Należy wskazać podmiotom zamawiającym w przetargach publicznych, jakie kryteria mogą stosować bez obaw o negatywne konsekwencje — mówi Przemysław Ciszak, dyrektor generalny Ministerstwa Aktywów Państwowych, w rozmowie z Business Insider Polska. Zapowiada publikację instrukcji dla zamawiających oraz rozszerzenie pilotażowego programu dotyczącego lokalnych treści. Wskazuje również, która spółka może stać się polskim liderem na arenie europejskiej.

Sonia Sobczyk-Grygiel, dziennikarka Business Insider Polska: Według naszych rozmów z przedstawicielami sektora budowlanego, panuje zgoda co do jednego – zwrot ku lokalnym treściom nie powiedzie się bez zmiany podejścia zamawiających. Czy zgadza się Pan z tymi opiniami?
Przemysław Ciszak, dyrektor generalny Ministerstwa Aktywów Państwowych, członek Zespołu do spraw Udziału Komponentu Krajowego w Kluczowych Procesach Inwestycyjnych, a także przewodniczący rady nadzorczej Orlenu: Regulacje takie jak przygotowany przez nas Kodeks dobrych praktyk automatycznie nie zmienią podejścia zamawiających. Kodeks stanowi zbiór wytycznych, a nie sztywnych zasad, ponieważ nie mamy możliwości faworyzowania krajowych wykonawców zgodnie z obowiązującymi przepisami krajowymi i unijnymi.
Jednakże, tworzymy kompleksowy system mający na celu zmianę tego podejścia: od dobrych praktyk, poprzez Politykę Zakupową Państwa, aż po cele zarządcze, czyli tzw. KPI [Key Performance Indicators, czyli kluczowe wskaźniki efektywności — red.] dla zarządów spółek z udziałem Skarbu Państwa.
Czytaj również: Pułapki local content nie tylko w SAFE. Te błędy mogą kosztować firmy miliony
Czytaj także w BUSINESS INSIDER
Na morzu przybędzie local content. "Po stronie inwestorów widać determinację"
Głównym problemem jest obawa zamawiających przed odpowiedzialnością
Jak zachęcić zamawiających do stosowania kryteriów pozacenowych? Bez tego zwiększenie udziału komponentu krajowego będzie niemożliwe.
Jednym z aspektów jest wspomniana zmiana sposobu myślenia. Znacznie większym wyzwaniem pozostaje jednak obawa zamawiających przed ponoszeniem odpowiedzialności.
Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której w przyszłości ktoś zarzuci im niewłaściwie przeprowadzone postępowanie, działanie na szkodę spółki poprzez zakup towaru lub udzielenie zamówienia po wyższej cenie, lub zastosowanie kryteriów, które zostaną podważone w procedurze odwoławczej.
Czy istnieją sposoby, aby rozwiać te obawy?
Potrzebujemy kompleksowego systemu wsparcia dla zamawiających. Obejmuje to wspomniane wcześniej dobre praktyki, gotowe klauzule umowne oraz inne rozwiązania umożliwiające szersze stosowanie kryteriów jakościowych w prowadzonych postępowaniach zakupowych. Należy wskazać zamawiającym kryteria, które mogą stosować w sposób bezpieczny, bez lęku przed negatywnymi konsekwencjami.
Kto powinien przygotować te wytyczne? Ministerstwo Aktywów Państwowych czy może Urząd Zamówień Publicznych?
Powinniśmy je opracować wspólnie, angażując: MAP, inne ministerstwa nadzorujące spółki z udziałem Skarbu Państwa, UZP oraz Prokuratorię Generalną, która czuwa nad realizacją umów z perspektywy procesowej.
Rola UZP jest jednak kluczowa — nawet w przypadkach, gdy Prawo zamówień publicznych nie ma zastosowania. UZP jest bowiem instytucją, która nie tylko nadzoruje przestrzeganie prawa zamówień publicznych, ale w praktyce stanowi punkt odniesienia dla zamawiających niepublicznych.
Osobiście, pracując w różnych spółkach Skarbu Państwa, gdzie Prawo zamówień publicznych nie było stosowane, zawsze korzystałem z wytycznych lub opinii UZP jako punktu odniesienia.
Finalna wersja Kodeksu Dobrych Praktyk jest uzgadniana z Kancelarią Premiera
Kiedy można zatem spodziewać się instrukcji dla zamawiających? Czas nagli, zwłaszcza biorąc pod uwagę przyspieszenie polskich megainwestycji.
Zgadzam się, czas jest kluczowy. Obecnie jesteśmy w trakcie finalizowania uzgodnień Kodeksu dobrych praktyk z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Po podpisaniu dokumentu niezwłocznie przekażemy nadzorowanym spółkom odpowiednie wytyczne. Co do instrukcji dla zamawiających, zawierających propozycje konkretnych klauzul, trudno jest podać dokładną datę, jednak prace już trwają i wierzę, że takie propozycje będą sukcesywnie przedstawiane.

Czy kolejną przeszkodą w realizacji rządowych planów dotyczących lokalnych treści nie okaże się podejście Krajowej Izby Odwoławczej (KIO)?
Faktycznie, możemy opracować najlepsze rozwiązania, wytyczne i klauzule, ale jeśli KIO będzie je kwestionować w swoim orzecznictwie, to nic z tego nie wyniknie. Oczywiście problem ten dotyczy wyłącznie zamówień realizowanych w ramach Prawa zamówień publicznych (PZP).
Niemniej jednak, liczymy na to, że wsparcie UZP w opracowaniu wytycznych dla zamawiających dotyczących stosowania kryteriów pozacenowych pozwoli uniknąć tych zagrożeń.
Pilotaż obejmie również spółki podległe innym resortom
Zgodnie z pierwotnymi zapowiedziami MAP, pilotaż dotyczący stosowania pakietu na rzecz lokalnych treści obejmuje spółki energetyczne. Czy to nie jest zbyt wąskie podejście?
Na początku maja, podczas posiedzenia zespołu ds. komponentu krajowego z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Energii i Ministerstwa Infrastruktury, podjęto decyzję o objęciu pilotażem także spółek podległych tym resortom.
Czy zatem można spodziewać się, że na przykład spółka CPK również weźmie udział w tym pilotażu?
Być może.
Czy mógłby Pan wymienić podmioty, które zostaną objęte pilotażem?
Na chwilę obecną jest zbyt wcześnie, aby wskazać konkretne spółki poza tymi z sektora energetycznego.
Czy pilotaż potrwa pół roku?
Do końca bieżącego roku. Następnie zasady dotyczące lokalnych treści obejmą wszystkie inwestycje realizowane przez spółki Skarbu Państwa.
Będziemy mierzyć poziom lokalnych treści w poszczególnych obszarach, takich jak: infrastruktura kolejowa, inwestycje w sieci elektroenergetyczne, energetyka morska (offshore) itp.
Obecnie, w obszarze kolei, sytuacja nie wygląda źle — istnieją polskie firmy specjalizujące się w infrastrukturze kolejowej oraz produkcji taboru. Mamy jednak wyzwania związane z koleją dużych prędkości. Branża infrastruktury kolejowej oczekuje tutaj wsparcia państwa, na przykład w postaci toru testowego, który ułatwi krajowym dostawcom udział w rozwoju kolei dużych prędkości w Polsce, nie tylko jako podwykonawcom, ale także w obszarach tworzenia, rozwoju i testowania technologii.
Z kolei w sektorze offshore mamy jeszcze wiele do nadrobienia.
Co chcecie osiągnąć dzięki pilotażowi?
Uzyskać rzetelny obraz sytuacji. Przede wszystkim musimy poznać aktualny poziom lokalnych treści ogółem oraz w poszczególnych projektach realizowanych przez wskazane spółki Skarbu Państwa. Obecnie brakuje nam uporządkowanej wiedzy w tym zakresie.
Informacja o rzeczywistym udziale krajowych podmiotów w realizowanych projektach pozwoli na lepsze planowanie zamówień, uwzględniając potencjał krajowych wykonawców. Zamawiający będzie zmotywowany do zwiększania zaangażowania podmiotów krajowych w realizowanych projektach.
Chcemy, aby spółki, jako zamawiający w ramach realizowanych inwestycji, szczegółowo analizowały potencjał krajowych podmiotów i organizowały postępowania w taki sposób, aby zwiększyć ich udział w zamówieniach. Obecnie często zdarza się, że zamawiający organizują jedno duże postępowanie na wykonanie całego projektu. Takie podejście w istocie faworyzuje duże zagraniczne firmy, sprowadzając krajowych dostawców lub wykonawców do roli podwykonawców. Chcielibyśmy zmienić takie podejście.
Zamawiający mogą dzielić zamówienia na etapy i rozkładać je w czasie
Jak można uniknąć takiego scenariusza?
Istnieje wiele sposobów. Kluczowe jest, aby zamawiający właściwie planowali i przygotowywali się do procesu zakupowego. Powinni posiadać wiedzę o krajowych podmiotach, które mogłyby uczestniczyć w realizacji projektu, i tak organizować postępowanie, aby zapewnić im maksymalny udział. Mogą dzielić zamówienia na etapy, rozkładać je w czasie. Oczywiście, nie chcemy nikogo faworyzować, ale chodzi o wyrównanie warunków konkurencji dla polskich firm w porównaniu z podmiotami zagranicznymi.
Jak jednak wyegzekwować to w praktyce?
To zadanie dla zamawiających. To oni powinni poprzedzać każde postępowanie odpowiednią analizą rynku, dialogiem z przedsiębiorcami na temat ich potencjału, sposobów rozłożenia ryzyk, a wreszcie zarządzaniem całym procesem w taki sposób, aby od samego początku nie eliminować krajowych podmiotów. Naszą rolą jest określenie wytycznych oraz formułowanie odpowiednich celów zarządczych i nadzorowanie ich realizacji.
Kiedy można spodziewać się wprowadzenia celów dla zarządów spółek w obszarze lokalnych treści (KPI)?
Są one już wprowadzane — na przykład w Orlenie, gdzie pełnię funkcję przewodniczącego rady nadzorczej — już ustaliliśmy cele zarządcze dla członków zarządu na bieżący rok. Na razie są to cele “miękkie” — nie określają jeszcze konkretnego wzrostu poziomu lokalnych treści w realizowanych przez daną spółkę inwestycjach.
Na tym etapie cel zarządczy polega między innymi na wdrożeniu w grupie regulacji wspierających lokalne treści oraz podstawowych mierników. Nie jest to jednak jeszcze “twardy” KPI określający konkretne liczby, warunkujący przyznanie premii za wzrost lokalnych treści o określony procent. Do tego musimy się jeszcze przygotować.
Na koniec zapytam, czy – Pana zdaniem – obecna fala wielkich inwestycji pozwoli wreszcie na wyłonienie polskich czempionów o europejskiej randze w branży budowlanej? Prezes spółki Polimex-Mostostal poruszał ten temat podczas niedawnej rozmowy z Business Insider Polska.
Taki jest cel. Faktycznie, w Polsce brakuje nam generalnego wykonawcy, który dysponowałby potencjałem do konkurowania na arenie europejskiej. Polimex stanowi dobry przykład firmy, która ma potencjał, by stać się liderem na skalę europejską.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
