów dostępnych na stronie Komisji Europejskiej wynika, że mogliśmy odstąpić od umowy w ciągu pięciu dni od jej podpisania. Nie istniała możliwość negocjacji wielkości zamówienia, a jedynie całkowita rezygnacja. To jednak oznaczałoby zamknięcie możliwości zakupu szczepionek. Umowa bowiem zakazywała równoczesnych negocjacji z tymi samymi producentami, z którymi rozmowy prowadziła KE. Działania indywidualne poza mechanizmem unijnym były zatem mniej efektywne i obarczone ryzykiem braku dostępu do wystarczającej liczby dawek w odpowiednim czasie. Z informacji zaprezentowanych na konferencji wynika, że polski rząd zrezygnował z umowy 11 dni po upływie terminu.

Według Konrada Korbińskiego, dyrektora generalnego Ministerstwa Zdrowia, Polska nie musiała aneksować umowy z Pfizerem z 2021 r., ponieważ miała już zakontraktowane blisko 109 mln dawek szczepionki, a w magazynach znajdowało się 30 mln niewykorzystanych dawek.

W 2022 r. odmówiliśmy dalszego odbioru dawek, gdyż w magazynach zalegało nam już ponad 20 mln szczepionek, a przyjęcie nowych wiązałoby się z koniecznością ich utylizacji. Polska powołała się na nadzwyczajne okoliczności, w tym następstwa wojny na Ukrainie. We wrześniu 2023 r. Pfizer pozwał Polskę do sądu o realizację umowy.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *