JSW w tarapatach. Rosnący kryzys i 82 centrale związkowe.

Pod koniec grudnia 2025 r. w zmagającej się z olbrzymimi problemami finansowymi Jastrzębskiej Spółce Węglowej funkcjonowały 82 terenowe komórki związkowe. To nie koniec zaskakujących dla pracowników wielu innych przedsiębiorstw w Polsce danych. Czy przypadek JSW potwierdza potrzebę systemowych modyfikacji w regulowaniu działalności związków w Polsce? Przewodniczący OPZZ Piotr Ostrowski utrzymuje, że nie i zapewnia, że w przeważającej większości przypadków spotykamy się raczej z “bardzo stanowczymi” pracodawcami.

Na koniec grudnia 2025 r. w JSW SA funkcjonowało 82 zakładowe struktury związkowe. Uczestnictwo związkowe wynosiło natomiast 182,5 proc., co wskazuje, że statystycznie jeden pracownik należał do niemal dwóch związków.

Co więcej, 112 osób zatrudnionych w firmie było zwolnionych z obowiązku wykonywania pracy z powodu sprawowania funkcji związkowej w pełnym wymiarze czasowym (tzw. delegacje).

Przy czym pobory działaczy związkowych w JSW na okres oddelegowania wynikają z ich kontraktów o pracę, natomiast przeciętne wynagrodzenie w spółce za 2025 r., wraz z nagrodą górniczą wypłaconą w wysokości 30 proc. i brakiem 14. pensji za 2025 r., wyniosło około 14,5 tys. zł.

Przedstawiciel OPZZ twierdzi jednak w rozmowie z Business Insider Polska, że winę za kłopoty finansowe, jak również “przeładowanie” związkami ponoszą władze firmy.

W bieżącym roku już tak zasobnie w JSW ma nie być. Jak informuje nas spółka, przewidywana na 2026 r. płaca, z uwzględnieniem skutków lutowego porozumienia o redukcjach płac, w związku z trudną sytuacją finansową JSW, wynosi — około 13,7 tys. zł. W sumie ugoda ta ma przynieść spółce oszczędności na poziomie 1,2 mld zł.

Ponadto, w styczniu “Gazeta Wyborcza” opublikowała sądowe zeznania byłego wiceprezesa JSW, z których wynika, że w przypadku przetargu o wartości 27 mln zł, prezesowi “S” w firmie Sławomirowi Kozłowskiemu zależało na tym, by wygrała go zewnętrzna firma. “Prezes naszej spółki-córki usłyszał, że w JSW dyktuje warunki szef Solidarności i tak ma być. Nakazano mu zrezygnować z przetargu na prace warte 27 mln zł — oznajmił w sądzie Tomasz Śledź, były wiceprezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej” — relacjonowała “GW”.

Solidarność nie ustosunkowała się do naszego zapytania w tej kwestii.

Z kolei przewodniczący OPZZ Piotr Ostrowski podkreśla, że jeśli chodzi o zarzuty dotyczące ustawiania przetargów na usługi zewnętrzne w JSW, ostateczna odpowiedzialność spoczywa na zarządzie — ponieważ to on zatwierdza umowy.

Natomiast firma, w odpowiedzi na nasze pytania dotyczące relacji między podmiotami zewnętrznymi realizującymi zadania na jej zlecenie a związkami zawodowymi, oświadczyła, że nie posiada wiedzy, które podmioty są powiązane ze związkami, a “wszystkie procedury przetargowe są przeprowadzane zgodnie z przepisami prawa”.

JSW Jastrzębska Spółka Węglowa
JSW Jastrzębska Spółka Węglowa | Kamil Zajaczkowski / Shutterstock

Kondycja finansowa JSW “jest wyjątkowo ciężka”

Zwróciliśmy się do sprawującego nadzór nad JSW resortu aktywów państwowych z prośbą o ocenę obecnej sytuacji oraz przyszłości firmy.

Sytuacja firmy JSW jest wyjątkowo ciężka. Spółka zanotowała w okresie I-III kwartał 2025 r. 2,9 mld zł straty netto. Wiąże się to przede wszystkim z niskimi cenami węgla koksowego i koksu na rynkach światowych, wzmocnieniem złotego względem dolara oraz wysokimi kosztami funkcjonowania firmy i zdarzeń losowych” — wymienia ministerstwo w odpowiedzi.

Zwraca uwagę, że JSW odpowiada tylko za około 2 proc. światowej produkcji, co sprawia, że nie ma wpływu na cenę rynkową węgla. Dodatkowo na firmę niekorzystnie wpływa spadek kursu dolara, co obniża jej wpływy z tytułu eksportu.

Zupełnie inaczej wyglądało to w okresie kryzysu energetycznego z lat 2021-2022. Wówczas ceny węgla, w tym koksującego, znacznie wzrosły. Następnie zaczęły gwałtownie maleć. Na przykład w 2022 r. cena węgla koksującego wynosiła 1510 zł za tonę, w 2024 r. — 899 zł za tonę, a w pierwszej połowie 2025 r. jeszcze mniej — 693,53 zł za tonę. Aby zapobiec wahaniom cen, w minionych latach utworzono Fundusz Inwestycyjny Zamknięty (FIZ). Środki z Funduszu zostały już jednak spożytkowane.

Tymczasem koszty pracy w spółce regularnie wzrastały. W 2019 r. wyniosły 3,7 mld zł, a w 2024 r. już 5,8 mld zł. Największy wzrost, według MAP, odnotowano w latach 2022-2023. — W samym 2023 roku koszty pracy osiągnęły poziom około 6 mld zł (wzrosły o 29,6 proc. rok do roku) — wylicza resort. W tym czasie nastąpił jednak również nagły wzrost inflacji.

Podobnie sytuacja wygląda jednak również w odniesieniu do zatrudnienia. W 2019 r. sięgało ono 29 440 osób, a w 2024 r. załoga liczyła już 32 222 osoby, co oznacza wzrost o ponad 9 proc.

Dodatkowo w 2021 r. zawarto doniosłe w skutkach porozumienie między zarządem JSW a reprezentatywnymi organizacjami związków zawodowych. Na jego mocy przedłużono o kolejne 10 lat gwarancje zatrudnienia z 2011 r. dla pracowników JSW. Przy czym strona społeczna postulowała okres 5 lat, więc podwojenie tego okresu było de facto prezentem od zarządu.

W konsekwencji — zaznacza resort aktywów — “niezależnie od poziomu wydobycia, koszty pracy pozostają na niezmienionym poziomie, co ogranicza możliwości redukcji kosztów stałych spółki”.

Kolejnym obciążeniem dla JSW było to, że w czasach rządów PiS, jako jedyny podmiot w Polsce, spółka musiała uiścić składkę solidarnościową za 2022 r. Skutkowało to podwójnym obciążeniem jej dochodu za 2022 r. — 19-proc. podatkiem CIT i 25-proc. składką solidarnościową.

— Składką miały być objęte zyski, które unijne przedsiębiorstwa uzyskały w związku ze wzrostem cen na rynkach energii. JSW produkuje węgiel koksowy na potrzeby hutnictwa, a nie energetyki. Pomimo tego ówczesny rząd tak skonstruował przepisy, aby objąć JSW składką — podkreśla resort aktywów państwowych.

Zapytaliśmy również Ministerstwo Aktywów Państwowych, jak ocenia postawę związków zawodowych w JSW wobec obecnej kryzysowej sytuacji spółki.

— Rozmowy ze stroną społeczną dotyczące negocjacji warunków planu naprawczego były rzeczowe, ale, uwzględniając dramatyczną sytuację spółki, trwały one zdecydowanie zbyt długo — słyszymy w odpowiedzi.

Według resortu upływ czasu spowodował, że nie można skorzystać z wielu możliwości, które były dostępne przed końcem 2025 r., a zakres dostępnych rozwiązań mocno się zawęził.

Związki zawodowe, które mają swoich przedstawicieli w organach spółki, powinny zdawać sobie sprawę z tego, jak zła jest kondycja JSW oraz tego, że w wyniku przeciągających się negocjacji będzie się ona szybko pogarszać. Jednocześnie warto docenić pracowników JSW za masowy udział w referendum i niemal jednogłośne wyrażenie zgody na wdrożenie działań naprawczych — odpowiada ministerstwo.

Kierownictwo MAP deklaruje jednocześnie, że jest “zdecydowane, aby spółkę ocalić, ponieważ jest ona ważna ze względów strategicznych: wydobycie węgla koksowego potrzebnego do produkcji stali”.

— Niezbędne są jednak działania oszczędnościowe, przestrzeganie dyscypliny kosztowej oraz sprzedaż zbędnych elementów majątku oraz pozyskanie części finansowania na zasadach rynkowych — odpowiada nam resort.

Jastrzębska Spółka Węglowa nie odzwierciedla sytuacji związków zawodowych w Polsce

O komentarz do dużej liczby związków w JSW poprosiliśmy Piotra Ostrowskiego, prezesa OPZZ — jednej z trzech największych central związkowych w Polsce.

To, że w JSW funkcjonuje 82 związki zawodowe, to rezultat obowiązującego w Polsce pluralizmu związkowego. W jego wyniku, zgodnie z ustawą o związkach zawodowych, wystarczy 10 osób, aby założyć związek. Jednak w praktyce dialog społeczny z 82 organizacjami związkowymi jest niewykonalny — podkreśla.

Co więcej, dodaje, zgodnie z ustawą, reprezentatywność związków obowiązuje nie tylko na poziomie Rady Dialogu Społecznego, gdzie mamy trzy centrale: OPZZ, Solidarność i Forum Związków Zawodowych, ale także w zakładach pracy. — Pracodawcy mogą negocjować tylko z organizacjami reprezentatywnymi, czyli tymi, które zrzeszają co najmniej 8 proc. załogi i przynależą do “S”, OPZZ lub FZZ, lub 15 proc. załogi, jeżeli nie przynależą do tych trzech central — tłumaczy Ostrowski.

— Jednak pracodawcy czasami nie chcą korzystać z tego narzędzia, bo jeśli mają 82 organizacje przy stole, to po pięciu sekundach one się posprzeczają — zaznacza.

Jak dodaje, ustawa o związkach zawodowych stanowi, że etat związkowy należy się wtedy, gdy organizacja przekroczy 150 członków, a kolejny taki etat, gdy ma więcej niż 500 członków. Co więcej, mówi Ostrowski, zgodnie z ustawą, jeżeli dany pracownik należy do więcej niż jednego związku, nie powinien być liczony podwójnie.

— Jeśli jednak pracodawca się zgodzi, to na mocy wewnętrznych dokumentów — układu zbiorowego pracy, regulaminu pracy czy porozumienia ze związkami zawodowymi — może ustalić zasady korzystniejsze dla związków niż te wynikające z ustawy. Może na przykład zagwarantować jeden etat związkowy na 100 członków danej organizacji związkowej — wskazuje Piotr Ostrowski.

Takie zmiany, zauważa, wymagają jednak decyzji zarządu danej spółki, nadzorowanego przez radę nadzorczą etc.

— W niektórych przypadkach zarząd musi być bardziej asertywny. Nie może obarczać winą tylko związków zawodowych. To nie jest wina związków, że próbują maksymalnie się rozpychać — to naturalne — przekonuje Ostrowski.

Dlaczego pracownicy zapisują się do kilku związków zawodowych? Zdaniem prezesa OPZZ zazwyczaj wynika to z tego, że na wszelki wypadek wolą “zapisać się tu, tu i tu, bo jak jeden związek ich nie obroni, to mogą liczyć na drugi”.

Czy potrzebna jest korekta przepisów, by ograniczyć takie zjawiska, z jakimi mamy do czynienia w JSW? — Nie. Wystarczy stosować się do ustawy o związkach zawodowych — odpowiada Piotr Ostrowski.

Nie jest prawdą, że w Polsce związki zawodowe dominują i mają zbyt mocną pozycję. Wręcz przeciwnie — w przeważającej większości przypadków spotykamy się z bardzo stanowczymi pracodawcami. Ekstremalnym przykładem jest sprawa Dino, w którym pracodawca nie uznaje organizacji związkowej, chociaż powstała — podkreśla prezes OPZZ.

Jego zdaniem, możliwe, że — aby zapobiegać takim sytuacjom jak ta w Dino — konieczna będzie zmiana prawa — na przykład poprzez wprowadzenie domniemania, że związek istnieje, do czasu rozpatrzenia sprawy przez sąd.

x.com

Solidarność nie odpowiedziała na nasze pytania.

W październiku szef “S” w spółce, Sławomir Kozłowski, pytany o powody obecnej sytuacji JSW, mówił nam zaś: — Nie mogę pojąć, dlaczego firma, która w chwili zmiany rządu w Polsce miała do dyspozycji prawie 6 mld zł ulokowanych w funduszu stabilizacyjnym, nie podjęła żadnych kroków, by zabezpieczyć się na trudny okres dekoniunktury na światowych rynkach węgla koksowego i na przykład zwiększyć wydobycie. Zamiast tego odwołany w ostatnim czasie zarząd roztrwonił tę poduszkę bezpieczeństwa, zatrudniając na przykład kosztownych zewnętrznych doradców.

I dodawał: — Nie spodziewaliśmy się, że można zmarnować takie środki finansowe w takim tempie — poduszka finansowa wypracowana przez poprzednie lata została wydana w 15 miesięcy. Nie wiemy, na co te pieniądze wydano, zarząd tłumaczył się poufnością tych informacji, nie dzielił się z nami informacjami, na co te pieniądze poszły.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *