Spór o ostoje natury. Polska 2050 kontra PSL.

Niegdysiejsi sprzymierzeńcy z Trzeciej Drogi wchodzą w konflikt. Źródłem sporu są reguły dotyczące konserwacji terenów naturalnych. Analizujemy, co to implikuje dla głosowania nad wnioskiem o odwołanie ministry klimatu, a także perspektyw koalicji.

Jednym z inicjatorów poselskiego projektu ustawy utrudniającego tworzenie rezerwatów przyrody jest Bartosz Romowicz z Polski 2050
Jednym z inicjatorów poselskiego projektu ustawy utrudniającego tworzenie rezerwatów przyrody jest Bartosz Romowicz z Polski 2050 | Foto: FilipArtLab / Shutterstock

Inicjatywa poselska, czyli nowelizacja ustawy o ochronie środowiska, zaprezentowana 14 kwietnia wspólnie przez Bartosza Romowicza i Pawła Śliza z Polski 2050 oraz Krzysztofa Paszyka i Urszulę Pasławską z PSL, wywołała niezadowolenie organizacji ekologicznych. Parlamentarzyści chcą, aby tworzenie nowych rezerwatów przyrody było możliwe jedynie po uzyskaniu zgody rad gmin, a nie, jak dotychczas, na podstawie autonomicznej decyzji regionalnych dyrektorów ochrony środowiska. Ewentualne odwołanie od takiej zgody mógłby rozpatrywać wojewoda.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Greenpeace: Polska energetyka w razie wojny jest zbyt łatwym celem

Czytaj także: Ogromne straty polskich rolników. Wzrost wydajności nie pomoże

Inicjatywę poselską potępili zarówno minister klimatu Paulina Hennig-Kloska, jak i jej podwładny Mikołaj Dorożała, oceniając ją jako szkodliwą.

“Jeśli się nie pojawi, będzie to nierozsądne”

Sprawa posiada wyraźny aspekt polityczny i jest elementem napięcia między minister klimatu i środowiska Pauliną Hennig-Kloską oraz wiceministrem Mikołajem Dorożałą, odpowiedzialnym za ochronę środowiska, a tradycyjnie nastawionym sceptycznie do kwestii ekologicznych PSL oraz byłymi współpracownikami Hennig-Kloski i Dorożały z Polski 2050.

Według naszych informacji z otoczenia Polski 2050, formacja ta zdecydowała się na wspólną inicjatywę z PSL w sprawie rezerwatów, ponieważ podziela jego przekonanie, że obecny stan prawny (wyłączność regionalnych dyrekcji ochrony środowiska w tworzeniu rezerwatów) narusza standardy demokratyczne i kompletnie ignoruje głos lokalnych wspólnot.

Jednak warunkiem aprobaty projektu przez ugrupowanie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz było jego złagodzenie. Jak się dowiadujemy, początkowo PSL dążył do przyznania samorządom prawa weta w tej kwestii, lecz Polska 2050 nie wyraziła na to zgody.

W rezultacie ostateczną decyzję podejmuje wojewoda, czyli rząd, tak jak ma to miejsce obecnie — wyjaśnia nasze źródło. Czy ta współpraca zwiastuje możliwość ponownego wspólnego startu PSL i Polski 2050 w wyborach? — Na ten moment jest to mało prawdopodobne, ale wszystkie warianty są rozważane — słyszymy.

Rezerwat przyrody w województwie mazowieckim
Rezerwat przyrody w województwie mazowieckim | Mateusz Grochocki/East News / East News

Kontekstem sprawy jest także głosowanie nad wotum nieufności dla ministry klimatu Pauliny Hennig-Kloski. Panuje powszechne przekonanie, że wniosek ten zostanie odrzucony.

Jak informuje nasz informator, szefowa MKiŚ otrzymała zaproszenie na posiedzenie klubu parlamentarnego Polski 2050.

— Oczekujemy jej obecności, a w przeciwnym razie będzie to błędem — słyszymy. Takie oczekiwanie przedstawiła także minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w trakcie rozmowy podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Posłowie Polski 2050 oczekują m.in. objaśnień dotyczących problemów z unijnym finansowaniem programu Czyste powietrze.

Jednak Henning-Kloska stanowczo deklaruje, że nie pojawi się na spotkaniu z klubem Polski 2050 — takie oświadczenie złożyła w piątek w Radiu Zet. Uzasadniła to tym, że posłowie tej formacji nie wzięli udziału w spotkaniu z klubami koalicji, które zorganizowała w ministerstwie.

Czy w związku z tym istnieje możliwość, że klub zagłosuje za odwołaniem Hennig-Kloski?

— Członkowie rządu (posłem jest wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka z Polski 2050) z pewnością zagłosują przeciwko wotum nieufności, a co do pozostałej części klubu — zobaczymy — odpowiada nasze źródło.

O sile napięć między Polską 2050 a minister klimatu świadczy fakt, że w połowie kwietnia posłowie tej formacji — Adam Luboński i autor projektu Bartosz Romowicz — przeprowadzili kontrolę poselską w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Romowicz wielokrotnie zapowiadał również głosowanie za odwołaniem minister klimatu.

Czytaj także: Jest wniosek o odwołanie Hennig-Kloski. To pierwsza wspólna inicjatywa konkurujących partii

Minister energii składa jasną deklarację w sprawie weta

Także klub poselski PSL zaprosił minister klimatu i środowiska na swoje posiedzenie. Jakie są jego postulaty wobec niej? Jak mówi nam poseł ludowców Marek Sawicki, “pani minister już dawno powinna rozstać się z panem Dorożałą“. PSL, jak twierdzi, nie zgadza się z polityką ochrony dzikich zwierząt za wszelką cenę, kosztem bezpieczeństwa ludzi. Oczekuje zatem większej swobody dla myśliwych. Na pytanie o to, jak zagłosuje jego klub, Sawicki odpowiada, że “nie jest jasnowidzem”.

Jednak inny reprezentant Polskiego Stronnictwa Ludowego, czyli minister energii Miłosz Motyka, ucina wszelkie spekulacje w tej sprawie. — Zagłosujemy przeciw odwołaniu — mówi Business Insider Polska. Na pytanie o ewentualny wspólny start PSL i Polski 2050 odpowiada: — Raczej zamierzamy startować samodzielnie. Dodaje także, że PSL wspólnie z Polską 2050 popiera inicjatywę w sprawie rezerwatów, “ponieważ jest korzystna”.

W kontekście głosowania nad wotum nieufności rozważa się przywrócenie na stanowisko prezesa Banku Ochrony Środowiska Bartosza Kublika, związanego z PSL. BOŚ podlega pośrednio właśnie pod resort klimatu.

Paulina Hennig-Kloska i Mikołaj Dorożała
Paulina Hennig-Kloska i Mikołaj Dorożała | Tomasz Jastrzebowski/REPORTER / East News

Obecne regulacje są niedemokratyczne?

Według parlamentarzystów, którzy w projekcie proponują także rozszerzenie obowiązków informacyjnych dotyczących planów utworzenia rezerwatów, chodzi o “wzmocnienie głosu lokalnych społeczności” i większą równowagę między wymogami ekosystemów a rozwojem gmin. Dla działaczy społecznych i naukowców, od lat dążących do tworzenia nowych obszarów chronionych lub ograniczenia wycinki lasów, jest to z kolei uderzenie, inspirowane przez grupy lobbystów, w i tak słaby system ochrony środowiska w Polsce.

Przyrodnicy, z którymi rozmawiamy, podkreślają, że rezerwaty chronią najcenniejsze tereny naturalne, w dużym stopniu niezmienione przez człowieka.

— Dzięki rezerwatom istnieje możliwość zachowania autentycznej dynamiki przyrody z jej sezonowością, przestrzenną zmiennością, unikalną florą i fauną oraz wrażliwymi gatunkami, które potrzebują specyficznych siedlisk, aby przetrwać. Jeżeli włączymy te miejsca w standardowe schematy zarządzania lasami, umożliwiając ich przekształcenia, wiele z tych wrażliwych gatunków zniknie — argumentuje prof. Michał Żmihorski, naukowiec z Instytutu Ochrony Środowiska — Państwowego Instytutu Badawczego oraz członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody.

— Gatunki wrażliwe na antropopresję (działania człowieka — przyp. red.), jak na przykład niektóre dzięcioły, żyją obecnie niemal wyłącznie na terenach chronionych — kontynuuje badacz. Jak dodaje, mowa o obszarach zajmujących obecnie zaledwie około 0,5 proc. powierzchni Polski — de facto ostatnich skrawkach dzikości.

“O rezerwatach nie decyduje się arbitralnie”

Katarzyna Wiekiera z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot — jednej z organizacji, które nagłośniły sprawę projektu ustawy autorstwa posłów — zwraca z kolei uwagę na to, że zmiany proponowane przez polityków Polski 2050 i PSL uderzyłyby bezpośrednio w kompetencje regionalnych dyrektorów ochrony środowiska.

Zadaniem dyrektorów jest ochrona dziedzictwa przyrodniczego Polski. W wyniku samorządowego weta nie będą mogli wypełniać swoich obowiązków, w tym realizacji unijnej strategii na rzecz bioróżnorodności — mówi.

— Rezerwaty nie powstają na podstawie plebiscytów popularności, lecz obiektywnych wartości przyrodniczych. Przy ich tworzeniu brane są pod uwagę konkretne kryteria dotyczące gatunków i siedlisk, a nie czyjeś subiektywne preferencje. Jest to długotrwały proces oparty na gruntownych badaniach i konsultacjach — podkreśla działaczka.

Rezerwat przyrody
Rezerwat przyrody | FilipArtLab / Shutterstock

Stwierdza także, że planowana ustawa uderza w “ostatni bastion” ochrony środowiska w Polsce — od wprowadzenia w czasie rządów AWS-UW wymogu zgody samorządów na tworzenie parków narodowych, w naszym kraju powstał tylko jeden nowy (Park Narodowy “Ujście Warty” utworzony w 2001 r.).

“Turyści przyjeżdżają, by zobaczyć dzięcioły”

Nasi rozmówcy przekonują, że rezerwaty w żadnym stopniu nie komplikują codziennego życia zwykłych ludzi, a nawet mogą być zaletą i impulsem dla rozwoju lokalnych wspólnot.

— Rezerwaty tworzone w ostatnich latach zazwyczaj znajdują się w lasach, w pewnej odległości od ludzkich domów. W większości przypadków wstęp do nich nie jest mocno ograniczany, a nawet można zbierać w nich grzyby. Ponadto chroniona przyroda ma potencjał, by przyciągać turystów. Doskonale widać to w Białowieży, gdzie w gospodarstwach agroturystycznych, restauracjach, kawiarniach oraz wypożyczalniach rowerów powstały setki miejsc pracy. Ludzie chcą oglądać prawdziwy, dziki las, a nie plantację drzew. Turyści z Niemiec czy Wielkiej Brytanii przyjeżdżają, by zobaczyć dzięcioły, które na ich terenach wyginęły 200 lat temu — uzasadnia prof. Żmihorski.

Katarzyna Wiekiera przypomina z kolei o subwencji ekologicznej — funduszach przyznawanych z budżetu państwa dla gmin posiadających tereny chronione. Rozwiązanie obowiązuje od początku 2025 r. i zostało wprowadzone w ramach znowelizowanej ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, aby zachęcać lokalne wspólnoty do ochrony przyrody i rekompensować ograniczenia związane z inwestycjami. Najwyższe dofinansowanie przysługuje za park narodowy, następnie za rezerwat, a najniższe za obszar Natura 2000.

Puszcza Białowieska
Puszcza Białowieska | BBA Photography / Shutterstock

— Dla gmin to konkretne wsparcie finansowe — w przypadku ochrony rezerwatowej 310 zł za hektar. Trzy gminy w województwie świętokrzyskim, w których rok temu utworzono rezerwat Bliżyńskie Lasy Naturalne o powierzchni 300 ha, z wyrównaniem za lata 2025 i 2026 otrzymają łącznie 3 mln zł — mówi Wiekiera.

“Niewygodna sytuacja” dla leśników

Komu więc mogą przeszkadzać nowe rezerwaty — na tyle, by dążyć do zablokowania ich tworzenia poprzez rady gmin? Prof. Zmihorski jako naturalnych oponentów form ochrony przyrody wskazuje przemysł drzewny i łowiecki.

— Jeżeli na danym obszarze leśnym powstaje rezerwat i decydujemy, że stare drzewa nie będą wykorzystywane do produkcji boazerii, a zachowamy je dla przyszłych pokoleń, leśnicy muszą zmodyfikować swój sposób zarządzania tym terenem, co może mieć wpływ na budżet lokalnego nadleśnictwa— wyjaśnia.

Jednocześnie jednak w 2024 r., w stulecie swojego istnienia, Lasy Państwowe zainicjowały akcję “100 rezerwatów na stulecie Lasów Państwowych”, w ramach której proponowały regionalnym dyrekcjom ochrony środowiska konkretne lokalizacje. Według Katarzyny Wiekiery akcja ta była wynikiem nacisku społecznego na ochronę środowiska i posłużyła Lasom głównie do celów marketingowych, a w praktyce ich przedstawiciele dążą do ograniczenia ochrony lub obejmowania nią jak najmniejszych obszarów. Działaczka mówi także o kołach łowieckich, które tracą dobre tereny łowieckie w momencie powstania rezerwatu. W ich interesie leży blokowanie tworzenia obszarów chronionych.

Na braku rezerwatów zyskują bardzo wąskie grupy interesów eksploatujące cenne tereny — stwierdza Wiekiera. Dlaczego, zdaniem działaczy, samorządy nie powinny mieć prawa weta, które ma im zagwarantować ustawa? Nasza rozmówczyni powołuje się na to, że rezerwaty zwykle powstają na obszarach należących do skarbu państwa, a nie samorządów.

— Gminy nie mają także na przykład wpływu na decyzje konserwatora zabytków dotyczące objęcia ochroną prawną konkretnych obiektów. Decyduje o tym obiektywna ekspertyza. Z przyrodą powinno być tak samo — to równie ważne dziedzictwo, jak dobra kulturowe — przekonuje. Osoby sprzeciwiające się ustawie opublikowały 24 kwietnia list otwarty do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, apelując o wstrzymanie prac nad projektem. Pod listem podpisało się 404 naukowców.

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *