Fundacje rodzinne nieustannie rosną w popularności i stanowią jeden z głównych instrumentów używanych w planowaniu następstwa prawnego w Polsce. Oferują także profity fiskalne. Administracja skarbowa analizuje je m.in. pod kątem uchylania się od opodatkowania. Opublikowała właśnie kolejne orzeczenie. Tym razem nieprzychylne dla założyciela.
Inicjatorzy oraz właściciele firm rozważający wykorzystanie fundacji rodzinnej coraz częściej podejmują kroki w celu zabezpieczenia swojej sytuacji w kwestiach podatkowych. Dlatego też składają wnioski do szefa KAS o wydanie opinii ochronnej. Otrzymanie takiej opinii gwarantuje ochronę przed zastosowaniem klauzuli obejścia prawa podatkowego. Zastosowanie klauzuli skutkowałoby bowiem tym, że organ podatkowy mógłby, w skrócie, odebrać korzyści podatnikowi i nałożyć karę (w wysokości 10 proc., 20 proc., a nawet 30 proc. ulgi podatkowej). W celu ograniczenia tego ryzyka pewna grupa fundatorów wystąpiła o opinię zabezpieczającą (mimo, że za wniosek należy uiścić opłatę w wysokości 20 tys. zł).
Czytaj też: Rząd przygotowuje zmiany w podatkach. Poznaj szczegóły planu
W ostatnim czasie można zauważyć zwiększone zainteresowanie oraz szczegółową weryfikację konkretnych zapisów w statutach fundacji rodzinnych. Wnioski te wynikają z analizy ostatniej decyzji o odmowie wydania opinii ochronnej.
— To bardzo wyraźny znak ostrzegawczy dla rynku — komentuje Anna Turska-Tomczykowska, doradca podatkowy oraz partner zarządzający w kancelarii Tomczykowski Tomczykowska.
Czytaj też: Fundamentalna kwestia VAT rozstrzygnięta. Przedsiębiorstwa mogą sprawniej odliczyć podatek
Jaką sytuację pragnął zabezpieczyć fundator?
Dotyczy to negatywnej decyzji szefa KAS w sprawie wydania opinii zabezpieczającej (z 23 stycznia 2026 r., data publikacji — 13 lutego 2026 r., sygn. DKP3.8082.4.2025).
Fundator zaznaczył, że zamierza założyć fundację rodzinną, przenieść do niej akcje i udziały w dwóch spółkach, a następnie zbyć akcje jednej spółki i umorzyć udziały za rekompensatą w drugiej. Po otrzymaniu środków z transakcji mają one zostać przekazane beneficjentom, w tym fundatorowi.
Dzięki tym działaniom wystąpiłyby korzyści podatkowe u beneficjentów, którym fundacja przekazałaby środki uzyskane ze sprzedaży akcji oraz umorzenia udziałów — brak obciążenia podatkiem od spadków i darowizn oraz brak opodatkowania PIT. Co istotne, zanim szef KAS wydał odmowę, fundacja dokonała już umorzenia części udziałów.
Z jakiego powodu Szef KAS odmówił wydania opinii zabezpieczającej?
Szef KAS odrzucił wniosek o wydanie opinii zabezpieczającej, ponieważ uznał, że tego typu szereg działań może stanowić próbę uniknięcia opodatkowania, a zatem może mieć zastosowanie klauzula o przeciwdziałaniu unikaniu opodatkowania.
Dyrektor KAS w swoim uzasadnieniu odmowy dokonał szczegółowej analizy poszczególnych postanowień statutu fundacji.
Z analizy przedstawionej przez organ wynika, że statut fundacji zapewniał fundatorowi szeroką — a w zasadzie wyłączną — władzę nad decyzjami dotyczącymi zbycia aktywów oraz wypłat świadczeń. Fundator mógł również swobodnie regulować wysokość i termin wypłat środków beneficjentom. Statut nie zakładał także faktycznego przekazania zarządzania majątkiem następnemu pokoleniu w możliwej do przewidzenia przyszłości.
Fundator nie planował także zrezygnować z aktywnego prowadzenia działalności gospodarczej poza fundacją. Do fundacji wniesiono tylko część majątku — w tym aktywa, których sprzedaż generowałaby opodatkowanie 19 proc. PIT w sytuacji, gdyby fundator zdecydował się na bezpośrednią transakcję.
Szef KAS orzekł, że “fundacja rodzinna ma w rzeczywistości zostać przez fundatora, będącego jednocześnie beneficjentem, wykorzystana jako swego rodzaju pośrednik — instrument, umożliwiający korzystną podatkowo sprzedaż akcji oraz umorzenie udziałów”.
Organ podważył również cel ustanowienia fundacji rodzinnej, a więc to, że chodzi o sukcesję. Zwłaszcza, że fundator zamierzał wnieść tylko część swojego majątku, a wciąż będzie prowadził działalność gospodarczą (poza fundacją). Dzieci fundatora są niepełnoletnie, a więc — zdaniem szefa KAS — “wydaje się mało prawdopodobne, aby osoby w tym wieku były w stanie przejąć prowadzenie działalności gospodarczej po wstępnych czy nawet rozpocząć proces “przygotowywania się” do przyszłych obowiązków z tym związanych”.
Sam fundator przyznał, że uprawnienie do zarządzania majątkiem fundacji rodzinnej nie zostanie przekazane następcom prawnym jeszcze przez co najmniej kilkanaście lat. “Ustanowienie Fundacji rodzinnej nie może w tej sytuacji spełnić celu w postaci przejęcia kontynuacji działalności biznesowej i pomnażania majątku przez potomków Fundatora” — stwierdził szef KAS.
Organ uznał również, że osiągnięcie korzyści podatkowych stanowi jeden z głównych celów działań fundatora. Są to także działania sztuczne.
To ostrzeżenie dla rynku i pozostałych fundatorów
— Decyzja odmowna Szefa KAS w sprawie wydania opinii zabezpieczającej stanowi bardzo czytelny sygnał ostrzegawczy dla rynku — ocenia Anna Turska-Tomczykowska. W opinii ekspertki, jest to jasny komunikat, że w zaprezentowanym stanie faktycznym zauważono elementy wskazujące na dominujący cel podatkowy.
Anna Turska-Tomczykowska zgadza się z werdyktem szefa KAS, ale nie ze wszystkimi argumentami zawartymi w decyzji odmownej.
— Po pierwsze fakt, że fundator nie planuje zrezygnować z aktywnego prowadzenia działalności gospodarczej — w moim przekonaniu jest zupełnie nieistotny — uważa ekspertka. Wyjaśnia, że na tym polega długoterminowe planowanie, że z dużym wyprzedzeniem czasowym przewidujemy następstwa swoich działań lub zaniechań.
— Oczywiste jest, że fundator czy fundatorka w średnim wieku może założyć fundację rodzinną, chociażby obawiając się konsekwencji prawnych swojej (zwłaszcza przedwczesnej) śmierci i jednocześnie w dalszym ciągu może aktywnie prowadzić działalność gospodarczą — mówi ekspertka.
Tego typu działanie może być przejawem troski o swoją rodzinę i o sukcesję najważniejszych aktywów, a nie jego brakiem. — Negowanie takiego działania jest równie uzasadnione jak kwestionowanie sporządzenia testamentu przed 30 urodzinami — argumentuje Anna Turska-Tomczykowska.
Jej zdaniem bez znaczenia jest także okoliczność, że do fundacji wnoszona będzie tylko część majątku fundatora. — Fundator ma bowiem prawo, by precyzyjnie określić, które aktywa — z punktu widzenia własnego, rodzinnego bądź biznesowego — chce chronić w szczególny sposób — mówi ekspertka.
Kolejny, jej zdaniem, nietrafiony argument odnosi się do tego, że potomkowie fundatora są aktualnie niepełnoletni i nie mogliby zapewnić kontynuacji działalności biznesowej w ramach fundacji rodzinnej. — Fundacja rodzinna jest dobrym rozwiązaniem, gdy dzieci są już przygotowane, by przejąć biznes. Ale jeszcze lepszym i bardziej trafnym, gdy nie są gotowe lub gdy nie chcą biznesu przejmować, a intencją fundatora jest, by zagwarantować trwałość biznesu na pokolenia, a nie: z (pierwszego) pokolenia na (drugie) pokolenie — przekonuje Anna Turska-Tomczykowska.
Fundatorzy mają trudności z uzyskaniem pozytywnej opinii Szefa KAS w kwestii fundacji rodzinnej
— Z mojego doświadczenia wynika, że źródłem problemu rzadko jest sama konstrukcja prawna działań, o które pyta wnioskodawca. Najczęściej kłopoty na podatnika sprowadza sfera ekonomiczno–gospodarcza tj. brak staranności w tworzeniu dokumentacji (wykorzystanie standardowych wzorów, brak dopasowania do konkretnej sytuacji konkretnego podatnika), zbyt słabo udokumentowane motywy biznesowe czy okoliczności “wymuszające” wykorzystanie takich czy innych rozwiązań prawnych, sekwencje działań podporządkowane efektowi podatkowemu, brak ekonomicznej “substancji” po transakcji. Innymi słowy — coś, co z perspektywy właścicieli może być rozsądnym działaniem, z perspektywy organu może wyglądać jak fikcja — wyjaśnia Anna Turska-Tomczykowska.
Szczególnego znaczenia nabiera to dziś w kontekście fundacji rodzinnych. — Powtarzamy to w naszej kancelarii od początku — fundacja służy sukcesji, a nie optymalizacji podatkowej — podkreśla nasza rozmówczyni.
Anna Turska-Tomczykowska tłumaczy, że fundacja budowana jako długotrwały fundament dla majątku rodzinnego nie jest tworzona doraźnie, na jedną transakcję. — Dobrze zaprojektowana fundacja to rzetelnie napisany statut, nie taki na kilkanaście stron i wielokrotnie powtarzający przy tym przepisy ustawy, ale uwzględniający cele rodziny, porządek właścicielski oraz zasady obowiązujące obecnie i po śmierci fundatora czy fundatorki w konkretnej rodzinie — mówi ekspertka.
Porównuje statut fundacji do tworzenia umowy spółki. — Jeśli planuję stworzenie solidnej umowy do poważnego przedsięwzięcia to raczej nie skorzystam z gotowego szablonu w S24 — mówi Anna Turska-Tomczykowska.
Ministerstwo Finansów próbowało zmodyfikować przepisy, ale bez powodzenia
Zgodnie z ustawą o fundacji rodzinnej (art. 5 ust. 1 pkt 1), fundacja rodzinna może wykonywać działalność gospodarczą wyłącznie w zakresie zbywania mienia, o ile mienie to nie zostało nabyte tylko w celu dalszej odsprzedaży.
Interpretacja tego przepisu jest przedmiotem sporów z administracją skarbową. Ministerstwo Finansów chciało je zakończyć, dlatego dążyło do wprowadzenia tzw. trzyletniego lock-up na aktywach, czyli blokady. Nowelizacja zakładała, że fundacja rodzinna nie będzie mogła zbyć majątku wniesionego lub przekazanego jej nieodpłatnie, lub nabytego od podmiotu powiązanego (np. fundatora), jeżeli zbycie to nastąpiło przed upływem 36 miesięcy, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym nastąpiło to wniesienie, przekazanie lub nabycie. Jeśli to zrobi, musiałaby uiścić 19 proc. podatek dochodowy, ale miała mieć możliwość późniejszego odliczenia go — od 15 proc. CIT, który pobierze przy wypłacie środków do beneficjentów.
Nowelizację zawetował jednak pod koniec listopada 2025 r. prezydent Karol Nawrocki, o czym pisaliśmy w artykule: Dwa weta prezydenta Nawrockiego. Fundacje rodzinne wciąż będą korzystnie opodatkowane.
Autor: Łukasz Zalewski, dziennikarz działu Prawo Business Insider Polska
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
