Sztuczna inteligencja z coraz większą odwagą imituje znane osobistości. Taylor Swift postanowiła zareagować i sięgnąć po niekonwencjonalne narzędzie prawne, co może zapoczątkować nowy standard dla całej gałęzi przemysłu rozrywkowego.

Piosenkarka złożyła podania o rejestrację znaków firmowych obejmujących jej głos i wygląd zewnętrzny. To posunięcie, które ma ją zabezpieczyć przed nieuprawnionym użytkowaniem w dobie sztucznej inteligencji.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Co czeka sztuczną inteligencję w 2026 roku?
Wnioski zostały wniesione przez jej firmę zarządzającą i obejmują zarówno nagrania audio, jak i konkretny image sceniczny, jak donosi Reuters.
Co konkretnie zamierza zabezpieczyć Taylor Swift?
Zgłoszenia zawierają m.in. krótkie zwroty wymawiane przez Swift, takie jak:
- “Hej, tu Taylor Swift”
- “Hej, tu Taylor”
Ponadto, ochronie ma podlegać konkretny wizerunek artystki z trasy koncertowej — rozpoznawalny element jej scenicznego image’u.
- Czytaj też: Taylor Swift ma nowy album. I kolejne miliardy dolarów
Odpowiedź na narastający kłopot AI
Decyzja nie jest przypadkowa. W ostatnich latach zaistniało mnóstwo incydentów użycia AI do tworzenia sfałszowanych nagrań, wizerunków, a nawet treści przypisywanych gwiazdom bez ich zgody.
W przypadku Swift chodzi m.in. o deepfake’i, nierzetelne reklamy lub generowane przez AI oświadczenia, które mogą wprowadzać odbiorców w błąd.
Nowa strategia: znak towarowy zamiast prawa autorskiego
Eksperci zaznaczają, że wykorzystanie prawa znaków towarowych w tym kontekście to względnie nowa i wciąż nieprzetestowana strategia.
Może ona jednak umożliwić artystom efektywniej zwalczać materiały, które są “uderzająco podobne” do ich głosu lub wyglądu zewnętrznego, nawet jeśli nie naruszają standardowych praw autorskich, jak pisze serwis Variety.
- Czytaj też: Album to dopiero początek. Imperium Taylor Swift zarabia na wszystkim wokół muzyki
Trend wśród osobistości. Wcześniej uczynił to słynny aktor
Swift nie jest odosobniona. Coraz więcej rozpoznawalnych osób zaczyna zabezpieczać swoją tożsamość w analogiczny sposób.
Przykładem jest Matthew McConaughey, który uprzednio zastrzegł swoje charakterystyczne powiedzenie, także w kontekście ochrony przed AI.
Zawierają się w nich m.in. ślad dźwiękowy w nagraniu, w którym McConaughey mówi: “Alright, okay, okay!” — jego pamiętna kwestia z komedii “Uczniowska balanga” z 1993 r. — a także klipy audio i wideo z jego udziałem.
Ten ruch uwidacznia szerszą zmianę w branży. Artyści nie strzegą już wyłącznie swojej twórczości — coraz częściej usiłują chronić samych siebie: swój głos, wygląd zewnętrzny i cyfrową tożsamość, jak podaje serwis Variety.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
