Wpadnięcie w 32-proc. stawkę PIT to znacząca redukcja wynagrodzenia netto. W takiej sytuacji można zastanawiać się, czy wyższe zarobki faktycznie są korzystne. Odpowiedź jest niezwykle prosta, chociaż wokół progu podatkowego narosło w ostatnich latach kilka mitów. Wyjaśniamy, jak w praktyce funkcjonuje progresja podatkowa.
Gdyby streścić ideę progu podatkowego w jednym zdaniu, mogłoby ono brzmieć na przykład tak: od stycznia do października na konto wpływa ponad 10,5 tys. zł, a w listopadzie i grudniu — ledwo 8 tys. zł.
“Może lepiej, gdybym nie otrzymał tej podwyżki, bo teraz pod koniec roku mam znacznie niższą pensję niż w pozostałych miesiącach”, “lepiej zarabiać mniej, aby przynajmniej nie wpadać w 32 proc. podatku” — takie wątpliwości mogą się pojawić, a wbrew pozorom tego typu przekonanie jest powszechne wśród sporej grupy Polaków.
Nie, z perspektywy polskiego systemu podatkowego nie jest możliwe, aby niższa pensja była bardziej opłacalna niż wyższa. I za chwilę to wyjaśnimy na konkretnych przykładach.
Czytaj też: Pełna prawda o dobrobycie w Polsce. Pięć map, które wiele tłumaczą
Podobne myślenie podsycają politycy. W miniony weekend kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek utrzymywał w Kanale Zero, że wielu ludziom, nawet tym zarabiającym średnio, “nie opłaca się pracować, ponieważ wpadają w drugi próg podatkowy”.
Jak dodał, sam zna przynajmniej kilka osób, na przykład nauczycieli, którzy tak twierdzą i zrezygnowali z dodatkowych godzin w szkołach właśnie ze względu na przekroczenie progu podatkowego.
— Jak masz jeździć ze szkoły do szkoły, żeby zarobić dużo mniej, bo wpadasz w drugi próg podatkowy, to z tego rezygnujesz — stwierdził polityk PiS.
Jak działa system?
Na początek szybkie wyjaśnienie. Zamrożenie progu podatkowego to w rzeczywistości ukryta podwyżka podatku. Co roku dotyka kolejnych tysięcy Polaków, którzy zazwyczaj zarabiają coraz więcej.
Z drugiej strony jednak warto podkreślić, że problem dotyczy obecnie około 2 mln osób, czyli średnio jednego na 10 podatników. Ewentualna podwyżka progu podatkowego wpłynie więc tylko na najlepiej zarabiających. Pisaliśmy o tym w Business Insider Polska.
Wróćmy do przepisów i samego progu. Przy okazji Polskiego Ładu, a więc po sześciu latach rządów PiS, wzrósł on z ponad 85 tys. do 120 tys. zł rocznie.
Zarobki poniżej tego progu są opodatkowane stawką 12 proc., a powyżej — 32 proc. To znacząca różnica. Brak waloryzacji tej granicy często oznacza drastyczną podwyżkę podatku w ciągu roku i znaczący spadek pensji.
Co istotne, te 120 tys. zł to ani kwota brutto, ani netto. Ile więc można zarabiać, by nie obawiać się, że skarbówka zabierze nam niemal jedną trzecią pensji? Tłumaczył to w Business Insider Polska Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFaktu.
Graniczna jest kwota 11 tys. 879 zł miesięcznie brutto. Oczywiście przy założeniu, że przez cały rok zarabiamy tyle samo i nie mamy żadnych dodatkowych premii, nagród czy innych bonusów.
— Od tej kwoty zapłacimy składki społeczne w wysokości 1 629 zł 62 gr, które podlegają odliczeniu oraz koszty uzyskania przychodu w kwocie 250 zł. Dochód zawsze jest zaokrąglany do pełnych złotych, a więc podstawa opodatkowania przy powyższej pensji będzie wynosić 10 tys. zł — tłumaczy ekspert.
10 tys. zł razy 12 miesięcy daje dokładnie wspomniane 120 tys. zł. Jeśli więc ktoś zarabia więcej niż 11 tys. 879 zł miesięcznie, to już dziś wpada w drugi próg podatkowy. Dzieje się tak zazwyczaj w ostatnich miesiącach roku kalendarzowego.
W większości firm działa to bowiem w taki sposób, że pracownik od początku roku sumuje wypłaty do wspólnego worka. Każda z nich jest opodatkowana 12-proc. PIT-em. W momencie, kiedy w danym roku wypłata przekroczy 120 tys. zł, to od wszystkiego, co dostanie od pracodawcy od tego momentu, pracodawca potrąci już 32 proc. zaliczki na podatek. I przelew na konto będzie niższy.
Jeśli ktoś zarabia 12 tys. zł brutto, to zazwyczaj próg przekracza w grudniu. Przy 15 tys. dzieje się to już w październiku. Im wyższe zarobki, tym wcześniej wpadamy w stawkę 32 proc.
Nie, nie opłaca się zarabiać mniej
Tak, obniżka pensji pod koniec roku jest dotkliwa. Nawet bardzo. Ale z pewnością nie jest tak, że opłaca się zarabiać mniej, byle tylko tej obniżki uniknąć. Pokażemy to na konkretnych przykładach.
W każdym z nich zakładamy, że pracownik jest zatrudniony na etacie, nie ma prawa do ulgi dla pracowników poniżej 26. roku życia, stosuje zwykłe koszty uzyskania przychodu oraz jego pracodawca uwzględnia w rozliczeniu kwotę wolną. Dla uproszczenia pomijamy składki na PPK.
| Zarobki | 11,5 tys. zł brutto | 12,5 tys. zł brutto | 15 tys. zł brutto |
|---|---|---|---|
| styczeń | 8 169,25 | 8 851,49 | 10 555,58 |
| luty | 8 169,25 | 8 851,49 | 10 555,58 |
| marzec | 8 169,25 | 8 851,49 | 10 555,58 |
| kwiecień | 8 169,25 | 8 851,49 | 10 555,58 |
| maj | 8 169,25 | 8 851,49 | 10 555,58 |
| czerwiec | 8 169,25 | 8 851,49 | 10 555,58 |
| lipiec | 8 169,25 | 8 851,49 | 10 555,58 |
| sierpień | 8 169,25 | 8 851,49 | 10 555,58 |
| wrzesień | 8 169,25 | 8 851,49 | 10 555,58 |
| październik | 8 169,25 | 8 851,49 | 9 167,58 |
| listopad | 8 169,25 | 8 851,49 | 8 016,58 |
| grudzień | 8 169,25 | 7 564,49 | 8 016,58 |
| SUMA | 98 031 zł | 104 930,88 zł | 120 200,96 zł |
Weźmy najpierw pierwszą kolumnę, czyli zarobki 11,5 tys. zł brutto miesięcznie. Pracownik z taką pensją co miesiąc otrzymuje od pracodawcy identyczny przelew w kwocie nieco ponad 8,1 tys. zł. Przez cały rok bez zmian.
Wystarczy podwyżka o 1 tys. zł brutto, by taki pracownik wpadł w drugi próg podatkowy. Wtedy w grudniu przelew od pracodawcy jest o prawie 1,3 tys. zł niższy niż w pozostałych miesiącach. Ale to wcale nie znaczy, że zarobił mniej.
Na efekt działania progu podatkowego trzeba bowiem patrzeć w rocznej perspektywie. W pierwszym przypadku roczny dochód wyniósł około 98 tys. zł, a w drugim — ponad 104 tys. zł.
Poglądowo załączyliśmy jeszcze przykład osoby z pensją 15 tys. zł brutto miesięcznie. Tu niższy przelew wpływa na konto już w październiku, a różnica pomiędzy grudniem a styczniem to ponad 2,5 tys. zł. W skali roku wychodzi jednak na plus.
Czy zatem opłaca się otrzymywać mniejszą pensję, byle tylko uniknąć progu podatkowego? Absolutnie nie. Matematycznie jest to teza absurdalna. Przy czym są oczywiście tacy, którzy ponad wszystko cenią sobie komfort i stabilne dochody przez wszystkie miesiące w roku. To jednak zupełnie subiektywna kwestia.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
