Głowa państwa ma powinność przyjęcia roty od wszystkich sześciu prawników, których wybrano 13 marca. Tak sądzi prof. Marcin Wiącek, Ombudsman, i tłumaczy aspekty. Karol Nawrocki do siedziby zaprosił tylko dwóch prawników, jednak co do reszty nadal nie ma decyzji. Reszta, czyli czterech, ponownie wysłała do niego pismo.
W środę prezydent Karol Nawrocki dokonał odbioru przysięgi jedynie od dwojga spośród sześciu arbitrów Sądu Konstytucyjnego powołanych przez Parlament w piątek 13 marca. To mecenas Magdalena Bentkowska z rekomendacją PSL i prof. Dariusz Szostek, desygnowany przez Polskę 2050. Pozostała grupa, licząca cztery osoby, nadal nie jest pewna postanowienia prezydenta.
Z rozmów z wybranymi arbitrami TK wynika, że obecna sytuacja jest lepsza niż się spodziewali. — Nikt nie przypuszczał, że głowa państwa od kogokolwiek weźmie rotę, a przyjął od dwójki — mówi nam jeden z nich.
— Sądziłem, że TK wyda zabezpieczenie, jak zwykł to robić dotychczas, lecz nie uczynił tego. Najgorszy scenariusz się nie ziścił, a głowa państwa szkodzi sama sobie — dodaje inny arbiter.
Czytaj też: Były wiceminister broni współpracownika z rządu PiS. “Przekazywał środki pieniężne, bo je posiadał”
Prezydent nie może dokonywać selekcji arbitrów do zaprzysiężenia
Obecnie w TK zasiada tylko dziewięciu sędziów, by TK mógł procedować w pełnym składzie, musi się zgromadzić minimum 11 z 15. — Dwóch arbitrów po złożeniu przysięgi spełnia obligatoryjny wymóg formalny, by Trybunał działał w świetle prawa — objaśnił Bogucki.
Jest jeszcze pewna kwestia, o której minister Bogucki nie komunikuje otwarcie. Dotyczy ona zebrania ogólnego TK. By było ono miarodajne i mogło podejmować decyzje, np. w kwestii wyboru zwierzchnika lub pozbawienia go immunitetu, musi w nim brać udział przynajmniej 2/3 ustawowej ilości sędziów Trybunału, czyli 11. I w tym momencie ten wymóg jest spełniony. Aczkolwiek, dopóki prezydent nie dokona zaprzysiężenia pozostałych czterech nowo powołanych arbitrów, to nie mają oni przewagi. W konsekwencji nie zakłócą pozycji Bogdana Święczkowskiego, prezesa TK. Nie pozbawią go funkcji prezesa ani immunitetu.
Bogucki ponadto podkreślił, że podczas prezydentury Karola Nawrockiego, zwolniły się zaledwie dwa wakaty w TK i stąd na razie je obsadził.
Gdyby jednak postępował zgodnie z taką logiką, to zamiast mec. Bentkowskiej w siedzibie pojawiłby się Maciej Taborowski. Alternatywnie, jeśli kierowałby się porządkiem głosowań, to byłby to Marcin Dziurda. Według relacji pozostałych arbitrów, przejawia się w tym więcej polityki niż prawa.

Prof. Marcin Wiącek, Rzecznik Praw Obywatelskich, nie ma jakichkolwiek wątpliwości, że prawo nakazuje prezydentowi, aby przyjął przysięgę od wszystkich sześciu arbitrów.
— Obecna kadencja Sejmu z pewnością posiadała uprawnienia do desygnowania sześciu arbitrów TK — i z tego prawa skorzystała. Uchwały z 13 marca zostały zrealizowane w zgodzie z przewidzianą prawem procedurą, przez organ do tego upoważniony, jak również zostały opublikowane w Monitorze Polskim. Akcentuję, że są to uchwały dotyczące wyboru arbitrów TK — wydane w oparciu o art. 194 ust. 1 konstytucji — a nie np. wnioski do głowy państwa w sprawie mianowania tych arbitrów. Rola prezydenta w odniesieniu do TK jest kompletnie odmienna niż w odniesieniu do arbitrów orzekających w sądach, ponieważ konstytucja nie upoważnia prezydenta do uczestnictwa w kształtowaniu składu TK — podkreśla prof. Wiącek.
Co więcej Krzysztof Szczucki, poseł PiS i były kierownik Rządowego Centrum Legislacji, oświadczył w TV Republika, że Karol Nawrocki winien odebrać rotę od pozostałych czterech arbitrów. “Prezydent nie ma prawa odmówić przyjęcia przysięgi od osoby, która została poprawnie desygnowana na stanowisko sędziowskie. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, przy całym moim szacunku oraz ogromnym poparciu dla Karola Nawrockiego, zgłaszam w tej kwestii odmienne zdanie” — stwierdził Szczucki.
Zobacz też: Sejm dokonał wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Sprawdź, kim są
Czwórka arbitrów wystosowuje pismo do prezydenta
Los pozostałej czwórki arbitrów nadal nie jest rozstrzygnięty. Według słów Zbigniewa Boguckiego, szefa Kancelarii Prezydenta, póki co nie ma decyzji w ich sprawie.
— W obliczu tych wątpliwości, a właściwie poważnych naruszeń proceduralnych, naruszeń konstytucyjnych, których dopuściła się większość parlamentarna, większość rządząca, przedmiotowa sytuacja jest analizowana w Kancelarii Prezydenta. Analizuje ją oczywiście osobiście pan prezydent, ponieważ decyzja należy do głowy państwa — powiedział Bogucki.
Z tego powodu pozostali arbitrzy ponownie napisali pismo do prezydenta, argumentując, że znajdują się w identycznej sytuacji jak pozostałych dwóch arbitrów i wyrażają chęć jak najszybszego złożenia przysięgi, by móc wykonywać swoje zadania.
— Jeżeli nadal analizuje, to zamierzamy mu podpowiedzieć, co może uczynić — oznajmia trzech z czterech arbitrów. A jeden dodaje, że prezydent ma tego świadomość, skoro nie powziął wątpliwości w odniesieniu do dwóch arbitrów wybranych w takiej samej procedurze, a mimo wszystko dzieli ich na lepszych i gorszych.
Bowiem w tym momencie dwoje nowo wybranych arbitrów TK objęło posadę i nabyło kompetencję do uczestniczenia w działaniach orzeczniczych. W myśl ustawy o statusie sędziego TK winni oni bezzwłocznie stawić się w Trybunale.
Pozostałe cztery osoby posiadają status (mandat) sędziego TK w rozumieniu konstytucji, natomiast jeszcze nie mają możliwości sprawować swojego urzędu, ponieważ oczekują na zaprzysiężenie.
Pojawiły się również głosy, że dwójka arbitrów nie powinna składać przysięgi. Jednakże, jak relacjonuje nam jeden z arbitrów, który nie otrzymał takiej szansy, byłoby to nieroztropne, bo oznaczałoby abdykację. — Ustawa o statusie arbitrów TK bezpośrednio stanowi, że odmowa złożenia przysięgi jest jednoznaczna z zrzeczeniem się posady sędziego Trybunału. Gdybym był na ich miejscu, nie miałbym żadnych obiekcji i złożyłbym przysięgę — dodaje.
Dwójka arbitrów deklaruje na chwilę obecną, że nie pojawi się w TK, dopóki prezydent nie przyjmie przysięgi od pozostałych. Aczkolwiek nie będzie to tak proste, jeśli prezydent będzie ociągał się zbyt długo. Zgodnie z ustawą arbiter po złożeniu przysięgi bezzwłocznie udaje się do Trybunału, za brak stawiennictwa może grozić postępowanie dyscyplinarne.
Wprawdzie dzięki prezydentowi pojęcie “bezzwłocznie” nabiera innego znaczenia. Ponieważ w przypadku przyjęcia przysięgi zwlekał przez ponad dwa tygodnie, to jak informuje nas jeden z arbitrów, nie powinno zaskakiwać, że dwójka arbitrów zjawi się w budynku przy al. Szucha w Warszawie dopiero po takim upływie czasu. Tam znajduje się TK.
Sejm naruszył ustawę zasadniczą, jednak to nie jest argument dla głowy państwa
Zaś Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma wątpliwości, że mimo iż Sejm długo odwlekał w czasie wybór arbitrów, to jednak prezydent powinien dokonać zaprzysiężenia.
— Fakt, iż Sejm obecnej kadencji ociągał się z wyborem, nie zasługuje na akceptację. Sejm bowiem ma nakaz niezwłocznego uzupełniania wakatów w TK. Można stwierdzić, że zaniechanie to było naruszeniem konstytucyjnej zasady ciągłości funkcjonowania instytucji publicznych, ponieważ doprowadzono do tego, że TK nie był w stanie orzekać w pełnym składzie. Aczkolwiek, okoliczność ta nie ma wpływu ani na legalność podstawy prawnej wyboru owych sześciu arbitrów, ani na obowiązek przyjęcia od nich przysięgi — argumentuje prof. Marcin Wiącek.
RPO zaznacza także, że Sejm nie ma nakazu wskazywania w uchwale, na czyje miejsce zostaje wybrany nowy arbiter, ani ustalania dnia rozpoczęcia kadencji.
— W przeszłości niektóre uchwały Sejmu zawierały tego rodzaju wskazania, jednakże nie było to spójne z tego względu, że ani ustawa o TK, ani regulamin Sejmu tego nie przewidują. Warto również nadmienić, że dnia 9 grudnia 2015 r., Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok (sygn. K 35/15), w którym jednoznacznie określił, że uzależnienie początku kadencji sędziego TK od dnia zaprzysiężenia wobec prezydenta jest niezgodne z konstytucją — tłumaczy RPO.
I raz jeszcze podkreśla, że prezydent jest zobowiązany do przyjęcia ślubowania od wszystkich sześciu sędziów, których wybrano 13 marca.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
