Rynek bez zabezpieczeń, komunikator z ograniczeniami. Jakie są granice możliwości Mety?

Meta nie powinna podsyłać reklam np. karmy dla psów czy kotów, chociaż z rozmów na Messengerze wie, że użytkownik posiada jamnika Fafika lub maine coona Koko. Inaczej jest, jeśli ktoś wyszukuje czegoś na platformie ogłoszeniowej Marketplace. Radca prawny Maciej Gawroński tłumaczy, co w praktyce oznacza, że Meta jest strażnikiem dostępu.

Maciej Gawroński, radca prawny
Maciej Gawroński, radca prawny | Foto: Bangla press / Shutterstock

W środę Sąd Unii Europejskiej wydał kluczowy wyrok w sporze między amerykańskim koncernem technologicznym Meta a Komisją Europejską.

TSUE potwierdził decyzję KE z 5 września 2023 r., zgodnie z którą Messenger jest “podstawową usługą platformową”, a Meta jej “strażnikiem dostępu”.

Koncern, do którego należy także Facebook i Instagram, nie przekonał sądu, że nie jest potężnym operatorem usługi cyfrowej. To zaś oznacza konkretne obowiązki i ograniczenia co do wykorzystywania danych z Messengera przez Meta. Jakie, wyjaśnia Maciej Gawroński, radca prawny, partner w kancelarii Gawroński & Partners.

Zobacz też: Jest wyrok w sprawie głośnego sporu. Amerykański gigant częściowo wygrywa z KE

Kim jest strażnik dostępu?

Aby KE mogła uznać jakąś firmę za strażnika dostępu (gatekeeper), musi ona zapewniać dużej liczbie użytkowników biznesowych punkty dostępu umożliwiające im dotarcie do użytkowników w dowolnym miejscu w Unii i na różnych rynkach. Status ten wynika między innymi z unijnego Aktu o rynkach cyfrowych (DMA) — flagowej regulacji Wspólnoty, która ma na celu ukrócenie dominacji największych platform cyfrowych na rynku europejskim poprzez objęcie firm o potężnych zasięgach i wpływach specjalnymi obostrzeniami.

W praktyce “strażnik dostępu” oznacza potężnego operatora usługi cyfrowej, platformy, z której niemal wszyscy korzystają. W związku z tym operator posiada lub może posiadać ogromną wiedzę o użytkownikach. A jak powiedział, umierając Ben Parker, wujek Spider-Mana, “Za wielką władzą idzie wielka odpowiedzialność”. W UE interpretujemy to jako zobowiązanie do zachowania neutralności i niewykorzystywania swojej przewagi, czyli inaczej niż w USA — wyjaśnia Maciej Gawroński.

Zobacz też: Wielu rodziców o tym nie myśli. A może chodzić o duże pieniądze

Jakie ograniczenia ma Meta jako strażnik dostępu

Co to oznacza w praktyce? — Meta, jako strażnik dostępu, nie może ani wykorzystywać danych, które wymieniamy w korespondencji na Messengerze do reklam (5.2.a. DMA), ani łączyć tych danych z danymi z innych swoich lub cudzych usług, na przykład z Facebooka (5.2.b. DMA), o ile na takie działania nie wyraziliśmy osobistej zgody — wyjaśnia mec. Gawroński.

Na przetwarzanie danych o rozmowach do różnych celów użytkownik musi wyrazić zgodę. Mec. Gawroński uczula jednak, że o taką zgodę Meta nie może prosić częściej niż raz w roku (5.2 akapit 2 i 3 DMA).

Jeśli jednak Meta nie ma od nas takiej zgody, to spokojnie możemy rozmawiać na Messengerze o wszystkim i nie obawiać się, że zostaniemy “zaspamowani” reklamą.

Na przykład na podstawie rozmów i zdjęć Meta może ustalić, że ktoś ma kota lub psa, planuje wyjazd na wakacje, wyszukuje konkretne produkty. — Na tej podstawie jednak nie może podesłać reklam, na przykład karmy dla psów, produktów bezglutenowych, butów, aut czy ofert ubezpieczenia turystycznego — wyjaśnia mec. Gawroński.

Meta nie powinna również udostępniać innym podmiotom informacji wynikających z prowadzonej na Messengerze korespondencji, a także wykorzystywać do kierowania do danego użytkownika reklam wykupionych na Facebooku.

W skrócie Meta “nie powinna nas śledzić” i potem wykorzystywać tak pozyskane informacje do kierowania do nas reklam czy innych sugestii — wyjaśnia mec. Gawroński.

Marketplace to nie Messenger

Sąd UE uznał jednak, że platforma ogłoszeniowa Marketplace nie jest taką “podstawową usługą platformową”. To zaś oznacza, że Meta nie jest strażnikiem dostępu wobec danych z Marketplace.

— W skrócie tu Meta nie ma obowiązków strażnika galaktyki. Jak ktoś tam czegoś szuka, to musi się liczyć z tym, że zacznie być “ścigany” reklamami — kwituje mec. Gawroński.

FB Marletplace
FB Marletplace | Meta

Jak więc ktoś szuka auta, roweru, telefonu, biurka na Facebook Marketplace, to musi się liczyć, że będzie w internecie zasypany podobnymi reklamami.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *