Umowy zlecenia na stałe zatrudnienie. Zaskakująco, związki zawodowe sceptyczne, a PiS za.

“Mam już tego dosyć” – tak twierdzą liczne osoby, które od przeszło roku uczestniczą w reformie Inspekcji Pracy. Trudno się temu dziwić, gdyż tak wielu zmian kierunku nie doświadczył chyba żaden inny projekt. Nawet jeśli ustawa o PIP zostanie zaakceptowana przez Sejm, nie ma pewności, czy otrzyma akceptację głowy państwa. Bowiem nowe regulacje złączyły dwa środowiska, które z założenia mają odmienne priorytety.

Prezydent Karol Nawrocki, minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Piotr Duda szef Solidarności
Prezydent Karol Nawrocki, minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Piotr Duda szef Solidarności | Foto: Dawid Wolski/East News, Wojciech Olkusnik/East News / East News

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy to materiał na film sensacyjny, w którym zdarzenia toczą się szybciej, niż ktokolwiek może przypuszczać. Po zatwierdzeniu projektu przez rząd wydawało się, że jedyną niewiadomą pozostaje decyzja głowy państwa.

Zobacz też: Sukces czy porażka? Reforma PIP idzie do Sejmu. Tak inspektorzy zmienią zlecenia w etat

Tymczasem niespodzianek jest o wiele więcej. Reforma zjednoczyła NSZZ “Solidarność” i przedstawicieli firm, co ociera się o polityczny fenomen.

Przyspieszenia nie będzie

W środę odbyło się pierwsze posiedzenie poświęcone projektowi ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy (druk nr 2250). Początkowo zakładano, że będzie procedowana bardzo szybko, ponieważ w grę wchodzą miliardy złotych z KPO.

W czwartek miało nastąpić drugie posiedzenie, a w piątek trzecie, czyli zatwierdzenie ustawy. Wówczas Senat mógłby się nią zająć na sesji rozpoczynającej się 4 marca bieżącego roku. Nawet gdyby wprowadził modyfikacje i ustawa musiała wrócić do Sejmu, cały proces legislacyjny zakończyłby się sprawnie.

Jak stwierdził w rozmowie z Business Insider Jan Szyszko, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, przedstawiciel Polski 2050, ustawa musi zostać uchwalona w marcu, aby Polska nie straciła miliardów z KPO. Ale pojawiły się trudności.

W środę rano prezydium Sejmu zadecydowało, że nie będzie procedowana w trybie pilnym. Prezydium, czyli marszałek Włodzimierz Czarzasty (poseł Lewicy) oraz wicemarszałkowie: Krzysztof Bosak (Konfederacja), Szymon Hołownia (Polska 2050), Piotr Zgorzelski (PSL) Monika Wielichowska (Koalicja Obywatelska), Dorota Niedziela (Koalicja Obywatelska). Prezydium ma możliwość zmiany decyzji dotyczącej harmonogramu prac, ale nie jest do tego zobowiązane.

Za spowolnieniem tempa prac najprawdopodobniej opowiada się Konfederacja, a także PSL i Klub Parlamentarny Centrum. Adam Dziedzic z PSL podczas pierwszego posiedzenia wyraził aprobatę dla faktu, że PSL i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadzili zmiany do projektu. Zasugerował jednak, że ustawa w sposób nadmierny wypełnia wymogi KPO. Zaznaczył, że w projekcie powinien znaleźć się zapis dotyczący liczby kontroli. I podkreślił, że ze względu na istotę zagadnienia wymaga on dalszych konsultacji.

Ryszard Petru z Klubu Parlamentarnego Centrum stwierdził, że na polskim rynku pracy występują rzecz jasna nadużycia i patologie, ale podkreślił, że nie oznacza to, że Sejm musi pochopnie tworzyć prawo, ponieważ urzędnik nigdy nie zrozumie przedsiębiorcy.

Zobacz też: Nowe zasady PIP mogą zmienić pracę Polaków. Szef Inspekcji mówi wprost

Lewica nie ma wątpliwości

To reforma, która bezsprzecznie leży w interesie Polski, Polek i Polaków – zapewniała w Sejmie minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podczas pierwszego posiedzenia poświęconego projektowi.

Podała przykład pana Adama, który od kilku lat jest zatrudniony na umowie zlecenia w markecie budowlanym oraz pani Małgorzaty, która jako jedyna w firmie nie ma umowy o pracę, ponieważ szef obawia się, że zajdzie w ciążę i skorzysta z urlopu macierzyńskiego.

Dodała, że na umowach zleceniach i pokrewnych pod koniec drugiego kwartału 2025 r. pracowało niemal 1,5 mln osób. — To rekordowa liczba od momentu, kiedy GUS zaczęła publikować tego typu dane — mówiła.

Dziemianowicz-Bąk zaakcentowała, że projekt został opracowany w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ale jego obecny kształt jest wynikiem pracy całego rządu, zaangażowania premiera, wicepremiera, współpracy z ministrem sprawiedliwości, a także szerokich konsultacji z pracownikami, przedsiębiorcami, związkami zawodowymi oraz pracodawcami.

Minister przekonywała, że zmiany znajdują poparcie większości Polaków, ponieważ odsetek osób, które opowiadają się za wzmocnieniem uprawnień PIP, wynosi 60 proc. Jednak ta reforma nie zyskuje aprobaty pracodawców, związkowców oraz PiS.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w Sejmie

PiS wykorzystuje uchwałę Rady Dialogu Społecznego

Urszula Rusecka, posłanka PiS, zaraz po wystąpieniu Dziemianowicz-Bąk stwierdziła, że ktoś wprowadził panią minister w błąd. Zdaniem PiS jest to jedna wielka kompromitacja legislacyjna, a przyjęte rozwiązania są wadliwe, niezgodne z konstytucją i niekorzystne zarówno dla pracowników, przedsiębiorców, jak i budżetu państwa.

Rusecka przytoczyła fragment uchwały Rady Dialogu Społecznego, mówiący, że “strona pracowników i pracodawców RDS wyraża stanowczy sprzeciw wobec projektu ustawy o PIP”. Podkreśliła, że rzadko spotykamy się z taką jednością stron dialogu.

Tu nie miała do końca racji, ponieważ przeciwko uchwale głosowało Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Jest to jedyna organizacja, która nie wspiera głębokiego sprzeciwu i nie zgadza się ze stwierdzeniem, że dialog w sprawie projektu nie był skuteczny.

x.com

Bożena Borys-Szopa, posłanka PiS, w latach 2006–2008 główny inspektor pracy, dodała, że PIP staje się terenem do eksperymentów, a projekt zwiększa obowiązki biurokratyczne, wprowadzając subiektywną interpretację. Krótko mówiąc, PiS nie poprze ustawy.

Ostatnia decyzja należy do prezydenta

Koalicja dysponuje oczywiście większością i z łatwością może zatwierdzić reformę, ale ostateczna decyzja należy do głowy państwa.

Na sejmowych korytarzach pojawiają się już sugestie, że Karol Nawrocki jej nie podpisze. To najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z Piotrem Dudą, szefem NSZZ "Solidarność" w Pałacu Prezydenckim
Spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z Piotrem Dudą, szefem NSZZ "Solidarność" w Pałacu Prezydenckim | Wojciech Olkusnik/East News / East News

Bowiem przeciwko ustawie opowiada się NSZZ “Solidarność”, na którego czele stoi Piotr Duda, ale to nie jedyny głos sprzeciwu. Uchwałę RDS sprzeciwiającą się reformie poparło również Forum Związków Zawodowych, którym kieruje pielęgniarka Dorota Gardias. Można przypuszczać, że wielu pielęgniarkom bardziej opłacają się kontrakty B2B lub umowy zlecenia i nie potrzebują wsparcia inspekcji.

To jedna z nielicznych sytuacji, w której część związków zawodowych otwarcie wyraziła poparcie dla pracodawców. I może to wpłynąć na decyzję prezydenta.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *