Przeszkoda dla krajowej produkcji w Polsce. Specjalistka: niezbędna zmiana strategii zamówień.

Jeśli metody nie zostaną zmienione, polskie przedsiębiorstwa nie będą mogły uczestniczyć w konkursach ofert na ogromne projekty. Tak relacjonuje w rozmowie z Business Insider Polska Angelika Cieślowska, dyrektorka generalna polskiej spółki budowlanej Doraco. Zaznacza, że dziś kluczowe polskie przedsięwzięcia związane z sektorem energii są realizowane za pośrednictwem podmiotów z państw nienależących do Unii Europejskiej. Ujawnia, co musi się zmienić, aby krajowe firmy mogły skorzystać z istniejącej “rozległej szansy inwestycyjnej”.

Angelika Cieślowska, prezeska Doraco
Angelika Cieślowska, prezeska Doraco | Foto: materiały własne / Doraco

Sonia Sobczyk-Grygiel, reporterka Business Insider Polska: Reprezentuje Pani rodzimy kapitał i od dłuższego czasu działa na rzecz wspierania jak najszerszego udziału tak zwanego local content w inwestycjach publicznych wdrażanych w Polsce. Dlaczego jest to ważne?

Angelika Cieślowska, prezeska Doraco: Od dwóch dekad zarządzam Doraco i moim celem jest jak najpełniejsze uczestnictwo w procedurach zamówień publicznych. W chwili, gdy pojawiają się duże przedsięwzięcia, jak to ma miejsce teraz w Polsce, firmom z polskim kapitałem jest bardzo ciężko wygrać duży przetarg, a w gruncie rzeczy jest to niewykonalne.

Z tego względu tak usilnie staram się zwrócić uwagę na to, by, zwłaszcza w zamówieniach publicznych, local content miał istotne znaczenie. By środki finansowe przeznaczane na projekty były kierowane bezpośrednio do polskich firm.

Jest to sposób na tworzenie polskiego kapitału, gdyż te środki są ponownie inwestowane w kraju, co pobudza gospodarkę. Dodatkowo zachowujemy w państwie know-how i specjalistów oraz doskonalimy kadrę. Wszystko to zwiększa perspektywy polskich firm na to, aby w przyszłości wyjść na rynki zagraniczne. Przeniesienie strumienia zamówień do polskich podmiotów przynosi zatem korzyści nie tylko krajowym biznesom, ale całej ekonomii.

Stąd tak istotne jest to, aby polskie spółki mogły skorzystać z obecnej okazji inwestycyjnej, a jest ona ogromna. Poprzednio z tak intensywną falą zamówień mieliśmy do czynienia przed Euro 2012.

To prawda, wznoszona jest elektrownia atomowa, rozbudowywane są sieci energetyczne, offshore, koleje, ma być zbudowany Port Centralny, port zewnętrzny w Świnoujściu, realizowane są olbrzymie przedsięwzięcia zbrojeniowe etc. Co w takim razie najbardziej utrudnia polskim firmom udział w tych inwestycjach w roli wykonawców?

Decydenci polityczni utrzymują, że główną przeszkodą są przepisy unijne. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Największą trudnością jest moim zdaniem metoda prowadzenia zamówień.

Co więc powinno się zmienić w tej materii, aby zwiększyć szanse polskich jednostek?

Najprostszym rozwiązaniem jest praktyczne stosowanie ustawy o zamówieniach publicznych. Ustawa stanowi, że zamawiający powinien przeanalizować potencjał rynku, a niestety tak się nie dzieje.

Korzystnym rozwiązaniem z punktu widzenia polskich firm jest także dzielenie zamówień lub wielowątkowe zamówienia podzielone na sektory albo też rozdzielenie konkretnego zamówienia na dostawę i realizację.

Niestety zamawiający wybierają najłatwiejszą opcję i ogłaszają pojedyncze zamówienie na całość przedsięwzięcia — przykładem jest spółka CPK.

Jednak spółka CPK, po reakcji rynku, zmodyfikowała swoje podejście.

Niewiele się zmieniło. Spółka ustaliła takie wymogi dopuszczenia do uczestnictwa w przetargu, że konieczne było wypożyczenie referencji z zagranicy. Takich referencji w Polsce nie ma, ponieważ polskie podmioty nigdy nie miały możliwości budowania tak dużych inwestycji.

Ale przecież, w konsorcjum z PORR, jesteście w gronie jednostek starających się o wzniesienie terminala lotniska w Baranowie.

Musieliśmy dołączyć do konsorcjum. Cieszy mnie to, ale można wyobrazić sobie warunki, w których to polska firma jest liderem, a ci, którzy dysponują technologiami, są dostawcami, podwykonawcami etc.

Dlaczego w tym przypadku okazało się to niemożliwe?

Przy zamówieniach o znacznej skali zamawiający argumentują, że warunki dopuszczenia do udziału w przetargu muszą odpowiadać wartości zamówienia. Jednak to nieprawda, mogą być inne — mogą być dobrane tak, aby uwzględnić możliwości polskich firm.

Czemu więc, pomimo ogłoszenia repolonizacji przez samego premiera, tak się nie dzieje?

Prawdopodobnie dlatego, że utrudniłoby to zadanie urzędnikom, którzy przygotowują, a następnie koordynują zamówienie. Jednak bez zmiany podejścia polskie przedsiębiorstwa nie będą mogły brać udziału w przetargach na wielkie inwestycje, gdyż nikt w Polsce nie dysponuje odpowiednimi referencjami z tytułu uczestnictwa w tego rodzaju przedsięwzięciach, ponieważ ich dotąd u nas nie było. Podobnie polskie firmy nie mogą posiadać referencji związanych z realizacją inwestycji z zakresu nowych technologii, jak na przykład centra danych, ponieważ dotychczas one u nas nie powstawały.

Niestety zamawiający, pragnąc ułatwić sobie sprawę, często postępują na skróty, stosują niedopowiedzenia, a w rezultacie na przykład oferty przekraczają o 100 proc. budżet zamawiającego, jak to miało miejsce w przypadku ostatniego konkursu ofert organizowanego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej.

Angelika Cieślowska, prezeska Doraco
Angelika Cieślowska, prezeska Doraco | materiały własne / Doraco

Czy sposób myślenia zamawiających, praktyka wdrażania Prawa zamówień publicznych to największe trudności, które stoją przed repolonizacją zamówień? Co jeszcze należałoby poprawić w przepisach, aby ułatwić polskim firmom wygrywanie kontraktów?

Wiele już zrobiono. Prawo zamówień publicznych ewoluowało i jest coraz doskonalsze. Istnieją odpowiednie mechanizmy, w tym zaznaczenie, że cena nie jest jedynym kryterium. Dostępny jest dialog konkurencyjny czy dobór kryteriów oceny.

Brakuje jednak wyegzekwowania od urzędników efektywnego stosowania tych narzędzi i kompetentnego oceniania skomplikowanych ofert.

W konsekwencji dominuje kryterium najniższej ceny, które potem w praktyce często okazuje się iluzoryczne. Warto w tym kontekście przeanalizować wartości uzyskanych kontraktów i końcowe ceny.

Potrzebne jest również przywrócenie równości stron w zamówieniu publicznym. Chodzi o to, aby zarówno generalny wykonawca, jak i zamawiający, mieli swoje obowiązki. Obecnie tego balansu brak, a generalny wykonawca często pełni rolę podrzędną w stosunku do zamawiającego.

Choć na korzyść należy zapisać to, że od kilku lat Prokuratoria Generalna prowadzi mediacje między stronami zamówienia — to bardzo rozsądne i potrzebne rozwiązanie.

A jak przebiega współpraca z sektorem obronnym jako zamawiającym?

We wrześniu weszła w życie specustawa o inwestycjach obronnych, która zawiera nowe, prostsze w użyciu procedury. Polscy dostawcy mogą być nagradzani ze względu na kwestie bezpieczeństwa, zdolność do ochrony i przetwarzania informacji poufnych czy zatrudnianie Polaków.

Zamówienia, które realizujemy dla wojska, są zabezpieczone zastrzeżeniem, że mogą być realizowane jedynie z udziałem polskich pracowników.

Niestety z innymi inwestycjami, póki co, mamy gorsze doświadczenia — polskie strategiczne inwestycje związane z sektorem energii są realizowane za pośrednictwem firm spoza Unii Europejskiej.

Mówi Pani o pływającym terminalu gazowym FSRU w Zatoce Gdańskiej, w przypadku którego przetarg wygrali Turcy?

Tak. Minimum, jakiego oczekujemy, jest takie, abyśmy na rynek polski dopuszczali firmy z obszaru UE, które mają podobne standardy, koszty działalności czy dostęp do kapitału.

Wracając do wojska — czy to, co Pani powiedziała, oznacza, że wojsko jest lepszym zamawiającym?

Wojsko jest wymagającym zamawiającym, ponieważ brakuje mu specjalistów do zarządzania projektami. Aby to się zmieniło, konieczne są większe budżety na wykwalifikowane kadry.

A ma Pani jakieś oczekiwania, jeśli chodzi o nową politykę zakupową państwa? Urząd Zamówień Publicznych pracuje nad nią wspólnie z ministerstwem rozwoju.

x.com

Kluczowe jest, aby w całym łańcuchu dostaw zapewnić, że co najmniej 50, a nawet 70 proc. dostaw towarów i usług, będzie pochodzić z Polski. Dotyczy to wszystkich wytwórców, dostawców, poddostawców etc. W tym kontekście bardzo ważne jest oznaczanie polskich produktów polegające na uwzględnianiu informacji o pochodzeniu produktów w specyfikacjach zamówień i tworzenie norm takiej identyfikacji.

Mogłoby to być uwzględnione za każdym razem w OPZ/SWZ jako obowiązek podania kraju pochodzenia przy opisie oferowanych produktów, przy czym jest to informacja, a nie kryterium eliminujące produkty spoza Polski (chyba że spełnione są przesłanki art. 99 ust. 5 PZP i dopuszczono równoważność). Oznaczenie “produkt polski” / “Made in Poland” musiałoby być zgodne z zasadami ustalania kraju pochodzenia; samo przepakowanie czy proste etykietowanie w Polsce nie jest wystarczające, jeśli zasadnicza produkcja odbyła się za granicą.

Czego jeszcze brakuje polskim firmom, by repolonizacja się powiodła?

Z pewnością nasze firmy mają utrudniony dostęp do kapitału. Przykładowo niemieckie koncerny były bardzo mocno wspierane przez rodzime banki, u nas tego nie ma. Znacząco pomogłyby nawet proste fundusze gwarancyjne, które obniżają koszt kapitału. Bank Gospodarstwa Krajowego mógłby powrócić do oferowania takiego rozwiązania.

Biorąc pod uwagę to wszystko, wierzy Pani, że rządowi uda się zrealizować obietnice dotyczące local content?

Każdy rząd ma dobre zamiary, tylko często nie potrafi ich przekształcić w rzeczywistość. To, czego brakuje polskiemu kapitałowi, to długoterminowa strategia dotycząca kierunku, w którym zmierzamy, wskazania strategicznych sektorów etc. Chodzi o to, aby nie było tak, że nadchodzi nowa ekipa rządząca i zaczyna wszystko od początku — niestabilność polityczna, całkowita zmiana priorytetów wraz ze zmianami u władzy państwa jest dla polskiej gospodarki niezwykle niszcząca.

Polska znajduje się obecnie w doskonałym momencie. Dysponujemy stosunkowo zdrową gospodarką i rosnącym PKB. Wykorzystajmy tę okazję, jaką jest fala wielkich inwestycji, aby na trwałe wzmocnić fundamenty naszego rozwoju. Bez silnego rodzimego kapitału to się nie uda.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *