Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE uspokoi nastroje w polskich sądach. Trybunał wyraźnie zaznacza: sama nominacja od nowej KRS to niewystarczający powód, by zakwestionować wyrok, a automatyczne usunięcie takiego sędziego ze stanowiska na mocy ustawy jest nieakceptowalne. Prof. Marcin Wiącek w rozmowie z Business Insiderem podkreśla, że konieczna jest analiza indywidualnych przypadków oraz regulacja ustawowa.

Jolanta Ojczyk, dziennikarka Business Insider Polska: Jakie znaczenie ma wyrok TSUE z 24 marca bieżącego roku, który zapadł w związku z konfliktem pomiędzy dwoma przedsiębiorcami? Pozwany dążył do wyłączenia sędzi powołanej na wniosek KRS, powołanej po 2017 r.
Prof. Marcin Wiącek, rzecznik praw obywatelskich: Decyzja TSUE potwierdziła, że samo mianowanie sędziego sądu rejonowego, okręgowego lub apelacyjnego na wniosek tak zwanej nowej KRS nie przesądza o tym, że decyzje wydane przez tego sędziego naruszają prawo europejskie, zwłaszcza prawo do sądu ustanowionego na mocy ustawy.
Czytaj też: Burza komentarzy po wyroku TSUE w sprawie sędziów. Jeden jest szczególnie krytyczny
Dalszy ciąg rozmowy znajduje się poniżej materiału wideo
Czy 200 zł co miesiąc wystarczy, by zbudować oszczędności? | Onet Rano Finansowo
Osoby te posiadają status sędziego i podejmują istotne decyzje
Co jest niezbędne, aby stwierdzić, że orzeczenie takiego sędziego godzi w unijne prawo?
Aby uzasadnić taki zarzut, konieczne jest zaprezentowanie dodatkowych okoliczności, udowadniających, że mianowanie miało miejsce z naruszeniem przepisów lub było pod wpływem nacisków politycznych. Orzeczenie TSUE akcentuje zatem podejście indywidualne. Potwierdza, że te osoby są sędziami i podejmują ważne oraz skuteczne decyzje, które – co więcej – nie muszą łamać prawa europejskiego.
Jednak w Polsce mamy już wiele orzeczeń zakwestionowanych wyłącznie z powodu tego, że orzekał tzw. neosędzia. Jeden z najgłośniejszych został wydany przez sąd w Giżycku w sprawie rozwodowej, kolejny miał miejsce w Poznaniu i dotyczył kary dożywotniego pozbawienia wolności za potrójne zabójstwo. Czy orzeczenie TSUE ma na nie wpływ i czy takie sytuacje powinny ustać?
Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca już wcześniej, przed wyrokiem TSUE. Interpretacja prawa, którą przyjął sąd w Giżycku, jest mylna. W pewnych sytuacjach wyrok wydany z udziałem tzw. neosędziego może zostać podważony w odpowiednim postępowaniu, na przykład uchylony w toku instancji, ale z pewnością nie powinien być ignorowany jako niebyły.
Czy wyrok TSUE oznacza, że pozycja sędziów powołanych przy współudziale KRS uformowanej po 2017 r. jest niepodważalna?
Nie. Ten wyrok w żadnym wypadku nie sugeruje, że status tych sędziów jest bez wad, TSUE nie zmienił swojego punktu widzenia. Ponownie potwierdził, że w Polsce niezbędne jest systemowe uregulowanie, za pomocą legislacji, statusu sędziów powołanych od 2018 r. Mimo to TSUE zaznaczył (w gruncie rzeczy nie pierwszy raz, choć tym razem wprost w sentencji), że samo powołanie na wniosek “nowej KRS” nie jest defektem, który samodzielnie może stanowić podstawę do wyłączenia takiego sędziego lub unieważnienia decyzji wydanej z jego udziałem, a tym bardziej — co miało miejsce — stwierdzenia nieważności decyzji. Jak już wspomniałem, wymagana jest indywidualna ocena okoliczności powołania i dopiero na jej podstawie można podnosić zarzut, że orzeczenie tego sędziego narusza “prawo do sądu ustanowionego ustawą”. Tego rodzaju indywidualne “testy niezależności” są zresztą przeprowadzane od dawna przez sądy, zwłaszcza administracyjne.
Czyatj też: Alternatywna przysięga grozi postępowaniem sądowym. RPO o sporze prezydenta z sędziami TK
Ustawa dotycząca praworządności jest nadal potrzebna
Czy w związku z tym konieczna jest ustawa weryfikująca status sędziów?
W związku z tym powinno dojść do uchwalenia aktu prawnego, który umożliwiłby weryfikację powołań dokonanych od 2018 r. w oparciu o indywidualne aspekty każdego powołania.
Jak procedowana w Sejmie tzw. ustawa praworządnościowa odnosi się do orzeczenia TSUE? Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek utrzymuje, że wiernie realizuje wyrok TSUE.
Tak zwana ustawa praworządnościowa pomija indywidualizację. Opiera się na przekonaniu, że powołanie na wniosek nowej KRS jest – samo w sobie – okolicznością wystarczającą do uzasadnienia odwołania sędziego ze stanowiska lub przeniesienia na poprzednio zajmowane stanowisko. W orzeczeniu z 24 marca bieżącego roku TSUE kategorycznie odrzucił takie założenie w odniesieniu do sędziów sądów powszechnych. Z tego powodu uważam, że wyrok TSUE potwierdza zarzut, który urząd RPO zgłaszał wobec projektu tej ustawy, to znaczy brak możliwości indywidualnej oceny okoliczności towarzyszących powołaniu sędziego.
Co powinna zapewniać tzw. ustawa praworządnościowa?
Sędzia powinien mieć szansę zademonstrowania przed niezależnym organem, że — mimo powołania na wniosek nowej KRS — jego nominacja była wolna od wpływów politycznych i zapewnia on wystarczające gwarancje niezależności w sprawowaniu swojej funkcji. Chcę również podkreślić, że orzeczenie TSUE z 24 marca dotyczyło wyłącznie sędziów sądów powszechnych.
To znaczy, że nie obejmuje sędziów Sądu Najwyższego. Aktualnie zasiada w nim około 100 sędziów z nominacji KRS, ukształtowanej po 2017 r.
W przypadku sędziów SN — zwłaszcza tych mianowanych w 2018 r. wbrew postanowieniom zabezpieczającym NSA — sytuacja jest odmienna, co wynika z orzecznictwa TSUE oraz ETPCz.
Czy status sędziów sądów powszechnych i SN powinna regulować jedna ustawa?
Ta sama ustawa powinna odnieść się do powołań sędziów SN. W tym przypadku sytuacja jest jednak nieco inna, na co również zwrócił uwagę TSUE. Chodzi głównie o sędziów SN powołanych w 2018 r. w czasie, gdy wykonanie uchwał KRS było zawieszone postanowieniami Naczelnego Sądu Administracyjnego. Następnie — już po powołaniach — uchwały te zostały przez NSA uznane za wadliwe. Tutaj zatem nie chodzi wyłącznie o powołanie na wniosek “nowej KRS”, ale o dodatkowy defekt prawny związany z postępowaniami, które toczyły się wtedy przed NSA.
Odnosi się Pan do 27 sędziów, których dotyczy orzeczenie TSUE z września 2025 r. (sprawa C‑225/22). W jaki sposób można uregulować ich status?
W odniesieniu do tych sędziów SN prawodawca ma większą swobodę działania niż w przypadku sędziów sądów powszechnych. Komisja Wenecka w swojej ostatniej opinii dopuściła nawet usunięcie tych sędziów ze stanowiska na mocy ustawy, ale jednocześnie z koniecznością zagwarantowania im skutecznego środka odwoławczego.
Projekt ustawy praworządnościowej, który utknął po lutowym wysłuchaniu publicznym, powinien zostać odrzucony?
Projekt wymaga gruntownych zmian lub napisania od początku. Zwracałem na to uwagę w opinii do tego projektu i moje spostrzeżenia pozostają aktualne. Orzeczenie TSUE z 24 marca potwierdziło, że — przynajmniej w przypadku sędziów sądów powszechnych — konieczne jest podejście indywidualne, a nie generalne pozbawianie sędziów stanowisk lub przenoszenie na wcześniej zajmowane posady. Bo to są sędziowie w świetle prawa. Również w ostatniej opinii Komisja Wenecka — choć bardziej przychylna wobec tego projektu ustawy — postawiła jasne warunki. Stwierdziła, że osoby mianowane od 2018 r. są sędziami i co do zasady niedopuszczalne jest automatyczne odwoływanie ich ze stanowiska na mocy ustawy. Wdrożenie tych standardów wymaga ponownego przemyślenia koncepcji, na której oparto projekt ustawy praworządnościowej.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do samego końca. Bądź na bieżąco! Śledź nas w Google.
