Wtorkowa decyzja Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w kwestii asesorów jest już intensywnie omawiana w mediach społecznościowych. Partia opozycyjna uważa, że to prawdziwy cios. Eksperci prawni dostrzegają podobieństwo do postanowienia Sądu Najwyższego sprzed… sześciu lat.

We wtorek, 24 marca roku bieżącego, Trybunał Sprawiedliwości UE wydał rozstrzygnięcie w sprawie C-521/21, co wywołuje szerokie reperkusje w dyskusji publicznej.
W telegraficznym skrócie TSUE uznał, że nie można podważać ich legitymacji, tylko dlatego, że zostali mianowani w nieprawidłowej procedurze z udziałem KRS po 2017 r.
Marcin Warchoł, były podsekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości w rządzie PiS, twierdzi, że “decyzja to bomba zegarowa zrzucona na ugrupowanie Koalicji 13 grudnia”. Dariusz Mazur, aktualny wiceminister sprawiedliwości, broni zapatrywań koalicji.
Czytaj też: Ekspert krytykuje projekt ministra Żurka. “Koszulką z napisem Konstytucja wytarto sobie usta”
Konflikt pomiędzy dwoma podmiotami gospodarczymi
Orzeczenie TSUE zapadło na gruncie konfliktu pomiędzy dwoma podmiotami gospodarczymi w związku z zaległościami z umowy o świadczenie usług. Pozwany, czyli dłużnik, wniósł o wykluczenie sędzi, ponieważ w jego opinii nie została ona skutecznie powołana na stanowisko sędziego. Akt dotyczący jej nominacji podjęła bowiem KRS w nowym składzie, tzw. neoKRS wyłoniona po 2017 r.
Sędzia zagwarantowała, że nie występują okoliczności mogące rodzić obawy co do jej obiektywizmu i w konsekwencji brak jest podstaw do wyłączenia jej z rozpoznawania rzeczonej sprawy. Sąd Rejonowy Stare Miasto w Poznaniu powziął wątpliwości i zwrócił się do TSUE i skierował zapytania do TSUE.
Co zadecydował TSUE?
W skrócie TSUE zadecydował, że sam kłopot z trybem powołania sędziego nie wystarcza, aby uznać go za tendencyjnego. Trzeba uwzględnić całokształt sytuacji.
Nawet jeśli sędzia został mianowany w “niewłaściwy” sposób (np. przez ciało, które nie jest w pełni niezależne, jak aktualna Krajowa Rada Sądownictwa), to taki sędzia wciąż może być uznawany za niezależnego i bezstronnego. Konieczna jest kompleksowa ocena wszystkich okoliczności towarzyszących powołaniu. Co istotne, Trybunał zaznaczył, że sądy krajowe muszą posiadać możliwość kontroli zgodności z prawem procedury powołania oraz zweryfikowania, czy dany sędzia spełnia warunek niezawisłego i obiektywnego sądu ustanowionego wcześniej na mocy ustawy.
Dotychczas TSUE wypowiadał się jedynie w kwestii statusu tzw. neosędziów Sądu Najwyższego. Nie zajmował stanowiska w sprawie statusu sędziów sądów powszechnych, którzy stanowią większość w grupie ponad 3 tys. sędziów mianowanych na wniosek obecnej KRS.
Czytaj też: Waldemar Żurek ma gotowy projekt w sprawie sędziów. Oto założenia
Lawina sprzecznych komentarzy
Zdaniem Dariusza Mazura, podsekretarza stanu w ministerstwie sprawiedliwości odpowiedzialnego za sądy, orzeczenie potwierdza istnienie systemowego problemu nieprawidłowo mianowanych sędziów i wadliwego ukonstytuowania neo-KRS.
“TSUE stwierdził, że oprócz wadliwości powołania (związanej z nieprawidłowym trybem ukonstytuowania neo-KRS i brakiem skutecznej kontroli sądowej procedury konkursowej), w procesie badania niezawisłości danego sędziego należy dokonać również całościowej analizy innych okoliczności towarzyszących powołaniu i przebiegu kariery. W odniesieniu do sędziów sądów powszechnych jest to zbieżne z orzeczeniami legalnych składów Sądu Najwyższego, w tym uchwały połączonych izb z 23 stycznia 2020 r.” — napisał wiceminister na portalu X. Zaznaczył, że wyrok potwierdza konieczność rozwiązania problemu nieprawidłowo mianowanych sędziów za pomocą ustawy.
x.com
Wiceminister odosobniony w swojej opinii?
Dr Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przyznaje, że TSUE zwrócił uwagę na konieczność systemowego rozstrzygnięcia kwestii tzw. neosędziów poprzez implementację adekwatnych rozwiązań prawnych. Zaznacza jednak, że rozwiązania te mają umożliwić ocenę — uwzględniającą charakter i znaczenie nieprawidłowości popełnionych w trakcie procedury powoływania. Z jego wpisu na portalu X wynika, że wyrok TSUE nie współgra z projektem regulacji statusu sędziów, zasugerowanym przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Rodzi się bowiem pytanie, czy można automatycznie pozbawić statusu sędziego osobę, która przed nominacją była np. adwokatem czy radcą prawnym.
x.com
Marcin Warchoł, poseł PiS, podsekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości w rządzie PiS, uważa, że rozstrzygnięcie to bomba zegarowa zrzucona na ugrupowanie Koalicji 13 grudnia. Zmieniło wszystko, co do tej pory mówili i, co gorsza, robili w wymiarze sprawiedliwości. Nie ma żadnych neosędziów, a wszyscy, którzy podważali ich legitymację, naruszali prawo polskie i unijne.
Tak napisał na portalu X, odnosząc się do posta prof. Ireneusza C. Kamińskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk.
Prof. Kamiński, napisał, że nieprawidłowość, której się dopuszczono przy mianowaniu sędziego, nie wystarcza sama w sobie, by orzec, że sędzia ten nie jest bezstronny, ponieważ potrzebna jest kompleksowa ocena wszystkich okoliczności towarzyszących nominacji tego sędziego.
Czytaj też: “Zakiwamy się”. Profesor i sędzia wyjaśniają skutki wyroku TSUE
x.com
Radca prawny Patryk Gorgol zauważył na portalu X, że orzeczenie TSUE jest po prostu rozsądne i może stabilizować system. — TSUE uznał, że sam fakt mianowania na sędziego przez KRS, w odniesieniu do którego zgłaszane są wątpliwości, nie powoduje, że automatycznie można wykluczyć tego sędziego lub uznać jego postanowienie za niebyłe — napisał mec. Gorgol i podkreślił, że konieczny jest jakiś kompromis w kwestii sądownictwa.
x.com
Chcesz zaznajomić się z wyrokiem TSUE w sprawie C‑521/21, kliknij w link.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
