Osoba zatrudniona, która znalazła się poza granicami państwa i nie jest w stanie wrócić do kraju – na przykład z uwagi na napiętą sytuację na Środkowym Wschodzie – powinna przede wszystkim zawiadomić firmę o przyczynie swojej absencji i o przewidywanym czasie jej trwania. Taką opinię wyraził w rozmowie z PAP Robert Lisicki, dyrektor Departamentu Pracy Konfederacji Lewiatan.

W ostatnich dniach wiele krajów w regionie zamknęło swoją przestrzeń powietrzną po atakach lotniczych USA i Izraela na Iran, a także po odwetowych działaniach sił irańskich. Ruch lotniczy w obszarze Zatoki Perskiej został znacznie ograniczony, a setki tysięcy podróżnych – w tym obywatele Polski – utknęły, nie mając możliwości powrotu do swoich miejsc zamieszkania.
“Ustawodawstwo pracy nie uwzględniło takich przypadków”
Jak zaznacza Robert Lisicki, Kodeks pracy nie zawiera precyzyjnych regulacji dotyczących niemożności powrotu do ojczyzny z przyczyn o charakterze geopolitycznym. Obowiązuje generalna reguła: pracownik musi niezwłocznie, najpóźniej w drugim dniu nieobecności, poinformować pracodawcę o zaistniałej sytuacji. Opóźnienie może być usprawiedliwione jedynie wyjątkowymi okolicznościami.
— Pozycja pracownika zależy od ustaleń z firmą — wyjaśnia specjalista. Dostępne rozwiązania obejmują:
- przedłużenie przysługującego urlopu,
- skorzystanie z urlopu na żądanie (4 dni w ciągu roku),
- złożenie wniosku o urlop bezpłatny, jeśli wyczerpano już płatny czas wolny.
W ostatnim z wymienionych przypadków osoba zatrudniona jest zwolniona z obowiązku wykonywania obowiązków, ale nie ma prawa do otrzymania wynagrodzenia.
— Już sam fakt, że pracownik nie może zjawić się w pracy z przyczyn od niego niezależnych, nie oznacza, że przysługuje mu za to zapłata — podkreśla Lisicki.
Po powrocie do kraju pracownik będzie jednak zobowiązany do przedstawienia dokumentów potwierdzających zaistniałe okoliczności, na przykład odwołanie lotu.
Siła wyższa? Tym razem raczej nie
Przepisy przewidują zwolnienie z pracy z powodu działania siły wyższej, lecz – według Lisickiego – ta sytuacja nie spełnia ustawowych kryteriów. Z takiego zwolnienia można skorzystać tylko w przypadku nagle zaistniałych spraw rodzinnych wynikających z choroby lub wypadku, a nie z powodu trudności w powrocie z zagranicy.
Delegacja to odrębna kwestia. “Koszty pokrywa pracodawca”
W znacznie korzystniejszej sytuacji są pracownicy, którzy znajdują się poza krajem w związku z obowiązkami służbowymi.
— Delegacja stanowi polecenie pracodawcy, zatem to on ponosi odpowiedzialność za pobyt pracownika za granicą. Jeżeli z przyczyn niezależnych od pracownika powrót jest niemożliwy, koszty dodatkowego pobytu podlegają refundacji — wyjaśnia ekspert.
Utrata zatrudnienia? “Nie ma powodów do niepokoju”
Lisicki podkreśla, że brak możliwości powrotu z powodu odwołanych lotów nie może być traktowany jako wina pracownika.
— Kluczowe jest spełnienie obowiązku poinformowania pracodawcy. To całkowicie wystarczy — dodaje.
A co z osobami na B2B i umowie zleceniu?
W ich przypadku sytuacja zależy wyłącznie od treści zawartej umowy. Regulacje prawa pracy ich nie dotyczą, więc to, czy niemożność powrotu zostanie uznana i na jakich zasadach, zależy od sposobu, w jaki ustalono relację umowną.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
