Szef rządu, Donald Tusk, wstrzymał na przełomie roku reformę Państwowej Inspekcji Pracy, przygotowywaną od wielu miesięcy w ministerstwie rodziny, pracy i polityki społecznej. Był to rezultat sporów koalicyjnych, głównie między Lewicą a PSL. Aktualnie wydaje się, że nowy projekt jest już gotowy i ma uzyskać aprobatę całego gabinetu.

O tym, że nowa propozycja jest opracowywana przez kierującą resortem pracy Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk we współpracy z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem, donosi money.pl.
“Nowa koncepcja ma zakładać, że inspektor wciąż będzie miał uprawnienia do wydawania decyzji administracyjnej, lecz będzie ona od razu zaskarżalna do sądu (z pominięciem etapu odwołania do Głównego Inspektora Pracy). A w takim przypadku, jej realizacja zostanie zawieszona do czasu uprawomocnienia się wyroku” – relacjonuje serwis.
Dodatkowo, w określonych sytuacjach, na przykład w odniesieniu do kobiet w ciąży, “sądy powinny orzekać stosowne zabezpieczenia, których efektem byłoby nawet natychmiastowe przekształcenie umowy cywilnoprawnej czy B2B w umowę o pracę, a następnie ta decyzja zostałaby utrzymana lub odrzucona na mocy późniejszego, prawomocnego wyroku”.
Historia fiaska reformy
Przygotowany w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej projekt ustawy dotyczący reformy Państwowej Inspekcji Pracy przewidywał między innymi umożliwienie inspektorom regionalnym przekształcenia umowy o dzieło, umowy zlecenia lub B2B w umowę o pracę. Na początku grudnia zeszłego roku regulacja została zatwierdzona przez Stały Komitet Rady Ministrów.
Na początku stycznia premier Donald Tusk obwieścił, że prace nad reformą PIP nie będą kontynuowane. Wyjaśnił, że nadmierna władza dla urzędników, wprowadzana reformą, byłaby szkodliwa dla przedsiębiorstw i skutkowałaby utratą zatrudnienia przez wiele osób.
“Uprawnienie urzędnika do zmiany formy zatrudnienia bez konsultacji z pracodawcą, pracownikiem i bez orzeczenia sądu to zły zamysł. Naszym celem jest uwolnienie gospodarki i obywateli od zbędnych regulacji i biurokracji. Znajdziemy skuteczniejsze metody ochrony pracowników” — oznajmił Tusk na platformie X.
Z kolei minister rodziny, pracy i polityki społecznej, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, oświadczyła w środę w Sejmie, że będzie rozmawiać z partnerami koalicyjnymi o efektywnym narzędziu do zwalczania “patologii umów śmieciowych”. “To zagadnienie, z którym Lewica chce walczyć, to zagadnienie, z którym Lewica będzie walczyć, ale za pomocą konkretnego narzędzia, jaki charakter to narzędzie przyjmie, to oczywiście będziemy uzgadniać z koalicjantami. Jeżeli istnieje oczekiwanie, żeby coś doprecyzować, coś skorygować, to ta dyskusja zostanie przeprowadzona” — zadeklarowała szefowa MRPiPS.
Natomiast główny inspektor pracy, Marcin Stanecki, zapewnił o gotowości do kooperacji w celu rozwiania wątpliwości dotyczących projektu. Podkreślił, że regulacja, nawet bez najbardziej kontrowersyjnych modyfikacji, jest korzystna dla przedsiębiorców i dla inspekcji.
Reforma PIP w takim kształcie, zwłaszcza możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, wywołała dyskusje. Przeciwko tej zmianie opowiedzieli się przedsiębiorcy, broniły jej natomiast związki zawodowe.
Negatywną opinię o proponowanym rozwiązaniu wydało między innymi Rządowe Centrum Legislacji. W komentarzach do projektu stwierdzono, że regulacja narusza konstytucyjne zasady swobody prowadzenia działalności gospodarczej, wolności wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
