Co faktycznie aktualnie trafia do polskich wózków sklepowych oraz jak prezentują się zakulisowe działania rozwoju jednej z największych sieci handlowych w państwie? W rozmowie dla Business Insider Polska dyrektor generalny Lidl Polska, Włodzimierz Wlaźlak, wypowiada się na temat ewoluujących upodobań klientów, eksportu polskiej żywności wartego miliardy oraz inwestycjach, których celem jest utrzymanie dynamiki postępu pomimo nasilającej się konkurencji na rynku.

Czytaj również: Przełom w pojazdach uprzedził decydentów. Szef Toyoty mówi otwarcie
Mikołaj Kunica, redaktor naczelny Business Insider Polska: Jak Polacy dokonują zakupów? Co w roku 2025 było zaskakującym przebojem sprzedażowym? Czy istniała jakaś nietypowa kategoria, a może konkretnie dany produkt?
Włodzimierz Wlaźlak, prezes Lidl Polska: Dla Polaków niezmiennie priorytetowe są podstawowe grupy produktów, takie jak warzywa i owoce czy wyroby piekarnicze. Nadzwyczaj prężnie rozwija się także gama asortymentowa mięs, zwłaszcza drobiu od polskich wytwórców — w tej grupie obserwujemy wyraźne zwyżki sprzedaży nie tylko kurczaka, ale również indyka. Następnym zasadniczym zakresem jest nabiał, a w szczególności jogurty, które są dobrze znane i lubiane przez polskich odbiorców. Warto dodać, że nasza marka własna wyrobów mlecznych — Pilos — stanowi jeden z fundamentów eksportu Lidl Polska na rynki zagraniczne. Tym, co znacząco stymuluje wzrost, jest również segment orzechów oraz suszonych owoców — marka własna Alesto odnotowuje znakomite rezultaty i zalicza się do czołówki kategorii.
Można więc chyba sformułować wniosek, że wraz ze wzrostem zamożności polskiego społeczeństwa nasze odżywianie ulega poprawie?
Należy analizować to zjawisko w szerszej perspektywie czasowej, ponieważ ostatnie pięć lat było okresem zupełnie wyjątkowym. Zmagaliśmy się z pandemią, następnie wybuchła wojna na Ukrainie; na to nałożył się wysoki poziom inflacji, który sięgnął nawet powyżej 18 procent. Dla naszej branży tak szybka dynamika zwyżki cen była zjawiskiem kluczowym.
W dłuższej perspektywie realnie zmienia się dieta Polaków, a co za tym idzie — koszyk produktów spożywczych naszych klientów. W Lidlu proponujemy specjalną półkę “FIT” z artykułami dla ludzi troszczących się o właściwy stosunek białka, węglowodanów i tłuszczów w diecie. Byliśmy prekursorem rynkowym takiej oferty — spotkała się ona z bardzo dobrym przyjęciem. Jednocześnie poszerzamy inne grupy asortymentowe, które w dyskontach wciąż pozostają niszowe, np. produkty regionalne pochodzące od polskich dostawców.
Sądzę, że — w odpowiedniej skali — sprzedawcy testują gotowość klienta na różnorodne nowości. Co zatem okazało się nietrafionym pomysłem? Na co Polacy odpowiedzieli bez entuzjazmu?
Uczciwie mówiąc, nie zarejestrowaliśmy tego typu sytuacji. To przede wszystkim efekt ogromnego doświadczenia naszych kupców. W Lidlu nie występują kategorie produktów, które w ogóle się nie przyjęły. Oczywiście, mogły wystąpić pojedyncze artykuły niespełniające oczekiwań, ale generalnie grupy asortymentowe radzą sobie bardzo dobrze.
Przejdźmy do tematu granic dalszego rozwoju. Sieć jest już bliska liczby 993 marketów (otwartych lub planowanych) i właśnie zakomunikowała, że otworzy pięć placówek jednego dnia. Gdzie jest pułap dla tego modelu handlu detalicznego w Polsce?
Mamy to szczęście, że egzystujemy w państwie, które w szybkim tempie się rozwija. Ostatnie 35 lat to, jak twierdzi wielu historyków, autentyczny “złoty okres”. Dlatego nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi na pytanie, gdzie usytuowana jest granica postępu. Z pewnością jest jeszcze przestrzeń na kilkaset sklepów Lidl. Równocześnie rozwijamy sprzedaż online artykułów przemysłowych. Dostrzegamy ponadto, że inne sieci także się rozrastają. Gdy zaczynałem pracę w Lidlu, na początku lat dwutysięcznych, potencjał rynku był diametralnie inny niż 10 lat później czy teraz.
Rozumiem. Wobec tego, jakie są projekty inwestycyjne na 2026 rok — nowe miejsca, modernizacje, centra logistyczne? Wasz najnowszy projekt, to zainicjowana w czerwcu budowa dużego centrum dystrybucyjnego w Skawinie.
Centrum dystrybucji w Skawinie najprawdopodobniej zostanie oddane do użytku za rok. Dzięki temu powstanie blisko 250 stanowisk pracy, a obiekt będzie wsparciem dla 70–100 marketów w rejonie. To rozległe przedsięwzięcie, a do jego zrealizowania musieliśmy nawet zbudować most! Centrum będzie w całości ogrzewane ze źródeł odnawialnych, bez konieczności używania innych, emisyjnych źródeł ciepła jak np. gaz ziemny czy olej opałowy. Ogrzewanie zostanie zapewnione przez instalację chłodniczą, która w bardzo efektywny sposób wykorzystuje odzyskiwanie ciepła z procesu chłodzenia naszych produktów. Kolejny podobny projekt powstanie w centralnej Polsce i znajduje się już w fazie zaawansowanego planowania.
Rozwijamy jednak nie tylko centra dystrybucji, lecz dbamy również o zapewnienie dostępu do naszych sklepów w różnorodnych lokalizacjach — rocznie otwieramy około 50 marketów, zarówno w dużych aglomeracjach, jak i niewielkich miasteczkach. Jednocześnie modernizujemy istniejące obiekty, między innymi wdrażamy ekologiczne systemy chłodnicze czy montujemy panele fotowoltaiczne.
Spójrzmy na biznes w liczbach. W roku obrotowym liczonym od lutego 2024 Lidl wygenerował w Polsce ponad 41 mld zł przychodów, co stanowiło wzrost o 7 proc. w odniesieniu do poprzedniego okresu. Obecnie, przy spadającej inflacji powtórzenie takiej dynamiki z pewnością było niemałym wyzwaniem?
Funkcjonujemy w diametralnie innych realiach rynkowych. Aczkolwiek kończący się okres rozrachunkowy porównujemy z bardzo pomyślnym rokiem 2024, wciąż uzyskujemy rewelacyjne rezultaty i zakończymy następny rok obrotowy z kilkunastoprocentowym wzrostem. Należy pamiętać, że działamy na niezwykle konkurencyjnym rynku. Ma to wpływ na marże, podobnie jak rywalizacja cenowa, którą obserwujemy w polskim handlu od wielu lat. W batalii o rentowność zasadnicza jest dyscyplina kosztowa, a my ją podtrzymujemy. Udoskonaliliśmy efektywność modelu just-in-time (strategia zarządzania produkcją i logistyką — red.), w konsekwencji czego, mimo uruchomienia w ciągu 3 lat blisko 150 nowych placówek, potrzebujemy aktualnie mniejszej powierzchni magazynowej niż wcześniej.
Po stronie kosztowej w tym biznesie zawsze istotny ciężar mają wynagrodzenia. Widać ewidentnie, że tempo podwyżek płac zwalnia. W styczniu średnie wynagrodzenie brutto wzrosło w Polsce rok do roku o nieco ponad 6 proc. Czy przy obniżającej się inflacji w dalszym ciągu utrzymuje się silna presja płacowa? Na początku 2025 roku podwyższyliście wynagrodzenia kasjerów czy pracowników magazynów. Planujecie podwyżki płac w bieżącym roku?
W bieżącym roku również podnieśliśmy wynagrodzenia. Obecnie pracownicy sklepów zarabiają od 5,6 tys. zł do 6,75 tys. zł [brutto]. W magazynach od 6 tys. zł do 7,7 tys. zł [brutto]. Menedżerowie sklepów zarabiają od 8,5 tys. zł wzwyż [brutto], a poza tym otrzymują służbowe samochody. Tylko w 2026 roku firma przeznaczy na podwyżki i stworzenie kolejnych stanowisk pracy ponad 240 mln zł. Dla mnie wyższe wynagrodzenia czy premie to nie wydatki w bilansie, lecz inwestycja w fundament naszej firmy — w ludzi, których zaangażowanie i poczucie bezpieczeństwa kształtują nasz wspólny sukces. Realizacja tak ambitnej polityki płacowej jest możliwa dzięki efektywnej optymalizacji kosztów operacyjnych w pozostałych sferach naszej działalności.
Analizując rynek pracy dostrzega się, że od lat demografia nam nie sprzyja. Nie wiadomo również, jak przeobrazi się struktura zatrudnienia, jeśli po zakończeniu wojny odejdą z rynku imigranci z Ukrainy. Tymczasem handel jest tą branżą, w której rotacja pracowników jest ogromnym wyzwaniem.
Faktycznie demografia nam nie sprzyja. Przy niskim poziomie bezrobocia rywalizacja o pracowników będzie się intensyfikować. Dlatego właśnie systematycznie zwiększamy płace oraz udowadniamy, że Lidl to praca na długie lata. Należy podkreślić, że jako przedsiębiorstwo nie tylko dbamy o wynagrodzenia, ale także przestrzegamy wszelkich standardów związanych z prawem pracy. Oferujemy rozbudowany pakiet benefitów, między innymi ubezpieczenia zdrowotne, kursy językowe czy paczki okolicznościowe dla dzieci. Pracownicy doceniają to, że praca w Lidlu jest dobrze zorganizowana; wiedzą, co i jak mają zrobić, i że ich działania mają sens. Najlepszym dowodem na to, że nasza strategia działa, jest wskaźnik rotacji, który jest o ok. połowę niższy niż średnia dla branży. Rocznie fluktuacja w Lidlu wynosi poniżej 15 procent.
Patrząc szerzej na gospodarkę, dostrzegamy wciąż relatywnie niewielkie bezrobocie, wzrost produkcji przemysłowej, obniżenie inflacji do pułapu NBP, stabilną walutę, silną konsumpcję prywatną. To wszystko powinno powodować realny przyrost rozporządzalnych środków w portfelach Polaków i jeszcze większą skłonnością do wydatków. To, co w danych makro w średnim i długim terminie z pewnością niepokoi, to wzrost deficytu i długu sektora finansów publicznych, przy braku realnych szans na konsolidację (weto prezydenta).
Spoglądam w przyszłość z optymizmem, aczkolwiek w ostatnim czasie widoczne są obniżone nastroje konsumentów. Wynikają one z dwóch zasadniczych kwestii. Po pierwsze, wciąż mamy w pamięci trudy ostatnich lat, o których wspomniałem na początku naszej konwersacji. To nakłania nas do tworzenia dodatkowych rezerw bezpieczeństwa. Po drugie, gospodarstwa domowe nie mają pewności, o ile jeszcze podniosą się koszty mediów, np. ogrzewania czy energii elektrycznej — ta niepewność spowalnia decyzje zakupowe.
Jak ocenia Pan wzrastającą konkurencję ze strony Biedronki, Dino oraz globalnych platform graczy? Czy przewaga budowana jest aktualnie ceną, skalą, logistyką czy danymi?
Przewagę konstruuje się na każdym z tych pól. Niemniej jednak chciałbym skupić się na naszych zaletach. To, co klienci cenią przez lata — co jest wpisane w DNA naszego przedsiębiorstwa — to niska cena za bardzo dobrą jakość. Klienci wybierają nasze sklepy również dlatego, że liczy się wrażenie z robienia zakupów. Zakupy powinny być lekkie, proste i przyjemne. My zapewniamy rozległe parkingi, szerokie alejki w marketach, świeży towar, wyselekcjonowany asortyment — proponujemy kilka tysięcy sprawdzonych produktów. Do tego dochodzi wysoki poziom kontaktu z pracownikami oraz intuicyjne kasy samoobsługowe, z których Polacy chętnie korzystają. Opłaca się do nas przyjechać — nie tylko po oszczędności, ale także po komfort. Jednak mówiąc o oszczędnościach, chciałbym zaznaczyć, że w odpowiedzi na potrzeby klientów wprowadziliśmy “Rewolucję cenową”. W jej ramach obniżyliśmy aktualnie ceny regularne wybranych produktów z czterech kategorii: są to oliwy i oleje, papiery toaletowe i ręczniki papierowe, pieluszki i pantsy oraz mleka następne, kaszki i pozostałe produkty dla dzieci. Wszystkie artykuły objęte akcją zostały wyróżnione specjalnym oznaczeniem “Twoje niskie ceny” umieszczonym bezpośrednio na etykietach cenowych — bo w Lidlu jest każdego dnia tanio, także bez promocji.
Lidl realizuje swój model CSR, który w znacznej mierze koncentruje się na wsparciu eksportu polskich dostawców. Co w tym obszarze zadziało się przez ostatni rok?
Znaczenie strategii CSR będzie rosło. Obserwujemy coraz liczniejszą grupę świadomych konsumentów, którzy decydują się na marki działające w zgodzie z ich wartościami. Jednym z kluczowych wyzwań jest teraz redukcja plastiku — temat bardzo bliski naszym klientom. Reagując na oczekiwania, zainwestowaliśmy w nowoczesne butelkomaty do zbiórki opakowań w ramach systemu kaucyjnego, które cieszą się olbrzymim zainteresowaniem.
Interesujące, jak pan ocenia pierwsze tygodnie funkcjonowania systemu?
Jako Lidl byliśmy pierwszą siecią w Polsce przygotowaną do startu systemu kaucyjnego. W każdym markecie mamy automat do zbioru opakowań, a klienci oddali już ponad 290 milionów opakowań kaucyjnych i niekaucyjnych. Dla polskiego rynku początki funkcjonowania tego systemu były jednak ciężkie z kilku powodów. Po pierwsze, mamy w obiegu dwa rodzaje opakowań: nowe, objęte systemem kaucyjnym oraz stare, które nie są w nim uwzględnione. Dla klientów może to być mało zrozumiałe, dlatego w marketach Lidl można oddawać wszystkie opakowania. Druga sprawa to wyzwania organizacyjne stojące przed operatorami — to także wymaga czasu.
A wracając do strategii CSR, od lat współpracujemy z Fundacją WWF Polska (organizacja pozarządowa i ekologiczna World Wide Fund — red.). Wspieramy kluczowe projekty, takie jak Błękitny Patrol WWF zajmujący się ochroną zwierząt na polskich plażach, zwłaszcza fok, morświnów i sieweczek [gatunek ptaka — red.). W tym roku wspólnie będziemy realizować program ochrony mokradeł w Polsce. Nasza wieloletnia relacja z Fundacją WWF Polska bazuje na wzajemnym zaufaniu i zdolności do spełniania ich standardów środowiskowych. Podstawą tego sukcesu są nasze zasady zakupowe — najbardziej rozwinięte w Polsce — które pozwalają nam realnie troszczyć się o środowisko na każdym etapie łańcucha dostaw.
Wracając do biznesu, jak przebiega projekt eksportu wyrobów waszych dostawców za granicę?
Jesteśmy największą platformą eksportu polskich artykułów rolno-spożywczych. Współpracujemy z ponad 850 polskimi dostawcami, z czego blisko 350 firm z sukcesem eksportuje swoje towary na 28 zagranicznych rynków. Do tej pory sieć wyeksportowała za granicę krajowe produkty o wartości ponad 32 mld zł. W najbliższych dniach będziemy dysponować danymi za 2025 rok obrotowy.
Najistotniejsze grupy eksportowe to mięso, produkty mleczne, warzywa i owoce. Systematycznie pojawiamy się na nowych rynkach i eksportujemy nowe wyroby. Po ugruntowaniu naszej pozycji w Europie Środkowo-Wschodniej, m.in. w krajach takich jak Rumunia, Słowacja, Czechy, Litwa czy Węgry, rozpoczęliśmy eksport na rynki skandynawskie. Powoli wchodzimy także do Europy Zachodniej. Potencjał jest znaczny, dlatego wyznaczamy sobie ambitne cele, a dalszy wzrost eksportu jest jednym z nich.
Muszę jeszcze zapytać, gdzie, ile razy w tygodniu pan robi zakupy?
Z pewnością raz na tydzień.
Ok, to gdybym zajrzał do pana lodówki, co bym w niej znalazł? Wszystko z Lidla?
Prywatnie jestem wiernym klientem naszej sieci, szacuję, że ponad 85 procent artykułów w mojej kuchni pochodzi z Lidla. Pozostała część to przetwory, często także powstające na bazie naszych produktów, przygotowywane przez moją żonę i mamę. Jak robię zakupy, to tylko w Lidlu. Naturalnie odwiedzam sklepy konkurencji, ale tylko obserwuję tendencje rynkowe i analizuję, co robią inni.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
